Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
cicha woda

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Rekomendowane odpowiedzi

W dniu 11.03.2019 o 17:13, spinoo napisał:

Moje lęki pojawiają się z opóźnieniem lub znienacka kiedy wydaje mi się że jest luz blues . Wiem kiedy przychodzą ... mam kilka chwil by się na to przygotować . Problemem jest tylko jak dopasować zachowanie do miejsca .

Sama świadomość tego, że jest to atak lękowy, to już bardzo dużo. Niektórzy nie są w stanie tego ustalić i myślą, że umierają. Choć zważywszy na Twój staż z nerwicą, to tez nie ma się co dziwić. Po tylu latach już mniej więcej się wie, co i jak wygląda. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, Lilith napisał:

Po tylu latach już mniej więcej się wie, co i jak wygląda. 

W moim wypadku , paradoks polega na tym , że przez wiele lat / były też lata bez jakiegokolwiek objawu / kiedy miałem kryzys brałem tabletki i czekałem aż... samo przejdzie . Wycofywałem się z życia ale zimą to jest u mnie naturalne . Przełom nastąpił kiedy naprawdę byłem tak rozchwiany emocjonalnie , że albo płacz albo agresja . W moje ręce wpadła książka Pokonałem nerwicę . Żadne tam lekarskie dzieło ale opis  zwykłego człowieka któremu się udało. Wtedy dotarło do mnie , że ja bardzo boję się śmierci , a przecież moje życie jak to określił autor jest w leasingu , każdy umrze . Zatem jeżeli tak to może przestać się tym tak przejmować. I "olać" / to nie jest łatwe/ wszystkie te , skoki ciśnienia , uderzenia gorąca z niesamowitym bólem w klatce piersiowej, itd.  Może przestać bronić się przed strasznymi myślami bo te france owszem wracają , ale pozwolić im płynąć , nie wspierać ich , one przeminą bo w końcu zawsze mijają  I najważniejsze rozmawiać ze sobą i racjonalizować . Za wszelką cenę racjonalizować . To wszystko z grubsza pozwoliło mi ogarnąć mój problem . Teraz wiem , poznaję sygnały , potrafię się " przygotować" Zmniejszam lub zwiększam perspektywę . Staram się choć niekiedy jest ciężko zajmować swój mózg czymkolwiek . Wydaje mi sie , ze powoli ,bardzo powoli ,  zaczynam się swojej nerwicy stawiać a może uda mi się w końcu z nią negocjować.  

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie ataki to przede wszystkim płacz, przejmujący lęk i ogólne roztrzesienie. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam jestem nowy wiec streszcze swoje doswiadczenia, leczę się psychiatrycznie od ok 12stu lat. Do tej pory zjadlem morze leków, nie chce wymieniac bo poprostu bylo tego duzo i wiekszosci nazw nie pamietam. 2x hospitalizowany w szpitalu psy ( próby samobojcze). Problemy zaczely sie juz w wieku przedszkolnym - tiki nerwowe, jąkanie. Obecnie mam zdiagnozowane zaburzenia depresyjno- lękowe, nerwicę i natręctwa. Teraz przyjmuje trittico 300na dobę. Olanzapine 10mg i pregabaline 300 na dobę czasami xanax. Przy tym zestawieniu bylo calkiem dobrze do momentu ataku jaki mialem pare dni temu... siedzialem przy kolacji przed laptopem robilem przelew i zaczely sie zawroty glowy, poszedlem do kuchni napic sie zimnej wody i dostalem uderzen gorąca, serducho mi tak walilo że balem sie o życie. Szybko łyknąłem 1.5mg xanaxu polozylem sie do lozka i czulem sie jakbym mial zaraz umrzeć. Miewalem różne zle stany psychiczne, ale ten atak to byla taka rozpierducha w glowie, myślalem że umieram i jeszcze ten stan dezorientacji (dziwnie odbieralem rzeczywistość). Dobrze że to stalo sie w domu. Niewiem co zrobilbym jakbym dostal ataku poza domem. Wracajac do ataku to trwal okolo 45min do godziny. Xanax zaczal dzialac i objawy minely. Boje sie że to moze sie powtorzyc najdziwniejsze bylo to że czulem sie od jakiegos miesiaca calkiem dobrze i nagle mnie dopadlo w najmniej spodziewanym momencie... co robic wtedy? Wiem że trzeba poprostu przeczekac. Nosze ze soba wszedzie xanax i tyle.  Pozdrawiam 🙂

