Skocz do zawartości
Nerwica.com

Spamowa wyspa


Etna

Rekomendowane odpowiedzi

paramparam, niedługo będę mieć komisję, która ma mi przyznać bądź nie stopień niepełnosprawności. problem w tym, że to małe miasteczko, a ja jakiś czas temu pracowałam jako dziennikarka, więc sporo osób mnie kojarzy. i co teraz będzie, jeśli w komisji będzie ktoś znajomy?

 

jak to jest mieć bordeline? bo też u siebie podejrzewam. np. jako nastolatka prowokowałam ludzi, żeby mnie krzywdzili. drapię głowę do krwi, mrugam oczami jakbym miała jakiś tik nerwowy, pochodzę z dysfunkcyjnej rodziny, obżeram się, miałam taki okres, że umawiałam się na randki z byle kim, byle gdzie, często fantazjuję o tym, jak ktoś się mną opiekuje, bo jestem słaba i potrzebuję pomocy... albo że jestem skrzywdzoną bohaterką. no i czasami próbuję odejść od męża, tak naprawdę bez powodu. czy to może być bordeline?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a, i jeszcze wściekam się dość często i zmieniam style ubioru, fryzury, subkultury, sama nie wiem, gdzie przynależę. rodzice mnie poniżali, jak miałam 6 lat tata wyjechał na półtora roku za granicę, przy czym oszukał mnie, bo miało go nie być tylko rok. no i przeszłam też PTSD. nie umiem przegrywać, na krytykę reaguję gniewem i łątwo ise wtedy poddaję albo wręcz przeciwnie, nie ustępuję, nawet jeśli dalsze próby nie mają sensu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

JERZY62, 5 razy byłam na granicy życia i śmierci, raz na tyle poważnie, że przez 10 lat nie mogłam z tego wyjść (PTSD)... zresztą wtedy zginął tam mój przyjaciel. umarł mi na rękach, a ja nie mogłam nic zrobić, w pułapce, odcięta od świata na pół dnia. ale teraz mogę już o tym mówić w miarę swobodnie. trochę terapii, trochę rozmów z rodziną zmarłego i jakoś funkcjonuję. obecnie bardziej dają mi popalić przeżycia z dzieciństwa, ale z nimi też walczę, chociaż może nie powinnam walczyć, tylko się pogodzić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O proszę jaki temat. Cześć wszystkim.

 

W sumie też od blisko tygodnia bliżej przyjrzałem się tematowi bordera i muszę popytać przy nast. wizycie, bo mam podejrzenia.

 

Jeszcze mój nowy cudowny lek budzi u mnie sporo wątpliwości. Mijają dwa tygodnie, a mi wchodzą rzeczy których nie było.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

paramparam, Welcome. Zero pozytywu. Do tego wachania od smutków do irytacji wszystkim. Słaba równowaga. Libido w dół.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sailorka, Cześć :)

 

paramparam, No zobaczymy, jeszcze pobiorę w takim razie, aczkolwiek mało wierzę w działanie czy to teraz, czy poprzednio.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tymi diagnozami to moim zdaniem takie też trochę gdybanie. Ja po pierwszych szoku i załamce z czasem stwierdzałam, że nie ma co się tak do nich przywiązywać. :roll:

sailorka, paramparam, Dobrze, że opowiadacie o sobie Dziewczyny. Tak chyba czasami trzeba wywalić z siebie i potem na to spojrzeć.

 

DarkMaster, Oj cuda wianki są na lekach... :bezradny: Pamiętam, że kazał mi lekarz czekać miesiąc, żeby zobaczyć co to będzie na danym prochu.

 

Zaliczyłam wieczorną jogę, wygrzałam się w wannie, teraz okutana leżę w łóżeczku z kubasem herbaty rumiankowej. Zobaczymy, co to jutro będzie.

 

Dziś wylądowaliśmy sobie na wieczornym jedzonku, bo przypomniało mi się, że w sierpniu miałam imieniny, wszystkim to umknęło łącznie ze mną. :oops: Trzeba było na szybko zorganizować obchody. :D No więc doczołgałam się, no bo przecież sushi nie odpuszczę... ;) Taki fajny prezent.

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ḍryāgan, Witaj.

 

kosmostrada, Cześć Kosmo :)

 

Ja tam nigdy nie zauważyłem działania SSRI na mnie poza obniżeniem libido i duuuużym spadkiem działania substancji pobudzających. Ale kto wie jakby było gdybym nie brał.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej, U mnie doszło do takiego zdarzenia. Mam motocykl w którym często siada elektryka i są problemy z ładowaniem. Kupiłem więc na allegro taki mały woltomierz i podłączyłem go do akumulatora. Cyfrowy woltomierz umieściłem na panelu tam gdzie są zegary. Podłączyłem wszystko

wyjechałem na ulicę i rewelacja widzę dokładnie jakie mam ładowanie od 13 do 14,4 V. Powyżej 2000 obrotów 14,4 V. Podręcznikowo. Bardzo się ucieszyłem, że wiem jakie jest ładowanie i nie zaskoczy mnie żadna awaria.

 

Później zaczęły się irytujące problemy - wyświetlacz w nocy mocno raził w oczy. Za bardzo przyciągał uwagę. Więc do przysłoniłem kilkoma warswami folii. To było dobre wczoraj w nocy. Dzisiaj w dzień przez ta folję nic nie było widać. To ją sciągnełem. Jednak prawdziwy problem polegał na tym, że z ciekawości cały czas gapiłem się w ten wyświetlać bo byłem ciekaw ile tam jest wolt. Robiłem to po kilkanaście razy na minutę bo tam się co chwilę coś zmieniało. Ta jazda różniła się od wcześniejszych bo przedtem to obserwowałem drogę, albo o czymś myślałem. A tym razem co chwilę spoglądałem na wyświetlacz.

