Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
DOMINIKKKK

(DDST) Dorosłe Dzieci ze Szkół Toksycznych

Rekomendowane odpowiedzi

Bywały takie okresy w szkole, że najchętniej ich pozabijałbym tam. Nauczycieli, uczniów...

Pseudo autorytety rozumiejące pokorę jako zniewolenie.

Kastracja czyli niszczenie autonomii i poczucia własnej wartości. To pierwszy etap prania mózgów.

Drugi to wpajanie idei.

Ostatni to nagradzanie i karanie - czyli kształtowanie osobowości metodą marchewki i kija. Nagradza się te postawy, które nie przysporzą państwu kłopotów.

Najlepsi niewolnicy to ci, którzy nie mają kontaktu z własnymi potrzebami. Hoduje się grzeczne dziewczynki i chłopców, nieasertywne miękkie szmaty, którymi można wytrzeć podłogę.

 

3 mln. uczniów w depresji. Osiągnięcie polskiej szkoły.

Nauka dyletanctwa - ingnoranctwa. Osiągnięcie polskiej szkoły (w sensie - nauczanie treści nieprzydatnych w dorosłym życiu, tracenie czasu i potencjału).

 

Tyle ode mnie,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak nie zdałem.

W klasie do której mnie przesunięto była ta sama nauczycielka.

Skwitowała: "no niee pan B-k... o boże". Oczywiście, że przy całej klasie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja do pewnego stopnia lubiłem swoją szkołę. Ta naiwność sprawiła mi potem dużo problemów. Teraz płacę dług tej beztroski.

 

[videoyoutube=sQgH0JSybag][/videoyoutube]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja ogólnie nienawidziłem szkoły; lubiłem jedynie nauczycieli, którzy trzymają dyscyplinę i nikomu nie pobłażają w ocenach, ale takich było bardzo niewielu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Że dopiero teraz odkryłam ten wątek...

 

Hierarchizacja jak najbardziej. U mnie było (po latach wytłumaczyła mi to koleżanka, studiująca logopedię) umacnianie ról. Tzn, nauczyciel widzi kto w klasie jest przywódcą (a właściwie powinien, jako pedagog - chociaż w większości chyba tylko z nazwy :roll: ), kto neutralny a kto zaczyna wpadać w rolę ofiary czy inne. Normalnie powinni coś z tym robić, ale u mnie w podstawówce wychowawczyni strzeliła przy całej klasie "W każdej lasie ktoś taki jest. W klasie B jest x a u nas y (tzn. ja). Zajebiste przesłanie - jesteś workiem treningowym po prostu - takie jest twoje przeznaczenie. Ciebie się nie szanuje. :great:

 

Z podobnych sytuacji do wspomnianej przez kogoś, to miałam sytuację, kiedy kobieta mnie pytała. Ja nie umiałam, bo miałam w gimnazjum problemy koszmarne, ze snem, z koncentracją - masakra. Niby mi to na przerwach dziewczyny tłumaczyły i chwyciłam, ale z nerwów mi wyparowało. Tak więc nie umiałam koniec końców a historyczka przy całej klasie "Widzicie. Tak wygląda margines społeczny" . Było jeszcze kilka takich akcji z idiotycznymi zachowaniami "pedagogów", ale te zapamiętałam najbardziej.

 

Przez pierwsze dwa lata gimnazjum odsapnęłam trochę, poza takimi smaczkami, od przesladowań przez nauczycieli i jaichś zaczepek w , bo miałam po prostu starszych znajomych. Odsunęłam się od mojego rocznika, bo z uwagi na ich nastawienie przecież nie chciałam zwyczajnie się narażać. Nie wydaje mi się aby mi odbiło z powodu innych znajomych. Rozmawiałam koniec końców normalnie jak co do czego przyszło, ale lepiej się czułam z innymi, równo. Tam też nikt nad nikim się nie znęcał.

No ale... nie przewidziałam, że zapłacę za to,kiedy będę ostatnim rocznikiem w gimnazjum :? Niestety zazdrość o jakieś osoby, głównie chłopaków pewnie.

 

Nie będę wdawać się w szczegóły, bo nie byłam w stanie nigdy nikomu nic opisać. Ani najbliższej mi osobie wirtualnie, ani terapeutce. Obie tylko wiedzą, że się coś działo... nie wiedzą co...

 

Ale wiem doskonale, że moje obecne problemy z ludźmi wynikają w dużej częsci z tego. DDA to jedno, ale tam doznałam niezłych uszkodzeń.

