Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczęli się ze mnie śmiać w szkole. Każdemu pomagałem zawsze na tyle ile mogłem, czy to z zadaniami czy przygotować się do lekcji, za free. widać znudziło im się to i postanowili się ze mnie śmiać. Ot z głupich powodów, to że się pomyliłem na lekcji, to że przytyłem, to że jest literówka w kartkach które im opracowuję.

 

Przytyłem odkąd biorę fluanxol, działa bardzo dobrze przeciwlękowo ale powoduje że tyję. Tak jak na sertralinie (asertin) chudłem, tak na neuroleptyku przytyłem, szczególnie widać to po brzuchu (z 80kg na 84kg w 1,5 tygodnia, i ani drgnie - wzrost 180cm). Znaleźli sobie kolejny powód by mnie wyśmiać, przez to czuję się fatalnie. Słyszałem też plotki, że zachowuję się jak homo i podobno jestem homo. Wbijanie palcy w tyłek i szeptanie "lubisz tooo" przy całej klasie, było naprawdę "miłe" :cry::cry: Mam 17 lat i nawet wtedy na lekcji miałem ochotę się rozpłakać, bo nie daję rady.

 

Jak mam być spokojny nerwowo, jak mam walczyć z depresją i fobią społeczną, skoro nawet otoczenie w którym przebywam 5 dni w tygodniu robi wszystko, bym tylko czuł się gorzej? Za co? Za to że pomagam? Ja to z dobroci serca robię, również dlatego że czuję się wtedy potrzebny. Oni też przecież na tym korzystają.

 

Takie błędne koło: śmieją się ze mnie i z tego że jestem nieco grubszy -> pogarsza mi się humor -> zaczynam brać fluanxol na nowo -> tyję -> śmieją się ze mnie...

 

Nie radzę sobie z tym. Nie radzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piotrek...to minie..wiem,ze jest Ci ciezko...ale to minie."wszystkie konstrukcje są niestabilne"..rozumiesz co mam na myśli......

 

 

 

Piotrek..to też przeminie...

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczy mnie że mam dość.. Już 10 durnych lat przewalam w szkole. I nagle przychodzi chwila prawdy a ja jestem w dupie.

Że wszyscy odchodzą. Że każdy ma ryse na psychice. Że nie rozumiem wiary. Że czuję się niezrozumiana. Że czuję, że przesadzam.

Że nie ogarniam faz. Że nie rozumiem własnych myśli. Że są ludzie, którzy traktują mnie źle. Że sama jestem zła dla innych. Że nie umiem już pisać takich wierszy jak kiedyś, nie umiem tak śpiewać ani grać. Nie umiem tak się cieszyć. Że nie potrafię znaleźć sensu. Że siedzę tu i piszę zamulając i trując zamiast ruszyć dupe i wziąć się do roboty. Że żal mi samej siebie, że męczy mnie własne towarzystwo. Że nie wiem tak naprawdę co się dzieje, że nie ogarniam rzeczywistości. Jest mi źle. Że żyje, przepraszam, że jeszcze żyję..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

superpit99,

Piotr nic Ci się nie wali, zrobiłeś super katalog, walczyłeś bardzo dzielnie, byłeś w dalekiej podróży służbowej, może nie wyszło tym razem do końca,ale katalog zrobiłeś prawda i to doby katalog.Masz zainteresowania, pasje , fajne poczucie i humoru i fajną dziewczynę , jedyne co ci się ostatnio nie udało to to ,że kto inny będzie drukował,ale popatrz ile zrobiłeś,. Ta decyzja nie zależała od Ciebie i zadecydowała po prostu cena a nie inne okoliczności np. jakościowe liczy się to ,że wałczyłeś , napracowałeś sieę ,Ty swoje zrobiłeś a decyzje podejmował kto inny, ale dalej jesteś Piotr ten sam, który zrobił to to zrobił i zrobił to dobrze. Główka do góry już chyba bliżej Austrii jesteś co?

