Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
maateusz

Czy nerwica może zmienić się w jakas inną chorobe psychiczną

Rekomendowane odpowiedzi

Na forum wyczytałem że jakaś osoba miała nerwice natręctw(maiła natrętne myśli tak jak ja) i po pewnym czasie przerodziło sie to w psychoze,czy to możliwe?.Oby nie bo już na samą myśl mnie trzęsie.Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na forum wyczytałem że jakaś osoba miała nerwice natręctw(maiła natrętne myśli tak jak ja) i po pewnym czasie przerodziło sie to w psychoze,czy to możliwe?.Oby nie bo już na samą myśl mnie trzęsie.Pozdrawiam

 

jedno z drugim nie ma nic wspólnego - więc sie nie martw:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A taki pogląd skąd? Nie jestem za dobijaniem, ale za fałszowaniem również nie. Jeśli ktoś absolutnie nie lecz się na NN i nie zdaje sobie sprawy, że jest chory, nikt nie jest w stanie powiedzieć, do czego jest się w stanie doprowadzić.

 

Maateusz, ale u Ciebie nie masz się co martwic, już samo to, że o tym myślisz i że Cię zatrzęsło wyklucza Cię ;) Póki nie masz ochoty się mścić na ludziach za swoje problemy, nie powinieneś się niepokoić.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abyście mieli raceje bo ja mam tak ze sie boje ze moge zrobc krzywdę komuś bliskimu,przez co boje sie ostrych narzędzi,jak jestem spokojny to jest wszystko ok, ale jak zaczynam sie nakręcać tz myśle o tym że mam schizofremie albo psychoze czy coś takiego to naprawde wydaje mi sie ze mam jakiś głos w głowie a wtedy to już cały sie trzese i niewiem co ze sobą zrobić czy to napewno nic groznego bo mnie to strasznie przeraża.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maateusz te lęki to "tylko" nerwica. chyba kazdy nerwicowiec a przynajmniej 90 % z nas mialo wlasnie takie mysli- ze zrobi komus krzywde, ze wstanie w nocy i pozabija wszystkich, ja balam sie ze zapomne moich rodzicow, strace pamiec, dostane schizy, psychozy i innych, ale wlasnie haczyk polega na tym ze ty sie boisz ze mozesz za chwile zrobic to , poczuc tamto, zachorowac, zemdlec itd, to sa tylko lęki ze cos sie stanie, a od mysli do czynow to daleka droga. to ze sie boisz ze zaraz bedziesz mial udar mozgu ma sie nijak do tego ze go bedziesz mial, tak samo jest z lękiem o psychozy i inne, a ta paskudna choroba to wlasnie na tym polega, dlatego sie nazywa nerwica lękowa, lub natrectw, ze masz lęki i natrectwa o to czy o tamto, kazdy w sumie troche o cos innego, zalezy czego sie najbardziej boi, kiedys ludzie wmawiali sonie raka bo o psychozach malo wiedzieli, teraz bardziej boja sie schizofrenii, bo nowotwor mozna wykluczyc badaniami a psychozy nie. w kazdym razie nie boj sie, nerwica i psychoza to 2 oddzielne zaburzenia i jedno z drugim ni e ma nic wspolnego ani jedno w drugie i odwrotnie sie nie zamienia. najlepiej jak zdasz sobie sprawe ze lęki to tylko lęki no i oczywiscie zaczniesz leczyc nerwice. w kazdym razie sprobuj si e nie nakrecac na schizofrenie , psychozy czy inne i lepiej nie wyczytuj informacji w necie bo czasami rozne bzdury wypisuja, jezeli natomiast chcesz uspokojenia i szczerej rozmowy to lepiej idz z tym do specjalisty- psychiatry najlepiej bo ten 100% wykluczy u ciebie schize i psychozy specjalnymi testami. trzymaj sie :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

