Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

nie tylko ja łączę leki z alkoholem a tylko mi się tak solennie obrywa :P

Mnie nawet nie chodzi o to, że łączysz, tylko Z CZYM łączysz. Już pomijając wątrobę, karbamazepina ma taki mechanizm, że hamuje pobudliwość neuronów, a z kolei alkohol ją wzmaga. I robisz swojej głowie misz-masz, bo mieszasz działanie hamujące z wzmacniającym. To tak jakbyś mieszała kawę z tabletkami nasennymi. Albo beta-blokery ze stymulantem. Masakra

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agasaya, wczoraj zrobiłam dokładnie to samo co Ty.

Zresztą bierzemy dokładnie tyle samo tej karbamazepiny (do jutra, jutro powiem lekarzowi, żeby sobie w dupe wsadził taką dawkę, ja chcę żeby to działało, skoro już zaczęłam brać!!!! ;/

 

Skupiłam się na tej cholernej gitarze.

Mam już rany ale pieprzę to. Niech tylko coś będzie.

Coś, coś coś...

 

nie myśleć, nie czuć, nie istnieć

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Monika1974, masz rację- nie powinnam sobie borderem gęby wycierać... ale to tak pół żartem pół serio było ;)

No nie powinnaś.

To są Twoje przyzwyczajenia, żeby nie powiedzieć, ze mechanizmy. Każdy jakieś ma. I w obrębie nich funkcjonuje.

Alkohol jest dla ludzi Dorotko, ale jeśli bierzesz leki....to wiesz, nie rób tak bo to się mija z celem. A dodatkowo tak jak napisała Ania-Badziak powodują konflikt w Twoim organizmie.

nie tylko ja łączę leki z alkoholem a tylko mi się tak solennie obrywa :P

chcem dostać lanie od Moni :mrgreen: na gołą poopę :pirate:

Ciebie znam, widziałam, polubiłam. Szkoda byłoby takiej laseczki jaką jesteś Ty.

Dorotko, to wszystko z obawy o Twój stan.

Zamiast drina...nałóż dresy i pobiegaj 15 minut na dworze.

NIe wiem z jakiego powodu np. sięgasz po ten alkohol, ale podejrzewam, że w skrajnym wyczerpaniu psychicznym, dole, obniżonym nastroju. POczątki są trudne, ale pomyśl o "zastępniku".Wiem, że człowiekowi się nie chce. Piętnaście minut dziennie to 105 minut tygodniowo, czyli godzina i czterdzieści pięć minut aktywności. W skali miesiąca to 7 godzin.

7 godzin aktywności....ho ho ho .... serotoninka, hormony szczęścia i te sprawy ;-)

Albo sztrykuj bo fajnie Ci to wychodzi.

a co ja jestem ? jakaś porąbana żebyś miała za szczerość oberwać ? :roll:

Monia... ja może jestem ostatnio bojowa ale tylko dla "wybrańców" takich jak wiadomo kto :P

W życiu nie pomyślałam, że jesteś porąbana.

Tylko wiesz...jak kto.s komuś ciągle zwraca na coś uwagę...to może to być irytujące.

Ja też jestem bojowa, czasem nieadekwatnie, ale staram się trzymać w ryzach swoje zachowania. Ciężko mi to wychodzi....wiadomo w realu. Tu na forum jestem w stanie przemyśleć parę razy , zanim z czymś wyskoczę...bo to język pisany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hejka, witam wszystkich "borderów" :papa: , od piątku mam pewność =diagnozę ze ja również należe do "borderów" a co najgorsze ,mój nastoletni syn też :( No i o niego się najbardziej martwie, jemu chciałabym pomóc , jemu teraz jest szczególnie trudno - ma tak częste hustawki nastroju ze zwyczajnie nie nadązam za nimi/gubie sie i nie mogę odnależść drogi do niego. Ja juz w zasadzie radzę sobie już super, pewnie z racji doświadczenia życiowego ;) , a teraz kiedy już WIEM :D co mi przez całe życie nie dawało spokoju, burzyło porządek i mieszało w sercu/głowie /duszy każdego dnia ,odsapnęłam juz na dobre :mrgreen: .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chiha, o moim synu można by ksiązkę napisać ;) ,pisałam juz kiedys o nim na watku zaburzenia osobowosći II ; a "bordera" stwierdzili u niego i psychiatrzy i psychoterapeuci ,z którymi ma kontakt od 10-go rż ,więc juz trochę czasu 8) ;mi przebąkiwali o tym tez juz od dawna ale nie chciałam tego przyjąć do wiadomosci, cały czas miałam nadzieję ze to pomyłka itp.,no ale z czasem obraz wszystkich objawów się na tyle wyklarował ze teraz to nawet juz i ja wątpliwości nie mam .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chiha, może adekwatna, ale ta nieumiejętność radzenia sobie z nią!

 

kur.wa ja nie wiem!!

jezu od paru dni chodzę tak wkur.wiona, że nie mogę...

wyżywam się na innych, na sobie, nie ogarniam!!!!!!!

 

:( :(

 

po tej trzeciej rozmowie na 7 F, która była terapią, totalnie nie radzę sobie z negatywnymi emocjami.. :( na początku czułam się zajebiś.cie, ktoś mnie wysłuchał, otoczył opieką, zajął się mną... a potem, kiedy opadła euforia, zaczelo do mnie docierać to,o czym rozmawiałam z terapeutką i w trybie niemal ciągłym przeżywam ZŁOŚĆ i BUNT na przeszłość, na rodziców, na relacje, na to, że nie jestem dla nikogo dostatecznie ważna, że to pewnie tylko w mojej głowie, co z kolei rodzi silną autoagresję i myśli typu "nie zasługuję na szacunek, jestem szmatą, nikt nigdy mnie nie pokocha"...

 

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chiha, Na początku czułaś się w miarę bo odczułaś, że ktoś Ci współczuje, czułaś się zaopiekowana.

A myśl, że nie czujesz się dostatecznie ważna jest przeniesieniowa, może z uwagi na relacje z rodzicami.

Brak opieki, poczucia bezpieczeństwa, osamotnienia odreagowujesz autoagresją. A nie tędy droga. Ale Ty o tym wiesz.

Musisz nad tym pracować na terapii.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chiha, Na początku czułaś się w miarę bo odczułaś, że ktoś Ci współczuje, czułaś się zaopiekowana.

A myśl, że nie czujesz się dostatecznie ważna jest przeniesieniowa, może z uwagi na relacje z rodzicami.

Brak opieki, poczucia bezpieczeństwa, osamotnienia odreagowujesz autoagresją. A nie tędy droga. Ale Ty o tym wiesz.

Musisz nad tym pracować na terapii.

 

masz rację.

nie wiem, jak ja sobie z tym poradzę.

tak, poczulam ze ta rozmowa dała mi to, czego nie otrzymywałam przez wieksza czesc zycia

plus UŚWIADOMIŁA MI wlasciwie, ze mi tego brakowało

potem zostałam sama z tą świadomością

i wszystko wróciło ze zdwojoną siłą :( :(

 

brak opieki, poczucie, że muszę "zasługiwać", kruchość i niepewność relacji... to wszystko budzi moją agresję i autoagresję jednocześnie..

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×