Skocz do zawartości
Nerwica.com

Co to jest ?


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

 

Niestety (albo stety) znalazłem się na tym forum ponieważ zaobserwowałem u siebie dziwne objawy.

 

Proszę o pomoc w rozpoznaniu co to może być oraz ew. jak się tego pozbyć (leczyć).

 

 

Od wakacji 2005 "średnia" mojego samopoczucia spada w dół. Zerwała ze mną dziewczyna i przez 3 - 4 miesiące była klapa maksymalna. Pomyślałem, że to typowa depresja z którą muszę sobie poradzić. Wziąłem się za siebie, dużo ćwiczyłem, pracowałem i wszystko wróciło do prawie normalności. Zaczęła się szkoła (tj. uniwerek bo jestem na 3cim roku). Zacząłem unikać zajęć bez względu czy ćwiczenia czy wykłady. Chodziłem tylko na wybrane. Wmawiałem sobie i otoczeniu, że muszę pracować w nocy bo nic mi nie przeszkadza...a w ciągu dnia odsypiać (jestem na dziennych).

 

Od października zaczęły się objawiać jakieś dziwne zjawiska. Np. stałem w kolejce do sklepu i sztywniała mi szyja na sekundę z drgawkami.

 

U fryzjera to samo. Fryzjerka aż zapytała czy się czymś strestuje bo trudno nie wyczuć drgań trzymając prawie cały czas rękę na mojej głowie. Odpowiedziałem, że to pewnie wina imprez i dużej ilości alco bo w ostatnim czasie balowalem.

 

To samo w kolejce w Mc czy na poczcie. Nie mam fobii że się ludzie na mnie patrzą itp. Mam wysoką swoją samoocenę, chce żyć :), mam swoje cele, pragnienia, itd.

 

Niestety od jakiś dwóch miesięcy zacząłem unikać ludzi. Problemem jest wyjście do sklepu na przeciwko. Co innego gdy jestem z kimś. Mogę wtedy pogadać i zając głowę rozmową.

 

Inną "dziwną" opcją jest szklenie się oczu. Zdarzyło się to już chyba z 5 razy w ostatnim miesiącu. Wychodzę z samochodu, mam do drzwi jakieś 5 sekund i normalnie wrażenie jakby miały mi lecieć jakieś łzy. 2 tyg. temu nawet szybko poleciałem do ubikacji żeby sobie je obmyć bo myślałem, że może coś mi wpadło albo uczulenie lub zmiana temperatur... nie wiem.... dzieje się to tylko w szkole.

 

 

Spotykam się ze znajomymi jednak nie daje mi to żadnej satysfakcji. Denerwują mnie tylko gadki moich znajomych typu "to co skręcimy dziś jointcika"...albo "ale się nawaliłem w weekend"... sam nie pale, nic nie biore, raz na miesiąc tylko imprezuje ale już z duuużymi dawkami alco bo małe nie działają.

 

Tłumaczę sobie, że nic dziwnego że mnie drażną. Bo jak można normalnie rozmawiać z dziewczyną która udaje za dnia damę a co impreza ma innego amanta.

 

Jestem bardzo spokojny i cichy, kiedy jednak (szczególnie po alkoholu) ktoś wyprowadzi mnie z równowagi np. zwrotem "zamknij się", albo "spier..." nawet wypowiedziane w formie żartu doprowadza mnie do furii. Praktycznie co impreza na kimś się wyżywam :)) testosteron+alkohol+adrenalina=mieszanka wybuchowa

 

Postanowiłem napisać ten tekst ponieważ dzisiaj.

1. cholernie rozbolała mnie głowa, wziąłem 2 proszki ale nic nie pomogło.

2. zacząłem się dusić jadąc samochodem

3. mimo, że byłem umówiony do pubu nie poszedłem

4. poszedłem spać w ciągu dnia na 10 minut mimo, że mam uregulowany już czas dzień-noc.

 

 

Samopoczucie jest u mnie jak sinusoida. Godzina 15.00 wszystko ok, zadowolony. 15.30 jakiś lęk. 16.00 znowu się śmieję, żartuje etc. 16.30 denerwuje mnie choćby tv w której tylko chrzanią ten agent, ten ukradl, tego zabili itd itd...zero pozytywnych wiadomosci.

