Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Aga1

Nasze małe i wielkie sukcesy !! :)

Rekomendowane odpowiedzi

Dochodzę do wniosku że jestem coraz bardziej normalny, nie mam depresji, jakaś taka wewnętrzna pustka niewidoczna na zewnątrz ale nie kompletna, nudzi mi się w domu, chyba idę się przejść bo nie mam co robić na kompie :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 4.11.2013 o 17:05, goszka53 napisał:

Witam.

Moją historią chciałabym przekonać wszystkich którzy boją się przestąpić próg gabinetu psychiatry. Ja rózne dziwne 'nerwowości' przeżywałam od małego , lecz kumulacja powstała w momencie gdy po ciężkim okresie ciąży urodziłam mojego ukochanego syna. Zostając z nim sama w domu dostawałam ataków paniki i wrażenia że mogę coś zrobić mojej kruszynce. I wtedy popełniłam największy błąd- 'zignorowałam' swój lęk . Przez kolejne dwa lata było tylko gorzej- na początku 2013 roku byłam już w takim stanie , że nie potrafiłam samodzielnie przestąpić furtki domu . Koszmar.

Lęki i napady paniki przeszkodziły mi w wychowywaniu synka i cieszeniu się macierzyństwem. W koncu w kwietniu 2013 zacisnęłam zęby i nikomu nie zwierzając się pojechałam do psychiatry. Pani doktor przepisała mi leki ktorych się bałam- jest to chyba normalna reakcja każdego: 'ja i psychotropy??'

lecz to okazało się strzałem w dziesiątkę- po półtora tygodnia zażywania leków odważyłam się sama pojechac autobusem do mojej mamy, pózniej powoli zaczelam wychodzic z synkiem. jak jest dziś?

W czwartek zaczynam nową pracę, jestem radosną matką i żoną, jedyne co to 20 kg przybyło mi od słynnego lerivonu. Ale szczerze- mam to gdzieś! Gdybym mogła cofnąć czas to zaraz po urodzeniu mojego szczęscia udałabym się na wizytę........

Goszka53

Wiem ,ze juz troche lat minęło od twojego posta ,ale mam kilka pytan ,a czytajac twoja historie widze ze mozesz mi troche pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim sukcesem jest... jest każdy mój błąd, każdy upadek, bo to na nich uczę się jak być lepszą. Dlatego każdy upadek ma w sobie coś co powinno nas cieszyć choć jest w tedy bardzo ciężko. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczyniłam krok w dobrym kierunku ale zycie dalo mi kosza. Nie poryczalam sie ani nic takiego wielkiego sie nie stalo jak myslalam ze sie stanie. taki oto sukces..

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dostałemdziś na zebraniu sporo pochwał od menagera z USA który jest kierownikiem kontraktu w naszej firmie.Miło słyszeć.

Edytowane przez ( Dean )^2

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Odstawiłem alkohol i narkotyki w lutym. Przeszedłem detoks i jestem trzeźwy do dziś dzięki psychoterapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ostatnio odniosłem prawdziwy sukces. Mój stan napięcia, bóle głowy i lęki były już tak intensywne, że coś we mnie pękło. Tak jakby ta bariera, która blokowala emocje przestała działać. Nie umiem tego dobrze opisać, mam wrażenie że te wszystkie złe i niewypowiedziane emocje z przeszłości mnie zaatakowały. Na dwóch spotkaniach z terapeutką tylko płakałem, samemu sobie przypominając i opowiadając o dzieciństwie.  To się po prostu ze mnie wylewało. Mimo że wiele z tych rzeczy już mówiłem i miałem ich świadoość to mam wrażenie, że właśnie dziś przeżywam te emocje. Odbyłem też pierwszą poważną rozmowę z moją mamą. O śmierci jej pierwszego dziecka, o tym jak się bała i stresowała bedąc ze mną w ciąży, o początku mojego życia, gdy czuła tylko strach, który musiał się przełożyć na mnie. To wszystko nagle stało się dla mnie takie oczywiste, wręcz mnie uderzyło: lęk rodziców wpajany zamiast poczucia miłości i spokoju, potem nadopiekuńczość, lęk przed światem zewnętrzym od maleńkości, beznadziejna szkoła podstawowa, w której byłem tym gorszym i wyśmiewanym, niebiezpieczna okolica, w której się wychowałem i mnóstwo drobnych wydarzeń, które tylko podsycały mój lęk przed światem i powiększały zamknięcie w sobie. Potem było lepiej, bezpieczniej, ale wewnętrznie nadal żyłem w ciągłym lęku. I podświadomie odbierałem świat jako pole walki, wyjście z domu jak wyjście na wojnę, do tego nieumiejętność wyrażenia swoich emocji, strachu, brak prawdziwych przyjaciół.