to co tu napisaliście też dowiedziałem się na terapii, co do psychoz i schiz są to choroby które ststystycznie zdarzaja się ludziom młodym 17-25 rok zycia, sa to choroby postepujące w miarę szybko,reszta to 1% prawdopodobieństwa że mozna zachorować,faktem jest że choroby te mają początki o chrakterze nerwicowym i leczenie może chorobę maskować (pod warunkiem że lekarz się nie pozna) na początku ale generalnie są to choroby postepujące i szybko wyłazi na jaw że jest się chorym. Twoje objawy nie sa objawami choroby psychicznej, mam to samo wraz z innymi nieprzyjemnymi dodatkami. Takie coś leczy sie terapią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Psychoza (gr. psyche – umysł i osis – szaleństwo) – zaburzenie psychiczne definiowane w psychiatrii jako stan umysłu, w którym doznaje się silnych zakłóceń w percepcji rzeczywistości. Osoby, które doznają stanu psychozy doświadczają, zaburzeń świadomości, spostrzegania, a ich sposób myślenia ulega zwykle całkowitej dezorganizacji. Osoba znajdująca się w stanie psychozy ma przekonanie o realności swoich przeżyć i wydaje się jej, że funkcjonuje normalnie. Istotą psychozy jest brak krytycyzmu wobec własnych, nieprawidłowych spostrzeżeń i osądów, przy czym należy tu rozróżnić psychozy z prawidłowo zachowaną świadomością, od psychoz z towarzyszącymi zaburzeniami świadomości.

 

Mysle, że nie masz się czego bać, póki masz swiadomość własnych zachowań i samokrytycyzm, Z resztą już samo to , że się boisz psychozy wyklucza Cię spośród chorych na nia :)

 

[Dodane po edycji:]

 

Psychoza (gr. psyche – umysł i osis – szaleństwo) – zaburzenie psychiczne definiowane w psychiatrii jako stan umysłu, w którym doznaje się silnych zakłóceń w percepcji rzeczywistości. Osoby, które doznają stanu psychozy doświadczają, zaburzeń świadomości, spostrzegania, a ich sposób myślenia ulega zwykle całkowitej dezorganizacji. Osoba znajdująca się w stanie psychozy ma przekonanie o realności swoich przeżyć i wydaje się jej, że funkcjonuje normalnie. Istotą psychozy jest brak krytycyzmu wobec własnych, nieprawidłowych spostrzeżeń i osądów, przy czym należy tu rozróżnić psychozy z prawidłowo zachowaną świadomością, od psychoz z towarzyszącymi zaburzeniami świadomości. [http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychoza]

 

Mysle, że nie masz się czego bać, póki masz swiadomość własnych zachowań i samokrytycyzm, Z resztą już samo to , że się boisz psychozy wyklucza Cię spośród chorych na nia :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JA się też właśnie nad tym zastanawiałam i zaczęłam odiwedziaćstrony poświęcone schizofreni...

schizofrenia/psychoza a NN to diwe zupełnie różne choroby (jeśli NN rozpatrujemy jako chorobę a nie zaburzenie) i wyszło na to, że jest małe prawdopodobieństwo, żeby NN przerodziła się w chorobę psychiczną, tak mi się przynajmniej wydaje...

narazie zbieram siły zeby iść do lekarza...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

a to?

 

"przy czym należy tu rozróżnić psychozy z prawidłowo zachowaną świadomością, od psychoz z towarzyszącymi zaburzeniami świadomości"

 

 

czyż to nie jest już powód do strachu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hej maateusz

mam do Ciebie pytanie, troche prywaty, jak nie chcesz to nie odp. Czy leczyles sie w 08r na wiosne w klinice nerwic w w-wie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moja lekarka stwierdziła, ze jeszcze duzo nam nerwicowcom brakuje do tego, zebysmy wyszli na ulice i zaczeli mordowac przypadkowych przechodniów :lol: nerwica tym sie rózni od choroby psychicznej, ze jestesmy swiadomi swoich dolegliwosci i walczymy z tym, osoba chora psychicznie nie przyzna sie nawet przed samą sobą ze jest chora - to zdanie mojej lekarki ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak mi tłumaczył moj psychiatra to nerwica i choroba psychiczna to dwie różne rzeczy, i przyczyny zachorowania tez sa rozne. Ogolnie mowiac jedno i drugie niewiele ma wspolnego, chyba tylko to, ze schizofremia moze zaczac sie nerwicowo albo w postaci depresji, ale przeciez to caly czas byla schizofremia.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moj drogi

