Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
dapp91

historia poważnie zakręconego mlodego człowieka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam !

To mój pierwszy post na tym forum, w którym chyba otrzymam pomoc a przynajmniej jakieś dobrą radę z zewnątrz. Więc od początku. Mam 23 lata, jestem studentem jednego z cięższych kierunków i radzę sobie na nim nie najgorzej, pochodze z małego miasteczka we wschodniej Polski, teraz studiuję w średniej wielkości mieście wojewódzkim. moim kłopotem od najmłodszych lat jest nieśmiałość, poważna zwłaszcza wobec kobiet, nigdy nie podrywałem przynajmniej w realu zadnej dziewczyny. Zresztą do tej pory nie byłem nigdy w poważniejszym związku i jestem prawiczkiem. Jeśli już kogoś poszukiwałem to na portalach randkowych przez okres studiów, miałem kilka randek które zwykle kończyły się na pierwszej i ostatniej. Aż do ostatniej dziewczyny. W okolicach świąt wielkanocnych poznałem na jednym z portali pewną dziewczynę, której zdjęcie i opis na jej profilu zachęcił mnie do nawiązania kontaktu i tak od słowa do słowa zaczęliśmy kontaktować się najpierw przez gg potem przez fb aż pewnego dnia niedługo przed weekendem majowym zaproponowałem spotkanie po tym weekendzie, dziewczyna dała mi warunek zgodzi się jeśli zaproszę ją w jakiś oryginalny sposób. Wysłałem jej zaproszenie stylizowane na średniowieczny list (jedna z moich pasji jest historia). Dziewczyna sama przyznała że zaskoczyła ją taak forma nie spodziewała się tego, pochwaliła za kreatywność i zgodziła się na spotkanie. Pierwsze jak i drugie spotkanie nie były takie najgorsze sama dziewczyna na koniec mówiła że jest bardzo zadowolona z tych spotkań i chce spotykać sie dalej. Była to dobra wróżba gdyż jak pisałem prawie wszystkie dotychczasowe randki były pierwsze i ostatnie. Nie ukrywam ta dziewczyna zaczęła mi sie podobać i zacząłem zastanawiać się nad czyms więcej niz koleżeństwem. W międzyczasie zgubiłem jeden z kluczy od domu, na dodatek którego wyrobienie kopii kosztuje dosyć drogo i potrzebna jest karta która posiada właściciel mieszkania które wynajmuję. Który łagodnie rzecz ujmując nie był tym ucieszony . Teraz sytuacja, któa wiąże sie z tymi obiema sprawami. Umówiliśmy sie na tą trzecią randkę - miala byc w teatrze. Ja jako że z racji że nie było nikogo ze współlokatorów, zamknąłem przed tą randką mieszkanie na jedyny klucz jaki miałem od drugiego zamka. W międzyczasie do mieszkania wrócił współlokator, którego szczerze nie lubię, denerwuje mnie i nie utrzymuję z nim jakiegos szczególnego kontaktu. Nie wiedziałem nawet, że on nie ma tego drugiego klucza w czasie spektaklu zaczął wydzwaniać do mnie ja (miałem właczone wibracje i wyszedłem na korytarz). Powiedział, że on wrócił ma torby i nie będzie czekał na mnie do późna w nocy, ja mu odpowiedziałem że mam ważne spotkanie nie mogę wrócić i ze bardzo mi przykro, a on na to że jeśli tego nie zrobię to on potem zrobi mi w mieszkaniu takie piekło jakiego nie widziałem i ze nie da mi spokoju. Na to ja postanowiłem opuścić spektakl załatwić to jak najszybciej i spróbować wrócić (wiem była to najprawdopodobniej najgłupsza decyzja mojego zycia, ale cóż wtedy naprawdę mnie przestraszył tym piekłem trzeba było usłyszeć jego głos). Przeprosiłem dziewczynę krótko jej wyjaśniłem cicho o co chodzi i że wrócę. Załatwiłem co miałem załatwić wróciłem do teatru niestety dziewczyna się przesiadła w miejsca gdzie nie mogłem się dosiąść do niej. I tak nie mogłem się skupić na sztuce gdyz zacząłem się przejmować tym wszystkim. Po sztuce złapałem ta dziewczynę, jeszcze raz przeprosiłem spytałem się czy się nie gniewa (powiedziała że nie, ale była cały czas smutna zamyślona) i poszliśmy razem do lokalu. Tam ona już całkiem inaczej niż wcześniej bez entuzjazmu, uśmiechu na twarzy, odpowiadała tylko na moje pytania nic nie ciągnęła rozmowy, bardzo rzadko zadawała swoje. Już wiedziałem że nic dobrego ale żeby nie jątrzyć nie poruszałem tego tematu. Po tej randce nieudanej także nie pisała ni co mnie na fb, a niemalże codziennie pisaliśmy ze sobą. Postanowiłem napisac do niej i zapytać co się stało czy jest nadal obrażona o ten teatr i jeszcze raz ją przeprosić za to i