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć, 

Moje lęki objawiały się tym że jadąc np. Pociągiem zatykało mnie, występował globus histericus, dretwienia rąk, zimne poty rąk oraz nóg. Cały czas myslalam o tym że zemdleje. Lekarz przepisał mi escitalopram actavis 10mg wzięłam raz cała tabletkę ale miałam taką rajze w głowie że szok. Zmniejszyłam dawkę do 5mg teraz biorę ja 2dzien i w sumie jest okej, tylko ogółem boję się leków psychotropowych :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@luzzterko witaj na forum 🙂 Mam nadzieję, że escitalopram Ci pomoże ;) Nie musisz się bać leków psychotropowych. Chociaż cieszą się złą opinią, to jednak w większości zawdzięczają to ludziom, którzy nie mieli z nimi styczności. Te leki potrzebują kilku tygodni na rozkręcenie się, więc cierpliwości 🙂 Trzymam kciuki!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, Heledore napisał:

@luzzterko witaj na forum 🙂 Mam nadzieję, że escitalopram Ci pomoże ;) Nie musisz się bać leków psychotropowych. Chociaż cieszą się złą opinią, to jednak w większości zawdzięczają to ludziom, którzy nie mieli z nimi styczności. Te leki potrzebują kilku tygodni na rozkręcenie się, więc cierpliwości 🙂 Trzymam kciuki!

Dziękuję za słowa wsparcia, leku się nie boję tylko samych skutków ubocznych. Liczę na to że mi pomoże 🙂

Chce w końcu móc iść do kina czy restauracji gdzie najczęściej dopadły mnie ataki paniki. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, luzzterko napisał:

tylko ogółem boję się leków psychotropowych

Witaj na Forum. Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że przez bardzo długi czas po nieudanych próbach doboru leków miałam ogromną awersję do farmakoterapii. W październiku jednak poszłam do lekarza. Skutki uboczne na szczęście mijają. Początkowo jak zaczęłam brać leki, to wyłączyły mnie na jakiś tydzień z życia. Ale przeżyłam i nie żałuję. Co poradzić? Zagryźć zęby i przetrzymać skutki uboczne. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Lilith napisał:

Witaj na Forum. Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że przez bardzo długi czas po nieudanych próbach doboru leków miałam ogromną awersję do farmakoterapii. W październiku jednak poszłam do lekarza. Skutki uboczne na szczęście mijają. Początkowo jak zaczęłam brać leki, to wyłączyły mnie na jakiś tydzień z życia. Ale przeżyłam i nie żałuję. Co poradzić? Zagryźć zęby i przetrzymać skutki uboczne. 

Staram się, faktem jest to że nie chce obciążać tym swojej partnerki. Staram się wychodzić na dwór, do sklepów, naprawdę mam nadzieję że ten lek mi pomoże. Tak bardzo tego wszystkiego się boję. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Teraz, luzzterko napisał:

Staram się, faktem jest to że nie chce obciążać tym swojej partnerki. Staram się wychodzić na dwór, do sklepów, naprawdę mam nadzieję że ten lek mi pomoże. Tak bardzo tego wszystkiego się boję. 

A nie byłoby Ci łatwiej, gdybyś porozmawiał z partnerką i powiedział, co się z Tobą dzieje? Wierzę, że się boisz. Jednak mimo tego się starsza i to już dużo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 minutę temu, Lilith napisał:

A nie byłoby Ci łatwiej, gdybyś porozmawiał z partnerką i powiedział, co się z Tobą dzieje? Wierzę, że się boisz. Jednak mimo tego się starsza i to już dużo.

