Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gunia76

Asertywność DDA/DDD

Rekomendowane odpowiedzi

Ciekawa jestem,jak jest z waszą asertywnoscią. Czy czujecie się komfortowo,gdy robicie coś tylko dla siebie?

Czy też macie wyrzuty sumienia,ze np dorze się bawicie,a najbliżsi siedzą w domu i nie uczestniczą w waszej zabawie?

Czy potraficie postawić granice partnerowi? dzieciom? Umiecie powiedzieć:,,nie zgadzam się, uważam,że mnie krzywdzisz swoim zachowaniem?

Przychodzi wam to z łatwościa,czy wręcz przeciwnie, nie potraficie postwic tych granic i robicie za slużbę domowoą,na każde zawołanie,bo obawiacie się odrzucenia?

I jak terapia wpłynęła lub wpływa na zmianę postwy,oraz naukę asertywności?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, jest to problem ktory trudno przeskoczyc.

Przez wiele lat mialam z tym problem tak, jak to opisujesz Gunia76.

Moglabym podpisac sie pod kazdym wyrazem obiema rekami.

Z czasem to sie zmienia. Nie "zmienilo" bo jestem w trakcie procesu przemiany. I widze ogromny postep.

Nie jest jeszcze 100% ale mam swiadomosc tego co i jak czuje. I ze czasem reaguje nie-asertywnie bardziej z wyuczonego, wieloletniego nawyku niz z przekonania. Oczywiscie staram sie to korygowac jak najszybciej (bo mnie to dreczy ze nie wyartykulowalam wlasciwie co mi siedzi na watrobie, ze nie okreslilam otwarcie swojej opinii - a czasem to nawet w nocy potrafie sie obudzic i rozkminiac, wtedy bardziej emocjonalnie, nawet wkurzona na siebie bywam; do rana mi zwykle przechodzi i patrze trzezwo). Z zewnatrz moze to glupio wygladac, jakbym zmieniala nagle zdanie ale, oprocz niewielkiego dyskomfortu (nadal "z rozpedu" przeszlosci) pt. co sobie o mnie pomysli dana osoba) - mam swiadomosc ze ucze sie dbac o wlasne interesy. O wlasne bezpieczenstwo.

Kiedys sie obawialam ze jak zadbam o siebie, jak pokaze ze moje dobro jest dla mnie wazne - to okrzykna mnie egoistka, odwroca sie ode mnie nawet ci ktorzy deklarowali lojalnosc a moze nawet spotka mnie za to jakas kara. Bo zwykle bywalo tak, ze moje dobro kolidowalo z czyims dobrem

Sa to pozostalosci wychowania w domu rodzinnym gdzie moja niezaleznosc, samodzielnosc, samostanowienie i indywidualnosc staly w sprzecznosci z oczekiwaniami i wymaganiami rodzicow.

 

Mialam niedawno taka sytuacje, idealnie pasujaca do tematu topiku.

Mam sie okreslic co do bardzo waznej decyzji a jednoczesnie zadbac o swoje interesy.

Wlasnie sie nad tym caly czas zastanawiam i cieszy mnie moje otwarcie na glos rozsadku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie jestem asertywny; zazwyczaj albo jestem uległy, albo robię się wewnętrznie agresywny i muszę się pilnować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Teraz juz tak. Przychodzi mi to naturalnie i bez trudu ale przez wiele lat mialam z tym problem... zawsze na pierwszym miejscu bylo dziecko, maz, zwierzaki...dlugo nic i ja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja mam bardzo duży problem z asertywnością, ciężko mi stawiać granice, mimo, że idzie mi to już odrobinkę lepiej niż kilka lat temu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam ogromna pomoc w uzyskiwaniu asertywnosci. Jest nia moj partner.

Wlasnie dzisiaj sie o tym przekonalam.

