Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Nie mam juz szans, życie mnie przerosło, nie dam rady go unieść. Myśle coraz częściej o samobójstwie, malymi kroczkami od pół roku sie z tym oswajam, że będę musiał, prędzej czy później, i tak to zrobić. Życie nie jest dla mnie. Nie zniose juz tego dłużej. Nie ma dla mnie nadziei. Już stracilem znajomych, niedługo stracę studia, potem dziewczyne, zreszta i tak czuje się jakbym był sam. Jak mam sobie ulozyc zycie skoro boje sie wyjsc do ludzi, ostatecznoscia pozostaje zycie nieroba, pasozyta, albo za marną najnizsza krajową, super zycie. Nie wierze w psychiatrów, nie wierze w psychologow, nie wierze w leki, nie wierze że istnieje jakakolwiek pomoc. Zresztą nikogo o nią nie będę prosił, wole umrzec z resztka godnosci. Nie wytrzymam juz dluzej. Nic mnie juz nie dziwi, nic mnie juz nie cieszy, kazdy dzien taki sam, wypelniony zarciem, masturbacją, używkami i muzyką. Nie ma we mnie ani krzty woli życia, chce byc w depresji, bo nic poza nią nie znam, towarzyszy mi od zawsze i też na zawsze będzie. Zmarnowalem swoje dotychczasowe życie, straciłem młodość, czuje się jak starzec mimo tylko 20lat na karku. A czuje ze juz wszystko przezylem, jednoczesnie, że przegapiłem wszystko, nie wyciagalem takiej radosci jaką mogłem z rzeczy które mi się przytrafiały. A życie będzie coraz gorsze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spokojnie! Też byłem w identycznym momencie życia. Chciałem skończyć ze sobą byle szybko. A prośba o pomoc nie uwłacza godności! Wierze że tli się w Tobie jeszcze iskierka nadziei że będzie lepiej! I będzie! Damy rade ;) Gdybyś chciał porozmawiać pisz śmiało. I koniec z rezygnacją!

Pozdrawiam Cię!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Załóżmy wątek zbiorczy pt. "Chcę poinformować, że zamierzam popełnić samobójstwo" :pirate:

 

Bez lekarza się nie obejdzie imo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Spoko koleś, ja takie doły przechodzę co miesiąc, zanim sprawy kobiece nie nadejdą. Jak będziesz w moim wieku i będziesz w takiej samej sytuacji, to wtedy będziesz miał powód do samobójstwa, a teraz zbieraj d... w troki i nie poddawaj się.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Załóżmy wątek zbiorczy pt. "Chcę poinformować, że zamierzam popełnić samobójstwo" :pirate:

 

Albo grupe na facebooku ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj

 

Samobójstwo w dzisiejszych czasach chce popełnić masę ludzi. Nie jesteś tu pierwszy.Ba, to zjawisko z roku na rok narasta i będzie narastało. Zabijają się teraz i biedni i bogaci. Mądrzy i głupi. Sławni i ci mniej sławni.Tego już nie zatrzymasz. Przede wszystkim, trzeba się pogodzić z niektórymi rzeczami i nieoczekiwać od życia czegoś, czego po prostu nie jesteśmy w stanie osiągnąć. No, przynajmniej bez wsparcia bliskich Ci osób. Tak więc, chcesz odejść to rób to. A Ci gwarantuje, że nikt Cię z tego nie oceni, ani nikt za Tobą płakał nie będzie( powiedzmy sobie szczerze, kochające rodziny nigdy, ale to absolutnie nigdy nie dopuściłyby do takiego stanu, żeby bliska im osoba, chociaż prze sekundę pomyślała o odebraniu sobie życia). Ale mam prośbę, żebyś to robił po cichu i nie oznajmiał całemu światu, że chcesz się powiesić. Bo to jest raczej wyraz desperacji i frustracji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marian ale ten człowiek właśnie ma nadzieje, myśle, że chciał usłyszeć słowa otuchy, nie dobijaj go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marian446 ,

chociaż czyjeś cierpienie uszanuj.