 

 

Co to może być ? jak się z tym uporać i jak cieszyć się życiem, spotkaniami, sukcesami w pracy itd. tak jak było to jeszcze przed wakacjami ?

 

Pzdr

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć cichyjoe a raczej nocny marku :D Myślę że sprawa nie jest taka prosta z tą diagnozą a objawy / zakładanej nerwicy / są zależne od osoby i oczenia.

Dlaczego zakładasz że jest to jakaś nerwica? Proponuję wizytę u lekarza POZ badania i wzięcie się mówiąc krótko za Siebie!! Pozdrawiam życząc powodzenia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Joe

Czesc, dobrze , ze do nas trafiles. Nie poddawaj sie temu i jak naszybciej idz do psychiatry. Poszukaj, popytaj sie wybierz dobrego lekarza i szczerze z nim porozmawiaj. To bardzo wazne.

Moim zdaniem samemu czy samej jest trudno sobie pomoc, a tkwienie w takim stanie niestety nie prowadzi do niczego dobrego.

Pozdrawiam i cieplo sciskam.

Masz z tym WALCZYC!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki wielki za odpowiedzi.

 

A czy to nie jest przypadkiem tak, że stwierdzenie "muszę iść do psychologa" jest jak akceptacja tego, że coś jest nie tak. Tzn. Przyznając się do tego automatycznie stwierdzamy, że mamy problem zamiast np. zignorować to tak jak reszcie rzeczy i po prostu poczekać aż minie.

 

 

Wiem, że mamy XXI wiek ale jakoś nie widzę siebie siedzącego przed facetem który mnie słucha.

 

Jeśli w ciągu 2 tygodni mi to nie minie pójdę do niego ale na razie chcę spróbować samemu dać radę.

 

Mamy 5 rano, właśnie wróciłem z dwóch imprez :)) stwierdziłem, że nie ma co siedzieć w domu trzeba wyjść do ludzi...ale jakoś znowu nie miałem przyjemności ze słuchania znajomego który opowiadał jak to na sylwestra po pijaku zabłądził w Zakopanem albo rozpoczynania gadki z dziewczynami które stwierdziły..."hmm po co gadać jak nie ma o czym gadać". Na siłę uszczęśliwiać ich nie będę.

 

Później pojechaliśmy na domówkę. 50 osób na m2. Pierwsze co mi przyszło na myśl czy ta dziewczyna która organizowała to w domu jest normalna ?!?!. Cały dom miała zdemolowany. Wszędzie ludzie których nawet nie znała. Wszyscy nawaleni w 3 pupy i zadowoleni. Tylko ja trzeźwy kierowca jakoś nie potrafiłem się z tego cieszyć. Normalnie jak w jakimś filmie.

 

 

Wybaczcie, że zrobiłem sobie "pamiętnik" z tego postu ale powiedzcie. Jak można słuchać tego i oglądać takie rzeczy i być jednocześnie zadowolonym.... mam wrażenie, że moja mentalność jest jak u 50 letniego społeczniaka ;) a nie imprezującego studenciaka..?!

 

 

Pocieszające w tym wszystkim jest też to, że "to coś" czy jak to nazwać, nerwica, depresja itd itd. dotyka ludzi inteligentnych. Głupek nie zastanawia się na sensem czy istotą rzeczy czy sytuacji. Robi wszystko instynktownie. Osoby myślące które analizują poszczególne elementy i zauważają, że coś tu nie gra tak jak powinno muszą dysponować pewnymi możliwościami intelektualnymi. Aczkolwiek nie ukrywam, że czasami przydałoby się zamiast myśleć jak coś zrobić po prostu to zrobić i wtedy pomyśleć jak to się zrobiło :)

 

I tak przy okazji. Czy to są objawy nerwicy ? tzn. zauważyłem, że nie mogę usiedzieć w miejscu nie robiąc czegoś z rękoma. Jak z kimś rozmawiam to muszę drapać się w głowę, trzymać szklankę, bawić się zapalniczką lub palić papierosa. Poza tym zamiast "wkręcić" się w rozmowę skupiam się na samym jej przebiegu. Przypomina to trochę sytuację z tego filmu "czego pragną kobiety". Kiedy rozmawia się z drugą osobą, na autopilocie wypowiada zdania a jednocześnie przez głowę przelatują myśli typu "nie chce mi się tu siedzieć", "kiedy koniec...", "mam ochotę dokończyć projekt w necie itd". Ostre popieprzenie czy łagodne :D ?

