Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
takatam29lat

Problem z uzależnieniem od faceta

Rekomendowane odpowiedzi

Swój problem opisywałam już w wątku, który był o tej tematyce, nie tworzyłam nowego, bo nie chciałam zaśmiecać forum, ale tamtego wątku już nikt nie czyta.

 

Jestem zrozpaczona, ponieważ weszłam w coś, co mnie zabija. Nie mogę sobie z tym poradzić, potrzebuję pomocy, ale nie mam do kogo się zwrócić.

Chociaż wiem, że moje winy są tak wielkie, że i tak mnie wszyscy tutaj skrytykują...

 

Jestem uzależniona od swojego Kochanka. chociaż mam chłopaka. Moje życie wymknęło mi się spod kontroli. Mogłam mieć w miarę normalne życie, ale zepsułam to wszystko.

Miałam chłopaka, który wciąż mi powtarzał, że jeszcze mnie nie kocha, że może pokocha z czasem. A jednak był ciągle ze mną. Było mi źle z tym, że ja wszystko robię by związek byl udany, a ciągle słyszę, że mnie jeszcze chłopak nie kocha. Na takim etapie swojego życia poznałam kogoś innego... Zaczął się mój długi pełen bólu romans. Wiele win, wiele łez, szał, paranoja. Zbyt dużo na jeden post.

 

-- 24 lis 2013, 14:47 --

 

zbyt duzo na jeden post, ale jeśli napiszę dalej, zanim ktokolwiek mi odpisze, to i tak wszystko złączy się w jedną długą wiadomość, której nikt nie przeczyta... A tego nie chcę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

takatam29lat, odetnij sie od zwiazku toksycznego. To jedyne wyjscie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie bądź z kimś kto cie nie kocha, ileż można czekać i prosić

 

jeśli kochanek jest toksyczny i sprawia ci ból to tym bardziej sie odetnij

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takatam29lat, witaj.. czytamy Twój wątek, czytamy i nikt, mam nadzieję, nie będzie Cię krytykował. Nie temu służy to forum.

Moim zdaniem nie powinnaś czuć się winna, skoro masz obok siebie mężczyznę, który Cię nie kocha to to czuć i trudno nie szukać tego wszystkiego, czego nam brakuje, u innej osoby. Nie rozumiem jednak kilku rzeczy, bo jak długo jesteś ze swoim chłopakiem? Pytam, bo chciałabym wiedzieć ile czasu czekasz na to aż on Cię pokocha? I dlaczego czekasz, czujesz coś do niego? Jeśli nie i jeśli on tak samo nic nie czuje z jakiego powodu utrzymujecie związek?

 

Druga sprawa - kochanek.. Czy tu są jakieś uczucia? I czy on kogoś ma, że z nim nie można stworzyć związku?

 

Przepraszam, że tak zasypałam Cię pytaniami, ale bez tej wiedzy trudno cokolwiek powiedzieć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Miałam chłopaka, który wciąż mi powtarzał, że jeszcze mnie nie kocha, że może pokocha z czasem

Nie rozumiem. To w takim razie byl jedynie kochanek a nie chlopak o ile sypialiscie ze soba

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Lux24,

czytamy i nikt, mam nadzieję, nie będzie Cię krytykował. Nie temu służy to forum.

Płonne nadzieje.

 

takatam29lat,

Ja Cię skrytykuję. Jesteś zdrajczynią, ale wiesz już o tym prawda? Jak się z tym czujesz? Mam nadzieję że będzie jeszcze gorzej niż teraz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jeszcze mnie nie kocha, że może pokocha z czasem
- to jest jakiś pseudozwiązek. Jak cię nie kocha to znaczy że jesteście po prostu przyjaciółmi. Nie wiem o co chodzi z tą gadką że może Cię pokocha. Jak jakoś "zasłużysz"? Jeśli drugi "związek" też jest toksyczny to też będzie trzeba go zakończyć. Piszesz w taki sposób jakbyś tam doznawała przemocy psychicznej, albo miała objawy depresji. Najlepiej zobacz się z psychologiem, bo może Ci być ciężko w takim stanie podjąć decyzję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Mam nadzieję że będzie jeszcze gorzej niż teraz.

Ułaaa, ostro :D

 

 

takatam29lat,

Przeczytałam Twój post z innego tematu.

Nie rozumiem jak można tak komplikować życie sobie i jeszcze innym osobom...

 

