Skocz do zawartości
Nerwica.com

A może pogodzić się z losem?


leon21

Rekomendowane odpowiedzi

Mam dość zawzięty charakter. Nie odpuszczam,walczę do końca nie potrafię przegrywać ani godzić się z porażką. Dla mnie pogodzenie się/ odpuszczenie = brak męskości.

 

Może do wyzdrowienia z perfekcjonizmu wystarczy jedynie umiejętność godzenia się z rzeczywistością taką jaka jest? Ma ktoś pomysł jak to wykonać i jak to prowadzi do wyzdrowienia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Uważam, że nawet należy się pogodzić z samym sobą. Nie można żyć ze świadomością iż jest się gorszym, tudzież ułomnym i jednocześnie wypierając tę część siebie..

Dopiero pogodzenie się z pełnią swojego charakteru pozwala rozpocząć procedurę zmian w sobie, ku lepszej przyszłości..

Mój blog: Zaburzony.pl
Diagnoza: 6B41 (ICD11)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Noopi no racja niekoniecznie,w końcu mogę jeszcze zdechnąć na wątrobę.
Witam !

 

 

Życie jest zbyt trudne aby ciągle wygrywać. Porażki i niepowodzenia są wpisane w życie człowieka. Każdy chciałby osiągać same sukcesy nie mieć problemów i zawsze być szczęśliwym. Jest to zwyczajnie niemożliwe.Dlatego umiejętność przegrywania jest trudna, ale możliwa.

Prawdziwy mężczyzna powinien być gotowy na wszystko, walczyć dopóki się da, ale kiedy nic już nie będzie możliwe, pogodzić się z tym i wyciągnąć wnioski na przyszłość.

 

To że jesteś tego świadomy to już połowa sukcesu! Teraz myśl o tym, kontroluj swoje zachowania i poczynania.

 

Pozdrawiam i powodzenia.

 

 

Madziorex.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

leon21,

zakceptuj sibie po prostu, to ze nie zawsze musisz byc najlepszy we wszystkim, to nie oznacza ze nie powinienes sie rozwijac i walczyc jesli masz tak potrzeba. Jedno nie przeczy drugiemu.

Kto utraci raz będzie zawsze czekać

Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść

Zostaje smutek i tylko smutek

Ostry jak nagły serca głód

Wiatr co zwala z nóg

Smutek i ty

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Akceptacja siebie nie gwarantuje "dobrego losu". Problemy nie kończą się bo akceptuję siebie. Zaakceptować siebie chorego jest trudno ale to możliwe. Tylko nie zmienia to faktu, że popełniam ciągle głupie błędy - akceptuje je bo wiem, że są wynikiem mojej choroby, nie obwiniam się. Ale błędy te doprowadzają do mojej destrukcji. A z tym trudno się pogodzić nawet nie akceptując siebie.

Anioły są wśród Nas

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, masz rację, gdzie jest ta granica?

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

detektywmonk, kurna, ja chyba też. Tyle, że ja takie granice przekładam i przekładam, tylko przez to forum mi gorzej, ale chyba się uzależniłam. :twisted:

Najtrudniej jest widzieć słońce… wierzyć w słońce i nie czuć ciepła. /H. Poświatowska/

Nigdy, nigdy nie żałuj, że zrobiłaś cokolwiek, jeśli robiąc to, byłaś szczęśliwa /Dorotea de Spirito/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powoli postarać się odpuszczać. Chociaż dla perfekcjonisty to lada wyzwanie trzeba się przełamać. Innej opcji nie widzę. ;)

Najlepszy plan na szczęście?

Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×