I nagle to pękło. Przez kilka dni głównie płakałem, potem rozmawiałem z mamą, potem rozmawiałem z kilkoma osobami mówiąc im o swoich dolegliwościach (między innymi z moim szefem w pracy, bo uznałem że powinien to wiedzieć). Nie umiem opisać swoich uczuć. Poczułem taką niesamowitą ulgę. Że świat nie jest taki zły, że nie jestem sam, że idąc do pracy nie idę na wojnę tylko w biezpieczne miejsce, że nie muszę nic udawać. To wszystko można wiedzieć rozumem, ale poczuć to to jest całkiem coś innego. Daleki jestem od pewności, że teraz już będzie tylko lepiej, ale to na pewno jest jakiś przełom. Poczułem coś całkiem nowego, czego nigdy nie doświadczyłem w dorosłym życiu: poczucie akceptacji siebie i świata. W sumie kilka prostych słów a znaczenie nie do opisania. Nawet gdyby zaraz wszystko co złe miało wrócić, to warto było przechodzić 1,5 roku różnych dolegliwości, ciągłego napięcia, bezsenności, próbowania psychotropów, bólów głowy żeby to poczuć. Ostatnie dni wstawałem rano bez lęku, to jest coś niesamowitego. I dopiero teraz widząc różnicę, uświadamiam sobie ogrom tego jak wcześniej się bałem. Ten stan trwa już dwa tygodnie. Nie jest tak, że jest idealnie. Organizm który przez 37 lat ciągle się czegoś bał nie przestawi się łatwo na inny stan. Ciągle te uczucia wracają, lęk przed jutrem, przed czymś co trzeba zrobić, załatwić. Ale po tym czego doświadczyłem mam w sobie coś nowego: uczucie takiego wewnętrznego spokoju i pewności, że dam radę. Na razie to jest małe, ale z każdym dniem rośnie. Pierwszy raz od kilku lat patrzę w przyszłość bardziej z nadzieją, niż ze strachem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, siostrawiatru napisał:

Dziś zarobiłam dla firmy ok. 20tyś. 🙂

A ile firma Ci odpali z tego😊

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nawet mnie nie wkurzaj Carlos;) Jedno wielkie G... zapewne. Tyle, że mam jakąś satysfakcję i może drobną premię. Zresztą choćbym zarobiła nie wiadomo ile to i tak przecież mogłam więcej! Bombę rzucić normalnie;) 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, siostrawiatru napisał:

Nawet mnie nie wkurzaj Carlos;) Jedno wielkie G... zapewne. Tyle, że mam jakąś satysfakcję i może drobną premię. Zresztą choćbym zarobiła nie wiadomo ile to i tak przecież mogłam więcej! Bombę rzucić normalnie;) 

 

Nie potrzebnie Cie zdołowałem widzę, a mogło być tak pięknie 😊😊

Ja  w poprzedniej firmie słyszałem tylko że jestem winny milionowych strat. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, carlosbueno napisał:

Nie potrzebnie Cie zdołowałem widzę, a mogło być tak pięknie 😊😊

Ja  w poprzedniej firmie słyszałem tylko że jestem winny milionowych strat. 

 

Spokojnie 🙂 Nie zdołowałeś mnie absolutnie!! Na dziś mam już dość dołów i to nie dotyczących pracy. Realia są jakie są. Dobrze, że choćby po części to widzę ;) To na plus 🙂

Nic u Ciebie nie zmieniło się z pracą? Co teraz robisz?
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, siostrawiatru napisał:

Spokojnie 🙂 Nie zdołowałeś mnie absolutnie!! Na dziś mam już dość dołów i to nie dotyczących pracy. Realia są jakie są. Dobrze, że choćby po części to widzę ;) To na plus 🙂

Nic u Ciebie nie zmieniło się z pracą? Co teraz robisz?
 

Nie pamiętam kiedy ostatnio z Tobą rozmawiałem, jeżeli to było z 3  lata temu, to od tego czasu zmieniałem pracę( styczeń 2016), chyba lepsza od tamtej ale też nie żadna super. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 minut temu, carlosbueno napisał:

Nie pamiętam kiedy ostatnio z Tobą rozmawiałem, jeżeli to było z 3  lata temu, to od tego czasu zmieniałem pracę( styczeń 2016), chyba lepsza od tamtej ale też nie żadna super. 

Moja też nie żadna super i w dodatku kolejna nowa. Mam już dość tych zmian. Mam nadzieję, że mimo nieidealności osiądę w niej na choćby troszkę dłużej.
Dlaczego nie mierzysz wyżej. Inteligentny w cholerę jesteś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sukcesów niestety niewiele, może nadejdą niebawem. Czekam z utęsknieniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kolejna spore siano zarobione dla firmy:) Chyba z powrotem wpadam w tryb praca, praca, praca... żeby nie myśleć i nie czuć, nie przeżywać...😔 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Droga Prawda Życie napisał:

Traktujmy innych tak jak sami chcielibyśmy być traktowani.

🙂 Nawet Chyba Jezus powiedział coś podobnego :D 

Staram się tego trzymać, choć w praktyce to różnie bywa - czasem negatywne emocje mnie trochę zaślepiają :D 

Wszystkiego dobrego, Dominiku 🙂 

Edytowane przez nvm

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo dużego niepokoju, pierwszy raz od dawna, poszłam z koleżanką na zakupy do tłocznej galerii handlowej i udało mi się stłumić panikę, chęć ucieczki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witajcie:)

Ja po trzech latach braku jakiejkolwiek egzystencji, zacząłem na nowo żyć. Walczę ze swoimi emocjami jak nigdy dotąd, jak dawniej, mając silną motywację. Zrezygnowałem z leżenia w łóżku w ciągu dnia, wziąłem się ostro do pracy nad sobą, a stres  jest pozytywny, możliwy do zniesienia. Mam w końcu kontakt z ludźmi, mogę się otworzyć na rodzinę, zajmuję się całym domem , dzieckiem i widzę dla siebie szansę na przyszłość....

 

Pozdrawiam:-)

Edytowane przez miniu89

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wczoraj, mimo dręczących mnie impulsów autoagresywnych nie dałam się im ponieść ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Heledore:-)

Świetnie, że nie dałaś się impulsom, bo oto właśnie w tym chodzi, żeby w takich chwilach to opanować. I jak się z tym czułaś, że udało Ci się je pokonać? Ja mam za sobą całe spectrum autoagresji, którą pokonałem a w najtrudniejszych chwilach, kiedy wzrasta napięcie nawet już nie myślę o tym żeby się niszczyć. Mam na to inne, zdrowsze sposoby, na rozładowanie emocji negatywnych z czego się cieszę....😉

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×