Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Tajemnica

Z nerwicy w depresję...

Rekomendowane odpowiedzi

Leczę się jakiś czas na nerwicę lękową i nie sądziłam że trafię do tego tematu. Nadmiar kłopotów rodzinnych spowodował że coś we mnie pękło. Usiłowałam popełnić samobójstwo. Wypiłam jakieś 6 piw żeby zapić się na śmierć. Myślałam że przy lekach jakich biorę to wystarczy. Nie widząc efektów wzięłam 7 tabletek afobamu, więcej leków nie udało mi się zażyć bo mnie przyłapali. Karetka, toksykologia, psychiatra i do widzenia. Spędziłam dwa dni w szpitalu ale co gorsza nie jestem zadowolona że wróciłam do domu. Gdybym wiedziała że ta dawka którą wzięłam jest tak śmieszna inaczej bym to rozegrała. Teraz nie mam dostępu do żadnych leków. Nic nie czuję, cały czas myślę o tym żeby coś sobie zrobić. To straszne, mam dzieci, mąż próbuje mnie wspierać a ja jestem wyrodną matką bo patrzę na moje dzieci i jest mi jeszcze bardziej przykro że mają taką matkę, lepiej żeby jej nie było :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem Cię, doskonale? Po prostu jesteś w beznadziejnym stanie i myślę, że to raczej jest depresja...? Ale nie wolno Ci mysleć o samobójstwie, masz przecież rodzinę? Sama nie jesteś? Ja np.nie mam nikogo, żyję samotnie i też mógłbym się załamać, zabić...a nie robię tego, bo nawet o tym nie myslę. Dla mnie życie jest ważniejsze, nawet gdy mam ciężko i nie mogę wielu rzeczy. Postaraj sobie jakoś pomóc? Musisz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiem że to złe i głupie, że skrzywdziłabym wiele osób odchodząc mimo to czuję pustkę. W jednej chwili odwróciła się ode mnie prawie cała rodzina w dodatku z nie słusznego powodu. Coś we mnie pękło i tylko myślę co zrobić aby sobie ulżyć, nie myśleć, odpocząć albo zasnąć na zawsze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale nie możesz mysleć źle, ponieważ Twoje życie jest najważniejsze? Oczywiśćie ja wyobrażam sobie Twoje cierpenie, zrezygnowanie, brak chęci do życia...bo ja miałem to samo kiedyś, gdy cierpiałem na depresję. Wiem jak to jest, gdy człowiek nie ma chęci do życia i życie widzi w czarnych barwach...Jakoś się z tego wyrwałem, gdy wyleczyłem depresję, ale było źle ze mną. Może spróbuj porozmawiać z kimś, kto Cię wysłucha? Jest ktoś taki?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przestań myśleć, zrób coś :) Wyjdź na miasto i uśmiechaj się do ludzi choćby na siłę. Może zostań wolontariuszem, aby mieć poczucie, że ktoś Cię potrzebuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Próbuję, mąż zaczął ze mną rozmawiać ale on mnie nie zrozumie. Nie rozumie jak można kochać rodzinę a jednocześnie tak nie cierpieć siebie żeby ze sobą nie wytrzymywać. Póki co po prostu trzyma kluczyk od barku z lekami a ja dzisiaj idę do psychiatry. Jakoś nikt nie potrafi mnie pocieszyć, najgorsze są noce :/

 

Na razie jestem skazana na zamknięcie w domu. Mieszkamy na wsi i zajmuję się dziećmi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jest z Tobą źle, może jakas terapia i w tym wypadku jednak szpital chyba by sie przydał, postawił by Cie jakoś trochę na nogi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z tahela, tym bardziej, ze

Nic nie czuję, cały czas myślę o tym żeby coś sobie zrobić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jasne tabletki, szpital i narzekanie...

Można dokładniej?

 

Nie uważam tego za użalanie się nad sobą. Wiem że jest źle i mam nadzieję że jednak minie. Mam dla kogo żyć. Mogę być wartościowym człowiekiem tylko dźwignęłam zbyt wiele na swoje barki co okazało się zgubne. Moja doktor jest na urlopie, byłam u innej ale mnie nie przyjęła. Wiem że potrzebuję pomocy i szukam jej. Gdybym na prawdę chciała umrzeć zrobiłabym to, mówię tylko że mnie korci, nie widzę sensu i czuję się źle. Do tego chyba każdy ma prawo. Mogłam być szczera w szpitalu ale zatrzymali by mnie na 10 dni i nic nie pomogli co też nie miałoby sensu.

 

Nie wiem czy mąż powinien mnie zrozumieć, chyba raczej nie bo zrozumie to ten kto to odczuje ale przynosi mi ulgę to że mam z kim kolwiek o tym porozmawiać i nie duszę tego wszystkiego całkiem w sobie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tajemnica - jak to cię nie przyjeła inna doktor? Powinna - w nagłych wypadkach na ogół przyjmują i to bez żadnego ale w zasadzie.

 

O afobamie nic pisał nie będę - bardzo kiepski pomysł moim zdaniem. Jak już chcesz coś łykać to uproś nawet internistę o jakiegoś antydepresanta... SSRI czy coś takiego. I koniecznie próbuj się dostać do lekarza. A jak się nie uda no to... Na izbę przyjęć do szpitala.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy miał w swoim życiu chyba myśli samobójcze. Kwestia tego, jak te myśli traktujesz.