wysłałem jej piosenkę na przeprosiny. Na to ona że fb to nie miejsce na takie pisanie, że jeśli chcę o tym pogadać to spotkajmy sie na mieście albo pogadajmy przez tel (ja nie lubię ani nie umiem przeprowadzać długich rozmów telefonicznych). Wiec spotkaliśmy sie na miescie. To była straszna gehenna dla mnie nie umiem rozmawiać o tak poważnych sprawach z osobą która słabo znam, zwłaszcza kobietą która mi się podoba. Jakos wydukałem z jąkaniem i zacinaniem się o co mi chodzi ona to zrozumiała i powiedziała ze trudno ze zyje sie dalej. Ja nie podejmowałem dalszej rozmowy na ten temat dalej rozmawialiśmy na mniej górnolotne tematy choć głównie znowu to ja ciągnąłem ta rozmowę bo ona wyłączała się z tego i odpowiadała mi na to jednym góra dwoma zdaniami i nie zadawała mi praktycznie żadnych pytań, a na pytanie dlaczego taka dziś nie jest rozmowna odpowiedziała, że jest padnięta bo wczoraj nad ranem poszła spać. Skończyliśmy dosyć szybko to spotkanie i zapytałem czy w nastepnym tygodniu miałaby mi ochote towarzyszyć na zakupach - odpowiedziała że jak będzie miała czas to tak i że odezwie sie do mnie. Nastepnego dnia nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale wysłałem do niej "samobójczego" maila, w którym napisałem, cos co moje silne emocje nie pozwalały mi powiedzieć na ostatnim spotkaniu ani czego nie powiedziałbym na przyszłym. Napisałem , że nie podobało mi się ostatnie spotkanie, że musiałem ciągnąć rozmowę, że jestem nieśmiały wobec kobiet i ze nigdy nie miałem dziewczyny, że ja z rozmów gg byłem prawdziwy tylko bez tej powloki nieśmiałości, że chciałbym kontynuować z nią znajomość. Ona na to mi odpisała nastepnego dnia że musi się nad wszysktim tym zastanowić i musze dac jej czas na to wszystko aby sobie przemyśleć. Ja jej że może i to jest dobry pomysł że mnie też to może pomóc, że mozemy zrobic sobie przerwę w kontakcie przez sesję. Ona odpowiedziała że ok jak będę juz gotowy, to niech napiszę i mozemy spróbować wszystkiego od nowa. Tak juz nie gadaliśmy od tygodnia, aż wczoraj rano przysłała mi zaproszenie na maraton filmowy, na który wybiera się sama. Ja postanowiłem do niej napisac wieczorem o co w tym wszystkim chodzi czy rzeczywiście idzie, ale widać jej jeszcze nie przeszło. Powiedziała że jak będzie mieć czas to pójdzie, a jak nie to nie. sama tez rozmowa się nie kleiła odpowiadała półsłówkami i nie zadawała swoich pytań na dodatek wyłaczyła się bez pozegnania. Sorry za taką przydługą opowieść, ale jak ktoś dotrwał jednak do końca to może wyrazi swoje zdanie na ten temat, jeśli ma na to ochotę. Czy jest sens ciągnąć dalej tą znajomość, wziąć się garść i po sesji uderzyc czy jednak dac sobie spokój na dobre i zapomnieć o tej dziewczynie ?? Powiem że to pierwszy raz mi się przydarzyło że dziewczyna naprawdę chciała kontaktu ze mną i entuzajstycznie podchodziła do tej znajomości (przynajmniej gdy pisaliśmy ze sobą i na pierwszych dwóch spotkaniach) i ona nadal mi się podoba i sam chciałbym mieć taką dziewczynę za partnerkę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jakbym miała taką sytuację w kinie, że chłopak musiałby wyjść z takiego właśnie powodu i wprost by mi powiedział dlaczego (brak klucza + współlokator będący mendą :smile:), to by mi nie przyszło do głowy, żeby się obrażać. No ale właśnie, powiedziałeś jej szczerze o co chodzi? Bo jak wyszedłeś ot tak, to nic dziwnego, że nie była zachwycona... Odzywała się i proponowała rozpoczęcie od nowa, czyli raczej nie jesteś jej kompletnie obojętny. Ja na Twoim miejscu bym jeszcze spróbowała i spotkała się z nią parę razy, ale jeśli ciągle będzie miała "focha" i nic nie będzie przechodzić, to może lepiej dać sobie spokój i poszukać kogoś mniej chwiejnego emocjonalnie... :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiedziałem jej krotko wtedy o co chodzi , a później wyjaśniłem dokładnie. Powiedziała ze rozumie i nie ma problemu. Od tej pory inicjatywe praktycznie miałem ja, ona odpowiadała mi na pytania i to prostymi zdaniami, prawie że nic nie zadawała swoich. Nic nie była wesoła, bez entuzjazmu. Wyglądało jakby jej nie zależało już. Nie wiem mam do niej zadzwonić w czwartek czy idzie na maraton filmowy (w piątek).

