Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
elo

Niechęć do okazywania czułości. Też tak macie?

Rekomendowane odpowiedzi

specjalnie spozniam sie codziennie na kazde zajecia na uczelni zeby nie musiec podawac reki i w ogole witac sie bo sie za bardzo brzydze ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, też tak mam. Może nie jest to jakaś ogromna niechęć i nie mam tak, ze się stresuję, bo za chwilę będę się z kimś ściskać na powitanie i jak mnie ktoś ściska to to odwzajemniam, ale nie przepadam za tym. U mnie może to wynikać z dzieciństwa, bo moi rodzice raczej mnie nie ściskali i nie przytulali.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mnie za to za bajtla wszyscy ciagle calowali/przytulali i juz wtedy tego nienawidzilam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to chyba mam wrodzone.

Moja mama opowiadała, że jak byłam niemowlakiem i ktoś mnie pocałował to automatycznie się wycierałam :D

 

Poza tym nie pamiętam za bardzo czy w moim dzieciństwie była okazywana mi czułość...

Tzn ze strony ojca czy braci pewnie nie, ale chyba moja mama mi ją okazywała...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja to chyba mam wrodzone.

Moja mama opowiadała, że jak byłam niemowlakiem i ktoś mnie pocałował to automatycznie się wycierałam

 

o to to a o tym ze nie znosze sie calowac wiedza chyba wszyscy nawet moj niedorozwiniety braciszek ktory byl............................................................................. roslina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak mam. Żeby komuś składać życzenia np. imieninowe to w moim odczuciu muszę być radosnym czy sprawiać takie wrażenie a to dla mnie w obecnym stanie wysiłek, więc nie lubię tego. Kiedyś przychodziło mi to łatwo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mi rodzice tez nie okazywali uczuc, ale ja uwielbiam bliskosc innych (te fizyczna). To jednak nie przeszkadza mi w trzymaniu ludzi na dystans, mam ogromne problemy z zaufaniem.

 

Nie lubie tylko jak ktos sie do mnie dostawia a ja nie mam na to ochoty, bo nie zawsze mam ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

co do zyczen zas to skladam je z najwieksza przyjemnoscia ale nigdy osobiscie - samo ukladanie sprawia mi ogromna frajde bo zwykle ludzie doceniaja moje starania i czesto slysze ze to wlasnie moje byly najpiekniejsze ze wszystkich co mnie bardzobardzo raduje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Evia, też tak mam w ogóle te całe składnie życzeń, to dla mnie jakaś porażka zawsze była i jest. Debilizm, który chyj wiem czemu ma służyć. A jak jeszcze całowanie dochodzi, to już w ogóle idzie się pochlastać. Od małego byłam niechętna jakimkolwiek formom czułości, nawet przytulania przez rodziców, czy zdrabniania mojego imienia nie akceptowałam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie uważacie, ze taka niechęc nie istnieje bez powodu może świadczyć o jakiś zaburzeniach ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A nie uważacie, ze taka niechęc nie istnieje bez powodu może świadczyć o jakiś zaburzeniach ?

 

no u mnie z pewnoscia swiadczy to o zaburzeniach o-k

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Evia, ale żeby tak nawet do swojego faceta nie powiedzieć nigdy misiu, kotku, skarbie? Ech, a to takie fajne określenia.

 

Ja uwielbiam okazywać uczucia, choć może akurat nie tych sytuacjach, które opisałaś (spędy rodzinne, pocałunki 2/3 itp.).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Evia, nie jesteś sama, też szczerze tego nienawidzę. Witanie czy żegnanie, to jeszcze jakoś przejdzie, ale jakieś bzdurne składanie tych gówno wartych życzeń urodzinowych itp. to istna katorga, nie wspominając już o łamaniu się opłatkiem, dlatego od wielu lat nikt mnie przy stole wigilijnym nie widział i raczej już nie zobaczy.

 

Evia, mój ojciec też nie umiał okazywać uczuć, może ma to jakiś związek tym bardziej u mnie, bo przecież dla chłopców, to ojciec jest wzorcem przynajmniej we wczesnym wieku.