 

Zaczęło mnie to drażnić i męczyć. Jazdy wprawiały mnie w mocne rozdrażnienie, a jednocześnie uważałem że jest to bardzo przydatne urządzenie. I biłem się z myślami co tutaj zrobić., co zwiększało jeszcze bardziej rozdrażnienie. W końcu zdemontowałem ten woltomierz i zrobiło się smutno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DarkMaster, :papa: Jeśli uboki Cię nie masakrują, warto się przekonać, co będzie. Wielu osobom SSRI służą. Ja wiem, że nie są dla mnie, na pewno, bo w koszmarze wytrwałam ten przepisowy miesiąc. Można było odhaczyć jako niekompatybilne z moim mózgiem. Żaden psychiatra mi nie podskoczy, że nie odczekałam do rozwinięcia działania. ;)

 

Ḍryāgan, Może jeszcze zadziała...

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ḍryāgan, Też bym chciał żeby w końcu coś ruszyło.

 

wieslawpas, No trochę słabo z tym rozproszeniem. W cholere to niebezpieczne na motocyklu. Może pomyśl o jakiejś klapce? Tak aby raz na jakis czas zerknąć tylko czy wsio ok i zamknąć klapkę.

 

kosmostrada, No zobaczymy, aczkolwiek od dwóch dni mi się nastrój obniżył jeszcze bardziej. Balansuje między smutkiem a irytacją.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry!

 

Co tam u Was?

Pochmurność i zimność u mnie, co jaki czas popaduje. Ziew, ziew... Z ledwością ogarniam, ale dzielnie swoje w pracy robię. Właśnie wstałam zrobić sobie małą kawę na drogę, no zardzewiałam za biurkiem, miałam problem z rozruchem. :roll: Obawiam się, że mój fotel nie jest zgodny z normami BHP...

Pójdę z psem po zakupy, jakiś obiadek upichcę, dalej mój zamglony wzrok nie sięga.

 

Miłego nowego tygodnia!

 

Purpurowy, każdy na pewno chciałby Ci pomóc, ale obawiam się, że wszyscy uważają się za niekompetentnych. :roll: Ale zasady są standardowe - bądź sobą i kieruj się sercem. :smile:

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kosmostrada, Dobry dzień!

 

Ja mimo parszywego nastroju z rana staram się zająć czymś. Porobiłam nieco na podwórku. Teraz coś zjeść, wytrwać do 17 i może pojade na jakiś trening. Wieczór pewnie będzie znów pełen myśli.

 

Za oknem pochmurno, czasami mocniej zawieje. Chłodno.

Nie dotrzymałem słowa

Słowa danego samego sobie

Nie miałem już odwrotu

Zmierzałem donikąd

Moim przyjacielem stał się strach,

Strach przed samym sobą

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

DarkMaster, :papa: Trening dobrze robi, to życzę mobilizacji, żebyś tam trafił. :smile:

 

mirunia, Wdrożyć to się wdrożyłam, w końcu chodziłam sobie na chwilę do roboty, w piątek szalałam pełną parą, więc tak zupełnie nieogaru nie mam. :smile: Jeno dzień taki zamulający i walący po łbie ciśnieniem... Musiałam w domku betabloker łyknąć, bo czarno mi się przed oczami zrobiło.

Fajnie masz z tym wychodzeniem za sprawami, ja mogę ewentualnie wyskoczyć do śmietnika, co też dziś uczyniłam. Same chłopy wokół mnie, co myślą, że np. jakiś tajemniczy recykling następuje i sama się niszczarka opróżnia. :D

Muszę wreszcie się zebrać na odwagę i zrobić to Twoje danie. :smile: Dajesz tylko makaron, boczek i twaróg? Ja upichciłam gęstą warzywną zupę ( soczewica i co tam miałam z warzywek), z chilli, tak na rozgrzanie jesienne.

Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.

S. Beckett

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień dobry :!:

 

Ja walczyłam z lękiem uogólnionym, oczywiście irracjonalnym. Takie życie :(

Gdy pomyślałam, że z powodu potrzeby chowania się w mysią dziurę, czy też zakopania się pod kocykiem w swoim pokoiku-bezpiecznym miejscu, znowu zakopię się w domu na następne lata. Dlatego pospiesznie ubrałam się i wyszłam z "bezpiecznego" domku, w rejony odleglejsze... Udało się - był spacer, zakupy.

 

mirunia, kosmostrada, makaron z serem i boczkiem to jedzonko z lubelskiego. Stamtąd pochodził mój Tata, dlatego czasem jedliśmy w domu rodzinnym. Moi Synowie i Mąż również polubili.

Ja też :D

 

DarkMaster, Monster6, Ḍryāgan, brak mi słów po prostu, by Was wesprzeć! Wiem, że nie pomogą... Jednak wierzcie, że są ludzie, którzy o Was myślą i rozumieją, współczują...

"Sugeruję, że religijne skłonności czy wiara nie są niezbędne. Niekoniecznie trzeba być wierzącym. Nawet jeśli jesteś niewierzący, bądź dobrą ludzką istotą, człowiekiem ciepłego serca. Życzliwość i serdeczność stanowią według mnie religię uniwersalną."

Dalajama XIV

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×