Wczoraj powiedziałam od kiedy mam taki stan i jakie mam obawy. Wiem że mnie nie zostawi jednak z tyłu głowy mam myśl że marnuje jej życie. Chcę zmienić swoje życie, chce żyć jak przed atakami. Zawsze byłam negatywnie nastawiona do leków psychotropowych, jednak nie widzę już innego ratunku dla siebie. Najlepiej czuje się w domu, gdybym nie musiała w ogóle bym go nie opuszczała. To chyba głównie efekt leku tak samo jak i uczucie pieczenia głowy. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, luzzterko napisał:

Wiem że mnie nie zostawi jednak z tyłu głowy mam myśl że marnuje jej życie.

Zobacz- wcale nie marnujesz jej życia. Poszłaś do lekarza, zaczęłaś się leczyć. Walczysz o to, żeby znów było tak, jak wcześniej. Więc absolutnie- nikomu życia nie marnujesz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie mam 26 lat sama ostatnio dostałam napadu leku najpierw przed wejściem do kościoła rodzeństwo mi pomogło wrócić do domu a następny atak trzy dni temu przed wejściem do sklepem uspokoiłam się i zrobiłam najszybsze zakupy w moim życiu co dziwne wyleczyła się z nerwicy kilka lat temu ale czy te ataki mogą wskazywać na jej powrót jeśli tak co powinnam zrobić znalazłam dwie oferty pracy i chciałam odpowiedzieć na jedna z nich ale co jeśli dostane ataku i szef na starcie mnie zwolni  co jeśli wtedy nie znajdę pracy  wcale proszę o rade

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, komiksiara82 napisał:

witajcie mam 26 lat sama ostatnio dostałam napadu leku najpierw przed wejściem do kościoła rodzeństwo mi pomogło wrócić do domu a następny atak trzy dni temu przed wejściem do sklepem uspokoiłam się i zrobiłam najszybsze zakupy w moim życiu co dziwne wyleczyła się z nerwicy kilka lat temu ale czy te ataki mogą wskazywać na jej powrót jeśli tak co powinnam zrobić znalazłam dwie oferty pracy i chciałam odpowiedzieć na jedna z nich ale co jeśli dostane ataku i szef na starcie mnie zwolni  co jeśli wtedy nie znajdę pracy  wcale proszę o rade

Cześć, 

Proponowałbym Ci psychoterapię która pomoże Ci zrozumieć skąd biorą się te wszystkie napady nerwicy a w rezultacie pomoże Ci je wyeliminować. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.04.2019 o 10:56, Lilith napisał:

Witaj na Forum. Z własnego doświadczenia mogę Ci powiedzieć, że przez bardzo długi czas po nieudanych próbach doboru leków miałam ogromną awersję do farmakoterapii. W październiku jednak poszłam do lekarza. Skutki uboczne na szczęście mijają. Początkowo jak zaczęłam brać leki, to wyłączyły mnie na jakiś tydzień z życia. Ale przeżyłam i nie żałuję. Co poradzić? Zagryźć zęby i przetrzymać skutki uboczne. 

Witam jestem tu nowy nie zaczynam od mojej historii gdyż takich jest tu wiele można powiedzieć lustrzanym odbiciem. Mam natomiast pytanie odnośnie skutków ubocznych Lafactin dziś mija 4 dzień ale już po 2 dniu odczułem ten jeden, którego chciałbym uniknąć mianowicie brak wytrysku. Pozostałe to poty od czasu do czasu skok pulsu i zapewne ciśnienia, które odczuwam lecz nie mierzę ciśnienia żeby się nie nakręcać. Pytam więc czy skutki uboczne mogą minąć, czy u kogoś się pojawiły a następnie ustąpiły podczas terapii czy dopiero po jej zakończeniu. Dodam tylko że lekarz zalecił mi przez pierwsze 2 tygodnie dawkę 37,5 a następnie 75. zastanawiam się również czy jeśli po tych 2 tygodniach będzie ok czy zwiększać czy nie i zaczekać do umówionej wizyty, która jest po 5 tygodniach od zażycia 1 dawki leku. Posiadacie zapewne większe doświadczenie, przeżyliście już nie jedno i może pewne sugestię otrzymam. Dziękuję jak ktoś udzieli mi odpowiedzi tu czy przez wiadomość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Już po raz kolejny w krótkim okresie czasu poczułam czym jest nerwica lękowa. Znowu to. Dziwne czucie, mrowienie lub drętwienie, uczucie jakbym była w filmie, wszystko stępione, oderwana od wszystkiego...Za każdym razem zaskakuje i przychodzi z nienacka. 