Mam przeczucie że nic z tego spotkania nie będzie. Wcześniej entuzjastycznie zgadzała sie na spotkania nawet z tygodniowym wyprzedzeniem. Teraz kazała mi skontaktować sie ze mną dzien przed.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

eura28 jaka chwiejność emocjonalna?! Dapp91 nie ma co ukrywać podręcznikowo zawaliłeś sprawę, jeśli wyszedłeś w trakcie jednej z pierwszych randek. Ja bym poczuł się mega zlekceważony. Jeśli chcesz dalej ciągnąć tą znajomość musisz wymyślić jakiś naprawdę dobry sposób na ponowne zainteresowanie jej swoją osobą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
eura28 jaka chwiejność emocjonalna?! Dapp91 nie ma co ukrywać podręcznikowo zawaliłeś sprawę, jeśli wyszedłeś w trakcie jednej z pierwszych randek. Ja bym poczuł się mega zlekceważony. Jeśli chcesz dalej ciągnąć tą znajomość musisz wymyślić jakiś naprawdę dobry sposób na ponowne zainteresowanie jej swoją osobą.

Wiem że spieprzyłem dokumentnie sprawę. Co sie stało już sie nie odstanie. Jednak moim motywem był strach przed tym współlokatorem i jego groźby że urządzi mi piekło, słychac było po nim że nie zartował. Jeszcze to że mieszkanie znajduje się niedaleko teatru i liczyłem że szybko to ogarnę i wrócę. Tutaj byłem między młotem i kowadłem co bym nie zrobił byłoby źle. To jest właśnie ta mega zaj*****a trudność zwłaszcza dla mnie osoby nieśmiałej szczególnie wobec kobiet ze muszę coś wykombinować, a potem przełamać sie w sobie, uderzyć i jeszcze oczarować ją - prawdziwa Mission Impossible :D Z drugiej strony już w swoim życiu miałem mega wpadkę na studiach, też wydawało się nie do przejścia, ale wygrzebałem się w nie najgorszym stylu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy mowiles jej, ze pobiegles bo sie boisz wspollokatora?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czy mowiles jej, ze pobiegles bo sie boisz wspollokatora?