Bo możesz znależć się kiedyś po tej drugiej stronie, i ostatnią rzeczą na którą możesz mieć wtedy ochotę to wysłuchiwanie dyrdymałów, jakie sam napisałeś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A co zlego napisal Marian? Czy samobojstwa musza byc koniecznie publiczne? Ostatnio moda jakas na forum informowania o tym. Osobiscie nie chce byc o tym informowana. Takie decyzje podejmuje sie bez publiczki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

że nikt Cię z tego nie oceni, ani nikt za Tobą płakał nie będzie( powiedzmy sobie szczerze, kochające rodziny nigdy, ale to absolutnie nigdy nie dopuściłyby do takiego stanu, żeby bliska im osoba, chociaż prze sekundę pomyślała o odebraniu sobie życia).

Złego , nie -złego.

Z powyższym sie nie zgadzam. Temat samobójstwa jest tak złożony ,iż tego nawet sam Marian nie wie co bliska by osoba a cierpiąca sobie pomyślała a co zrealizowałaa, a co by jeszcze wyciekło do najbliższej rodziny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

andy 14-A co zlego napisal Marian? Czy samobojstwa musza byc koniecznie publiczne? Ostatnio moda jakas na forum informowania o tym. Osobiscie nie chce byc o tym informowana. Takie decyzje podejmuje sie bez publiczki.

 

Osobiście nie chcę być informowana o próbach samobójczych,samookaleczeniach i w jaki sposób oraz innych formach "dowalania" sobie.Chcemy sobie pomagać ,nawet przytulić :yeah: ale nie szkodzić podając na to sposoby bardziej czy mniej wyszukane.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej,

czytając Twoj post czuje się jakbym sam go pisał - kilka lat temu. Pamiętam dokładnie to uczucie bezsensowności, marności, towarzyszące mi wtedy na codzień. Tkwiłem w takim stanie kilka ładnych lat... o kilka ładnych lat za dużo. Idąc na studia wydawało mi się, że złapałem Pana Boga za stopy, i że od tego momentu będzie już tylko lepiej. Postawiłem sobie wysoko poprzeczkę, wymagałem bardzo wiele od życia i życie przeciętnego zjadacza chleba mnie nie bawiło. Bywało różnie, koniec końców jednak, przez własne lęki aż w końcu głęboką depresję. Przejechałem się na własnej ambicji. Czułem się przez to gorszy, mniej wartościowy niż inny rówieśnicy, znajomi. Zamknąłem się w sobie na jakiś czas, przestałem spotykać się z ludźmi, zostawiła mnie dziewczyna, totalnie się odizolowałem. Długo nie mogłem wyjść z tego stanu. Czułem sie naprawdę paskudnie przez co nasiliły się u mnie myśli samobójcze. Widziałem w tym jakieś wyjście. Naczytałem się różnych bzdur w internecie o tym, naczytałem książek, zaczełem wręcz widzieć w tym coś mistycznego, jakiś wyższy cel. Ogarnałem się jednak tłumacząc sobie, że samobójstwo to tak naprawdę tylko pójscie na łatwizne, tchórzostwo, prosta ucieczka od codziennych problemów które nas męczą. Najgorsze rozwiązanie z możliwych. Pomimo mojego fatalnego wówczas stanu - czułem się po prostu na to za dobry. Pomyslałem sobie, co czuły by wtedy osoby którym na mnie zależy (rodzina, przyjaciele) i uświadomiłem sobie wtedy, że nie mogę im tego zrobić i że muszę stawić czoła moim problemom - jestem pewien, że masz takie osoby, takie którym na Tobie zależy - pomyśl o nich. Stwierdziłem że starczy tego użalania się nad sobą i trzeba wziąć się w garść i zaczać isć do przodu. Doszedłem po prostu w pewnym momencie do wniosku, że życie ucieka mi przez palce i że muszę coś z tym zrobić. A siedząc w domu - sam ze swoją depresją nie poradzę sobie. Zdawałem sobie sprawę, żę nie dokonam tego od razu - dlatego zacząłem małymi kroczkami. Zaczełem cieszyć się prostymi przyjemnościami codziennego życia nie oczekując od życia cudów: głupim spacerem, dobrą książką, smacznym, zdrowym posiłkiem, znalazłem hobby które pomogło mi zajmować czas w momentach gdy czułem się źle. Odnowiłem kontakty z najbliższymi, ze znajomymi, poznałem nową dziewczynę - która dzisiaj jest moją żoną i urodziła mi dwójkę wspaniałych synów. Mogę powiedzieć śmiało, że mimo trudności jakie mnie w życiu spotkały i stanów jakie przechodziłem (myśli samobójcze) - jestem obecnie szczęśliwym człowiekiem. Nie zarabiam wiele, nie jestem duszą towarzystwa, nie mam mnóstwa przyjaciół, jednak to co posiadam mi wystarczy - najważniejsza jest dla mnie rodzina i jej dobro. Jestem o tyle szczęsliwszy, ponieważ nie stchórzyłem przed życiem, nie chciałem pójśc na łatwiznę i go po prostu zakończyć - stawiłem temu cholestwu jakim jest depresja czoła i udało mi się z tym wygrać. Potrzeba tylko wytrwałości i motywacji do bycia szczęśliwym człowiekiem a wszystko z czasem do Ciebie przyjdzie. Nie od razu ale w końcu nadejdzie.