Przyplątała się kilka miesięcy temu i czasami daje się we znaki. Po długiej walce o stabilizację i względnie normalne życie z chorobą afektywną dwubiegunową pojawiła się ona - nerwica lękowa. Kolejny wróg? Nie wydaje mi się. Po prostu muszę znaleźć na nią sposób. Tak jak na depresję. Myślę, że dużo ciężkich chwil przede mną, ale też dużo ich za mną tak więc to nie wydaje się aż tak straszne... 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie to tyle tego, ze aż... najpierw czuję sie jakaś taka oderwana od wszystkiego, potem uczucie jakbym miala zemdlec, zawroty glowy, bol brzucha, czasem przez caly dzien ta kula w gardle, drzenie konczyn, uderzenia goraca.. najgorsze, ze nerwica jest na tyle podstepnym cholerstwem, ze kiedy siedzę w domu i z nudow nie moge wytrzymac, a jest ok, zaczynam sie gdzies zbierac i nagle dopada. Pol biedy w pracy, najgorzej na basenie wysiedziec godzinę kiedy wydaje ci się ze zaraz zemdlejesz..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Od pewnego czasu mam problemy z lękiem. Zawsze stresowałam się pewnymi sytuacjami sytuacjami ale ostatnio wymknęło sie to spod kontroli. Chodzę na terapię i moja psycho twierdzi że lęk powinien zniknąć kiedy będziemy konfrontować się z nim. Czy u was to działa?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam wszystkich!

Podczytuję Was już od jakiegoś czasu, a teraz postanowiłam opisać swoją nerwicową historię i zmagania.

Zaczęło się w 2007 r. od ataku w nocy, oczywiście wtedy nie wiedziałam że to atak paniki, kołatanie serca, duszności i ogromny lęk że zaraz umrę. Wezwaliśmy z moim narzeczonym pogotowie, ostałam jakieś uspokajacze. Było strasznie. Poźniej bałam się każdego wieczoru powtórki z rozrywki. Nawet nie zostawałam w domu sama na noc. Przebadałam się na chyba wszystko co możliwe aby wykluczyć chorobę somatyczną. Lęk był cały czas ze mną. Przeszłam leczenie lekiem antydepresyjnym, pomagałam sobie hydroksyzyną. Przez jakiś czas było lepiej.

W 2010 r. zaszłam w ciążę (planowaną, leki wcześniej odstawiłam). Było w miarę ok, przez okres ciąży wzięłam może z 5 razy hydro. Po urodzeniu córeczki (2011 r.) okazało się że lekarze wykryli u mnie złośliwy nowotwór. Córcia miała wtedy 2 tygodnie. Leczyłam się długo, 2,5 roku łącznie z przeszczepem. Ten czas leczenia byłam na Mozarinie (escitalopram), pomagał w miarę choć ataki się zdarzały.

Rok po zakończeniu leczenia wróciłam do pracy, teraz cały czas pracuję. Bywają lepsze i gorsze okresy, w tych gorszych raz nawet karetka była w pracy :( Lekarz zmienił lek na Anafranil, ale brałam go małe dawki, wspomagająco doraźnie Alprox. 

