Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samotność


ixi

Rekomendowane odpowiedzi

Zakochana wręcz obsesyjnie byłam raz. NIestety bez wzajemności. Jednak trwaliśmy w jakiejś przyjaźni poplątanej z zauroczeniem. Częste kłótnie. Moja zaborczość, jego obojętność. Nie przetrwała ta znajomość.

 

Kilka innych związków było bez mojego uczucia. NIe czułam miłości, tylko jakoś tak uczestniczyłam w życiu tej drugiej osooby.

 

Zawsze marzyłam o wielkiej miłości. Pełnej zrozumienia, rozmów i wypadów gdziekolwiek.

 

W życiu poznałam wielu ludzi. Dużo podróżowałam po Polsce i spotykałam się ludźmi poznanych w internecie przeważnie. Było ciekawie. Nie żałuję tych chwil. W moim mieście nie mam żadnych osób z którymi się spotykam. Każdy powyjeżdżał, a reszty nie znam. Są takie osoby, które mnie denerwują, więc ich olałam. Teraz jestem sama. Musiałabym skoczyć na jakieś zajęcia, najlepiej artystyczne i wtedy poznać kogoś w moim stylu. Może za jakiś czas, gdy się ogarnę 😛

 

NIe szukam w sumie miłości, ale jestem otwarta na nowe doświadczenia. NIe boję się zranienia. 

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się chyba zauroczyłem. Jeszcze nawet jej nie widziałem na żywo, a ciężko mi się skupić, ciągle o niej myślę. Ech. Ale głównie to jednak forma cierpienia, wyobrażania sobie, fantazji, lęku przed utratą czegoś, czego nawet się jeszcze nie miało i nie wiadomo, czy jest realne. Także tak.

No i to ogromne przewrażliwienie na punkcie odrzucenia i bycia zdystansowanym, wystarczy nawet mało wylewna wiadomość i już ukłucie bólu. Przypomina mi to jakieś pierwsze zauroczenia, myślałem, że z wiekiem się z tego wyrasta, ale jednak nie.

Chyba będę musiał jakoś zbastować, bo umrę z tęsknoty :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 29.09.2025 o 14:57, Verinia napisał(a):

Samotność bo jestem inna.

Oczywista oczywistość.

Coś za coś.

 

Oczywista oczywistość? Wg mnie nie.
Inność nie definiuje samotności - to nasze reakcje, nasze uprzedzenia i brak otwartości mogą prowadzić do izolacji. Pytanie, jak się czujesz sama ze sobą?

 

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

6 godzin temu, kokeshi napisał(a):

 

Oczywista oczywistość? Wg mnie nie.
Inność nie definiuje samotności - to nasze reakcje, nasze uprzedzenia i brak otwartości mogą prowadzić do izolacji. Pytanie, jak się czujesz sama ze sobą?

 

 

 

 

Jestem osobą życzliwa na co dzień, choć czasem się wkurzam. Jestem komunikatywna i otwarta. Ze sobą się czuję dobrze. Bywają dni, gdy jest gorzej i wtedy nie mam ochoty na pogawędki. 

 

Mogę mieć kontakt z ludźmi w pracy, w kolejce, w sklepie. Często zagaduję. Ale nie trafiam na ludzi podobnych do mnie. No mogę ich widzieć, ale nie podchodzę i nie pytam o numer. To tak nie działa.

 

Izolacja to domena outsiderów, wrażliwców i artystów. Ci "inni" już od dziecka mają trudniej.

Edytowane przez Verinia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O samotności nawet nie da się pisać.

 

Można się użalać, że się jest samotnym. Albo uzasadniać swoją samotność lub ją usprawiedliwiać. Ale po co?

 

Żalić się samemu sobie, to niewielka ulga. A komuś się nie da, bo jakby się dało, to by się nie było samotnym. Usprawiedliwiać się przed innymi też nie ma sensu, bo mniej samotnym się jest samemu, niż z ludźmi, którzy takiego usprawiedliwienia/uzasadnienia się domagają. A przed sobą, to szkoda czasu. Usprawiedliwianie się przed samym sobą rzadko kończy się powodzeniem. A często i nie ma czego usprawiedliwiać.

 

Można próbować z nią skończyć ale kto próbował ten wie, że nie dla wszystkich się to kończy sukcesem.