 

Było... minęło, trzeba teraz jakoś to poskładać... ale fakt, faktem tego co się straciło przez to wsyztsko i doświadczyło, nikt nie zwróci :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też wiele z moich obecnych stanów nerwicowych "zawdzięczam" szkole... Tylko mam pytanie - jak w Waszym wyobrażeniu można by było polską szkołę zmienić? Co Wam najbardziej w niej nie odpowiadało? To tak, z myślą o kolejnych pokoleniach. Bo możemy tu wyliczać, co złego nas spotkało w szkole, ale przeszłości nie zmienimy. Możemy choć odrobinę zmienić przyszłość. Moim zdaniem, na przykład, kadra szkolna powinna mieć przeszkolenie psychologiczne, większą wiedzę na temat rozwoju człowieka i dynamiki grupy. Dzięki temu może by w większej mierze nad uczniami panowała i stanowiła autorytet. No i - pensja nauczycieli - moim zdaniem za niska. Przecież to jest jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Podstawówkę miałem spoko, wszystkie dzieci w klasie się szanowały, a nauczyciele przynajmniej nie podcinali skrzydeł.

Za gimnazjum i liceum (oprócz nauczycielki z matmy) już nie. To było niewolnictwo, czułem się jak pod zaborami, tak jakby specjalnie eksploatowano mój umysł w bezsensowny sposób byle żebym nie sprawiał kłopotów. Zero nastawienia na rozwój potencjału.

Nic się nie zmieni dopóki nie dostrzeże się wagi humanizmu i mówię to jako absolwent polibudy.

O wiele większy procent zajęć powinien być poświęcony budowaniu relacji wśród uczniów i integracji, nauka pracy w grupach. Powinno się uświadamiać, że inny nie znaczy gorszy, tego należy uczyć przez cały okres kształcenia a nie zrobić jedną godzinę w ciągu 12 lat. Większe skupienie się na teraźniejszości, pokazanie młodym ludziom, że można mieć wpływ na rzeczywistość już teraz, wolontariaty itp. Dbanie o morale, inspirowanie i mówienie o tym czego jeszcze nauka nie rozumie, jakie zawody są potrzebne, przy omawianiu każdego nowego tematu powinno się o tym mówić, a nie zatrzymywać na suchych definicjach sprzed 300 lat. Należy uczyć jak i gdzie szukać informacji, odejść od tego wkuwania na pamięć, teraz internet jest podstawowym narzędziem niemal każdego pracownika. W ogóle nie poświęca się czasu na poznawanie ludzkiej psychiki, często młodzież nie rozumie czemu się tak czuje, albo czemu czegoś chce, itd. Brak takich życiowych lekcji i uczenie jak załatwiać normalne codzienne sprawy dorosłego człowieka. Dopiero w dalszej kolejności powinna być twarda wiedza, ale również nastawiona na pobudzanie kreatywności i naukę abstrakcyjnego myślenia. Suche fakty to powinna być max może 30%, a przypuszczam, że teraz to jest jakieś 90%.

Pamiętam, że nawet lekcje religii nie były o życiu i moralności, a raczej analizą starych tekstów religijnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tylko mam pytanie - jak w Waszym wyobrażeniu można by było polską szkołę zmienić?

Ja bym zmienił następujące rzeczy:

- powinna zostać znacznie zaostrzona dyscyplina (włącznie z powrotem kar cielesnych do szkół)

- w każdej szkole oprócz dyżurów nauczycieli powinien być monitoring, żeby było podwójne "zabezpieczenie"

- wysokie kary dla nauczycieli, którzy pobłażają uczniom w ocenach i którzy nie starają się utrzymać dyscypliny

- każdy chcący zatrudnić się w szkole powinien przechodzić komplet badań psychologicznych i psychiatrycznych; niektóre problemy powinny dyskwalifikować

- wysokie kary dla dyrekcji szkół, jeśli nie nadzoruje personelu

- na w-fach gra w piłkę tylko sporadycznie i nieobowiązkowo; koncentracja na ćwiczeniach

- powinny być wysokie kryteria dostania się do techników i liceów, powinna być także brana pod uwagę ocena z zachowania, licea i technika powinny być tylko dla ludzi, którzy chcą się uczyć, nie powinno być tam miejsca dla chuliganów

- w technikach ograniczenie przedmiotów, w zależności od kierunku tylko matematyka i/lub język polski, język obcy/języki obce i przedmioty zawodowe

- matura: język polski i/lub matematyka, język obcy i jeden wybrany inny przedmiot; matura ustna: język obcy i jeden inny wybrany przedmiot

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

O rany. Ten temat powstał.

Ja masę moich szkodliwych dla mnie schematów myślowych nabyłam w szkole. Teraz się z nimi rozprawiam, ale to oczywiście trwa.

Emocjonalne skutki to oczywiście przede wszystkim lęk.

W liceum tresowano nas. Wmawiano, że podstawową wartością życia człowieka jest praca. Wkręciłam się w to, podobało mi się. Po trzech latach zapierdalania przypłaciłam to depresją. I wtedy się moja jazda z chad zaczęła na dobre. Teraz dopiero widzę, że nie znałam umiaru. Nawet w niedzielę wstawałam o 6, żeby robić zadania z chemii. Szybciej, lepiej, mocniej.