Teraz mam właśnie taki gorszy okres. Mam brać większe dawki Anafranilu, w razie potrzeby ratować się Alproxem. Ale jest mi teraz jakoś tak źle i smutno.  Ataki wyczerpują mnie fizycznie i psychicznie. Czy już tak będzie do końca życia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dodam też że chodziłam na terapię, wydaje mi się że trochę pomagała ale ataki całkowicie nie ustąpiły. Jestem już zmęczona..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Napisano (edytowane)

Witajcie 😀

Jestem tu nowa. Mam 21lat a z nerwicą walczę już od dobrych 5lat. Na początku były napady paniki w szkole co skutkowało tym, że dużo wagarowałam. Przez takie sytuacje narodził się u mnie ogólny lęk. Bałam się egzaminów, matury itd. Udało mi się wszystko pozaliczac i nawet maturę ładnie napisałam. Przez chwile troszkę to ucichło i zaczął się strach przed jazda samotnie w pociągach. Na początku tego nie rozumiałam wszystkiego i psycholodzy tez nie potrafili mi pomoc. Cały czas słyszałam tylko, ze jest to fobia społeczna. Natomiast z natury jestem bardzo komunikatywna i nie mam problemów z nawiązywaniem znajomosci wiec było to dla mnie absurdalne. Przestałam uczęszczać na terapie i po ukończonej maturze chciałam pójść na studia. Niestety lek który mi towarzyszył nie pozwalał tego zrealizować. W efekcie siedziałam cały rok w domu, bez pracy i nauki. Mój stan zdecydowanie się polepszył gdy miałam aktywne życie. Ciagle wychodziłam ze znajomymi do kina, na łyżwy, nawet pojechaliśmy na wspólny wyjazd. Zapisałam się na studia i normalnie na nie uczeszcZalam. Czasami miałam problem lecz udawało mi się go przełamać. Zaczęłam spotykać się z moim dotychczasowym partnerem i powoli czułam jakby łapała mnie depresja. Może przez to, ze zaszywalismy się w domu i dużo czasu spędzaliśmy ze sobą. Na drugim roku studiów zaczął się problem z dojeżdżaniem na uczelnie. Gdy wsiadałam do pociągu czułam tak niesamowity stres i niepokój, ze bez leków uspokajających nie byłam w stanie dotrzeć do szkoły. Wszystko mnie stresowało:wyjazd na wakacje, jazda komunikacją, pójście do lekarza, wyjście do starych znajomych..itd. Polowe z tych objawów wyleczyłam tym, ze poszłam do takiej pracy gdzie codziennie muszę rozmawiać z ludźmi. 

Niestety często tez do tej pracy chodzę na środkach uspokajających. Teraz jestem na takim etapie, ze kończy się 2rok studiów a ja w tym sem byłam może na kilku zjazdach bo panicznie się bałam. Chce wziąć dziekankę ale muszę zaliczyć do końca pierwszy semestr... jest to dla mnie ciężkie. Rodzice wywierają na mnie duża presję co wydaje mi się ze w pewien sposób rzutuje to na mojej nerwicy. Jutro ostatni zjazd przed sesja a ja nie wyobrażam sobie pojechania tam i zaliczania czegoś. Nawet do nauki nie mogę się zebrać a w nocy to w ogóle spac nie mogę od kilku dni myśląc o tym.

 

O nerwicy dowiedziałam się od mojej ówczesnej psycholog, która przepisała mi lek „elicea” i powiedziała, żebym starała się konfrontować z moim lękiem. Niestety jest on już tak paniczny, że ciężko mi z nim walczyć. Brał albo bierze ktoś z was ten lek? 

Przepraszam za tak długa wypowiedz ale jakoś od razu mi lepiej z tym, ze sie tu tak rozpisałam.

Edytowane przez Al3czka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Elicea to lek z grupy leków SSRI. Bardzo popularny. Więcej o nim przeczytasz w dziale "Leki", w wątku "Escitalopram". Z tego co czytam Twojego posta to lek w Twoim stanie wydaje się nieodzowny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
W dniu 28.04.2019 o 11:12, luzzterko napisał:

Wczoraj powiedziałam od kiedy mam taki stan i jakie mam obawy. Wiem że mnie nie zostawi jednak z tyłu głowy mam myśl że marnuje jej życie. Chcę zmienić swoje życie, chce żyć jak przed atakami. Zawsze byłam negatywnie nastawiona do leków psychotropowych, jednak nie widzę już innego ratunku dla siebie. Najlepiej czuje się w domu, gdybym nie musiała w ogóle bym go nie opuszczała. To chyba głównie efekt leku tak samo jak i uczucie pieczenia głowy. 

