Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
aguskaguska

Problem z wybrnięciem z sytuacji

Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Mam współlokatorkę, z którą znamy się od ponad dwóch lat. Ostatnio się dowiedziałam, że uprawia seks bez zobowiązań. Niby nie moja sprawa, ale ja nie potrafię zaakceptować takich rzeczy (może mam staroświeckie poglądy, nie wiem). Czuję niechęć do rozmowy z nią. Wiem jednak, że powinnam tą niechęć jakoś przemóc albo po prostu przetrzymać. Powinnam, dlatego, że po pierwsze mamy ze sobą wiele wspólnego w innych aspektach, po drugie jesteśmy ze sobą na tyle blisko, że wiemy o sobie rzeczy, których często nie mówi się nawet rodzinie. Rozmawiałam z nią na ten temat już kilka razy, wyjaśniłyśmy sobie kilka spraw, ale mam wrażenie że ona pewnych rzeczy do siebie nie dopuszcza (w tym co mówi pojawiają się sprzeczności - raz mówi coś, apóźniej nieświadomie temu zaprzecza) i dalsze rozmowy już raczej nie mają sensu, po drugie byłyby chyba tylko wtyrącaniem się w czyjeś życie. Macie jakiś pomysł co zrobić z tą relacją? Wbrew pozorom problem jest dla mnie ważny więc bardzo proszę o niebagatelizowanie go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aguskaguska, nie masz obowiązku zmuszać się do lubienia osób, które Cię bulwersują. Pozostaje zakończyć znajomość lub zrewidować swoje poglądy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź:) Wiem i staram się to zaakceptować, ale cały problem tkwi w tym, że jednak taka emocjonalna niechęć do niej pod tym względem powoduje, że jest pewna blokada między mną a nią i te nasze rozmowy nie są takie jak kiedyś (zwłaszcza, że myślałam, że pod tym względem również jesteśmy do siebie podobne i było to dla mnie ważne). Teraz te rozmowy są takie bardziej sztuczne. Myślałam, że może jakoś poprostu się z tym faktem oswoję, rozmawiałam z nią nwet tak dosyć blisko na inne osobiste tematy. Ale na jakiś czas ta niechęć trochę przeszła i potem znowu wracała. Nie mam pojęcia jak to zaakceptować, jest to dla mnie trudne, a jest to tak na prawdę jedna z najbliższych mi osób poza rodziną.

 

-- 22 sty 2014, 00:15 --

 

aguskaguska, a w niej cos sie zmienilo od tego czasu? Stala sie inna osoba niz ta ktora lubilas przedtem?

 

Nie, po prostu dowiedziałam się o niej czegoś nowego.

 

Supernova - zgadza się, nie mam obowiązku, ale z drugiej strony - ponieważ wiemy o sobie dużo osobistych rzeczy - zdaję sobie też sprawę z tego, że to co ona robi może nie być czarne albo białe. Jest spore prawdopodobieństwo że dziewczyna ma jakieś blokady i to stąd się bierze. Z tym że tak jak już pisałam - dalsza rozmowa raczej skutków nie przyniesie. Ale nie wiem, czy tak emocjonalnie można takie rzeczy zaakceptować i dalej żyć według swooch zasad?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

aguskaguska, przyjazn nie polega na akceptacji wybranych aspektów z życia drugiej osoby. Skoro nikogo nie krzywdzi to niech żyje jak chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
a jest to tak na prawdę jedna z najbliższych mi osób poza rodziną.

Zapytaj sama siebie - czy powyzsze slowa sa prawdziwe.

Bo jesli ktos jest bliski to akceptuje sie go z calym dobrodziejstwem inwentarza.

Niestety, przyjazn i milosc nie uznaja wybiorczosci.