Chciałam do niego odejść. Zostawić swojego chłopaka i swojego kochanka i zacząć żyć jak człowiek. Nie dałam rady... nie wytrzymałam łez mojego chłopaka, ani łez kochanka. A ten trzeci jak dostał kosza, to też płakał.
Nie chciałam swojego szczęścia budować na krzywdzie innych ludzi, tym bardziej, że mi zależało na nich. Na wszystkich trzech z tymże najbardziej na kochanku. A on jeden nigdy nie mógł być tylko mój, bo sam był w związku. Próba wyrwania się z trójkąta zakończyła się tym, że mój chłopak wpadł w depresję, moj kochanek też się załamał, a ten trzeci mężczyzna uznał, że już nigdy nie pokocha kobiety, bo już nie ufa nikomu.
Nie odezwałam się w tym czasie do tego trzeciego mężczyzny, ale nadal byłam z moim chłopakiem i z moim kochankiem. (...) I znowu kogos poznałam i podjęłam w 2011 roku kolejną próbę wyrwania się i ułożenia sobie nowego życia. Ale znowu nie udało się. Okazało się, że ten ktoś jest w związku i wcale nie chce ze mną być na stałe. A ja zdradziłam mojego kochanka i chłopaka.
Potem były dwa lata, gdy ja się prawie wycofałam z życia, ciągle czekałam na wizyty i telefony mojego kochanka, (...) A z moim chłopakiem też się nie układało. Było mi źle, coraz gorzej... W końcu września zdradziłam mojego kochanka z kolegą poznanym w maju. Kochanek i tym razem się zorientował, kazał mi się przyznać, powiedział, że nie wyciągnie konsekwencji...
On uważa, że mnie chodzi jedynie o seks, byle jak najwięcej i z byle kim. Nie jest tak, mi chodzi o niego. A on jest zajęty, on nigdy nie będzie tylko mój - a jego kobietę musiałam poznać.

Mnie taka sytuacja przeraża.

Nie zrozumiem Twoich wyborów, nie zrozumiem dlaczego w taki sposób to ciągniesz.

Masz faceta, kochanka (który jest w związku) a dodatkowo po drodze plączą się w to jeszcze dwaj inni mężczyźni, którzy też są w związku. :shock:

Sama zdrada jest wg mnie prymitywna ale zdradzanie faceta, z którym zdradza się swojego faceta to już lekka "paranoja". Nie umiesz stworzyć normalnego związku. Nie rozumiem też dlaczego nie możesz najpierw rozstać się ze swoim facetem, a potem postarać się zbudować z kimś kto jest wolny :shock:

Nie rozumiem.

 

I po tym co przeczytałam w Twoim pierwszym poście tu na forum niekoniecznie wierzę, że:

Nie chciałam swojego szczęścia budować na krzywdzie innych ludzi, tym bardziej, że mi zależało na nich.

Odnoszę wrażenie, że inaczej nie potrafisz.

Myślę, że powinnaś skorzystać z terapii i zrozumieć o co Tobie w ogóle chodzi, bo wydaje mi się, że tego nie wiesz. Ani Ty nie jesteś szczęśliwa, ani ci faceci (pominę już fakt, że oni również zdradzają/li swoje partnerki).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Candy14,

Co za platanina....

Ciężko mi to ogarnąć moim prostym umysłem :o

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czytając chaos który czyni autorka w życiu swoim i wielu mężczyzn - daj sobie spokój ze związkami,permanentnie,szkoda psuć krwi sobie i tylu ludziom...

Ewentualnie dłuuugoletnie leczenie (terapia,czy ki pies)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kestrel, a jakie ty masz doświadczenie w związkach, żeby się tak wypowiadać? Wnerwia mnie ocenianie i moralizowanie w takich wątkach - ktoś ma problem, opisuje go (chaotycznie czy nie, jakie to ma znaczenie) i raczej nie chce słuchać komunałów typu "jesteś zdrajczynią" i "nie nadajesz się do związków". Zwłaszcza, że wyraźnie pisze, że jej działania powodują w cholerę bólu i jej samej i partnerom w tych skomplikowanych układach, więc przynajmniej w tym jest szczera.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ktoś ma problem, opisuje go

i ludzie pisza co o nim mysla.. chyba normalne nie? Dziewczyna pogubila sie kompletnie i ma rzeczywiscie problem w relacjach z facetami wiec rada Kestrala zeby wybrala sie na terapie i dala sobie na jakis czas spokoj z nimi jak najbardziej na miejscu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przecież chodziło mi o to "daj sobie spokój ze związkami,permanentnie,szkoda psuć krwi sobie i tylu ludziom"

a terapia nie zawadzi, to jest rzeczywiście borderlinowa historia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anna.anakaia, po tym co zacytowałaś ja nie rozumiem tych mężczyzn, chłopak jej nie kocha, ale jak ona chce go rzucić to płacze i wpada w depresję, kochanek romansuje sobie w najlepsze, ale ze swoja partnerką rozstać się nie zamierza, kolejna osoba znów bawiła się w najlepsze będąc w związku. Przepraszam za wyrażenie, ale to jest cyrk na kółkach. Nie wiem, czy Ty autorko wątku masz pecha do mężczyzn, czy nie wiesz o tym, że oni są zajęci, kiedy zaczynasz z nimi głębsze relacje? I co Ty w nich widzisz? To mężczyźni bez honoru.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

barsinister, Wyraźnie napisałem 2 opcje,albo niech sobie da spokój,albo tymczasowo i idzie na terapie,bo stan obecny raczej nie przyniesie nic dobrego,argumentacja z życi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jeżeli nie potrafisz od razu zerwać wszelkich kontaktów, spróbuj coraz częściej sama spędzać czas, a coraz rzadziej z facetami. Im więcej czasu będziesz spędzać sama, tym bardziej będziesz samodzielna i w pewnym momencie prawdopodobnie uznasz, że tak jest Ci lepiej.

Nie ma sensu psuć sobie życia toksycznymi związkami. Mam taki jeden za sobą i cieszę się, że udało mi się z tym skończyć. Szacunek do samej siebie jest najważniejszy. I przede wszystkim nie obwiniaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×