Nie no co Ty, to zachowałem dla siebie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzisiaj pisałem z tą dziewczyną ogolnie rzecz ujmując nie była jakoś szczególnie zachwycona rozmową ze mną. Odpisywała po kilku, kilkunastu minutach. Zapytałem ją czy idzie do kina w piątek. Ona na to że nie wie bo ma sporo do nauki, ale jakoś akurat w sobotę idzie na otwartą imprezę i tu nauka nie przeszkadza. Ja w sumie juz skonczyłem zajęcia i pozałatwiałem wszystkie swoje sprawy wiec mógłbym wracać do siebie do rodzinnego domu. Z drugiej strony też chciałbym spotkać sie z tą dziewczyną, ale skoro ona mnie ma w dupie to i chyba ja powinienem odpuścić sobie i ewentualnie czekać aż jej sie odwidzi bo niewiadomo jakbym sie starał to od niej zalezy czy bedziemy dalej się spotykać czy nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troszke dziwnie ze tak ja ten foch długo trzyma, a moze szuka jeszcze innego, naprawde nie wiadomo o co jej chodzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez nie wiem o co jej biega, a osaczać i łazić tam gdzie ona jej, nie mogę ani przyciskać bo to na jedno wyjdzie. Podobno faceci nigdy nie zrozumieją kobiet. Nie wiem ale chyba już mogę zacząć spisywać ją na straty Ehh 23 lata i ani 1 związku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Poczekaj, nie działaj tak nadgorliwie. Rozwijaj, utrzymuj kontakt ale nie spiesz się tak, aby od razu stworzyć poważny związek. Zaskocz ją tak podobnie oryginalnie jak zrobiłeś to na początku, no nie wprowadzaj poważnej monotonii rozmów na sam początek znajomości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tez nie wiem o co jej biega, a osaczać i łazić tam gdzie ona jej, nie mogę ani przyciskać bo to na jedno wyjdzie. Podobno faceci nigdy nie zrozumieją kobiet. Nie wiem ale chyba już mogę zacząć spisywać ją na straty Ehh 23 lata i ani 1 związku.

a ja wiem o co jej biega, zwyczajnie, nie zrobiłes na niej żadnego wrażenia, niczym nie wyrózniłeś sie od inny facetów z którymi umawiała sie wczesniej, szczerze takie cieple kluchy trochę z Ciebie.

Robisz tragedie ze odpisuje na wiadomości po kilkunastu minutach a pomyślałeś ze możne akurat sra albo kapie sie, depiluje nogi, suszy głowe i uj wie co jeszcze i jest to dla niej ważniejsze niz pisanie esków czy innych z Tobą, a jesli ma dlugie kudly to trochę sie schodzi. :D ..olej, nie pisz, nie dzwon i tyle odemnie w temacie..szukaj nastepnej :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tez nie wiem o co jej biega, a osaczać i łazić tam gdzie ona jej, nie mogę ani przyciskać bo to na jedno wyjdzie. Podobno faceci nigdy nie zrozumieją kobiet. Nie wiem ale chyba już mogę zacząć spisywać ją na straty Ehh 23 lata i ani 1 związku.

a ja wiem o co jej biega, zwyczajnie, nie zrobiłes na niej żadnego wrażenia, niczym nie wyrózniłeś sie od inny facetów z którymi umawiała sie wczesniej, szczerze takie cieple kluchy trochę z Ciebie.

Robisz tragedie ze odpisuje na wiadomości po kilkunastu minutach a pomyślałeś ze możne akurat sra albo kapie sie, depiluje nogi, suszy głowe i uj wie co jeszcze i jest to dla niej ważniejsze niz pisanie esków czy innych z Tobą, a jesli ma dlugie kudly to trochę sie schodzi. :D ..olej, nie pisz, nie dzwon i tyle odemnie w temacie..szukaj nastepnej :D

może i jestem ale powinna z przyzwoitości napisać że nic z tego nie będzie,że zakończmy tą znajomość i wszystko jasne, a nie że zobaczymy i zwodzi mnie robiąc mi jakieś nadzieje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiedziałem nawet, że on nie ma tego drugiego klucza w czasie spektaklu zaczął wydzwaniać do mnie ja (miałem właczone wibracje i wyszedłem na korytarz). Powiedział, że on wrócił ma torby i nie będzie czekał na mnie do późna w nocy, ja mu odpowiedziałem że mam ważne spotkanie nie mogę wrócić i ze bardzo mi przykro, a on na to że jeśli tego nie zrobię to on potem zrobi mi w mieszkaniu takie piekło jakiego nie widziałem i ze nie da mi spokoju.

Lepszego scenariusza aby zabrać dziewczynę do domu pod pretekstem przekazania kluczy współlokatorowi, życie nie mogło Ci podsunąć, a samej przecież nie wypada jej zostawić ;)

Na to ja postanowiłem opuścić spektakl załatwić to jak najszybciej i spróbować wrócić (wiem była to najprawdopodobniej najgłupsza decyzja mojego zycia, ale cóż wtedy naprawdę mnie przestraszył tym piekłem trzeba było usłyszeć jego głos). Przeprosiłem dziewczynę krótko jej wyjaśniłem cicho o co chodzi i że wrócę.