 

Koniec końców najlepiej znosić ciężar samotności, jak pan buk przykazał, czyli samemu. W pewnym momencie otoczenie ludzi tylko zwiększa samotność. A już najgorsi są ci, którzy żalą się na swoją samotność, a z ich słów wynika, że nie wiedzą o czym mówią.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja to już nie wiem jak radzić z samotnością. Do tej pory głównie kompensowałem to graniem w gry online, ale już nawet to przestaje cieszyć. Z resztą nie wiem, czy to nie pogłębia tylko moich problemów. Tak samo jak bezsensowne korzystanie z telefonu. Przez swoją małomówność nie jestem w stanie nikogo zapoznać. Mam 29 lat, a nigdy nawet na randce nie byłem. Czuję, że czas ucieka, a ja stoję w miejscu i marnuję życie. Fobii społecznej czy jakichś lęków raczej nie mam, bo nie mam problemu z wyjściem do ludzi. Tylko przestałem to robić, bo to kończy się zawsze tak, że w towarzystwie przez większość czasu jedynie siedzę jak kołek i czuję się głupi, bo nawet nie wiem jak wtrącić się do rozmowy ani nie mam pomysłu jaki sam mógłbym narzucić temat rozmowy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Warrior001 napisał(a):

Ja to już nie wiem jak radzić z samotnością. Do tej pory głównie kompensowałem to graniem w gry online, ale już nawet to przestaje cieszyć. Z resztą nie wiem, czy to nie pogłębia tylko moich problemów. Tak samo jak bezsensowne korzystanie z telefonu. Przez swoją małomówność nie jestem w stanie nikogo zapoznać. Mam 29 lat, a nigdy nawet na randce nie byłem. Czuję, że czas ucieka, a ja stoję w miejscu i marnuję życie. Fobii społecznej czy jakichś lęków raczej nie mam, bo nie mam problemu z wyjściem do ludzi. Tylko przestałem to robić, bo to kończy się zawsze tak, że w towarzystwie przez większość czasu jedynie siedzę jak kołek i czuję się głupi, bo nawet nie wiem jak wtrącić się do rozmowy ani nie mam pomysłu jaki sam mógłbym narzucić temat rozmowy

Szkoda ;( to chyba nie ma innego wyjścia żeby się przemoc, próbować to z czasem się nauczysz. Gdzie mieszkasz?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, Dalila_ napisał(a):

Szkoda ;( to chyba nie ma innego wyjścia żeby się przemoc, próbować to z czasem się nauczysz. Gdzie mieszkasz?

Próbowałem nie raz, ale jakoś mi nie wychodziło. Rozmowa nie przychodzi mi naturalnie i już nie wiem jak to zmienić. Teraz już nawet nie wiem, gdzie mógłbym kogoś poznać, żeby coś wspólnie porobić. Kiedyś założyłem tindera z nadzieją że może pocwicze small talk, ale tam tylko idzie dostać depresji będąc mężczyzna gdy przez miesiąc dostajesz 1-2 polubień. A mieszkam na Podlasiu 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

":Przegryw" - w pulapce gniewu i samotnosci - Patrycja Wieczorkiewicz! Aleksandra Herzyk

To książka mojej znajomej z liceum. Rok starszej. Też chodziła na profil dziennikarski. Dodam, że cierpi na schizofrenię. Jest teraz krytykiem literackiem i... napisała książkę. Wow. Będę musiała ją przeczytać. Właśnie wyświetliła mi się jej reklama. Mega!!! A co do książki, to może być spoko i jej pisanie jest naprawdę dobre i barwne. Ciekawy temat również. 🙂

Trza będzie kupić ❤️

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 minut temu, Daimo napisał(a):

Trzymaj się, ja się czuję tak samo i cała masa osób tu na forum pewnie podobnie. Żadne to pocieszenie, ale nie jesteś w tym sam.

Dziękuję.  Ja jestem w tym sam. Każdy jest sam. Można mieć tak samo lub podobnie ale musisz sam z tym być. Ostatnio tak boli.... Boli aż za bardzo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 25.11.2025 o 18:18, Fuji napisał(a):

Dziękuję.  Ja jestem w tym sam. Każdy jest sam. Można mieć tak samo lub podobnie ale musisz sam z tym być. Ostatnio tak boli.... Boli aż za bardzo.

Odczucia mam podobne co do pojmowania i kosztowania życia. Nie ma radości, fajerwerków. Nie.

