Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Amon_Rah

CHAD- Choroba Afektywna Dwubiegunowa cz.III

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 6.06.2012 o 11:02, Gość napisał:

Żyję ......

Teraz znów zaczyna mnie szarpać w górę....

Znów wszystkich nienawidzę i z trudem powstrzymuję agresję.

Już nawet nie wiem jak wygląda stan neutralny.

Teraz przez kilka dni będę na agresywnej górce z całą masą poronionych pomysłów, pozamiatam wszystkich w koło, a potem znów spadnę na ryj w kilka godzin....

Nie chce mi się gadać.....

Dokładnie to samo przechodziłem kilka dni temu na 225 mg efectinu. Tzn. dopiero przed wczoraj po rozmowie z lekarzem, zszedłem od razu do 37,5 mg. Sen wciąż skrócony. I tak dziś znów cały dzień zapowiada się bezsenny mimo 4 godzin snu. Chyba przekształece to w coś pożytecznego i posprzątam samochód. 

 

Lekarz chce wprowadzić u mnie abilify. Sprawdził się u kogoś z Was ten lek?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba przeżywam górkę stulecia. Towarzyszy mi ciągłe uczucie podenerwowania i niesamowita energia. Potrafię bez zająknięcia wyrażać własne zdanie, choćby było kontrowersyjne i brak mi empatii. Do tego dołącza brak apetytu - większość moich "posiłków" to woda, sok, kawa, owoce, ewentualnie zupa. Mimo że jem mało, to obsesyjnie sprawdzam ilość substancji odżywczych i kalorii - jakbym zaczynała przygodę z anoreksją, ale pilnując spożywania odpowiedniej dozy białek... Wczoraj cały dzień poświęciłam na wiosenne porządki i zakupy, a będąc w restauracji, rzuciłam sarkastyczny komentarz do zestresowanego kelnera (na szczęście nie usłyszał). Śpię z kilkugodzinowymi przerwami po 5 lub 6 godzin i nie jest to wina kawy - jej ilość w moim codziennym jadłospisie nie uległa jakimkolwiek zmianom. Gdy dzień zbliża się ku końcowi dopada mnie lekki dołek, a rano uczucie podobne do stanu zauroczenia (mimo całkowitego braku obiektu). Męczy mnie to 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 22.03.2019 o 21:48, jagoda512 napisał:

I docteur? Czyżby francuski i miłość do Paryża? 

Francuski i owszem, ale nie Paryż- Strasbourg.

W dniu 22.03.2019 o 21:48, jagoda512 napisał:

Wykrzyczenie się z dozą przekleństw pomaga; to taki "wentyl".

Fajnie, że działa. To zdaje się najmniej inwazyjny sposób.

W dniu 22.03.2019 o 21:48, jagoda512 napisał:

podejdź do tego racjonalnie i zaangażuj logiczną i wypraną z emocji Ciebie

No i właśnie ta logiczna część mnie podpowiada, że to wszystko nie ma sensu. I że po co się tak naprawdę z tym męczyć, skoro nie ważne co się wydarzy, to koniec będzie ten sam. Zwłaszcza, że takie przepychanki z samą sobą cholernie mnie już męczą i wydają się zupełnie bezcelowe.

9 godzin temu, jagoda512 napisał:

Chyba przeżywam górkę stulecia.

To może czas odwiedzić lekarza? Niestety po każdej górce przychodzi w końcu dołek.

@kucharz - zdaje się, że @Carica Milica miała przygodę z arypiprazolem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
@Heledore, a gdyby wznieść się jeszcze dalej? Tzn.: "nie widzę w tym sensu, ale zawsze po dołku następowała stabilizacja - przeczekam, skoro muszę i nie będę uderzać głową w ścianę" . Potraktuj to jako etap do przejścia, a pozwalanie sobie na pogrążanie się w tym jako walkę z wiatrakami. To coś, co trzeba uznać - po odpływie przychodzi przypływ; z niemowlaka nie stajesz się starcem, a Strasbourg sam się nie odwiedzi. C'est fin. Koniec z nadmiernym analizowaniem.
A wizytę u psychiatry mam dzisiaj, chociaż i tak największe "szczyty" już minęły.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagoda512 no właśnie stabilizacja nie następowała.

