Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

I co to tak naprawdę znaczy? Czy jeżeli w dzieciństwie nie zaznaliśmy prawdziwej milosci, to czy będziemy umieli kochac nasze dzieci? Czy tego można się nauczyć?

Ostatnio to jakos boleśnie mnie dotyka, boje się, czy nie krzywdzę lub nie krzywdzilam moich dzieci, a wraz z ta swiadomoscią dopada mnie straszna chandra.

 

To samo z partnerem - moja terapeutka zasugerowala mi kiedyś, ze być może nie umiem kochac.. wcześniej puscilam to mimo uszu, zbagatelizowałam, a teraz to do mnie wrocilo i meczy od tej pory,- czuje się wybrakowana i pusta. Zaczynam się zastanawiać, po co mi taki wgląd w siebie, skoro z tym czuje się coraz gorzej.

 

Co o tym myslicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Luna*, w jakim sensie nie umiesz kochać? bo to wieloznaczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No wlasnie nie wiem, o co dokładnie chodzilo mojej terapeutce i dlatego Was pytam - czym jest dla Was milosc - pierwszy raz spotykam się z takim ujęciem tego tematu, ze jest to jakby umiejetnosc, a nie spontaniczne uczucie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie nie wiem, o co dokładnie chodzilo mojej terapeutce i dlatego Was pytam - czym jest dla Was milosc - pierwszy raz spotykam się z takim ujęciem tego tematu, ze jest to jakby umiejetnosc, a nie spontaniczne uczucie.

Bo w istocie jest to umiejętność, a nawet zespół umiejętności. Między innymi umiejętność trzymania na wodzy spontanicznych uczuć, z których zazwyczaj niewiele dobrego wynika.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie nie wiem, o co dokładnie chodzilo mojej terapeutce i dlatego Was pytam - czym jest dla Was milosc - pierwszy raz spotykam się z takim ujęciem tego tematu, ze jest to jakby umiejetnosc, a nie spontaniczne uczucie.

Bo w istocie jest to umiejętność, a nawet zespół umiejętności.

 

Ale piszesz teoretycznie czy z własnego doświadczenia? Czyli - Ty sam np. czujesz, ze masz ten "zespol umiejetnosci"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miłośc to na pewno umiejętność. Umiejętność okazania troski, rozumienia, dawania czegoś od siebie. Żeby kochać trzeba nauczyć się najpierw rozumieć samego siebie, a to również umiejętność. Temat jest głęboki jak rzeka ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Do dziecka matka ma insntyktowne, moze nie wszystkie po urodzeniu ale jest. Czasami sa ludzie emocjonalnie chłodni, tacy jak wiekszosc z nas mysli o swoich rodzicach, ze nie przytulali, nie chwalili ale jak pozniej człowiek opowiada, wspomina to widac ze jednak przytulali itd. tylko zazwyczaj tak bywa ze sie pamieta te mało przyjemne chwile. Natomiast z facetami bywa roznie, sa tzw małzenstwa z rozsadku np. ona poleciała na starucha bogatego a on na młoda dziunie, ale trwaja i nawet z czasem sa coraz lepsze. A te z wielkiej milosci po 2-5 latach sie koncza. Roznie to bywa, zawsze nalezy patrzec na siebie, bo co z tego ze sasiad x sie rozwiodł czy zyje szczesliwy...nic...my tworzymy wlasny scenariusz swojego zycia. Jak czujesz ze jest cos nie tak w domu, zwiazku to zmien to.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
No wlasnie nie wiem, o co dokładnie chodzilo mojej terapeutce i dlatego Was pytam - czym jest dla Was milosc - pierwszy raz spotykam się z takim ujęciem tego tematu, ze jest to jakby umiejetnosc, a nie spontaniczne uczucie.

Bo w istocie jest to umiejętność, a nawet zespół umiejętności.

 

Ale piszesz teoretycznie czy z własnego doświadczenia? Czyli - Ty sam np. czujesz, ze masz ten "zespol umiejetnosci"?

Z doświadczenia podpartego wiedzą. Z książkowej wiedzy weryfikowanej doświadczeniami.

W przypadku dzieci zagadnienie komplikuje się, ponieważ zwykle matki nie potrafią zauważyć wzrastającej z wiekiem odrębności dzieci.

 

agusiaww, sądzisz, że rozsądne jest polecieć na młodą dziunię? Mi się zdaje, że to jednak więcej zależy od dziuni, a doświadczenie mam w temacie niemałe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja nigdy nie kochałem, nikogo, ale pewnie umiałbym kochać.

To też zależałoby od sytuacji. Trzeba ulokować uczucia w odpowiedniej osobie, ale to nie zawsze się udaje.

Miałem różne koleżanki, znałem kobiety, ale miłości z tego nigdy nie było żadnej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Moja mama zawsze dawała mi miłość, bardzo często służyła mi za psychologa i ona załatwiała większość spraw zanim stałem się bardziej samodzielny (czyli jakieś kilka miesięcy). Ale raczej przez to jaki jestem nie jestem w stanie okazać w naturalny sposób takich uczuć - ogólnie moje uczucia są inne niż normalnie powinny być, ale i tak to co okazuję jest słabe. Nawet nie jest uzależniona od żadnej używki (i to liczy się do alkoholu/papierosów), jest typową introwertyczką i robi często samoróbki którymi ozdabia dom takie jak spotkałem na terapii grupowej w szpitalu.

 

"Typowy schizofreniczny flatness".

 

Swoją drogą brak okazywanych emocji u schizo nie oznacza że oni nie czują, oni czują, ale w inny sposób, często więcej niż normalni ludzie, ale próbują normalnie reagować walcząc z chaosem w głowie. Wikipedia to sama opisała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Okazywanie miłości to umiejętność, a miłość sama w sobie to uczucie. Okazywania można się nauczyć, zdolność do tego uczucia mózg posiada albo nie, decydują czynniki wrodzone. Ja nie mam umiejętności okazywania ani zdolności do odczuwania miłości i w sumie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Swoją drogą, z nikim nie nawiązywałem emocjonalnej relacji aż do teraz. Wychodzę na dwór, rozmawiam z rodziną, z sąsiadem, jeżdżę do psychologa i... nie mogę powiedzieć że nic nie czuję, bo coraz bardziej ciągnie mnie do ludzi, mniej czy bardziej, ważne, że coś czuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NN4V, facet mysli tym co ma w rozporku. Rozsadek jest na 2 miejscu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
NN4V, facet mysli tym co ma w rozporku. Rozsadek jest na 2 miejscu.

U różnych facetów różny jest stosunek rozsądnego myślenia do myślenia rozporkowego.

U tego samego faceta ten stosunek jest różny - zmienny w czasie, uwarunkowany obiektem docelowym i okolicznościami.

 

NN4V, facet mysli tym co ma w rozporku. Rozsadek jest na 2 miejscu.

Mylisz sie...... dlaczego wszystkich wrzucasz do jednego worka?

Bo tylko takich zna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sam seks nie zawsze lub często nie ma nic wspólnego z uczuciami i miłością.

Ludzie często wykorzystują seks i przyjemności dla rozrywki, żeby się "dobrze zabawić". Miłość to nie jest tylko sam seks, ale coś więcej.

Niektórzy po prostu mylą pojęcia...

 

Zresztą seks też musi być odpowiedzialny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zwykle sex służy,to prokreacji....

No co Ty? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem zdania, że miłość jest naturalną cechą. Tylko ludzie szukają wrażeń i takie "nudne" rzeczy ich nie interesują.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×