ja z tym problemem co Twój byłem nawet na oddziale psychiatrycznym na izbie przyjec. Tak bardzo sie wystraszylem ze zrobie komus krzywde mialem tak realne mysli i obrazy jak to robie ze zdecydowalem ze odizoluje sie od moich bliskich zeby im nie zrobic krzywdy. Poszedlem na izbe oprzyjec psychiatryka bo bylem przekonany ze zwariowalem ze zaraz wszystkiuch pozabijam w najbardziej okr=utny i przerazajacy sposob.

Bylem na izbie 5 razy rozumiesz 5 razy za kazdym razem lekarz psychiatra powiedzial mi ze to nerwica , raz nawet sam go prosilem zeby mnie zamknal albo zwiazal w kaftan. Tylko sie usmiechnal przepisall mi seroxat i kazal isc do domu uspokoic sie i wszystko bedzie dobrze.

Tak wiec tobie tezx radze idz do lekarza wez sobie leki i zapisz sie na psychoterapie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, a ja wam powiem ze nie powinno sie pisac ze to nic groznego i ze nie trza sie bac,bo to nie prawda, zalezy jaka nerwica i jak daleko jest rozwinieta! jezeli ktos boi sie ze moze komus zrobic krzywde i nawet se to przedstawia w jaki sposob to robi,i jeszcze w dodatku slyszy glosy to moim zdaniem jest zle i niebezpieczne, mialam najoma z takimi samymi objawami,wciaz dzwonila domnie o roznych porach dnia,bo bala sie ze zrobi corce krzywde,wciaz jakies glosy slyszala co jej mowily ze ma to zrobic,bo ze corka jest niby jakims demonem,zlym duchem,nieczysta itd.. niemogla po nocach spac bo to ja meczylo,ja sama sie jej z czasem balam ,latala po lekarzach i po klinikach,i tak naprawde nikt jej nie pomogl, z czasem jej sie to pogorszylo ze zaczela sie bac samej siebie, zerwala ze znajomymi, chciala byc wciaz sama bo bala sie i wstydzila swych napadow.kontakt sie zerwal bo tak chciala, dopiero po jakims czasie dowiedzialam sie ze siedzi w klinice dla zamknietych bo w nocy swoja corke jednak udusila.I wiem ze to nie jedyny przypadek ktorego slyszalam.Moim zdaniem takie cos trzeba samemu obserwowac puki sie jeszcze trzezwo mysli czy to sie pogarsza czy nie.I jak najbardziej powinno sie chodzic leczyc a nie brac to na lekkie ramienie.Ps, ja cierpie tak samo na nerwice lekowa,depresje itd.. boje sie tak samo zasnac bo wciaz przed zasnieciem mysle ze widze jakies duchy,widze i slysze, jestem wtedy jak sparalizowana,niemoge sie ruszyc,serce mi bije jakby mialo zaraz wybuchnac,wiem ze nie spie bo jestem swiadoma tego co sie dzieje, dopiero po jakims czasie z wielkim wysilkiem rusze sie,moge otworzyc oczy i wszytsko znika,jedynie co to czuje ten strach! albo wciaz sie boje ze moj chlopak ktory mieszka za granica ze mnie zdradza,mam tak samo napady ze po nocach niespie,mam straszne bicia serca,czesto oddaje mocz na tle nerwowym,mam mocne swedzenia glowy,jak i ich wypad, strasznie sie poce itd.. wystarczy ze mi nie odp w ciagu 5 min na sms to juz czuje jak gorac pomnie przechodzi z gory do dolu i mam juz swoje wyobraznie,zaczynam sie trzes robie sie agresywna i robie mu zaraz awantury, ten strach powstal od tad ,od kad sie dowiedzialam ze mnie juz zdradzil, oklamywal itd-naturalnie najpierw powstala zazdrosc a powastala z tego nerwica i ktora mnie do ciezkiej depresji doprowadzila,z ktorej