Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Z tym topiramatem to na spokojnie i bez szału - jestem żywym przykładem, ze może szkodzić. Przygoda z tym lekiem skończyła się dla mnie pobytem na zamkniętym.

 

Mężczyzn wokół mnie zawsze wielu. Pod ręką, na seks i dobrą zabawę, a każdy z nich zupełnie nienadający się na faceta, z którym można żyć. To męczące, wiąże się zawsze z jakimiś emocjami (i napięciami). No i prowokuje do wciągania. Nic piękniejszego, pokreślić się i szaleć. :roll:

Ale juz nie ogarniam. Chce spróbować inaczej. Nie mam nic do stracenia, stąd ten facet.

 

Pewnie że do seksu pełno facetów,kiedyś z tych możliwości korzystałam,ale chyba z tego wyrosłam albo się starzeję ;) Szkoda mi czasu i wolę spędzać go z samą sobą aniżeli tracić go dla kogoś kto nie jest tego wart ;) Swoją drogą dlaczego Topiramat Co zaszkodził że aż się skończyło pobytem w szpitalu??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja dla odmiany jestem przerażona tym że jestem sama i że tak może zostać.

 

Też tak miałam do niedawna.Wydawało mi się że będąc sama jestem nikim i że koniecznie muszę mieć faceta u swym boku.Potem w trakcie terapii zdałam sobie sprawę że wiązało się to ściśle z moim bardzo niskim poczuciem własnej wartości.Odkąd przepracowałam temat przestało mi zależeć mieć kogoś za wszelką cenę.Poznam kogoś-będzie dobrze,nie poznam-trudno.Zresztą u mnie to jest ten plus że mam córkę i uważam że to ona jest moim największym życiowym sukcesem dla którego warto walczyć i żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Huśtawka: no ja właśnie nie radze sobie z tym ze w wyniku moich wyborów jestem sama, mieszkam u rodziców i nie mam dzieci. I nadal blokuje zmiany np. nie szukając pracy. Poczucie wartości mi oscyluje od bardzo niskiego do wysokiego a pomyslu na to co dalej nie mam.

 

O jakich lekach mówicie nie wiem, ja biorę tylko wenlafaksyne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z tym topiramatem to na spokojnie i bez szału - jestem żywym przykładem, ze może szkodzić.

 

W porządku, mówię tylko o sobie - na mnie działa cudownie. Pozbyłam się ChAD (rapid-cycling), pierwszy raz w życiu jestem stabilna, ale jestem sobą. Trąbię o tym leku, bo chcę, żeby ludzie wiedzieli o jego istnieniu :)

 

Nie ma leku, który by na wszystkich działał świetnie, gdyby tak było, to psychiatrzy nie mieliby prawie nic do roboty :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale tak jest - każdy reaguje inaczej na leki. Jednego stabilizuje topiramat, a innego lit. Tak samo jest z antydepresantami, niektórzy łapią po nich jeszcze większą depresję. Trzeba spróbować, żeby się dowiedzieć.

 

Wiesz, w ulotce jest psychoza jako skutek uboczny, więc mogłaś być tą jedną na 1000 osób. Ja złapałam zespół Stevensa-Johnsona po lamotryginie ¯\__(ツ)__/¯

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No z moim szczęściem ;)

Chociaż generalnie skutki uboczne się mnie nie imają, różne rzeczy jadłam i raczej nie narzekałam na uboki. No może reboxetyna jest wyjątkiem, ale to wybitnie stare i wybitnie chvjowe gowno.

A jak będę musiała na coś wskoczyć - zrobię podejscie no 2 do topiramatu. ;)

Dziś jest okay. Wczoraj byłam na terapii i wyszłam z niej taka, jak powinnam: spokojna i z poczuciem, że wszystko się poukłada albo ja to poukładam.

 

Dziewczyny, czy któraś z Was pali mj? Bo gadałam z terapeutką i umówiłyśmy się, że dragom mówimy stanowcze nie. A że mówienie stanowczego nie generalnie nie jest moją mocną stroną, zaproponowałam wykluczenie thc z listy substancji zakazanych. Ja swoje a terapeutka swoje - że wahania nastroju się nasilają sratatata.

Czy któraś z Was takie rzeczy zaobserwowala? No ja nie mowie żeby palić codziennie, ale ale.... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czas chyba założyć fejkowe konto na fb, bo tak średnio dzielić się ze wszystkimi swoją prawdziwą tożsamością (która i tak do końca prawdziwa nie jest)

 

U mnie opio poleciało kilka dni temu po czteromiesięcznej przerwie i czuję się jak po najlepszych wakacjach w życiu :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

huśtawka, 3-4 lata temu byłam ostro w temacie, bo grzałam kilka razy w tygodniu, a teraz na spokojnie - raz na kilka miesięcy. Z tym, że teraz było tak dobrze, że już nie mogę doczekać się kolejnego razu, więc pewnie sobie coś strzelę po sesji (albo w trakcie, znając życie)

 