 

Ja nawet jak mam powiedzieć głupie "wszystkiego najlepszego" i podać rękę, to aż mnie skręca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też tak mam. Pocałunków się brzydzę, przed przytulaniem mam opór, że to oznaka słabości i litości, zwyczaju składania życzeń nie lubię, a czułe słówka wydają mi się debilne i ich nienawidzę. Ze zwyczajem składanie życzeń potrafię się przełamać, ale żeby kogoś pocałować, powiedzieć czułe słowo albo przytulić, to by mnie chyba musieli zmusić pistoletem przystawionym do głowy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam bliska osobe, która tez ma ta niechęc, mogę powiedzieć z własnych doswiadczeń, ze druga strona w takiej interakcji czuje się ujowo... no bo co przekazuje takie zachowanie ? nie podaje się reki i nie przytula kogoś, kogo się nie lubi, brzydzi, kto jest nieistotny, nieważny, wzbudza niechęć. To przekaz płynący z takich zachowań, chociaż może zafałszowany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A nie uważacie, ze taka niechęc nie istnieje bez powodu może świadczyć o jakiś zaburzeniach ?

Nie, to cecha introwertyków.

Mam podobnie (choć nie dotyczy partnerki).

Rodziców wychowałem tak, że wszelkie rytuały świąteczne są zredukowane do minimum.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaburzenie to może nie, ale odchylenie od norm społecznych zdecydowanie tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

bittersweet, no mnie akurat samo podanie ręki w ogóle nie przeszkadza, a nawet to lubię , ale te całowania i przytulania są okropne dla mnie i co gorsza ze względu na brak asertywności chyba, jak mnie jakaś kochana ciocia, czy ktoś inny z rodziny( z tych co nie wiedzą, że ja tego nie akceptuję), chce wycałować, to na to pozwalam. :why: No ale co mam jej powiedzieć? nie całuj mnie kvrwa i nie przytulaj, bo mnie to brzydzi, to przecież wtedy wyjdę już na totalnego czubka. :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to pokolenie witające się na niedźwiedzia w mojej rodzinie chyba już wymarło, z resztą nie utrzymujemy kontaktów.

Ale pamiętam, że jako dziecko nie znosiłam takich wylewnych przywitań, nadstawiałam jedynie czubek głowy do całowania, czasem tak energicznie , że można było stracić zęby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z innych fajnych przypadłości jest brak pamięci do twarzy. Na zakłopotanie pojawiające się, gdy z tłumu ktoś wyskakuje do mnie z wylewnym "czeeeee zioooomal", wypracowałem odpowiedź: "A kto Ty jesteś?".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

NN4V, ja twarze zazwyczaj pamiętam jako znajome, ale co z tego jak i tak nie pamiętam, kto to jest. Alzheimer młodzieńczy jak nic. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akurat pamięć do twarzy mam dobrą, gorzej z imionami i nazwiskami. Miałam kiedyś koleżankę, z którą przez dwa lata wracałam ze szkoły. Mówiła non stop o sobie. Nie pamiętałam jej imienia, i nigdy nie poznałam, bo było mi się głupio do tego przyznać. Nie zorientowała się o mojej niewiedzy.

 

Mam też problem z tym, w jaki sposób się do kogoś zwrócić, czy już przeszliśmy na ty czy jesteśmy dalej na pan/ pani, dlatego często mówię w sposób bezosobowy, tak aby ten problem ominąć.

 

No, na pewno te wszystkie przypadłości wzbudzają do nas wiele sympatii :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
... Mam też problem z tym, w jaki sposób się do kogoś zwrócić, czy już przeszliśmy na ty czy jesteśmy dalej na pan/ pani, dlatego często mówię w sposób bezosobowy, tak aby ten problem ominąć....

Na pan/pani to się zwracam wyłącznie do sąsiadki, pani w urzędzie i innych całkiem obcych nie spotkanych celem nawiązania znajomości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×