Miałam podobnie, dosyć długo ukrywałam przed narzeczonym to co się ze mną dzieje. Wstydziłam się. Aż do pewnego ataku paniki w nocy- wybudzilam się, serce waliło, ciśnienie skakało, raz zimno raz gorąco.... zaczęłam się trząść i stukać zębami bez kontroli. Narzeczony się obudził, i wtedy opowiedziałam mu co się ze mną dzieje, i poprosiłam i to żeby mnie przytulił i był ze mną bo to minie za jakiś czas. I ulżyło mi wtedy! Poprosiłam żeby zapewnił mnie ze jeżeli poproszę go o zawiezienie na sor to zrobi to (potrzebuje takiej pewności). Atak minął i od tej pory zawsze mówię mu kiedy atak nadchodzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam społeczność . Moja historia nerwicy to ostatnie trzy  lata tzw zjazdu na krechę . Uderzenia gorąca, dreszcze, kołatania serca i kołowrotek ( to nie zawał to nie zawał to nie zawał .....). Jestem przy tym nieustannie zmęczony kładę się spać bez sił i taki się budzę. Od 2 miesięcy mam  ciągły szum i dzwonienie w uszach. Najgorsze w tym wszystkim jest to że od kilku miesięcy nie mogę przyjmować lekarstw z linii psychotropowych ( Oriven Tritico Symfaxin ) po zażyciu mam wszystkie objawy skutków ubocznych ( drgawki, kołatanie serca , uderzenia gorąca). Biorę więc tylko leki ziołowe które pomagają doraźnie a wiem że chyba muszę przyjmować coś więcej. Byłem w trakcie ataku kilka razy w szpitalu ale wyniki badania krwi , EKG,  ciśnienie,  saturacja miałem dobre , podobnie kardiolog nie stwierdził choroby serca. Mówię ludziom że czasem czuję się tak jakbym miał umierać ale dziwnie na mnie patrzą to trzeba przeżyć.Pozdrawiam i życzę sił w walce.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Elessar napisał:

Witam społeczność . Moja historia nerwicy to ostatnie trzy  lata tzw zjazdu na krechę . Uderzenia gorąca, dreszcze, kołatania serca i kołowrotek ( to nie zawał to nie zawał to nie zawał .....). Jestem przy tym nieustannie zmęczony kładę się spać bez sił i taki się budzę. Od 2 miesięcy mam  ciągły szum i dzwonienie w uszach. Najgorsze w tym wszystkim jest to że od kilku miesięcy nie mogę przyjmować lekarstw z linii psychotropowych ( Oriven Tritico Symfaxin ) po zażyciu mam wszystkie objawy skutków ubocznych ( drgawki, kołatanie serca , uderzenia gorąca). Biorę więc tylko leki ziołowe które pomagają doraźnie a wiem że chyba muszę przyjmować coś więcej. Byłem w trakcie ataku kilka razy w szpitalu ale wyniki badania krwi , EKG,  ciśnienie,  saturacja miałem dobre , podobnie kardiolog nie stwierdził choroby serca. Mówię ludziom że czasem czuję się tak jakbym miał umierać ale dziwnie na mnie patrzą to trzeba przeżyć.Pozdrawiam i życzę sił w walce.

Witaj ;) A konsultowałeś zmiany w leczeniu z lekarzem? Może po prostu leki były źle dobrane? Ziołowe...hmmm...to jak cukierki. Można łykać i guzik dają. U mnie było podobnie - nie wszystkie leki mogę przyjmować. To jest niestety metoda prób i błędów. U mnie w końcu udało się właściwie dobrać leki i nerwica zbastowała. Dodatkowo polecam wysiłek fizyczny - bardzo pomaga przy rozładowaniu napięcia. Ćwiczyłeś coś kiedyś? A może pływałeś, jeździłeś na rowerze, biegałeś, chodziłeś na siłownie? 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×