Szczegoly wkrotce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam ogromne problemy z asertywnością,jeśli chodzi o bliskich i rodzinę. Niestety zawsze stawiam siebie na ostatnim miejscu. Np kiedyś zapisałam się na aqua aerobic.Wybrałam godziny wieczorne,( 20:30) no bo przecież musiałam najpierw ogarnać wszystko i wszystkich w domu :bezradny: Posprzątać,ugotować,odrobić lekcje z synem,pobawic sie z córką, dać jeść chłopu gdu wrócił z roboty i położyć dzieci spać :uklon: dopiero wtedy mogłam iść wg mnie na ten basen.Bo uważałam,że wcześniej nie zaslużyłam na to,bo nie wykonałam wszystkich obowiązków.Wytrzymałąm takie tempo rok.Poddałam się,za bardzo byłam zmęczona,a nawet na basenie miałam wyrzuty że tam jestem,bo syn chciał też iść a go nie zabrałam....i co ze mnie za matka.Nie umiem robić czegoś dla siebie wiedzac,ze dzieci siedzą w domu,nie mają w tym czasie żadnych atrakcji,zajęć itd.Czuję się wtedy naprawdę niekomfortowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gunia76 - mnie to przeszlo gdy zamieszkalam sama.

Ale nadal mam szczatkowa postawe "najpierw obowiazek, pozniej przyjemnosc". Nie zjem jak nie posprzatam najpierw kuchni z okruchow i zbednych talerzy, sztuccow itp. Gdybym tego nie zrobila - nie mam spokoju i potrafie zostawic nadgryziona kanapke zeby dokonczyc. To zakrawa na natrectwo ;)

Przez lata musialam cos robic bo jak nie robie to jestem leniem i nie zasluguje na nic bo zyje kosztem innych. Jesli ja nic nie robie to ktos musi (chyba sobie wyobrazalam, przez to domowe pranie mozgu, jakas wielka pule roboty ktora sie wykonuje 24/7 bez przerwy) czyli jestem pasozytem. Jprdl ale czad!

Jak mnie ktores z rodzicow albo brat matki nakryli na nic nierobieniu to sie zawsze nasluchalam od kazdego z osobna. Dlatego pilnowalam sie caly czas zeby byc w pogotowiu i jak sie pojawi ktores z nich na horyzoncie - cos robic. Uczyc sie. Czytac - ich zdaniem - wartosciowa ksiazke a nie glupoty.

Wg ich kryteriow - wartosciowa byla polska, rosyjska i czeska klasyka.

Mieli uraz powojenny i uwazali ze trzeba sie uczyc niemieckiego bo nigdy nic nie wiadomo. Wyslali mnie na zajecia pozaszkolne - wreszcie moglam sama do miasta jezdzic!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Przez lata musialam cos robic bo jak nie robie to jestem leniem i nie zasluguje na nic bo zyje kosztem innych. Jesli ja nic nie robie to ktos musi (chyba sobie wyobrazalam, przez to domowe pranie mozgu, jakas wielka pule roboty ktora sie wykonuje 24/7 bez przerwy)

Tak samo miałam. Zawsze najpierw obowiązki,potem przyjemności. A że zawsze musiałam się dużo uczyć( matka codziennie przez całą szkołę podstawową przepytywała mnie z lekcji na następny dzień.Z każdego przedmiotu trzy tematy do tyłu.) to np na podwórko mogłam wyjść koło 18 gdzie wszyscy już szli do domu,albo jeśli nawet byli to ja za godzinę szłam do domu,bo po dobranocce musiałam być w łóżku :shock: Często całymi dniami nie wychodziłam,bo musiałam zakuwać,zeby mieć dobre oceny.Wszysko ponizej 4 było oceną złą.

Po za tym nienawidziłam sobót,bo w domu było zawsze generalne sprzątanie i mogłam wyjść dopiero gdy posprzątałam swoj pokój, łazienkę czy co tam matka wymyśliła.

W niedzielę zaś nie wypadało sie bawic na dworzu z dziećmi,bo trzeba iść do kościoła,a po obiedzie na obowiązkowy spacerek z rodzicami.Niby sielanka...tylko dlaczego jak to wspominam to nóż mi się w kieszeni otwiera?????

Obecnie nie wtącam się w lekcje mojego syna.Na początku czwartej klasy powiedziałam mu,ze jest na tyle duży,że moze wziać odpowiedzialnosć za swoja naukę. Ja chodzę do pracy i mi płacą za to co zrobię, on chodzi do szkoły i to jaką ocenę za swoja pracę otrzyma zalezy od niego.I jakoś chlopak daje radę,nawet jest wzorowym uczniem.