Strasbourg się sam nie odwiedzi, ale może wcale nie musi.

Jak po wizycie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore

Ok, nie będę naciskać 🙂

Kiedyś wizyty były jakieś bardziej "uzdrawiające"...Chyba. Dawka została taka sama - 150 mg karbamazepiny na dobę. Jakoś daję radę, chociaż histeryczny śmiech zmieniający się w nostalgię może być uciążliwy - c'est la vie… W piątek czeka mnie cotygodniowa wizyta u psychologa. Trochę to nużące... Ten komentarz nie miał mieć formy gorzkich żali 😜 Po prostu męczy mnie rodzinna inkwizycja.

Powodzenia, ludki 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
19 godzin temu, jagoda512 napisał:

c'est la vie…

oui, c'est ça.

19 godzin temu, jagoda512 napisał:

Po prostu męczy mnie rodzinna inkwizycja.

Rodzinna inkwizycja?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore, trzymam za Ciebie kciuki. Wiem, że słowa to mało, ale myślą jestem przy Tobie - tak jak wszyscy tutaj.

Powodzenia, ludku ❤️

6 godzin temu, Heledore napisał:

Rodzinna inkwizycja?

Tak... Ludzie przekonani o swojej racji, duża różnica wieku (moja rodzina do najmłodszych nie należy) i jakoś nie mogę znaleźć sobie w niej miejsca 😕

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagoda512 dziękuję.

Faktycznie ciężko. Nie ma zupełnie nikogo w Twoim wieku? Chociażby do pogadania o niczym?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Heledore napisał:

Faktycznie ciężko. Nie ma zupełnie nikogo w Twoim wieku? Chociażby do pogadania o niczym?

Lwia część jest na emeryturze, a pozostali albo odlegli miejscem zamieszkania, albo stanem umysłu ;)  Ale to bardziej chodzi o poglądy, a raczej o akceptację tego, że ktoś (ja) może myśleć inaczej. Jest ich więcej, więc mają zawsze rację. Są starsi, więc dominują doświadczeniem. Mają swoje zdanie na każdy możliwy temat, np.: że depresja, to podszepty szatana, więc nie ma co z nimi dyskutować... Choć, co najciekawsze, takie kontrowersyjne podejście nie charakteryzuje starszyzny rodu, tylko dumnych przedstawicieli wieku średniego, którzy przeprowadzają recycling swojego życia i razem z nowymi partnerami, wtrącają się w moje :D 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, jagoda512 napisał:

że depresja, to podszepty szatana

:shock: Nawet nie wiem jak to skomentować. Dlaczego niby miałyby to być podszepty szatana?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, Heledore napisał:

:shock: Nawet nie wiem jak to skomentować. Dlaczego niby miałyby to być podszepty szatana?

Dlatego że depresja to również przygnębiające i natrętne myśli, które według mojej rodziny są podsyłane przez szatana. Och...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagoda512 współczuję. Musi być ciężko nie dość, że walczyć z własnym zaburzeniem, to jeszcze z rodziną.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagoda512 to dobrze. Tak pewnie będzie dla Ciebie zdrowiej.

Ja jestem dzisiaj w zupełnej rozsypce. Cały czas chce mi się wyć, nie mam na nic siły, wszystko jest bez sensu. Jedyny plus jest taki, że trochę zelżały mi myśli samobójcze. Nie są już aż tak "namacalne".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@Heledore do niczego się nie zmuszaj - miej ten czas na regenerację. Powoli i powodzenia.