Uczyłam się wtedy walczyć z czasem. Teraz mam na tym tle poważne zaburzenia lękowe. Myśli o czasie, punktualności, nadążaniu, wywołują u mnie lęk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja też wiele z moich obecnych stanów nerwicowych "zawdzięczam" szkole... Tylko mam pytanie - jak w Waszym wyobrażeniu można by było polską szkołę zmienić? Co Wam najbardziej w niej nie odpowiadało? To tak, z myślą o kolejnych pokoleniach. Bo możemy tu wyliczać, co złego nas spotkało w szkole, ale przeszłości nie zmienimy. Możemy choć odrobinę zmienić przyszłość. Moim zdaniem, na przykład, kadra szkolna powinna mieć przeszkolenie psychologiczne, większą wiedzę na temat rozwoju człowieka i dynamiki grupy. Dzięki temu może by w większej mierze nad uczniami panowała i stanowiła autorytet. No i - pensja nauczycieli - moim zdaniem za niska. Przecież to jest jeden z najbardziej odpowiedzialnych zawodów!

 

Może tak jak dobry psychoterapeuta ma spotkania ze swoim superwizorem, tak samo żeby nauczyciel mógł konsultować z jakimś psychoterapeutą swoje metody wychowania i relacje z uczniami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje liceum jeszcze było w miarę. Oprócz dyrektorki... Ale wielu nauczycieli jej nie popieralo. Pisaliśmy nawet wspólnie jakieś petycje czy coś, bo chciała wyrzucić kilku naprawdę w porządku nauczycieli. Takich spokojnych. Moje liceum było ok. Internat nie był i gimnazjum. Ja to na zmianę miała, depresję z atakami szału przez szkole.ale gdybym miała dom ok to by, miała szkole w d...pie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ale gdybym miała dom ok to by, miała szkole w d...pie.

 

Tak mi też powiedziała moja terapeutka wczoraj, że gdyby w domu było w porządku i w związku z tym, co tam się działo miałabym wsparcie rodziców, to nie odcisnęłoby się to tak bardzo. Pewnie dlatego głównie w pracy na terapii skupiamy się raczej na rodzinie a o szkole jak jest sytuacja głównie z nią związana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rosja, właśnie to bardzo ważne aby zdać sobie sprawę z tego jak ważny jest dom, taki gdzie zawsze jest bezpiecznie i mozesz tam swoją wartość poczuć. Ja tego nie miałam. Wiele przez to straciłam... Na pewno lepiej bym się uczyła i nie musiała się potem leczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie w czasach szkolnych, szkoła była subiektywnie najniebezpieczniejszym miejscem, nigdzie nie było tak niebezpiecznie, jak w szkole. Nawet gdyby rodzice jakoś nauczyli mnie radzić sobie z dokuczającymi rówieśnikami, to raczej urojenia i tak nie pozwoliłyby mi na poczucie bezpieczeństwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
To idzcie do szkoły i pracujcie. Kto broni.

Co ma piernik do wiatraka? Rozumiem, że z wykształcenia trzeba być kucharzem, by ugotować obiad?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Reynevan, Ty niczego nie rozumiesz, trzeba łopatologicznie tłumaczyc. Skoro żle tak w szkole to kto broni isc i zaprowadzic porządek? Akurat siedziec na forum i pisac jak to zle to kazdy potrafi...Widocznie z wykształcenia nauczyciele zli to mozna isc na ministra bez ukonczonego mgr i sie wykazac :D Juz był prezydent bez obrony pracy mgr moze i byc minister edukacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam jak w liceum kolega na historii jarał się jakimś tematem i zadawał dużo pytan nauczycielce. W pewnym momencie babka się zirytowała i fuknęła "co to za głupie pytanie?!" , on "bo ja myślałem, że ...", "ty nie myśl, tylko pracuj" przerwała mu nauczycielka historii. Najwyraźniej wielbicielka sloganu "Arbeit macht frei" ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

agusiaww,

 

czyli już nie można czegoś skrytykować i na tym poprzestać? rozumiem, że jak nie podoba mi się wymieranie zwierząt to mam nie pisnąć słowem tylko poświęcić temu życie by je ratować, ale wtedy to już nie mógłbym krytykować szkolnictwa, ani niczego innego , bo można krytykować tylko to co się naprawia tak?

 

powiedz, że jaja sobie robisz, bo aż trudno mi uwierzyć, mam wrażenie, że lubisz poprowokować, przyznaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może agusiaww uważa, że w polskiej szkole wszystko jest w porządku (albo, że nie jest, ale jak ktoś w niej popracuje, to dojdzie do wniosku, że nawet Ministerstwo Edukacji nie może w niej nic zmienić) ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Może agusiaww uważa, że w polskiej szkole wszystko jest w porządku (albo, że nie jest, ale jak ktoś w niej popracuje, to dojdzie do wniosku, że nawet Ministerstwo Edukacji nie może w niej nic zmienić) ;)

 

Może chodziła do prywatnej szkoły? Ewentualnie w publicznej miała bardzo dobre życie bez bycia gnębioną i uważa, że jest w porządku (najedzony głodnego nie zrozumie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×