Po za tym moje dzieci chodzą spać jak są zmęczone.W łóżkach są wprawdzie o 21 ale zasypiają jak chcą. Nie pilnuje tego,tylko wiedzą,ze rano trzeba wstać,i to one będą niewyspane,nie ja. Nieraz ja juz śpię,a syn jeszcze nie.

I nie stawiam na pierwszym miejscu nauki, wręcz przeciwnie,uważam,ze wybiegane, zadowolone dziecko ma większy potencjał do nauki,niż osobnik zmuszony do siedzenia nad książkami.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nadal mam szczatkowa postawe "najpierw obowiazek, pozniej przyjemnosc"

Dziewczyny ale z tego naprawde mozna wyjsc :) Ja jestem przykladem. Dzieki mojej terapeutce zrozumialam ze moj komfort jest najwazniejszy a zdrowy egoizm pomaga mi ten komfort uzyskac. Przeciez tak naprawde nic sie nie stanie jezeli naczynia troche poleza, pranie przelozymny na nastepny dzien a dzieci nie umra jak matka znajdzie chwile tylko dla siebie. I nauczylam sie jeszcze jednej super waznej rzeczy...prosic o pomoc i nie dlatego ze czegos nie potrafie ale np. jestem zmeczona albo mam jakies inne rzeczy do robienia i nic nie stoi na przeszkodzie zeby czesc tych rzeczy ktore mam zrobic przejal ode mnie partner.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nadal mam szczatkowa postawe "najpierw obowiazek, pozniej przyjemnosc"

Dziewczyny ale z tego naprawde mozna wyjsc :) Ja jestem przykladem. Dzieki mojej terapeutce zrozumialam ze moj komfort jest najwazniejszy a zdrowy egoizm pomaga mi ten komfort uzyskac. Przeciez tak naprawde nic sie nie stanie jezeli naczynia troche poleza, pranie przelozymny na nastepny dzien a dzieci nie umra jak matka znajdzie chwile tylko dla siebie. I nauczylam sie jeszcze jednej super waznej rzeczy...prosic o pomoc i nie dlatego ze czegos nie potrafie ale np. jestem zmeczona albo mam jakies inne rzeczy do robienia i nic nie stoi na przeszkodzie zeby czesc tych rzeczy ktore mam zrobic przejal ode mnie partner.

Tak, ja to wszystko wiem....w teorii

Kiedy nawet pranie czy gary odkładam na następny dzień,to ich jest dwa razy więcej niestety i mam potem dwa razy więcej roboty. Kiedy wiec np nicnierobię bom zmęczona to i tak mam wyrzuty sumienia,ze te gary tam leżą. Myślałam zeby raz w miesiącu wynająć kogoś do sprzątania generalnego( okna, fronty szafek,kafelki itp) ale kurde nie mogę sie przemóc zeby zadzwonić. No bo ,,co inni powiedzą,, że mi sie w głowie poprzestawiało,że jestem beznadziejnym leniem itd :blabla::shock: Nie ważne,ze po prostu fizycznie nie daję rady-za bardzo jestem ambitna,mam chorą ambicję. Mam wpojone: padnę a sobie dam radę... odbija sie to na moim zdrowiu. Pękaja te schematy jednak.Corazczęściej staram się nic nierobić ot tak po prostu,ale mam też z tego powodu mega huśtawki nastroju. Eh ciężko wychodzi się z tego wypranego mózgu. Matka Polka to chyba zawsze będzie we mnie siedzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gary odkładam na następny dzień,to ich jest dwa razy więcej niestety i mam potem dwa razy więcej roboty.

Gunia masz dwojke juz niemalych dzieci i meza. Zagon do mycia garow!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taki maly przyklad braku asertywnosci w moim eks-zwiazku, na samym poczatku.

Prosil mnie zebym do niego dzwonila rano na komorke bo mu sie budzik zepsul.

A ja glupia torba z Polski do Irlandii z komorki wydzwanialam a ledwie wiazalam koniec z koncem.

Jego to nie interesowalo czy te rozmowy naruszaja moj budzet a ja nie mialam odwagi o tym powiedziec. Moze nie tyle odwagi co sie wstydzilam ze jest mi ciezko finansowo (co moglo oznaczac ze jestem niezaradna, ze nie umiem zyc bez pomocy itp).