 

-- 22 sty 2014, 18:10 --

 

zapomnialam dodac: prawdziwa przyjazn i milosc. Autentyczna. Bezwarunkowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, po prostu dowiedziałam się o niej czegoś nowego.

no i? Przeciez to jej prywatna sprawa z kim sypia i nie powinno stanowic probemu. Nikogo nie zdradza i nie oszukuje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, po prostu dowiedziałam się o niej czegoś nowego.

no i? Przeciez to jej prywatna sprawa z kim sypia i nie powinno stanowic probemu. Nikogo nie zdradza i nie oszukuje

 

Ja to rozumiem, ale emocjonalnie nie potrafię tego zaakceptować. I tu jest moje pytanie czy można coś z tym zrobić. Widzę że chyba zostałam tu oceniona jako osoba która ma zamiar wszystkich nawracać na swoje zasady, a właśnie moje pytanie jest o to jak zacząć to tolerować.

 

-- 23 sty 2014, 00:16 --

 

a jest to tak na prawdę jedna z najbliższych mi osób poza rodziną.

Zapytaj sama siebie - czy powyzsze slowa sa prawdziwe.

Bo jesli ktos jest bliski to akceptuje sie go z calym dobrodziejstwem inwentarza.

Niestety, przyjazn i milosc nie uznaja wybiorczosci.

 

-- 22 sty 2014, 18:10 --

 

zapomnialam dodac: prawdziwa przyjazn i milosc. Autentyczna. Bezwarunkowa.

 

Tak, tylko że jeżeli odkrywasz że ta osoba ma zupełnie inne poglądy natemat czegoś co dla Ciebie jest ważne to ta akceptacja być może wymaga pracy. W moim przypadku chyba tak jest.

 

-- 23 sty 2014, 00:18 --

 

aguskaguska, przyjazn nie polega na akceptacji wybranych aspektów z życia drugiej osoby. Skoro nikogo nie krzywdzi to niech żyje jak chce.

 

W takim razie ja chyba nie wiem na czym ona polega bo widocznie jej nie zaznałam:(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aguskaguska, skreslasz ludzi bo maja inne poglady niz Ty? Ja jestem ateistka a mam bardzo bliska kumpele ktora jest wierzaca i praktykujaca i dogadujemy sie bez problemu. Szanujemy swoja odmiennosc bo mamy przeciez inne punkty styczne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Bo jesli ktos jest bliski to akceptuje sie go z calym dobrodziejstwem inwentarza.

Niestety, przyjazn i milosc nie uznaja wybiorczosci.

zapomnialam dodac: prawdziwa przyjazn i milosc. Autentyczna. Bezwarunkowa.

Taki sposób myślenia robi z ludzi ofiary ich własnej naiwności i dobroduszności. Wybaczysz przyjaciółce romans z Twoim facetem? Jeśli nie,to ani Twoja przyjaźń, ani miłość nie były prawdziwe. Przynajmniej według Twojej definicji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
aguskaguska, skreslasz ludzi bo maja inne poglady niz Ty? Ja jestem ateistka a mam bardzo bliska kumpele ktora jest wierzaca i praktykujaca i dogadujemy sie bez problemu. Szanujemy swoja odmiennosc bo mamy przeciez inne punkty styczne

 

To nie jest takie proste. Po prostu jedne kwestie są dla Ciebie ważniejsze niż inne w życiu. Mnie osobiście ani trochę nie rusza to czy ktoś jest ateistą, katolikiem czy wierzy w potwora spaghetti. Sama w ogóle chyba mogłabym stworzyć swoją religię, gdybym była wpływowa. Z osobami o innych poglądach często ciekawie się rozmawia. Mogę też słuchać o tym że ktoś pod wpływem jakichś tam chwilowych namiętności przespał się z kolegą. Bywa, jesteśmy tylko ludźmi, mnie się to akurat nie zdażyło. Ale sytuacji w której ktoś postępuje w sposób:"Aha, chce mi się, to się umówię z tą i tą osobą, w innym celu nie ma sensu się z nią spotykać" - czyli taki rozsądkowy plan że tylko seks i koniec - po prostu nie umiem tolerować. Emocjonalnie, bo jeżeli chodzi o zachowanie wobec tych osób - owszem, ich sprawa, nie powinnam się wtrącać i tego nie robię (przynajmniej świadomie). Wiele rzeczy jestem w stanie zrozumieć, ale akurat w tej sferze różnice poglądów są dla mnie istotne. Z drugiej strony jednak nie na tyle istotne żeby zerwać kontakt z osobąś o której wiem, że np miała kiedyś myśli samobójcze (wiem jeszcze wiele innych chyba równie osobistych rzeczy) i sporo rozmawiałyśmy o tym co się u niej działo na terapii. Więc zjednej storny jest moja hierarchia wartości, zdrugiej świadomość że tylko cholernemu chamowi przestałoby zależećna tej relacji z takiego powodu.