mi teraz ciezko wyjsc,do dzisiaj nie daje sobie juz rady z codziennoscia i nawet praca domowa,z kazdej choroby moze inna choroba powstac,z bola zoladka i tych nerwow dostalam wzody na nich, zapalnia skory,mialam wysypki jakies jak sie tylko zdonerwowalam,rozwolnienie i bezsennne noce. bylam 3 razy w nalogu,nalogu kupowania,potem bulemi,nalogiem telefonowania z wrozkami,jasnowidzami, .co mnie do ruiny doprowadzilo finansowej ..co z jedengo sie wyleczylam wpadlam w nastepne. moim zdaniem psychiczne choroby nie powstaja o tak sobie,tylko zawsze skas sie to bieze, moze byc z dziecinnstwa,cos sie widzialo i moze zapomnialo ale umysl tego nie moze przepracowac i nieswiadomie zaczynamy sie czegos bac,i mysle zeby wyzdrowiec albo leczyc chorobe trzeba najpierw skutki ich szukac,zeby wiedziec w ktorym kierunku zaczac i od czego leczyc, a nieodrazu jak wiele lekarzy to robi zaraz tabletki przepisywac od ktorych mozna sie uzaleznic, jestem pewna ze rozmowy z jakims dobrym psychiatra uczynily by czary.Ja mialam ciezkie dziecinnstwo,potem mialam ciezkie malzenstwo,wciaz klotnie,niedostalam nigdy tej milosci za ktora tak tesknilam,czlowiek chce zapomnac to wszytsko,ale predzej czy puznij dogania nas wszytsko, ja do tej pory nie moge pewnych spraw przepracowac i dlatego mnie tak mecza, co niepozwala mi sie do konca wyleczyc.nerwica depressja jest bardzo ciezka choroba i kto przez nie przeszedl niewie o czym mowi,a widziec kogos kto na to cierpi nie jest to samo anizeli by sam przez to przeszedl.pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Nerwica nie moze byc rozwinieta do stopnia choroby psychicznej bo wtedy przestaje byc nerwica!!Nerwica to jedno a choroba psychiczna drugie, one sie ze soba NIGDY nie wiaza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Celineczka przykro mi ale ja jestem innego zdania,pisze z wlasnego doswiadczenia i doswiadczen innych, duzo czytalam i duzo widzialam, i nie pisze ze z kazdej nerwicy moze sie psychiczna stac,ale sa przypadki.Jak pisalam mialam ciezkie dziecinnstwo,to co opisalam to tylko czastka tego przez co przeszlam i co przezylam, bylam jako dziecko nerwowa i strachliwa, moje nerwy z wielkiem pogorszyly sie co mnie doprowadzilo do depresji, i moim zdaniem z jednej choroby mozna przeniesc sie do drugiej! wiem o czym pisze bo wiem sama przez co przeszlam.Moja kolezanka o ktorej pisalam takze miala NIBY TYLKO nerwice lekowa! i NIBY miala sie niebac bo byla swiadoma swych obaw i strachu, a zobacz co na koncu wyszlo!wlasnie te TYLKO NERWY doprowadzily ja do choroby psychicznej ze taka rzecz popelnila,inaczej by sie to nie stalo!Uwazam ze na ten temat mogloby sie klocic bo kazdy chcial by miec racje,ale ja niemam zamiaru tego robic,ja pisze tylko z wielu doswiadczen,Ps. a nie jeden lekarz sie juz pomylil.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

W takim razie nie mialas nerwicy tylko jakies powazniejsze zaburzenie. Ogolnie w chorobach psychicznych jest pewna szczegolna wrazliwosc, a w zasadzie nieumiejetnosc radzenia sobie ze stresem, ktora w koncu moze dawac objawy psychotyczne, ale powtarzam to sa dwie rozne rzeczy, dwie rozne historie.