Nigdy nikogo nie zachęcam, szczególnie do opio, bo tego się nie da raz spróbować - większość przepada, bo tego uczucia się nie zapomina, nawet jak Ci dadzą majkę albo trampka w szpitalu. Także nie próbuj, bo możesz sobie zniszczyć życie, szczególnie, jeśli masz skłonność do uzależnień

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

huśtawka, 3-4 lata temu byłam ostro w temacie, bo grzałam kilka razy w tygodniu, a teraz na spokojnie - raz na kilka miesięcy. Z tym, że teraz było tak dobrze, że już nie mogę doczekać się kolejnego razu, więc pewnie sobie coś strzelę po sesji (albo w trakcie, znając życie)

 

Nigdy nikogo nie zachęcam, szczególnie do opio, bo tego się nie da raz spróbować - większość przepada, bo tego uczucia się nie zapomina, nawet jak Ci dadzą majkę albo trampka w szpitalu. Także nie próbuj, bo możesz sobie zniszczyć życie, szczególnie, jeśli masz skłonność do uzależnień

 

:mrgreen: Oki :mrgreen: Dzięki bogu że mnie nie stać na takie próby ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja się całkiem ładnie wyebalam w fetę ale- jak to mawia moja terapeutka - prócz niezwykłych zdolności do ładowania się z premedytacją w bagno, posiadam też zdolność do opuszczenia go na czas ;)

W weekend świętowałam odstawienie ssri jedząc mdma -ile czasu to juz za mną chodziło to masakra, a jak wiadomo z tym szajsem na receptę to kij z tego mogło być. Było pięknie, polecam huehue :mrgreen:

Dobra bo nam się watek narkomanski robi, zaraz moderacja wpadnie i nam zamkną ten bajzel :mrgreen:

 

Z rzeczy przyziemnych: W środę ide na terapie. W weekend zdążyłam poklocic sie z K i umrzec na odrzucenie. Bylam pewna ze mnie zostawi. Niespodzianka, nie zrobił tego.

Jeszcze chwila i będę bezbronna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale co Ty w tej fecie widzisz? Wybacz, ja ze stymulantami nigdy nic do czynienia nie chcę mieć, zupełnie nie moje klimaty hehe

Nikt nam nic nie zamknie, bo BPD i dragi to chyba nic nadzwyczajnego :D

 

A ja od terapii stronię, za każdym razem mnie wywalają - albo jestem "za trudna", albo nie mają dla mnie czasu i mnie odsyłają do kogoś innego. I tak całe życie latałam od jednej osoby do drugiej, aż stwierdziłam, że mam dość i poradzę sobie sama.

 

Border i związki to chyba najtrudniejsza kombinacja na świecie, mam nadzieję, że już się nie dam w to wpakować.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pneum, żadnych uczuć, dużo adrenaliny, podniet. Mam moc, mam kontrole i nikogo nie potrzebuje. No i żarcie off :mrgreen: Ale do czasu rzecz jasna, bez proszku wszystko jest zupełnie na odwrót.

To typowe dla mnie - odciąć się od emocji i skontrolować co się da. Ukojenie god mode.

Właśnie chyba trafiłam na na prawdę porządnego faceta (pierwszy raz) i szkoda mi go okropnie, bo wiem że będzie cierpiał tak samo jak i ja. Albo gorzej. Juz cierpiał a to dopiero początek. Chociaż... To skomplikowane ;)

Nie wiem po co się w to pakuję, skoro wiem, jak to się skończy. Ja zawsze żyję intensywnie, chyba dlatego.

Terapeutkę mam od wielu lat tą samą, nikt mi w zyciu tak nie podpasował. A poznałam ją na oddziale, prowadziła nam grupową i tak zaczęłam chodzić prywatnie i chodzę do dziś. Z przerwami i nieregularnie no ale ale...

Swoją drogą - terapeuci zawsze dopytują mnie czy aby na pewno nie bylam molestowana jako dziecko. Zawsze. I przeżywają szok, że da się. DA SIĘ skrzywdzić dzieciaka równie mocno innym sposobem. Voila, da się. Dlatego żadnych dzieci never ever. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zupełne przeciwieństwo tego, czego szukam, haha :D Na co dzień jestem bez emocji, opioidy mi przypominają, że coś takiego jak szczęście w ogóle istnieje.

 

Ale może udałoby się zbudować z tego coś innego tym razem? Może wytłumacz mu wszystko?

 

Niesamowicie zazdroszczę Ci terapeutki, marzę o takiej relacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pneum, każdy ma swój plecak. Ja tą intensywnością też uciekam przed pustką.

Już mu mówiłam, z resztą znamy się dwa lata, widujemy codziennie. Próbowałam odstraszyć z marszu ale się nie dało, a im bliżej go mam, tym lęk większy. I chwiejność. I taka niepokojąca elektryczność, sama nie wiem.

Terapia odwołana z przyczyn niezależnych ode mnie, oczywiście w momencie w ktorym najbardziej jej potrzebuje. Chyba nie musze mówić co myślę i czuje :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×