Skocz do zawartości
Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!


magdasz

Rekomendowane odpowiedzi

koleżanka przekonała mnie bym pojechała poskładac CV tam gdzie szukają pracowników. gdy stałam na przystanku omal się nie popłakalam... wszystko tak bardzo mnie przerażało, że nie wiedziałam gdzie mam się podziac. chciałam wracac, albo zniknąc...

wszystko mnie przeraża, a każde wyjście z domu to udręka...

JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...

ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW

ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

anette pewnie jest Ci trudno...w zasadzie to nie wiem co powiedziec lecz powiem zebys sie nie zamartwiala bo bedzie dobrze ;) to tylko ludzie ja czasaminiektorych z nich traktuje jak pacholki na placu manewrow i ich omijam ;)

"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

 

otqg3zu7.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziekuje kochani za te wszystkie odpowiedzi. I przepraszam, ze nie pisałam ale to akurat bylo z przyczyn nie zaleznych ode mnie.

 

Czytajac wszystkie posty poczulam sie troszke lepiej bo wiem, ze w tych uczuciach nie jestem sama...

 

Weekend spedzilam bardzo milo. Z moimi bliskimi. Przez te dwa dni jakos "wylaczylam" sie od tych mysli i nawet pare razy sie zasmialam. Ale co z tego?? Dzis wcale nie jest lepiej. Znowu jakis dolek kurde...Pociesza mnie mysl, ze juz w ten piatek ide do psychologa.

 

Duzo nauki na seminaria- malo motywacji. Nic mi sie nie chce. Tzn. nie przepraszam chce mi sie- spac.

 

Dobrze, ze chociaz troszke slonce swieci bo to troche pomaga.

Ale ogolnie to czuje sie jakos nieswojo. Takie dziwne uczucie jakbym nie siedziala we wlasnej skorze, chciala sie z niej wydostac, przyspieszyc czas tak jakby za te dwa , czy trzy miesiace mialoby byc lepiej. A z drugiej strony mysle sobie niby dlaczego mialo by byc lepiej?? Co niby cos sie zmieni??

 

I znowu trzeba bedzie wstac w ciagu dnia zrobic co swoje, udawaac do okola ze wszystko jest wporzadku a potem polozyc sie spac. I tak codziennie.

 

Zadzwonila do mnie mama. Prawie milczałam, jak pytała sie cos nawet nie wiedzialam co odpowiadac...No bo jak sie czuje?? Co slychac?? Modlilam sie zeby jak najszybciej odlozyc słuchawke telefonu.

 

Pozdrawiam serdecznie.

Niebo jest na wyciągnięcie ręki,tylko ciągle nie wiemy jak tam dojść....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mooni rozmawiajcie ze soba o waszych prblemach chodzcie ze soba na spaceryzblizcie sie do siebie wasze uczuciamiloscjaka miedzywami jest, pielegnujcie ja zobaczysz to pomoze Ci i Jemu w pewnym sensie przezwycierzyc strach i lęki

"...Gdyby były same piękne chwile, nie wiedział bym że żyłem..."

 

otqg3zu7.gif

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rozmawiajcie ze soba

 

tak tez robię. staram się. Tylko mam chwilowa załamkę. Ale przejdzie.

 

 

 

Rodzinna psychoterapia

 

bo to na pewno jest dobre. Muszę opracowac plan działania ;)

 

 

 

nie wiele z sesji dzisiaj wyniosłem

 

niestety, nie zawsze wychodzi się z terapii radosnym. Ja też tak mam. Darek, spróbuj zmienić swoje nastawienie do siebie samego. Więcej samozaparcia. Wiem, że potrafisz :D

 

 

korres, przytulam mocno. Też mam czasem taka ochotę, żeby zniknąć. Nie wszystko jest różowe. Ale jakby wszystko było cacy, zanudzilibyśmy się na śmierc (no, w najlepszym przypadku kazdy by kilka razy dziennie wymiotował od tego lukru).

Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

w nocy zrozumiałam jak bardzo jestem samotna. jestem niewygodna dla znajomych, bo histeryzuję i rozpaczam. najchętniej nikt by się do mnie nie odzywał i zostawiliby mnie na pastwę losu. zaczęłam płakac....nie potrafiłam złapac tchu.... nikt mi jednak nie odpowiadał. a przecież do cholery nie śpią o 22....

JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...

ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW

ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nikt mi jednak nie odpowiadał

 

mój małżon tez nie kapuje, o co tak naprawdę chodzi. Cholera mnie przez to bierze, bo widzę, że on nawet nie próbuje zrozumieć.

anettko, nie przejmuj się nimi. Skoro oni cię nie rozumieją, może nie warto na siłę się ich trzymać? Ale czy ty wogóle próbowałaś im wytłumaczyć, co ci dolega?

Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jednak ten fatalny błąd został już popełniony-i nie ma w tym naszej winy.

Aż mnie ciarki przeszły... Bo kiedyś w złości też tak myślałam, ale jak sobie pomyślę, że moje dziecko miałoby mi tak powiedzieć.... Brrrrrrrrrr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ojjj Polina znam ten bol. tzn bol zebow i brak ubezpieczenia. Jak wrocilam do polski (cale dwa tygodnie temu;p) wybralam sie do psychiatry. W rejestracji pokazalam jakis juz nieaktualny papierek o tym ze jestem wpisana w ubezpieczenie mamy i powiedzialam pani w rejestracji ze studiuje na uniewerku. i myslalam ze zalatwione, jakos sie uda. tymczasem lekarz zaczal mnie wypytywac o moje zycie, jemu przeciez nie moglam klamac, powiedzialam nie ucze sie i nie pracuje a ten sie zaczal na mnie wyzywac ze oklamuje sluzbe zdrowia:(((( grrrrrr.... powiedzialam ze tylko szukam pomocy i jak ja dostane to znajde prace i bede legalnie przychodzic na wizyty. na szczescie sie odczepil. A zeby tez mnie bola, kurde u dentysty ten sam numer bede musiala zrobic:(((

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chce mi sie płakać. :cry:

 

Mój szacunek do życia powoli słabnie.

Śmierć jest wybawieniem. Jeszcze trochę i się może w końcu przemogę. Naprawdę nie widzę już żadnego sensu. A jak sie nie zabije to chociaż pójdę przed siebie i będę szedł dopóki nie padnę i zgnije w jakimś lesie albo polu. Nikt nawet się nie przejmie, że mnie nie ma. :cry:

:cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry::cry:

"So close no matter how far..." No właśnie. Najprostsze rozwiązania są najbliżej - w nas.

I to boli najbardziej...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Matthew nawet tak nie mysl. To chwilowy dołek. Są dni, kiedy każdemu się odechciewa, ale to nie znaczy, że zaraz trzeba radykalnie. To nie jest rozwiazanie. Z twoich postów widze, że jesteś fajnym, wrazliwym człowiekiem. Nie mow, że nikt by się nie przejął. Skąd wiesz? Wszyscy tu mamy podobne problemy, dlatego wygadaj się na forum. Prosze. To minie. Zobaczysz. Trzymaj się cieplutko ;)

Jeżeli nie wolno, a bardzo się chce, to można :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie ciągle dołki :( juz naprawde nie wiem czy mam jeszcze jakąkolwiek nadzieje ze bedzie lepiej ... codziennie te same smutne ponure mysli i ta werwnetrzna samotnosc

 

pamietaj ze ja jestem z toba kochana i mamy sie trzymac razem , wiec jesli bedziesz sie zle czula to od razu pisz , ja w ciebie wierze ,trzymaj sie i pomysl sobie ze gdzies tam jestem ja i tez cierpie tak jak ty i nie widze sensu ze juz wyzdrowieje, ale wegetuje bo samobojstwo to dla mnie ostatecznosc , musialabym zwariowac nie dam swoim rekom zrobic tego , na razie tak twierdze a co bedzie dalej ?? nie wiem i nie chce wiedziec..

A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×