Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

witajcie!

Jestem Ameli, mam 23 lata, studiuje na UAM filologię polską, kocham fotografię.

Jestem tu nie bez powodu. Ale o tym nie tutaj.

Pozdrawiam !!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam powracającą depresję od ponad roku lat. Miałam chwile przerwy, jakieś pół roku wszystko było w normie. Teraz jestem bardzo nerwowa, drażni mnie wszystko. Ciągle jestem poddenerwowana, zmęczona, nie mogę sobie znaleść miejsca.

Przeprowadziłam się ponad półtora roku temu do Poznania.

Nie mam przyjaciół.

Mam nieciekawą sytuację rodzinną. Jestem w związku z kimś kto ma 5-letniego syna. Dodatkowo Matka mojego faceta mnie nienawidzi i robi wszystko żeby się mnie pozbyć z rodziny. Przed świętami chciała mnie wyrzucić z naszego domu pod nieobecność mojego faceta. Nie będę pisac co mówiła do mnie i jak się czułam taka atakowana. Ta kobieta mowi i robi wszystko żeby mi utruć życie i żebyśmy się rozstali z jej synem.Oczywiscie wyparła sie wszystkiego i zrzucila wine na mnie. Jestem wariatką w oczach całej rodzinki.

Moj przyszły mąż miał zonę, która umarła, mieszkaliśmy w bliżniaku obok matki tej jego 1 żony. Teraz sie przeprowadziliśmy, ale ona coraz bardzie nas nienawidzi niszczy nas psychicznie.

Chce mojemu facetowi odebrac dziecko. ona zrobi wszystko zeby go zabrac, po trupach do celu.

 

Ja juz nie mam siły. Sąd nam nie wierzy, jestesmy zaszczuci i ciągle atakowani. Wytocze tesciowej sprawe w sądzie, ale nie wiem czy to cos da, martwi mnie moj stan psychiczny, nie moge spac, skupić sie na niczym, jestem wyczerpana psychicznie. Mam mysli samobójcze, nie widze sensu zycia.

Najgorsze jest to ze nie mam zadnego oparcia w nikim, najchetniej bym uciekla i schowala sie gdzies jak najdalej stąd.

Ile mozna wytrzymać.. ciągle ataki i zarzuty... kłamstwa i oszczerstwa.

 

Podali mojego faceta do sądu. Obie babcie chcą mu zabrać dziecko. ograniczyc kontakty i prawa rodzicielskie.

To bylo do przewidzenia, dawno sie tego spodziewaliśmy.

To jakiś koszmar. Dlaczego sąd nie widzi ze one kłamią i manipuluja.

A dziecko po wizytach u babci placze ze go ciągle wypytuje o wszystko.

 

W sądzie obie zenznają przeciwko mnie. jestem w oczach sądu psychicznie chora, wykanczam dziecko i rodzine. nie moge sie bronic, bo nie wezwali mnie nawet na swiadka.

 

Ja mam ciągłe lęki, jestem nerwowa, straciłam chęć do życia, spadła mi samoocena. Nie chce mi se życ.

Nie mam ochoty na nic, zawaliłam sesję na uczelni, jak dziekan nie zgodzi sie zeby mi ją przedłużyc, to strace studia.

 

I wciąż zadaję sobie pytanie co zrobiłam takiego że cała rodzina mojego faceta aż tak bardzo mnie nienawidzi. i mnie obwinia o wszystko.

 

albo sie rozstaniemy albo oddamy malego. nie wiem czy jest inne wyjscie.

 

 

zaczynam jutro leczenie u Lek.med. Michała Michałowskiego w Poznaniu.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ta kobieta mowi i robi wszystko żeby mi utruć życie i żebyśmy się rozstali z jej synem.

Nie daj się!

Moj przyszły mąż miał zonę, która umarła, a teraz mieszkamy w bliżniaku obok matki tej jego 1 żony. Ona też mnie traktuję jak zło konieczne.

Może to jest przyczyną tego, że ta jego matka Cię nie akceptuje. Ale to nie jest przekreślone. Każdy, nawet drugi raz ma prawo do szczęścia i nikt nie ma prawa tego zabraniać!!! (nawet matka)

Jesteśmy w trakcie sprzedaży domu i kupna nowej działki. Potrwa to jeszcze jakieś 3 miesiące. Jesteśmy ciągle obserwowani i podsłuchiwani.

Myślę, że musisz to wszystko po prostu przeczekać.

 

Jeśli sytuacja się polepszy (przeprowadzka) - może nabierzesz chęci do życia. Bo widzę, że właśnie ta matka Cię dręczy najbardziej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Asio, asio niedobre kobiety. One to niech się zajmą swoim życiem. A ty się nie przejmuj. Najlepiej nie dyskutuj z nimi. Matce swojego faceta przytaknij i rób swoje. Ja tak robiłam ze swoją teściową. Jak mi zwracała uwagę lub próbowała układać mi życie to właśnie jej przytakiwałam a potem robiłam po swojemu i tłumaczyłam to tym że jednak po mojemu lepiej mi sie podoba. Masz przed sobą wspaniałą przyszłość i tego sie trzymaj. Ich nie słuchaj. Wytrwałości. Dasz rade.Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wlaśnie jestem po kolejnych przejsciach.

pozwaly mnie do sądu, ze niby rozbijam rodziny, manipuluję moim narzeczonym, jestem bezczelna, wulgarna, nieodpowiednia do wychowywania dziecka.. itd

jedym slowiem pisząc to wszystko przeze mnie ze moj narzeczony nie pozwala sie traktowac przez nie jak śmieć, i nie chce im dawac codziennie wnuka.

