Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nadchodzi koniec


Rekomendowane odpowiedzi

Witam. Dawno mnie tu nie było. Jakiś miesiąc temu posypał mi się trzyletni związek. Wraz z byłą narzeczoną wynajmowaliśmy mieszkanie,ładne i przytulne. Razem doszliśmy do wniosku że to wszystko nie ma sensu, wyprowadziłem się. Najlepsze jest to, że myślałem że jakoś to będzie, znajdę inną kochającą kobietę zmienię prace lepiej płatną i jakoś poleci. Im dłużej na to patrze tym bardziej tracę nadzieje. Nie dość że zmieniam pracę na tą której nienawidziłem, to z kobietą będzie ciężko. Nie znajdę jej, która by chciał alkoholika z nerwicą, wraz ze stanami depresyjnymi (choć z tymi jest troszkę lepiej), infantylnego ćwoka, w dodatku z prokrastynacją? Wystarczy że mnie tylko ktoś bardziej pozna. Przed rozpadem związku miałem przeczucie ze to już koniec NAS. Teraz mam przeczucie że kończy mi się życie, nic już nie zrobię. Wyczerpałem limit dobrego losu. Każdy tylko pociesz "zobaczysz, znajdziesz kobietę i ułożysz sobie życie...", gówno to jet to że już nie ułożę. Pozdrawiam.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatracony, sądzę że prokrastynacja to jest największy problem.

 

Dziewczynę marzeń trudno znaleźć to prawda. Sam nikogo nie mam. Mogę co najwyżej wzdychać do wokalistek z moich ulubionych zespołów. Czy kiedyś znajdę prawdziwą miłość? Tego nie wiem. Czasem się obawiam, że wejdę w związek, który nie będzie mi wystarczał i zabiorę sobie szansę na coś bardziej niezwykłego. Poczytaj sobie może jakiś "mistrzów podrywu" i wyrusz na miasto na łowy. :D Ja próbowałem tylko kilku sztuczek i stwierdzam, że jedyna osoba, która rozgrzała moje serduszko ma już swojego chłopaka u boku. No nic, na raka jeszcze nie choruję, może się wyrobię.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatracony, nie rozumiem, czemu zakładasz, że nikt nie będzie Cię chciał, jest tylu ludzi na świecie, możesz trafić na kobietę, która tak samo będzie miała stany depresyjne i dla niej będziesz w porządku. A alkoholizm.. Domyślam się, że jesteś alkoholikiem niepijącym i walczysz z nałogiem?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam taką cichą, ale nie wiem czy nie głupią nadzieje że ktoś się znajdzie. A co do alkoholizmu, to pije. Po praktycznie każdym mocniejszym wypiciu mowie sobie że kończę z tym. I tak w kółko. A najgorsze jest to że gdy wypije siadam za kółko, praktycznie zawsze. Nie chce już pić, a przestać nie mogę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatracony,

Zatracony zacznij od pdwyku najpierw, bo to najgorszy objaw u Ciebie a póxnej od innych rzeczy, o wsiadaniu za kólko pod wpływem to mam ochote ci nakopac do dupy, bo to ze siebie zabijesz to mniejsza z tym, ale mozesz wjechac np. w rodzine cął i zabic ze 4 osoby a sam przezyć, wiem,że jak sie jest w ciagu to chyab trudno wszytko ogarnąc i mysłec racjonalnie, ale teraz jestes w miare chyba w dobrym stanie to poszukaj osrdków odwykowych i idx tam, dostaniesz l-4 i nawet jak beda kłopoty z praca to zacznij od tego, bo jak bedziesz pił to predzej czy późnie cos narozrabiasz, zrobisz nie tak i tak wylecisz,co do dziewczyny pewnie znajdziesz kogos dla kogo będziesz najwazniejszy ,ale zacznij od odwyku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zatracony, tahela ma rację, w pierwsze kolejności powinieneś skupić się na odwyku, bo nie ma sensu się oszukiwać - niewiele kobiet będzie miało ochotę na związek z pijącą osobą. i ta jazda samochodem, nie chcę pouczać i pisać oczywistości, ale naprawdę jak spowodujesz wypadek w stanie wskazującym możesz mieć spore problemy, a kolejne problemy chyba nie są Ci potrzebne. nikomu nie są zresztą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znów jestem wypity, i gdyby nie to, że ide do roboty to wsiadłbym do samochodu i wy....bał stąd. Mam taki parszywy wręcz skur...ły humor i nastrój, podczas którego nachlałbym się jeszcze bardziej. Gdym tylko miał odwago to poważnie zrobiłbym to i sie jeb...oł. Tylko ku...wa nawet tego nie posiadam. Boże, nie ma sensu tego ciągnąć. Po co? Żeby tylko żyć i się ku...wa leczyć na alko i inne te dupsy przez które wdupiam tabsy? Nie o to chodzi, w momencie w którym sobie to uświadomiłem trzeba to zakończyć. Do być może zobaczenia. Tylko odwaga

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×