Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Nie jestem pewny czy dobrze dobrałem temat, ale mam nadzieję, że tak. Postaram się opisać tutaj pokrótce mój problem. Mam podejrzenia, że przyczyną moich problemów psychicznych jest kilka czynników. Przede wszystkim lenistwo oraz niska samoocena, a może i depresja. Ale przejdźmy do problemu.

Mam 19 lat. W październiku rozpocząłem studia. Jednak nie jest to dla mnie póki co tak idealny okres na jaki liczyłem. Wciąż chodzę podenerwowany. najchętniej przesiadywałbym całe dnie w domu, bo właśnie tam mi najlepiej. Ale przesuńmy się kilka miesięcy wcześniej. Czerwiec 2011. Długie pomaturalne wakacje. 4 miesiące rozleniwienia. Podejrzewam, że to właśnie wtedy pogłębił się mój problem z lenistwem. Pod koniec wakacji, chciałem pójść do pracy, ale nie potrafiłem. Każda krótkoterminowa praca np. przy przeprowadzkach to był dla mnie ogromny stres. Przy wyborze uczelni, i teraz na każdych zajęciach a także przy każdym nowym zajęciu w pracy (teraz nie mam) miałem myśli, że sobie nie poradzę. Że nie nadaje się do tego, przez co pogłębiało się moje lenistwo bo wciąż siedziałem w domu. Bo tam mi najlepiej. Straciłem aspiracje. Nie zależy mi na jak najlepszych stanowiskach w przyszłości, tylko na spokojnej pracy po studiach. A tymczasem zamiast bawić się ze znajomymi przesiaduje w domu, bo wiem, że nigdzie ni będzie mi lepiej. Nie rozumiem czemu tak się stało. Jeszcze w Kwietniu nauka dla mnie była czymś normalnym, nie chodziłem zestresowany, miałem aspiracje. Oczywiście wtedy też najbardziej lubiłem siedzieć w domu, ale wszytko było zrównoważone. Teraz najchętniej siedział bym tylko w domu. Przez lenistwo nie mam też dziewczyny... Jak sobie z tym wszystkim radzić?

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Jest takie powiedzenie,,że najwięcej robią ci co muszą"mnie też wiele różnych spraw się nie chce.Tyle,że nie mam możliwości rozmyślań,bo muszą być zrobione.Potrzebny Ci bodzieć,impuls coś Co cię zmotywuje do działania.Psycholog wizyty u niego,dojście do przyczyn apatii,i wyjście z tego stanu..serdecznie polecam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rafalx, być może "umiłowanie domatorstwa" jest dla ciebie sposobem ucieczki przed problemami, przed ludźmi, przed koniecznością konfrontowania się z nimi. W zaciszu domu zawsze bezpiecznie - nikt o nic nie poprosi, nikt nie zaskoczy, nie trzeba się stresować, przytulnie, miło, znajomo, wygodnie. Niska samoocena, nieśmiałość, gdybanie, że ci się nie powiedzie, wyhamowują cię w dążeniach do czegokolwiek - do nauki, do pracy, do wyjścia z domu. Noopii ma rację - lekarstwem może okazać się konieczność realizowania jakiegoś obowiązku. Nie wiem... może zapisz się na basen, siłownię, kurs językowy albo pójdź na konsultację do psychologa? Konieczność systematycznego chodzenia mogłoby cię zmobilizować do pracy, a jednocześnie wyjścia z domu uprawdopodobnią szanse na poznanie ciekawej dziewczyny. Siedząc w domu, nie stwarzasz sobie możliwości kontaktów z ludźmi, więc jak masz znaleźć dziewczynę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rafalx, uważam, że to nie lenistwo, a strach Cię paraliżuje. Borykam się z czymś podobnym i domyślam się co możesz czuć. Nie podpowiem Ci jak się z tym uporać, bo sama nie potrafię, ale nie możesz sie poddawać. Walcz, próbuj - nie od razu wszystko się uda, ale każdy, nawet najmniejszy sukces, sprawi, że będziesz o krok bliżej lepszego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam podobny problem i żeby nie zakładać nowego tematu to może tu się wypowiem. Też w tym roku zacząłem studia, sesja zaczyna się w styczniu a ja jeszcze ani razu się nie uczyłem (nie chce mi się) i zaczynam co raz bardziej się tym stresować, że nie zaliczę roku zawiodę rodziców ( i samego siebie - chociaż na tym nie bardzo mi zależy), a nie chciałbym tego robić bo wykładają na moją naukę dużo pieniędzy. Obawiam się, że z tego powodu może stać się coś gorszego (depresja lub coś podobnego). Od dłuższego czasu powtarzam sobie, że trzeba zacząć się uczyć ale tylko na tym się kończy, przez to zaczynam się przejmować jakimiś innymi błahostkami, które zaczynają rosnąć to rangi małego problemu (potem może stać się problemem), a nie chcę żeby tak było bo na ogół jestem osobą pozytywnie nastawioną do świata, towarzyską, kontaktową dlatego dziwi mnie takie zachowanie. Co raz bardziej zaczynam być przygnębiony z tego powodu. Co mi poradzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu odpisal specjalista a u mnie nie... problem tak samo zlozony... ale spoko, jestem PRZYZWYCZAJONY do tego, nothing new, let me commit suicide 'cause I feel useless

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
(...) sesja zaczyna się w styczniu a ja jeszcze ani razu się nie uczyłem (nie chce mi się) i zaczynam co raz bardziej się tym stresować
Stareńki do sesji szmat czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeszcze bezczelnie zostalem zignorowany... takie towarzystwo to ja pie*dole. Dobranoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vicious, spokojnie....od wczoraj jesteś na forum. Chciałbyś na już, w tej chwili....żeby się Tobą zaopiekowano.

Niektórzy przebywają na tym forum lata...nie zachowują się tak impulsywnie...jeśli ktoś nie odpisze.

Czujesz się pominięty, rozumiem to. Ale po co ta złość?

Twoja niecierpliwość jest irytująca.

Zwróć się z prośbą do eksperta, na pewno odpisze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehh... wybaczcie:( mam nadzieje ze jeszcze dzisiaj zasne chociaz na godzine.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

morison, myślę, że Twoje problemy ze zmotywowaniem się do nauki mogą brać się z samego lęku przed koniecznością opanowania znacznej partii materiału w sesji egzaminacyjnej. Stres cię paraliżuje, zamiast mobilizować do pracy i zamiast wziąć książkę i się pouczyć, ty spędzasz czas na robieniu rzeczy niepotrzebnych, które oddalają cię od meritum sprawy - nauki. Wybierasz chyba najmniej konstruktywne sposoby radzenia sobie ze stresem - wykonujesz czynności zastępcze. Może taka nieskuteczna metoda walki ze stresem wiąże się u Ciebie z niską samooceną? Zbyt mało wiem, żeby mówić o jakichś ostatecznych wnioskach. Pomyślałam też o samoutrudnianiu. Na ten temat możesz przeczytać pod poniższym linkiem:

 

http://portal.abczdrowie.pl/samoutrudnianie

 

Vicious, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie posty, które pojawiają się jako nowe, dlatego czasem odpisuję z "poślizgiem", z opóźnieniem. Ustosunkowałam się do Twojego posta w innym wątku i do tego, co napisałeś do mnie na PW. Jeśli chcesz podyskutować, śmiało pisz na moje konto prywatne. Postaram się odpisać jak najszybciej. Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Vicious,

cześc no wiemy ,ze probujesz zwrócić na siebie uwagę , witaj ;) ,Ty niedoceniony

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×