ps. w chorobach psychicznych tez istnieja nerwice

 

[Dodane po edycji:]

 

Mandarynka tak czytam Twoj post jeszcze raz i tak sobie mysle, ze w zasadzie nie powiedzialas co rozumiesz pod pojeciem choroby psychicznej. Bo jesli chodzi tu o depresje wywolana jakimis traumatycznymi problemami to faktycznie zgadzam sie ze nerwica moze sie w nia rozwianac. Zeby bylo scislej, ja po prostu mowie ze nie jest mozliwe aby z prawdziwej nerwicy powstala np schizofrenia czy cyklofrenia czyli choroby psychiczne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To tylko kwestia nazewnictwa: wg roznych klasyfikacji nerwice czy depresje sa lub nie sa uznawane za choroby psychiczne, moga byc nazywane zaburzeniami o podlozu umyslowym, co nie zmienia faktu ze leczyc sie trzeba. Ja nie boje sie terminu choroba psychiczna i potrafie otwarcie o tym mowic. To jesli chodzi o nazwanie tego co nas dotknelo. Natomiast, o czym juz bylo wczesniej, nerwica nie jest wstepem do schizy, chyba ze jest zle zdiagnozowana, o czym tez juz bylo. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

manarynka, depresja jest chorobą psychiczną ale nie dostałaś jej z nerwicy a z pewnych uwarunkowań i predyspozycji, jeśli twoja depresja to ta prawdziwa depresja a nie zburzenie o podłoży depresyjnym, zaburzenia depresyjne mają podłoże nerwicowe, ale to nie znaczy że z nerwicy dostałaś depresji, depresję nie każdy dostanie trzeba mieć pewne predyspozycje jak i do innych chorób, np wrzodów żołądka.

Piszesz że wiele czytałas i wiele widziałaś, mam pytanie jeśli tyle co lekarz psychiatra pracujący na oddziale dziennym szpitala z 20 letnim stażem, to wiele widziałaś i czytałaś i napewno jesteś znawcą tematu, ale jeśli masz np. 23 lata nie jesteś psychiatrą, i twoja wiedza opiera się na czytaniu forów internetowych to guzik wiesz na temat o którym piszesz. Jeśli leżałaś na oddziale w szpitalu i piszesz że wiele widziałaś to napiszę ci że guzik widziałaś bo widziałaś tyle ile ci pozwolono zobaczyć lub nic, jeśłi widziałaś pacjentów w przychodni którzy są chorzy to też twoja wiedza na temat ich schorzeń jest co najwyżej powierzchowna.

A co do koleżanki to byłą chora, nie miała nerwicy.Nieszczęściem było to że nikt w pore jej nie pomógł, nikt do kogo zwróciła się o pomoc. To jest przykre.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Manarynko nie dokońca zgodzę się z Twoim stwierdzeniem w temacie,, jeżeli ktoś boi się zrobić komuś krzywdę to jest złe i nie niebezpieczne", sama przez takie lęki przechodziłam a największym niebezpieczeństwem było to że nie dużo brakowało żeby popełnić samobója, bo tak człowiek był umęczony tymi myślami bo jak można skrzywdzić kogoś kogo się kocha,a z drugiej strony takie myślenie nie jest przejawem zdrowia tylko jakimś zaburzeniem,dla mnie priorytetem były wizyty u psychoterapeuty i lekarza bo wiedziałam że muszę się leczyć, jeżeli chodzi o twoją znajomą wydaje mi się że poprostu chorowała na schizofrenie(demony, szatany i te sprawy)ale każdy ma prawo do swojego zdania :smile:

 

[Dodane po edycji:]