 

Dzisiejszy dzień był okropny. Okazało się, że mam uczulenie na karbamazepinę, która, nawiasem pisząc, średnio na mnie działa. Chyba wmawiałam sobie, że jest dobrze, podczas gdy było tylko lepiej, aby mieć poczucie kontroli... Jak mogłam być tak głupia i tego nie widzieć? Te górki i dołki mimo że krótsze, to niemniej intensywne i degradujące dla mnie i mojego organizmu. Boję się zmiany leku. Dzisiaj bolą mnie nie tylko mięśnie, ale i głowa wydaje mi się jakaś nie moja. Nie wiem, czy dam radę pójść jutro na zajęcia i nienawidzę siebie za to. To nie polega na słabości fizycznej i to najbardziej mnie denerwuje. Dodatkowo wiem, że zawodzę ojca i mogę zmarnować naprawdę dobrą okazję - znalazł się ktoś, kto mógłby ocenić mój wiersz i przy aprobacie wziąć go jako tekst. Trochę to głupie, ale boję się podejść i spytać, chociaż nie mam nic do stracenia... Może wyślę e-maila? Ugh… Dobranoc.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dół, dół, dół. Praktycznie non stop natrętne myśli s, chce mi się wyć, nie wiem co ze sobą zrobić, lęki w komplecie do dołu nie dają żyć, zresztą - co teraz daje... Dlaczego leki przytrzymały mnie przed wskoczeniem na górkę, ale nie przed spadnięciem na pysk w głęboki dół? Pytanie pewnie bez odpowiedzi. W każdym razie - dzień dobry wszystkim w wątku. Mam nadzieję, że u Was lepiej!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie biorę żadnego leku, z powodu uczulenia już 3 dzień i mimo że zaczęło się od górki, to dzisiaj spałam 3 godziny i dopadł mnie ogromny dół i stan zawieszenia. Nie mam bliskiej mi osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać; jestem w czarnej d**** z obowiązkami pilnymi jak koniec świata i po raz pierwszy od sierpnia powrócił cień chęci skończenia z tym wszystkim. Mam dosyć. Oficjalnie mam dosyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pochwaliłam się lekarzowi, że ładnie śpię, to mi zabrał cukierki na spanie i teraz mam - wybudzanie się co noc w okolicach trzeciej i piątej...

@jagoda512 wiem, że to realnie nic nie daje, ale współczuję. I też mam dosyć. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
20 godzin temu, jagoda512 napisał:

Nie biorę żadnego leku, z powodu uczulenia już 3 dzień i mimo że zaczęło się od górki, to dzisiaj spałam 3 godziny i dopadł mnie ogromny dół i stan zawieszenia. Nie mam bliskiej mi osoby, z którą mogłabym szczerze porozmawiać; jestem w czarnej d**** z obowiązkami pilnymi jak koniec świata i po raz pierwszy od sierpnia powrócił cień chęci skończenia z tym wszystkim. Mam dosyć. Oficjalnie mam dosyć.

Mi jak lekarz odstawił depresant i zostawił sam stabilizator to wpadłem w straszny stan destabilizacji coś takiego jak Ty. Te leki ogłupiają na maxa ;/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@jagoda512 byłaś z tym u lekarza? I zostawił Cię tak bez leków? 

@stk0krotka jak tam się trzymasz?

@natrętek widziałam- rzeczywiście ciekawy ;)

@lukasz91u to nie leki ogłupiają. Ich brak powoduje powrót do stanu sprzed leczenia. To, że na lekach czujesz się lepiej jest stanem pożądanym.

U mnie w końcu lepiej. Leki zaczęły działać i w końcu wychodzę ze swojego rowu mariańskiego. Od kilku dni mam cudowną ciszę i spokój w głowie. Nareszcie bez myśli samobójczych- a już myślałam, że to niemożliwe. Było naprawdę źle. Praktycznie otarłam się o oddział w szpitalu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
44 minuty temu, Heledore napisał:

@stk0krotka jak tam się trzymasz?