 

-- 23 sty 2014, 01:03 --

 

Candy, poprawka do poprzedniego posta - "dla Ciebie", czyli chodziło o to że każdy chyba ma jakieś takie kwestie w których zgodność poglądów jest mniej lub bardziej istotna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy, poprawka do poprzedniego posta - "dla Ciebie", czyli chodziło o to że każdy chyba ma jakieś takie kwestie w których zgodność poglądów jest mniej lub bardziej istotna.

 

Rozumiem. Musze miec zgodnosc waznych dla mnie pogadow z moim partnerem i gdyby to Twoj partne mial takie poglady"przespanie sie z kims na raz to nic zlego" to popieralabym Cie w pelni o ile Ty mialabys inne. Tu chodzi natomiast o kumpele i dla mnie mozemy miec rozne poglady nawet w waznych dla mnie sprawach o ile laczy nas cos innego. Z nia zycia nie chce spedzac

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy, poprawka do poprzedniego posta - "dla Ciebie", czyli chodziło o to że każdy chyba ma jakieś takie kwestie w których zgodność poglądów jest mniej lub bardziej istotna.

 

Tu chodzi natomiast o kumpele i dla mnie mozemy miec rozne poglady nawet w waznych dla mnie sprawach o ile laczy nas cos innego. Z nia zycia nie chce spedzac

 

Współlokatorkę, więc spędzamy ze sobą pokaźną cześć życia, aczkolwiek fakt, nie jesteśmy w związku. No i we mnie właśnie jest sprzeczność, bo mi owszem to przeszkadza, wzbudza negatywne emocje, ale wiem, że powinnam jakoś to "przeboleć" (może niełdne słowo, ale nie umiem znaleźć innego). Tylko że te emocje rzutują np na nasze rozmowy ( i ja nie decyduję świadomie że nie będę z nią rozmawiać tak jak kiedyś, po prostu tak się dzieje mimo moich starań). Dlatego pytam co można z tym zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko że wtedy właśnie bym kogoś odrzuciła za inne poglądy. I to pomimo tego, że wiem, że miała myśli samobójcze, została zgwałcona, i na prawdę wiele innych rzeczy. I jestem jedną z raczej niewielu osób, którym o tym powiedziała. Dlatego raczej ta opcja odpada, wiem, że muszę coś zrobić z tą relacją żeby dalej trwała, tylko co...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Bo jesli ktos jest bliski to akceptuje sie go z calym dobrodziejstwem inwentarza.

Niestety, przyjazn i milosc nie uznaja wybiorczosci.

zapomnialam dodac: prawdziwa przyjazn i milosc. Autentyczna. Bezwarunkowa.

Taki sposób myślenia robi z ludzi ofiary ich własnej naiwności i dobroduszności. Wybaczysz przyjaciółce romans z Twoim facetem? Jeśli nie,to ani Twoja przyjaźń, ani miłość nie były prawdziwe. Przynajmniej według Twojej definicji

 

Podajesz skrajny przyklad.

Trzeba kierowac sie rozumem, ale jesli przyjazn, jesli wiez, jesli milosc - to naprawde nie ma wyjatkow. Chyba, ze ktos popelni niewybaczalny blad ale wtedy to nie jest wyjatek tylko zdrada przyjazni i nie ma wiecej o niej mowy. Koniec. Ba, nie bylo o niej mowy bo prawdziwy przyjaciel takiego numeru nie wywinie.

Gdyby moj facet (teoretyczny, nie posiadam takowego jeszcze) byl podrywany przez przyjaciolke - powinien mi o tym powiedziec. I vice versa. Wtedy to jest przyjazn i zwiazek. A jesli sobie pofolguja to na kij mi taki facet czy przyjaciolka. Wypad!