Pewnie się zastanawiasz kim jestem i dlaczgo chce mi się to w ogóle pisać. Po prostu czytając Twoj post - wiem co czujesz. Sam kiedyś czułem to samo i jestem ŻYWYM ;) przykładem na to, że przy odrobinie szczęscia można z tego bezsensownego stanu wyjść i być szczęśliwym człowiekiem. Odrzuć myśli o ucieczce od trapiących Cię problemów i staw im po prostu czoła a gwarantuję Ci, że w momencie gdy Ci się uda będziesz czuł z tego ogromną satysfakcję. Dla samego tego uczucia warto spróbować. Trzymam kciuki i życzę powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Marian446 ,

chociaż czyjeś cierpienie uszanuj.

Bo możesz znależć się kiedyś po tej drugiej stronie, i ostatnią rzeczą na którą możesz mieć wtedy ochotę to wysłuchiwanie dyrdymałów, jakie sam napisałeś.

 

 

Ode mnie to się odwal, bo sam z takimi problemami na to forum przyszedłem, tylko że w przeciwieństwie do innym, nie zakładam osobnych wątków na temat mojego nieudanego życia. Z drugiej strony, to nie napisałem niczego, co mogłoby obrazić lub skrzywdzić autora wątku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A co zlego napisal Marian? Czy samobojstwa musza byc koniecznie publiczne? Ostatnio moda jakas na forum informowania o tym. Osobiscie nie chce byc o tym informowana. Takie decyzje podejmuje sie bez publiczki.

 

 

Wredna jestes. Nikt nie kaze Ci tego czytac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Nikt nie kaze Ci tego czytac.

za pozno..przeczytalam juz

Wredna jestes.

ano... nie przepadam za publicznymi cyrkami z samobojem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie mam juz szans, życie mnie przerosło, nie dam rady go unieść. Myśle coraz częściej o samobójstwie, malymi kroczkami od pół roku sie z tym oswajam, że będę musiał, prędzej czy później, i tak to zrobić. Życie nie jest dla mnie. Nie zniose juz tego dłużej. Nie ma dla mnie nadziei. Już stracilem znajomych, niedługo stracę studia, potem dziewczyne, zreszta i tak czuje się jakbym był sam. Jak mam sobie ulozyc zycie skoro boje sie wyjsc do ludzi, ostatecznoscia pozostaje zycie nieroba, pasozyta, albo za marną najnizsza krajową, super zycie. Nie wierze w psychiatrów, nie wierze w psychologow, nie wierze w leki, nie wierze że istnieje jakakolwiek pomoc. Zresztą nikogo o nią nie będę prosił, wole umrzec z resztka godnosci. Nie wytrzymam juz dluzej. Nic mnie juz nie dziwi, nic mnie juz nie cieszy, kazdy dzien taki sam, wypelniony zarciem, masturbacją, używkami i muzyką. Nie ma we mnie ani krzty woli życia, chce byc w depresji, bo nic poza nią nie znam, towarzyszy mi od zawsze i też na zawsze będzie. Zmarnowalem swoje dotychczasowe życie, straciłem młodość, czuje się jak starzec mimo tylko 20lat na karku. A czuje ze juz wszystko przezylem, jednoczesnie, że przegapiłem wszystko, nie wyciagalem takiej radosci jaką mogłem z rzeczy które mi się przytrafiały. A życie będzie coraz gorsze

 