Nie trzymam, ale dziękuję, że pytasz. Sama nie wiem, co mi jest. Może jak to tu spróbuję rozpisać to mi to coś do, do czegoś dojdę. Spróbujmy.

 

Jest dół, cały czas. Źle, źle, źle. Myśli autoagresywne i s praktycznie bez przerwy. Tylko dlaczego mną rzuca na prawo i lewo, w górę i w dół, w epizodzie depresyjnym nie powinno. Zawsze było bez siły na cokolwiek i tak dalej, tradycyjnie. I nie wiem już czy nie śpię, bo nie mam leków na spanie, czy bo mi się coś w głowie znowu pokręciło, bo mimo braku snu nawet zmęczenia nie czuję, nosi mnie jakbym ze dwanaście godzin przespała, a nie ułamek tego z przerwami, którąś noc z rzędu. Nie pasują mi te puzzle do siebie. I złość, nie radzę sobie z taką ilością nieukierunkowanej, silnej złości, nie wiadomo skąd, na co i po co. Rozwali mnie od środka zaraz. Może wcale te leki moje nie zapobiegły górce, tylko ją popsuły czy coś. Nie rozumiem. Niech to się skończy, bo nie umiem wytrzymać.

 

I kurczę, rozpisałam troszkę, a dalej nie wiem z tego nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@stk0krotka - dziękuję i doskonale znam stan, który opisałaś w Twoim ostatnim poście. Trzeba to po prostu przetrwać. Banalne, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Faza "górki" i "dołka" jest często poruszana, ale złość to coś, zdaje mi się, pomijanego. Po pierwsze,  to nie jest tylko złość, ale prawdziwy w***w. Najlepiej pouprawiać hate watching albo zainwestować tę energię w coś męczącego fizycznie. Czasami potrafi zdenerwować rozmowa usłyszana w sklepie lub po prostu czyjaś obecność. Podczas mojej fazy "w" mam ochotę walczyć z każdym, kto zalazł mi za skórę; często też jestem po prostu złośliwa i niecodziennie sarkastyczna. 

@lukasz91u - jestem bez niczego - nigdy nie brałam antydepresantów, tylko stabilizatory, których mnie pozbawiono i mam roller coaster w głowie, choć przyznaję, że pierwsze dni bez były cudowne.

@Heledore - to dobrze, że lepiej 🙂 Było tu tak... cicho (?) Nie wiem, czy dobrze to ujęłam :? 

I tak, moje uczulenie na karbamazepinę wymagało jej natychmiastowego odstawienia - co drugą dawkę zmniejszałam o połowę i tak od tygodnia jestem "czysta". A następna w kolejce jest najprawdopodobniej Lamotrygina, która również zawiera składnik powodujący reakcje uczuleniowe - cudownie 🙂  Coraz częściej dochodzę do wniosku, że dawkowanie poprzedniego stabilizatora było homeopatyczne - wahania miały zbyt dużą amplitudę i to w stosunkowo krótkim czasie. 

Ciekawostka: po 2 dniach całkowitego odstawienia leku, które były bardzo spokojne i wyważone, doznałam objawów "odstawienia" ( :? ). Brzmi dziwnie, ale wieczorem zaczęłam się trząść, bolała mnie głowa, miałam podwyższoną temperaturę i spięte, zmęczone mięśnie - do południa następnego dnia wszystko minęło jak ręką odjął i huśtawka zaczęła się bujać. I to do tego stopnia, że po wczorajszym dole, rano miałam atak paniki, a wieczorem, szperając w laptopie, krzyknęłam ze szczęścia o niewiadomej przyczynie. Na szczęście lekarz już jutro 🙂 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@jagoda512 masz chyba taką sieczkę w mózgu bez pigułek jaką ja dostałem jak mi odstawiono dulsevie na której latałem 3 lata, kompletna destabilizacja i zagubienie. Sama tego nie ogarniesz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×