Doktor nie uporządkuje za Ciebie Twojego życia.

 

Co by sprawiło, że czuła byś się lepiej?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Każdy miał w swoim życiu chyba myśli samobójcze. Kwestia tego, jak te myśli traktujesz.

Doktor nie uporządkuje za Ciebie Twojego życia.

 

Co by sprawiło, że czuła byś się lepiej?

Na ten moment chyba nic. Nie da się uciec przed problemami a ja jestem zmęczona tym wszystkim. Sprawa jest bardziej zawiła.

 

Inna doktor mnie nie przyjęła pewnie dla tego że powiedziałam tylko że chodzi mi o zwolnienie ze sprawy sądowej a o pobycie w szpitalu nie wspomniałam ale inni ludzie stali a ja już i tak byłam zdenerwowana samą sytuacją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Tajemnica - na korytarzu nie ma co mówić o tym z czym się przychodzi. Po prostu pytasz, czy cię przyjmie, uzsadniając powaznym problemem. jak spyta jakim - depresyjnym. I tyle. A o zwolnieniu ze sprawy sądowej, możesz powiedzieć po tym jak ci da leki.

 

Wiem - wydaje się być proste... Ale nie jest - sam miałem problem kilka lat temu iw iem jak to jest, ale jeśli liczymy na pomoc kogoś innego to niestety, ale trzeba zacisnąć na tę jedną chwilę zęby i postawić sprawę wprost.

 

@Tajemnica - próbuj dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie da się uciec przed problemami, ale można je rozwiązać - i tego Ci życzę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Są problemy których nie da się rozwiązać, czego by się nie zrobiło i tak będzie źle, nie da się dogodzić każdemu a wszyscy zapatrzeni tylko w siebie.

 

Nie idę już się narzucać dotrwam do ustalonej wizyty jaką mam albo nie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

stoper, Po prześledzeniu tego wątku , muszę się zgodzić z Candy14, , że nie masz pojęcia o depresji ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy myślisz, że możesz - i że nie możesz - w obu przypadkach masz rację. Henry Ford

Wybór należy do Ciebie, czy chcesz rozwiązać problem.

 

Tomcio Nerwica - dziękuje za Twoją opinię :) Z Kopernikiem też się nie zgadzali :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

stoper, Łatwo powiedzieć a trudniej zrobić ... to tak jakby do terapeuty trafiła osoba chora na depresje , po próbie samobójczej , a on jej powiedział " wyjdż na ulice i uśmiech się do ludzi , przejdzie ci " podejrzewam , że liczba samobójstw wzrosła by o jakieś 90% ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że tak nie powie i nie powinien.

Potrzebna jest praca nad taką osobą i bardziej złożone struktury lingwistyczne.

 

Trzeba zlokalizować problem, a potem go rozwiązać.

 

Skąd bierze się depresja wg Ciebie?

 

Z tego, co ja obserwuję to myślenie o przeszłości, teraźniejszości, czy przyszłości w taki sposób, że ktoś popada np. w zły nastrój.

Zaczyna wierzyć w swoje myśli. Ktoś np. boi się zadzwonić do kogoś przez telefon. Czy coś się może fizycznie jemu stać? Nie.

Uwierzył w swoją historię, że ktoś go wyśmieje, że się do niczego nie nadaje itd.

Szef skrytykował kogoś w pracy. I znów zaczynają się historię, dlaczego, po co, co on o mnie myśli.

 

 

Przez forum nie wyleczymy.

 

Jednak można kogoś zainspirować, pokazać człowieka, któremu się udało, a nie licytować się, kto ma gorzej.

 

Oczywiście, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Dlatego mało osób osiąga to, czego naprawdę chce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

stoper, Przyczyn może być mnóstwo , mogą być to traumy , kłopoty finansowe , przemoc , bezrobocie i wiele innych.

 

jasne tabletki, szpital i narzekanie...

Niektórzy ludzie chorzy na depresje , są w tak ciężkim stanie , że szpital to dla nich ostania deska ratunku , a leki pomagają uporać się z ciężkimi objawami , dlatego , że często praca neuroprzekażników w mózgu zostaje zaburzona .Za to narzekanie w depresji jest jednym z objawów , więc tu potrzebna jest psychoterapia , by zmienić u pacjenta , błędne postrzeganie siebie , ludzi i świata ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w taki sposób, że ktoś popada np. w zły nastrój.

zly nastroj/ dolek a depresja to dwie zupelnie rozne rzeczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie, zmiana pacjenta.

Jeśli jego mentalność doprowadziła do takiej sytuacji życiowej to trzeba ją zmienić, żeby mógł żyć inaczej.

Może kosić chwasty, ale jak nie wyrwiesz z korzeniem to dalej będą rosnąć.

Jeśli to trauma spowodowana przez los to trzeba taką osobę nauczyć odpowiedniego myślenia.

 

Wiadomo, że to różne rzeczy. To, że ktoś dzisiaj zły nastrój to nie znaczy, że choruje na depresję.

Ale jeśli nic z tym nie zrobi i będzie się w tym pogrążać to do tego doprowadzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli to trauma spowodowana przez los to trzeba taką osobę nauczyć odpowiedniego myślenia.

Owszem i od tego jest psychoterapia. Laik natomiast zabierajacy sie za "uczenie odpowiedniego myslenia" wiecej zlego moze wyrzadzic niz dobrego

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×