Niestety, ale ja lubię tę woją ciszę domową, swoją bitwę myśli, bez tłumu, gości, hałasu, kabaretów, egzaltowana się byle czym. Lubię tę swoją muszlę introwertyka.

Ty, ja, jesteśmy w tym sami.

Edytowane przez Lusesita Dolores

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotność z wyboru. Wyeliminowałam szkodników ze swojego życia. NIe potrzebuję żadnych niepewnych znajomości. Oczywiście, gdy pojawi się ktoś ciekawy i godny zaufania, to żyję tą znajomością całą sobą, gdy czuję, że warto. Nie lubię mieć wielu znajomości, które są powierzchowane. Wolę sama się szlajać po mieście  zmuzyką, niż jakimiś ludźmi gadać o niczym. Mnie to męczy. Męczę się brakiem autentyczności. A fałsz i pozerstwo wyczuwam od razu. Mam wysokie wymagania. Swoją rodzinę kocham i codziennie chcę im sprawiać radość, rozmawiać z nimi, powiedzieć coś miłego, mamie zrobić kawę. NIe zawsze ejstem ideałem, bo jestem dość porywcza i jak coś mnie wkurza, to to mówię. Ale staram się już załatwiać te sprawy spokojem. Im stabilniejsza jestem, tym spokojniejsza jestem w relacji z nimi. ALe wiem, ze gdy zamieszkam za jakiś czas sama, to będzie lepiej. Każdy potrzebuje swojej przestrzeni...i tak bedziemy codziennie sie widziec w pracy 🙂 

Indywiduacja - kolejny  etap w rozwoju wg C. Junga. Przychodzi samotność, która jest nieukniona. Wtedy przychodzi niesamowity rozwój, często ból, ale i często szczęście. Poznawanie siebie od innej strony. Docenienie w sobie czarnej strony, nie tylko tych pozornych, sympatycznych cech. Swoje złe cechy dostrzegam i mogę  zniektórych z nich zrobić pożytek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy szukałem bliskości na siłę, to zwykle kończyło się to źle. Jak nie szukałem, a znajdywała mnie sama, to kończyło się to jeszcze gorzej. Nie ma tu żadnego morału.

 

Z wiekiem chyba każdy staje się naturalnie bardziej asertywny. Odrzuca ludzi dookoła, którzy mu nie odpowiadają i którzy zamiast rozwijać to niszczą. Dopiero wtedy, gdy już posprzątane, to można ponownie budować sieć kontaktów i świadomie wybierać osoby, które chcemy mieć w swoim życiu.

 

Zauważyłem, że podchodzenie do własnego życia jak do projektu, w którym musimy zastanowić się nad zasobami jakie chcemy, popracować nad produktem (sobą) a na końcu znaleźć odpowiednich współpracowników (znajomych, przyjaciół) sprawdza się najlepiej. Każdy ma słabe strony o których wie mniej lub więcej. Praca nad nimi, żeby samemu stawać się lepszym, przynosi dużo lepsze efekty w kontekście znajdowania ludzi dookoła, niż samo ich szukanie.

Nikt nie wyjdzie z samotności jeśli będzie skapcaniały, zrzędliwy i kto sam będzie ciężarem dla innych przez większość czasu. I tu też analogia do biznesu - musi być win-win

 

@little angel w Twoim przypadku to bardziej muszla, ślimaku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, shadow_no napisał(a):

Zauważyłem, że podchodzenie do własnego życia jak do projektu, w którym musimy zastanowić się nad zasobami jakie chcemy, popracować nad produktem (sobą) a na końcu znaleźć odpowiednich współpracowników (znajomych, przyjaciół) sprawdza się najlepiej.

Jak chcesz być produktem, to Twój wybór oczywiście 🙂

@Dalila_po co mnie tagujesz? 

Edytowane przez MicMic

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

17 minut temu, Dalila_ napisał(a):

Co znaczy skapcaniały? To pewnie po śląsku. skapcialy?

Jaki śląski, ja nie jestem ślązakiem. Nie wiem czemu moje miasto rodzinne tam jest zaliczane ale nieeee. Chyba w książce Tokarczuk przeczytałem to słowo i mi się spodobało bo sam nie chcę być skapcaniały.

 

4 minuty temu, MicMic napisał(a):

Jak chcesz być produktem, to Twój wybór oczywiście 🙂

Trochę jestem. Jak ja nie wiem nawet skąd się myśli biorą to chociaż sobie popracuję nad tym nad czym myślę, że mogę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×