 

Ale nazywamy rzeczy po imieniu i mowimy otwarcie - zawiodlas/es moje zaufanie bo to czy tamto. Nie moge sie z toba przyjaznic. Usuwamy taka osobe z naszego zycia.

 

U autorki topiku sa watpliwosci natury moralnej, trudno jej zaakceptowac podejscie przyjaciolki do spraw mesko-damskich. Pisze pozniej, ze przyjaciolka zwierzyla sie jej, zostala zgwalcona, miala jakies ciezkie przezycia - moze to jest nastepstwem? Moze ona wola o pomoc?

Candy wspomniala o terapii.

Czesto ludzie naduzywajacy wlasnie w taki sposob wolaja o pomoc. Bo nie potrafia wprost. Ja pilam lata temu, chcialam przez to pokazac jak bardzo jest mi ciezko i jak bardzo potrzebuje pomocnej dloni. Nikt mi jej nie podal, nie zapilam sie, wstalam i poszlam dalej - ale zostalo poczucie osamotnienia i gorycz. Z czasem minelo bo to bylo bardzo dawno, jakies 20 lat temu.

Moze zanim ktos osadzi i potepi - zastanowic sie co sie kryje za postepowaniem drugiej osoby?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Candy14 - Tak, korzysta. Dlatego chyba nic innego mi nie pozostało jak dać sobie czas na zaakceptowanie i może lepsze zrozumienie tej sytuacji.

 

aadverk3 - cały problem polega na tym że ja przemyślałam te przyczyny. Nie znalazłam jakiejś takiej jednej konkretnej, wiem że po prostu może ich być dużo. Tylko że po przemyśleniu chyba i tak potrzebny jest czas na emocjonalną akceptację. Jakby nie było mam do czynienia z osobą w pewnym sensie inną niż mi się przez 2 lata wydawało.

 

Tak czy inaczej chyba ten czas emocjonalnej akceptacji już zaczyna nadchodzić:)

 

-- 26 sty 2014, 05:09 --

 

Teraz tak zastanawiam się, czy nie przemawia przeze mnie zazdrość. Ciągle mam niezaspokojoną potrzebę uwagi, którą te dziewczyny przynajmniej na swój sposób zaspokajają. Ciągle mam poczucie, że jestem osobą, która jest mniej warta uwagi niż inne. Ciągle mam wrażenie że inne osoby są bardziej warte bliższej relacji niż ja i warto więcej poświęcić dla nich niż dla mnie.Tyle tylko że na trzeźwo lepiej wychodzi mi uciekanie od tej potrzeby niż po pijanemu - na trzeźwo propostu nie zdaję sobie z niej sprawy, natomiast teraz siedzę i placzę z powodu poczucia że jestem niewarta uczuć i uwagi innych. W towarzystwie też świetnie uciekam od tego - np teraz kiedy rozstałam się zkolegą który odprowadził mnie kawałek do domu, od razu zaczął się mój dół - wniosek - w towarzystwie łatwo uciekać od swoich problemów. Może warto faktycznie zrewidować swoje poglądy i mieć przynajmniej bliskość fizyczną, skoro nie jest się w stanie zdobyć emocjonalnej:(. I w dodatku ucieka się od tego oceniając źle innych:(. Samoocena sięga dna...

 

-- 26 sty 2014, 05:11 --

 

P.S. - piszę to włąśnei pod wpływemcalkoholu, na tyle silnym, że dość ciężko mi przyszło napisanie psotu. Inaczej wżyciu niezdałabym sobie sprawy z tego wszystkiego conapisałam...

 

-- 26 sty 2014, 05:34 --

 

Więc moze tak naprawdę żródłem wszystkich moich problemów jest niewiara w "prawdziwą miłość" atym bardziej w moje zainteresowanie sobą kogokolwiek poważnego...?

 

-- 29 sty 2014, 00:18 --

 

Ktoś potrafi jeszcze coś podpowiedzieć?

 

-- 30 sty 2014, 14:42 --

 

Nikt nie potrafi nic więcej powiedzieć? Szkoda że odpowiedzi się kończą w momencie kiedy piszę o niezaspokojonej potrzebie uwagi:(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×