 

jezeli ktos boi sie ze moze komus zrobic krzywde

pomyłka w poście wyżej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

manarynka, i jeszcze jedno piszesz że ona dzwoniła do ciebie, co ty dla niej zrobiłaś? Powiadomiłaś rodzinę, lekarza, policję, ojca dziecka kogokolwiek kto mógł jej pomóc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam raz ponownie,moj pierwszy post dotyczyl opisania Mateusza ze strony pierwszej,a ewa 125 odp ze niema sie czego bac bo to na tle nerwowym i jest tego swiadomy,otoz dlatego odpisalam,bo mialam kolezanke co miala te same syntomy,dzwonila domnie bo bala sie tak samo jak mateusz ze boi sie ze zrobi komus krzywde itd,jak mateusz opisal, 1507 pyta sie co dlaniej zrobilam: poprostu jako jej kolezanka bylam dlaniej kiedy mnie potrzebowala,rodzina wszyscy wiedzieli ze cierpiala na to,chodzila do lekarza ale lekarz stwierdzil ze bez obaw to tylko nerwica lekowa,i nic dalej ze to tylko napady strachu,ze nic wiecej sie nie stanie, po kazdych odwiedzinach u lekarza byla zalamana bo sama chyba czula ze jest cos wiecej anizeli to,ale ja nie jestem lekarzem wiec nie moglam stwierdzic czy naprawde to byly jej TYLKO strachy az takie jak lekarz to stwierdzil czy naprawde bylo cos wiecej,przyszedl czas ze zawsze cos wymyslala zeby sie nie spotkac,nie dzwonila ,nie otwierala mi drzwi,zawsze cos wymyslila ze niema czasu,dala mi do zrozumienia ze niechche miec zemna kontaktu,a ja sobie nic wiecej nie pomyslalam tak jak i jej rodzina wkoncu lekarz stwierdzil ze to TYLKO napady wiec tak to odbieralam, I tak za nia lazilam przez jakis czas az przestalam, wkoncu po jaims czasie po paru miesiacach sie dowiedzialam co zrobila,sami widzicie jak lekarze lecza,i to tu za granica! co do wieku to mam 40lat, i chodzi mi o to ze jak czlowiek sie nie leczy tylko sie poddaje to moze stac sie gorzej,pisze ze duzo czytalam i duzo przeszlam i widzialam bo w rodzinie i w gornie znajomych znam ludzi chorych,jak sama zachorowalam zaczelam sie interesowac i czytac, jako dziecko czesto sikalam pod siebie,bo wychowalam sie w rodzinie pijackiej,mama mnie bila,awantury itd.... babcia zemna chodzila do lekarza i powiedzial ze to wszytsko na tle nerwowym. z czasem tak bardzo zaczelam sie bac tych klotni i bijatyk ze nie moglam po nocach spac,czekalam az ojczyn przyjdzie jak zwykle pijany i zacznie sie to co codziennie,tak bardzo sie balam ze z ubiegiem czasu zaczelam i po nocach snic o tym,(najgorsze bylo ze my w 4 wszyscy spali w jednym pokoju,wiec widzialam wszytsko i slyszalam.) budzialm sie po nocach,do tego mama mnie jeszcze straszyla ze jak zaraz nie usne to przyjda duchy i mnie zabiora! z czasem bylo tak ze jak w nocy sie przebudzalam to myslalam ze ich widze i slysze,i znowu to lekarza-i znowu niby tylko na tle nerwowym- i to tak dlugo trwalo z tymi duchami az do czasu dojrzalego,co nawet mam te napady do tej pory ale bardzo zadko.wtedy czuje jakby bialo mi sie przed oczami robilo,serce lata, jakies szumy slysze i strach mnie opetuje,mam przeczucie jakby ktos kolomnie stal.to trwa jakis czas,a potem znika. w wieku 17 lat babcia mnie zabrala za granice bo bala sie ze sie wykoncze ,ze mama mnie z ojczymem w ten sposob wykoncza. wyjezdzajac tu bylam spokojniejsza,ale te napady