WojuBoju, dużo nas łączy. Mam 21 lat, a czasami czuję się jakbym był ludzkim wrakiem. W skrócie to zawsze czułem się gorszy w społeczeństwie, nie miałem 500 znajomych na NK/FB, dziewczyny czy też kasy czy coś. W dodatku dużym ciosem dla mnie była śmierć o 16lat starszego ode mnie brata. Okoliczności tego zdarzenia są mroczne i dosyć okrutne. Miałem wtedy 18 lat kiedy znalazłem zwłoki brata. Winię siebie za jego śmierć gdyż mogłem zrobić coś by żył, a nie zrobiłem nic, byłem jak tchórz. W tym okresie udało mnie się zdobyć dziewczynę, dzięki której nie myślałem ciągle o tym co się stało. Aż tu nagle z dnia na dzień ma próbę samobójcza w niespełna pół roku od śmierci mojego brata, na szczęście przeżyła. Bardzo mnie to dobiło, bardziej siebie poznaliśmy, jednak u mnie w głowie zaczęło się psuć i sam miałem próbę kilka miesięcy później. Była ze mną, jednak ja od dawna czułem, że do siebie nie pasujemy i że chce tylko seksu, a nie miłości. Niestety zdradziła mnie na Woodstocku i nieźle się wkurzyłem wtedy. Od ponad roku biorę leki, wkońcu przez próbę wylądowałem w szpitalu psychiatrycznym. Zdiagnozowano u mnie CHAD, biorę leki, raz jest lepiej, raz gorzej. Od momentu śmierci brata, a tymbardziej zdrady dziewczyny stałem się bardziej pewny siebie. Walczę z chorobą i wiem, że na pewno nie będzie następnej próby, są osoby którymi na mnie zależy.

 

Doskonale znam ten stan gdy nic się nie chce, dni mijają itd. Postawiłem sobie cel, który chce osiągnać. Radzę udać się do psychiatry, który przepisze Tobie leki. Serio, porównując siebie z przed 2 lat, a teraz to jest OGROMNA różnica na + oczywiście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samobójstwo to juz ostateczność, wątpie czy kogos obchodzą jakies normy, obyczaje czy cokolwiek w tak radykalnym stanie, jedynie co mamy w glowach to swoj ból. Napisalem temat bo szukalem troche atencji, przeciez to widac na pierwszy rzut oka, pewnie sami wiecie, ze ludzie czesto gloryfikuja wlasne cierpienie i potem smierć jakby była czyms nieuniknionym. I ja tez taki jestem. Przepraszam za zawracanie wam glowy, nikt tu oprocz mnie nic nie zaradzi, oprocz slow pociechy. Czaem biore zycie zbyt powaznie ;d

Wiecie co mozna zrobic z tym problemem mysli samobojczych? Nie chce terapii, nie mam kasy, wole poczytac cos ciekawszego i samemu dojsc do wnioskow.

 

Dziękuje za wasze wsparcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samobójstwo to juz ostateczność, wątpie czy kogos obchodzą jakies normy, obyczaje czy cokolwiek w tak radykalnym stanie, jedynie co mamy w glowach to swoj ból. Napisalem temat bo szukalem troche atencji, przeciez to widac na pierwszy rzut oka, pewnie sami wiecie, ze ludzie czesto gloryfikuja wlasne cierpienie i potem smierć jakby była czyms nieuniknionym. I ja tez taki jestem. Przepraszam za zawracanie wam glowy, nikt tu oprocz mnie nic nie zaradzi, oprocz slow pociechy. Czaem biore zycie zbyt powaznie ;d

Wiecie co mozna zrobic z tym problemem mysli samobojczych? Nie chce terapii, nie mam kasy, wole poczytac cos ciekawszego i samemu dojsc do wnioskow.

 

Dziękuje za wasze wsparcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samobójstwo to juz ostateczność, wątpie czy kogos obchodzą jakies normy, obyczaje czy cokolwiek w tak radykalnym stanie, jedynie co mamy w glowach to swoj ból. Napisalem temat bo szukalem troche atencji, przeciez to widac na pierwszy rzut oka, pewnie sami wiecie, ze ludzie czesto gloryfikuja wlasne cierpienie i potem smierć jakby była czyms nieuniknionym. I ja tez taki jestem. Przepraszam za zawracanie wam glowy, nikt tu oprocz mnie nic nie zaradzi, oprocz slow pociechy. Czaem biore zycie zbyt powaznie ;d

Wiecie co mozna zrobic z tym problemem mysli samobojczych? Nie chce terapii, nie mam kasy, wole poczytac cos ciekawszego i samemu dojsc do wnioskow.

 

Dziękuje za wasze wsparcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×