I dawalam sie po chamsku wykorzystywac bo on moje problemy mial gleboko w dupie.

Jak zreszta wiekszosc osob z mojego blizszego i dalszego otoczenia.

Nauczylam ich ze troszcze sie o nich, wiem co kto lubi, kiedy ma urodziny, imieniny; jaki prezent chce dostac na gwiazdke, o czym marzy, jaki film ostatnio ogladal/a itp.

Mnie w taki sposob potraktowal tylko jeden czlowiek - i teraz moj partner ale zeby w przeciagu 54 lat tylko tyle?

Nie wiem, na ile byla to postawa "zasluzenia sobie na to samo" - jakiegos chorego przywolywania karmy - a na ile bycie instytucja uslugowa bo to wynioslam z domu. Bycie taka jaka chca mnie widziec inni, zasluzenie na prawo do egzystencji poprzez bycie pozyteczna, dobra, przydatna, potrzebna. K*rwa mac! Nie chcialam by, jak w dziecinstwie, mowili o mnie ze jestem egoistka, sobek, aspoleczny typ - bo kojarzylo mi sie to z totalnym odrzuceniem i cierpieniem.

Bylam - innymi slowy - asertywna inaczej :evil::shock:

Ale nie umialam tego przerwac. Wlasciwie sama nie wiem dlaczego.

Nie umialam tez uznac swoich sukcesow, wszysto co zrobilam wydawalo mi sie nic nie warte.

 

Jak to dobrze, ze moge o tym mowic w czasie przeszlym... Cos tam nieco zostalo w glowie ale jest swiadomosc a ona bardzo pomaga.

Tak, jak wypisywanie sie tutaj, z Wami. To taka szczegolna i bardzo potrzebna forma terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

- i teraz moj partner ale zeby w przeciagu 54 lat tylko tyle?

no wiesz ...przyzwyczailas wszystkich ze jestes dawca a nie biorca..wiec ciagneli ile sie da. Dlatego tak wazna jest rownowaga...daje ale i biore... ba! ja wrecz wymagam zeby dostac tyle ile daje. Ake to dopiero od kilku lat ...przedtem tylko dawalam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety, nadal mam klopoty z wymaganiem ale sie ucze, spoko ;)

Przez lata moalam blokade na wymaganie - ze niby nie mam prawa, ze to bezczelnosc wymagac itp.

Ale jak nie wymagasz to na glowe ci wleza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Niestety, nadal mam klopoty z wymaganiem ale sie ucze, spoko ;)

Przez lata moalam blokade na wymaganie - ze niby nie mam prawa, ze to bezczelnosc wymagac itp.

Ale jak nie wymagasz to na glowe ci wleza.

Wymagać od dzieci to ja potrafię perfekcyjnie( pewnie lata szkolenia mnie przez rodziców zrobiły swoje)

Natomiast wymagać od dorosłych członków rodziny przychodzi mi z wielkim trudem. Nie to,że nie próbuję, bo całe życie próbuję,ale nie mam już siły ciągle powtarzać: zrób to,zrób tamto. Czuję się jakbym miała troje nie dwoje dzieci :shock: Poprawa jest taka,że jak mówię m. zrób to, a on ma to gdzieś,to ja też mam gdzieś :D

Nie robię tego za niego. Najwyrzej jest niezrobione doczasu aż wreszcie m. to zrobi. Ale cZasem to trwa i trwa.Pewnie m sądzi,że tak jak kiedyś niewytrzymam próby czasu i sama to zrobię.

 

-- 30 maja 2014, 07:42 --

 

Zaganiam,zaganiam. Akurat z dziećmi nie ma problemów,m. twierdzi,że nie sprząta bo robi typowe męskie rzeczy w domu.Fakt,zajmuje się męskimi robotami.Pali w piecu,wszystko naprawia,robi remonty, naprawia samochód,troszczy sie o opał,zajmuje ogrodem,ale do cholery nie rozumie,że to robi nie codziennie lecz co jakis czas.I ciągle z nim walczę,zeby coś porobił w związku ze sprzątaniem.

 

 

 

Nauczylam ich ze troszcze sie o nich, wiem co kto lubi, kiedy ma urodziny, imieniny; jaki prezent chce dostac na gwiazdke, o czym marzy, jaki film ostatnio ogladal/a itp.