z duchami wciaz mialam. po jakims czasie poznalam tu chlopaka w ktorym sie zakochalam,byl narkomanem co sie dopiero z ubiegiem czasu dowiedzialam jak juz dawno nie bylismy razem bo za duzo se wstrzyknal i po nim, w tym czasie co bylismy razem byl jakis agresywny,trzymal mnie pare dni u siebie w domu i niechcial wypuscic,zamknal mnie i gwalcil, teraz to wiem ze to bylo zgwalcenie,wtedy jeszcze bylam na swoj wiek glupia,bylam dziewica i balam sie tych spraw, kiedys zdazylam uciec,straszyl mnie ze jak mnie zlapie tomnie zabije,czy jak komus powiem,pisze bylam glupia,niemialam o niczym pojecia,niewiedzialam wtedy ze mnie gwalcil,myslalam ze jak mnie nie bije i nie zmusza to bym i tak nic przeciwko mu nic niemogla, a on mnie straszyl ze jak mu sie nieoddam tomnie zatluce,i dalam mu sie bo sie go balam!poprostu balam.Jak juz w domu bylam balam sie przez jakis czas wyjsc z domu.chodzilam nerwowa,jak ktos do drzwi zadzwonil czy zapukal zaraz zaczelam sie trzes i obeszlam cala potem. az to sie uspokoilo, chociaz przez dlugi czas myslalam ze ktos wciaz zamna chodzi czy obseruje. po jakims czasie kolo 19 lat poznalam mojego przyszlego,(juz bylego meza) byl kochany,a ja wciaz ta milosc szukalam co jej nigdy nie dostalam, ja chodzilam na kurs niemieckeigo on sie uczyl, po pol roku mi sie oswiaczyl i po nastepnym pol roku zesmy sie chajtli. dlugo nie trwalo i pokazal swoje,poznalam go jak nigdy przed tym,byl strasznie agresywny,bil mnie i bardzo zazdrosny,niemoglam nawet ani do pracy ani na kurs chodzic,szlam do sklepu i jego zdaniem jak sie tylko 5 min spuznilam byla wojna, i tak moja nerwica sie pogarszala,bylam tylko otoczona tym strachem,straszyl mnie ze jak sie rozwiode to mnie zabije itd, ze tak wlasciwie jak bym wtedy byla silna i moje TU prawa znala tobym byla juz po 2 latach rozwiedziona, ale jak mowie balam sie go,niemialam tu nikogo oprocz babci,ze go po wyzuceniu z domu zaraz znowu puscilam, bo te wieczne dzwonienie do drzwi te telefony donerwowaly babcie jak i mnie wykanczaly,dla swietego spokoju, potem zmarla mi babcia,moja ukochana babcia,niemoglam przezyc jej smierci,zmarla w szpitalu przy mnie, znowu bylam otoczona strachem,balam sie ze bedzie przychodzic,co i tak bylo,mialam przeczucie ze ja slysze,w snach ja widzialam,rozmawialam z nia i to trwalo przez jakies 3 miesiace,pojechalam do polski do mamy bo balam sie spac sama jak moj chodzil na nocki, to nawet przyjezdzajac do polski mialam uczucie jakby ktos kolomnie w lozku lezal,czulam babcie w plecach,a mama mi powiedziala zna drugi dzien ze chyba babcie z soba przywiozlam bo lustro spadlo, i znowu srach mnie optoczyl,czy to naprawde tak sie dzieje ze mam z nia kontakt,czy mama mnie znowu tylko straszy,a moj obiecywal ze sie zmieni,a tu nic, do tego doszlo ze stal sie alkoholikiem co ja tego tak sie balam bo wlasnie z takiej rodziny pochodzilam,z babci strony jak i z mojej,urodzilam 2 dziecki,teraz wiek 18 i 10, do tego ejszcze ta najmlodsza zaraz po porodzie byla bardzo chora na neurodemitis,niewiem po polsku jak to sie mowi,egzema czy skaza bialkowa, znowu bylam w strachu co mojemu dziecku dolega,po nocach tylko plakala,drapala sie ze skore se zdzierala,lekarz wtedy tez niewiedzial co jej jest bo niepokazywalo jeszcze