A to sztandarowy przykład jak zepsuć taką okazję... W sumie po rzeczowym przedstawieniu jej Twojej sytuacji i wynikającego z niej problemu, sama powinna podsunąć kompromisowe rozwiązanie. Pokazałbyś się z dobrej strony, wszak nie zostawiasz kumpla w potrzebie a dwa, nie jej kosztem. Tymczasem w trakcie pierwszego spotkania, zostawiasz ją samą i znerwicowany pędzisz do kolegi. Raczej nie wykazałeś się atrakcyjnością ba, na pewno poczuła się zlekceważona.

Z psychologii wiem, że efekt pierwszego wrażenia jest potężnym narzędziem w postrzeganiu innych i utrzymuje się przez pewien czas. Może ta zwłoka paradoksalnie wyjdzie Ci na dobre, bo zatrze niedoskonałości. Może daj jej i sobie ochłonąć, popracuj nad sobą, przemyśl czego od niej oczekujesz i czy warto się angażować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie wiedziałem nawet, że on nie ma tego drugiego klucza w czasie spektaklu zaczął wydzwaniać do mnie ja (miałem właczone wibracje i wyszedłem na korytarz). Powiedział, że on wrócił ma torby i nie będzie czekał na mnie do późna w nocy, ja mu odpowiedziałem że mam ważne spotkanie nie mogę wrócić i ze bardzo mi przykro, a on na to że jeśli tego nie zrobię to on potem zrobi mi w mieszkaniu takie piekło jakiego nie widziałem i ze nie da mi spokoju.

Lepszego scenariusza aby zabrać dziewczynę do domu pod pretekstem przekazania kluczy współlokatorowi, życie nie mogło Ci podsunąć, a samej przecież nie wypada jej zostawić ;)

Na to ja postanowiłem opuścić spektakl załatwić to jak najszybciej i spróbować wrócić (wiem była to najprawdopodobniej najgłupsza decyzja mojego zycia, ale cóż wtedy naprawdę mnie przestraszył tym piekłem trzeba było usłyszeć jego głos). Przeprosiłem dziewczynę krótko jej wyjaśniłem cicho o co chodzi i że wrócę.

A to sztandarowy przykład jak zepsuć taką okazję... W sumie po rzeczowym przedstawieniu jej Twojej sytuacji i wynikającego z niej problemu, sama powinna podsunąć kompromisowe rozwiązanie. Pokazałbyś się z dobrej strony, wszak nie zostawiasz kumpla w potrzebie a dwa, nie jej kosztem. Tymczasem w trakcie pierwszego spotkania, zostawiasz ją samą i znerwicowany pędzisz do kolegi. Raczej nie wykazałeś się atrakcyjnością ba, na pewno poczuła się zlekceważona.

Z psychologii wiem, że efekt pierwszego wrażenia jest potężnym narzędziem w postrzeganiu innych i utrzymuje się przez pewien czas. Może ta zwłoka paradoksalnie wyjdzie Ci na dobre, bo zatrze niedoskonałości. Może daj jej i sobie ochłonąć, popracuj nad sobą, przemyśl czego od niej oczekujesz i czy warto się angażować.

No wiesz ale zabierać ją ze spektaklu ? Poza tym nie było jak rzeczowo wyjaśniać więc nie wyjasniłym jej za bardzo. To nie była 1 a 3 randka więc nie 1 wrażenie wczesniej zrobiłem co najmniej dobre skoro entuzjastycznie się zgadzała na kolejne spotkanie. Powiem wam że już nic z tego nie będzie na dobre. Napisała do mnie dzisiaj ze jestem nieogarnięty. Ciągle robię to ze najpierw co jednego najpierw pisze, a potem drugiego innego , a ona nie lubi tej cechy u ludzi. Ja odpisałem że robie tak gdyż chce żyć w zgodzie z ludźmi na znajomosci z którymi mi zalezy i gdy z nimi sie pokłócę to zawsze szukam kompromisu bo ja nie chce aby sie oni gniewali na mnie i ja zebym sie nie gniewał. Ona na to że musi juz konczyć i leci i zebym narazie nie pisał do niej. Kurde tu chyba bez psychologa sie nie obejdzie i to jakiegos dobrego. Ja się nakrecam w sumie bez powodu na powaznie ze spina, a i tak kolejny raz pieprze sprawe. Musze jakoś nauczyć się luzu w relacjach z kobietami i podchodzenia do nich na chłodno bez spiny, bo całe swoje zycie przezyje bez kobiety u boku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×