 

 

Ponieważ zauważyłem, że przenieśliście wątek do forum "poznania" pozwólcie, że przedstawię się. Paweł, 21 lat. Student III roku. Informatyk. Przedsiębiorca :)

 

 

Kończąc już mój wywód zauważyłem też, że bardzo pomaga terapia która polega na częstym wykonywaniu rzeczy których nie przepadamy. Mam jakieś samozaparcie i gdy widzę, że dziwnie łapie mnie w szyi specjalnie chodzę do sklepu, na pocztę, do KRS`u itd. Polecam.

 

I już ostatnie pytanie. Czy długo siedzicie przed komputerem? czy to nie jest tak, że pracując czy robiąc cokolwiek innego umysł automatycznie przystosowuje się do takiego sposobu "myślenia" czy działania. Tzn. zamiast iść i pogadać z ludźmi, wolę wysłać smsa czy pogadać na gg. Zamiast iść i robić całą krucjatę po colę do sklepu czy fajki zamówić to przez neta :) Lub to co ostatnio przyszło mi na myśl. Zamiast chodzić do szkoły zapisać się w wirtualnym uniwersytecie. Eh... może to jest po prostu lenistwo :D ?

 

Pozdr

Paweł

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A czy to nie jest przypadkiem tak, że stwierdzenie "muszę iść do psychologa" jest jak akceptacja tego, że coś jest nie tak. Tzn. Przyznając się do tego automatycznie stwierdzamy, że mamy problem zamiast np. zignorować to tak jak reszcie rzeczy i po prostu poczekać aż minie.

 

Myslalam podobnie jak Ty. Brobowalm walczyc sama. Dwa dni gorsze pozniej trzy dni lepsze pozwalaly ludzic sie, ze minie samo i znowu bede mogla normalnie funkcjonowac. Niestety ataki poglebialy sie i dochodzily kolejne objawy pod wplywem czynnikow zewnetrznych. Zauwazylam, ze moja odpowrnosc na stres spadla do zera. Podobnie jak Ty nie wyobrazalm sobie wizyty u psychologa, a tym bardziej u psychiatry. Teraz dziekuje moim bliskim , ze zmusili mnie do tego. Dzieki temu zaczynam znowu normalnie zyc i nawet cieszyc sie zyciem.

Wybor nalezy do Ciebie, byc moze poradzisz sobie sam, jest to mozliwe. Najwazniejsze jest uswiadomienie sobie problemu i odnalezienie sposobu na zwalczenie go. Przelamywanie leku jest dobrym sposobem.

Objawy ktore opisujesz sa objawami nerwicy. Jednak nikt na tym forum nie jest od tego by stawiac diagnoze i Ty rozniez nie powinienes sie tym sygurowac.

 

I już ostatnie pytanie. Czy długo siedzicie przed komputerem? czy to nie jest tak, że pracując czy robiąc cokolwiek innego umysł automatycznie przystosowuje się do takiego sposobu "myślenia" czy działania. Tzn. zamiast iść i pogadać z ludźmi, wolę wysłać smsa czy pogadać na gg. Zamiast iść i robić całą krucjatę po colę do sklepu czy fajki zamówić to przez neta :) Lub to co ostatnio przyszło mi na myśl. Zamiast chodzić do szkoły zapisać się w wirtualnym uniwersytecie. Eh... może to jest po prostu lenistwo ?

 

Ja siedze duzo przy komputerze. Przykula mnie do niego wlasnie depresja. To nie jest lenistwo. Jest to sposob na poukladanie sobie wszystkiego na nowo. Zdrowa osoba nie przenosi swojego zycia w wirtualny swiat. Jest to jeden ze sposobow terapii. Gdybym nie zaczela sie leczyc byc moze dalej wolalabym byc tutaj niz w rzeczywistym swiecie. Teraz wiem ze nie warto ograniczac swojego zycia, tam na zewnatrz tez jest pieknie i bezpiecznie a ludzie sa cudowni, problem w tym zeby znowu umiec patrzec i widziec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×