wtedy tych obiawow na skorze, mowil ze dzieci niektore placza pierwsze 3 miesiace,moga byc kolki. ale to sie pogarszalo,za zaczely jej wlosy wypadac,z glowy leciala ropa i krew,mila otwarte rany, dlugo nie trwalo i wygladala jakby wyszla z ognia cala czerwona, a to naturalnie byla ta choroba ktora bardzo swedzi,mialam bezsenne noce przez miesiace,lekarz dawal masci ale nic nie pomagalo,pojechalismy do kliniki robic badania na co jest uczulona,a wyszlo ze ona oprocz ryzu i marchwi i mleka nic niemogla wtedy jesc! na wszytsko byla uczulona,tobylo cos strasznego widziec dziecko jak sie meczy! teraz jej to przeszlo z wiekiem. z mezem wytrzymalam 13 lat w tym czasie 3 razy prubowalam sie rozwiesc i zawsze wycofalam ze strachu,az bylam na tyle silna by to zrobic,w czasie malzenstwa jeszcze bylam tak nerwowo wykonczona ze nie moglam juz dalej,prubowalam sie zabic,w tym czasie co lezalam w szpialu zdalam sobie sprawy co ja zrobilam,ze nie myslam o dzieciach,niemoglam se wybaczyc tego.i omal bylo by za puzno. w miedzy czasie wpadlam w nalog kupowania rzeczy,niepowiem kasy bylo wystarczajaco by je wydac, kupowalam rzeczy nawet takie co ich niepotzebowalam,kupowalam by zaspokoic swoje nerwy,a jak cos se kupilam to czulam sie lepiej,mialam cos z czego sie przez jakis czas cieszylam,co mnie uspokajalo,po pierwszym dziecku czulam sie wstretna,a moj mi to jeszcze potwierdzal,wciaz mowil ze jestem gruba ze tak sie tym przejelam ze sama w to uwiezylam ze jestem gruba i wyladam jka beczka,prubowalm rozne diety ktore i tak niepomogly,az znalazlam jedno wyjscie jak najszybciej schudnac i wpadlam potem w ta chorobe-tez niewiem po polsku jak sie nazywa,po kazdym jedzeniu wkladalam palce do gardla i zaraz na kibelek,bylo juz tak zle ze krwia zaczelam zwrazac,schudlam 30kilo,mimo ze w czasie ciezy tylko 15 przytylam,a wciaz mialam wglowie ze jestem gruba, uratowalo mnie to ze zaszlam z 2 w ciazy,wtedy przestalam bo sie balam,w czasie rozwodu przeprowadzilam sie do innego miasta, mialam wszytskiego dosc i powiedzialam sobie ze chce zostac sama do konca zycia, pojechalam po roku czasie do polski i chcac niechchac poznalam 10 lat mlodszego chlopaka w ktorym sie bardzo zakochalam.,.. oj teraz sie rozpisalam i niewiem czy mam dalej pisac swoja historie,a jest co do opowiaania,czy wogole to kogos interesuje ?....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Mozesz pisac dalej, ja na pewno przeczytam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

manarynka, wybacz że tak cię potraktowałem, ale drażnią mnie diagnozy stawiane przez "nie fachowców",

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Istnieje coś takiego jak nerwica przed schizofrenią z tego co pamiętam, ale ona trwa chyba koło miesiąca i lekarz potrafi to rozróżnić.. Nie chcę głupot pisać więc jak kogoś to interesuje to niech poszuka o tym informacji a najlepiej zapyta lekarza.

 

Nerwica nie może przerodzić sie w inną chorobę. A czy rak może sie przerodzić w aids?

 

Do czasu kiedy zdajemy sobie sprawę że jest coś nie tak z nami to jest okej. Człowiek chory psychicznie nie zdaje sobie z tego sprawy. Poza tym psychiatra to wyłapie... Nie nakręcajcie sie niepotrzebnie ! :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×