Taaa.Jak zmarła moja mama ( miałam 17 lat) przejęłam po niej spadek w postaci troski o rodzinę,a zwłaszcza o ojca( matka go niańczyła wiec uważałam,że też muszę) Dzwoniłam do sióstr,przypominałam o urodzinach i imieninach ojca(bo się obrazi), kazałam im go zapraszać do siebie,albo sama go ciągnełam do nich :shock: Bo to jego córki..Sam z siebie nawet nie zadzwoni do nich teraz,twierdzi,ze skoro one nie dzwonią to on też nie. Mój ojciec to istota dla której rodzinne więzy nic nie znaczą. To matka zawsze o wszystko i wszystkich dbała.Gdy zmarła wszystko się rozpadło.Tylko ja dostałam w spadku tą jej nadmierna troskę o faceta :shock: Ona o siebie w ogóle się nie troszczyła.

Wiem,że mogłam skończyć jak ona.Gdybym w porę nie znalazła się na terapii. :uklon:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Całkiem niedawno zainteresowałam się na poważnie swoim dda, przeczytałam masę artykułów i wypowiedzi, ale dopiero kilka dni temu natknęłam się na ten brak asertywności. Zawsze mi się wydawało, że potrafię odmawiać, ale po dłuższym zastanowieniu się, okazuje się, że jednak nie. A już szczególnie w pracy. Pracuję w przychodni obecnie, gdzie zasadniczo jest mnóstwo zadań ogólnych dla całego zespołu i przyłapuję się na tym, że nie dość, że się zgadzam na wszystko, to jeszcze planuję w głowie, jak w ciągu 8 godzin mam wykonać pracę przeznaczoną dla 5 osób ;)

 

A tak w ogóle, to cześć, jestem nowa, mam na imię Agata i mieszkam w Zielonej Górze :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

weatherwax, witaj. Ja też robie wiele rzeczy na raz. Z prac sobie juz poradzi

  • am. Nie zostaje po godzinach, nie przychodze w soboty,Nie pomagam kolezankom bez pro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

witaj weatherwax, być może ten brak asertywności w pracy bierze się po prostu z lęku - bo co będzie jak mnie zwolnią? To podświadomy lęk i chyba w tym kraju ma go większość osób - często swoje ambicje, swoje JA chowa się do kieszeni, aby mieć za co kupić chleb. Szkoda czasu na czytanie o dda i analizowanie tego, bo stracisz czas i utrwalasz tylko schematy i zachowania wpojone w dzieciństwie. Asertywność łączy się z poczuciem własnej wartości, jak jest duże i w głowie jest poukładane to bez oporów wyrażasz swoje zdanie, pragnienia, emocje, itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda czasu na czytanie o dda i analizowanie tego, bo stracisz czas i utrwalasz tylko schematy i zachowania wpojone w dzieciństwie

Powaznie? Mnie sie wydawalo ze im wiecej wiedzy tym latwiej przelamywac schematy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkoda czasu na czytanie o dda i analizowanie tego, bo stracisz czas i utrwalasz tylko schematy i zachowania wpojone w dzieciństwie

Powaznie? Mnie sie wydawalo ze im wiecej wiedzy tym latwiej przelamywac schematy

Mi też dużo daje czytanie o DDA, analizowanie,próbowanie zmian.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

J-23 coś bredzi... :mrgreen:

 

-- 02 cze 2014, 10:38 --

 

do mojego wywodu odniosę się później...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy to lęk, to nie wiem. Wiem natomiast, że mam w sobie dużą potrzebę pochwał, jak ktoś powie, łał, ja bym sobie nie poradził, ale dzielna; to jest super. Może dlatego, zawsze wybieram te najtrudniejsze zadania. Wiem też, że mam fatalne poczucie własnej wartości, nieustannie się z kimś porównuję, no i oczywiście w tych porównaniach wypadam bardzo blado. Staram się sobie mówić, że ktoś w tym jest lepszym, a w czymś innym gorszy, potem sama siebie krytykuję, że znowu to robię i tak w kółko. Ale pracuję, pracuję, krytyka coraz krótsza, porównania coraz bardziej z nawyku.

 

p.s. Dzięki za miłe powitanie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×