 

przeprowadzilismy sie juz. one nie wiedzą gdzie. chyba sie wkurzyly.

 

juz nie chce mi sie zyc. kolejne tłumaczenia sie. kolejne noce nieprzespane.

jutro ide so psychiatry. nie wiem co dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Ameli :)

 

Bardzo dobrze że się przeprowadziliście :) jeżeli ta Matka tak bardzo wpływała negatywnie na Twoją psychike to pod żadnym pozorem ma nie dowiedzieć się gdzie mieszkacie! jak dla mnie to najlepszym rozwiązaniem jest zupełne odizolowanie się od Niej...

A powodem tych wszystkich sytuacji które powoduje jest zwyczajna zazdrość... eh...

 

Trzymaj się :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witaj! tak jak wszyscy tutaj uwazam, ze to twoje odizolowanie to najlepsze wyjscie. dodatkowo tak jak pisala tutaj gracja przytakuj (jak sie juz spotkasz z "tesciowa"), a rob swoje. wiem, ze to trudne, ale w koncu w sobie to wypracujesz i napewno bedzie lepiej. pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tesciowa chciała sie mnie pozbyc i zrobic ze mnie wariatke. ja nie będę z nią rozmawiać. wiecie. mam mysli samobójcze. źle ze mną.

zniszczyli mnie. jestem wrakiem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To teraz musisz zrobić wszystko żeby podbudować siebie na duchu... Przezwyciężyć strach... To wszystko w większości zależy od Ciebie i od Twojej silnej woli... A samobójstwo napewno Ci w tym nie pomoże bo jest to ucieczka i tchórzostwo...

Musisz spróbować życie od nowa... Powiedzieć sobie że to już przeszłość... Wtedy wszystko stanie się łatwiejsze...

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

na początku bardzo wam wszystkim dziekuje za rady i za to ze jestescie.

 

bylam dzis u psychiatry, zeby mi pomógł. dostałam lek efectin er 75.

mam depresję.

przyczyną są te wszystkie zdarzenia o którym wam napisałam.

lekarz powiedziłl mi ze zarzuty ich są bezpodstawne, i nie mają zupełnie sensu, nie są poparte badaniem psychologicznym, ani osobowościowym.

troche sie lepiej czuję, wiedząc ze nie tylko ja uwazam, ze te zarzuty wobec mnie to jedna wielka sciema, a nie moja paranoja. nadal jednak nie rozumiem dlaczego tyle osób chce mnie zniszczyć. i nasz związek.

przecież chcemy zbudować dom, ciepło, pozwolić dziecku prawidłowo sie rozwijac w pelnej rodzinie.

 

mam zaświadczenie o moim stanie, wiec zawiozę na uczelnie, jutro pewnie.

Mam nadzieje ze dziekan mnie zrozumie i przedłuży mi sesję.

 

zobaczymy co bedzie dalej.

nadal czuję sie tak samo zniszczona.

w zasadzie czuję sie nikim.

 

zamierzam wystąpic do sądu o straty moralne i zdrowotne.

chcę podważyc opinię kilku osób i zdecydowałam sie bronić i zeznawać.

muszę się tylko uspokoić.

lekarz mowi, ze terapia mi pomoże, lek również.

będę wam pisała na bieżąco o moich uczuciach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ameli i widzisz? wcale nie jest tak strasznie. sesje spokojnie przedluzysz, a to, ze chcesz im dokopac w sadzie tzn., ze chcesz zyc i byc szczesliwa i to powinien byc impuls to walki z choroba.

 

a ta twoja tesciowa to sama ma jakis problem z glowa i chyba poprostu ma nudne zycie, wiec musi komus je "ubarwiac" - troche zlosliwosci nie zaszkodzi.

 

kochana, dajesz rade! zobaczysz wszystko sie ulozy, a najwazniejsze zebys pomogla sobie.

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

postaram sie nie martwic.

niestety mam juz pierwsze objawy brania leku. fatalnie sie czuję.

ale bede walczyc bo chce byc silna i nie poddam się.

 

a fotografia faktycznie mnie pochłania. i niejednokrotnie ratuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam was!

bylam 2 dni temu u lekarza i powiększyl mi dawke leku z 75 na efectin er 150.

czuje sie nie za dobrze, ale znalazlam pracę, wiec nie ma czasu na marudzenie teraz... kazdy dzien jest dla mnie wyzwaniem.. mam nadzieje ze podołam....

 

pozdrawiam was

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×