 

-- 12 gru 2011, 21:10 --

 

wiola173,

Wiola jaki zjazd? :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No to ja tez sie wygadam. Trace prace i nie widze szans na inną. Przegladam oferty i jest jedno wielkie gówno. Miałam depresje którą leczyłam 2 lata a teraz dla odmiany mam nerwice. Nie pamietam dnia ktory przeżyłam bez strachu i nerwów. Tak sie nie da życ. Chciałabym sie cieszyc życiem, moim małżeństwem, rodziną ale jest trudno

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tahela:

potrzebowalem troche czasu zeby uglaskac bordiego, dlatego dopiero teraz dziekuje za Twoja odpowiedz, :uklon:

teraz po terapiach, przede wszystkim DBT potrafie (co prawda nie zawsze na czas;() inaczej reagowac tzn otworzyc wentyl bezpieczenstwa tak zeby nie doprowadzic do eksplozii, od tygodni jestem jak bomba ktorej zapalnik sie zaciol i w kazdej sekundzie moze wybuchnac ale jak widzisz udalo mi sie zastosowac to czego nauczylem sie na terapii :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam normalnie dosyć tych studiów. Co z tego, że nawet jak się uczę do sprawdzianów a i tak ostatnio 2 dostaję z gramatyki bo jakieś trudne zadania dostaję a na poprawach są tak proste.

Od fonetyki baba mnie ciągle denerwuje.

Przez takich wykładowców jak od fonetyki to moja introwersja się pogłębia i nienawidzę mówić na zajęciach gdy o coś mnie zapytają.

Ostatnio to ja się aż nad sensem studiowania zastanawiam skoro czytam nieraz, że ludzie po studiach to pracy znaleźć nie mogą to mi się aż nie chce uczyć.

Ale w domu to jakbym powiedziała, że chcę zrezygnować ze studiów to zaraz by było, że się nie uczę albo coś innego.

Przynajmniej mój ojciec wyrozumialej do tego podchodzi jak mu mówię jak od fonetyki baba się zachowuję. Co najgorsze ustawiła termin testu na 4.01 co mnie zdołowało ponieważ to jest dzień moich urodzin.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czuję się okropnie. Bardzo chcę, by moja mama była szczęśliwa. Czuję, że ją wykorzystuje, że jest dla mnie za dobra, że nadużywam jej dobroci. Bardzo bym chciała umrzeć, nie mam już sił na co, ale nie chcę, by moja mama potem cierpiała. Cały dzień spędziłam na rozmyślaniu o śmierci, ciągle płacze, ale chcę, by moja mama była szczęśliwa. Stoję między młotem, a kowadłem, samobójstwo uszczęśliwi mnie, ale jednak może zniszczyć moją mamę. Czuje, że ją niszczę, będąc taką beznadziejną córką. Ona nic nie wie, że mam takie myśli, nic nie wie o moim stanie psychicznym i przez to mam kłopoty w szkole, a ona nie wie dlaczego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja to się chyba już powieszę. 2 miesiące temu zaczęłam chorować. Wcześniej miałam nerwicę na punkcie duszności i wymiotów, ale jakoś przeszło. Teraz nastapił olbrzymi nawrót. Do tego mam problemy z zatokami i mi ścieka wszystko po gardle. Na dodatek co jakiś czas łapią mnie okropne skurcze szyi z przodu, w okolicach węzłów chłonnych i krtani. Dziś już drugi raz, masakra nie wiem co ze sobą zrobić. Biorę drugi dzień Setaloft i boję się, że to po tym, ale wczoraj brałam i czegoś takiego nie było, poza tym te skurcze zdarzały się wcześniej. Laryngolog nic tam nie widzi, endo przepisał leki, zrobił badania i powiedział, że stan jest w normie (usg tarczycy też miałam). Biorę Serevent i Flixotide, żeby w razie czego wykluczyć astmę, od 2 miesięcy. Też nic nie daje. Testy alergiczne wyszły idealnie, zero uczuleń. Miałam wcześniej takie dzinwe suche gardło, potem pojawiła się infekcja zatok. Antybiotyki nic nie dały. Potem swędziało gardło przez tydzień. Brałam Xorimax i jak skończyłam to 2 dni potem przeszło. Teraz wróciły te skurcze. Strasznie mnie to męczy, boję się, że mnei to udusi co ja mam robić... Lekarze patrzą do gardła i nic tam nie ma. Jęcze, ale to chyba temat do tego. Nikt mi nie chcę pomóc, ludzie patrzą jak na wariatkę. Psychiatra jedynie rozumie, dał mi te leki i pod koniec grudnia idę na kolejną wizytę i badania w celu wykluczenia w 100% choroby organizmu, żeby stwierdzić na pewno nerwicę. Nie mam już siły do życia. Mam ochotę skoczyć z okna, ale boję się, że po śmierci Bóg ukaże mnie jeszcze gorszą karą i cierpieniem. Jestem po prostu w d*pie... :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×