Skocz do zawartości
Nerwica.com

Osobowość chwiejna emocjonalnie (typ BORDERLINE)


atrucha

Rekomendowane odpowiedzi

Na temat tej całej dyskusji która dziś zdominowała ten wątek dodam tylko jedną rzecz,bo i tak dziś czuję się olewana,ale to pewnie przez kryzys jaki przeżywam.Owszem terapeuta ma prawo zakończyć przed czasem terapię jeśli stwierdzi że nie radzi sobie z pacjentem,ale jego pieprzonym obowiązkiem jest pokierować pacjenta dalej,do innego terapeuty.Bo pozostawienie pacjenta samego sobie po nagle zakończonej terapii wiąże się z olbrzymim ryzykiem.I wiem co mówię.I na tym zakończę chyba wszystko co mam do powiedzenia...

 

 

też oto mi chodziło żeby go nie zostawiać samego sobie, bo to grozi nieciekawymi skrajnie skutkami...

 

-- 26 sty 2015, 23:17 --

 

caramel rose, Daj sobie trochę czasu i wtedy pomyśl spokojnie nad tym wszystkim.

 

-- 26 sty 2015, 23:13 --

 

Kosmaty, Studiuję psychologię. I piszemy skąd, a z kąd czy z kąt.

 

Caramel

Nie dawaj sobie czasu, tylko umów się na wizytę z psychiatrą i opowiedz co się dzieje.

 

abstrakcyjne

obojetne jak piszemy ważne że piszemy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Kosmaty, Jeżeli ty robisz takie błędy i nic sobie z tego nie robisz to ja nawet nie biorę na poważnie tego co piszesz. To moja ostatnia wiadomość kierowana do Twojej osoby.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość abstrakcyjna

Storożak, Zazdroszczę w takim razie. ;) Mówię co mi psychiatra powiedziała. Ona mi zabrała nadzieję w sumie na wyleczenie całkowite, a mnie nie stać by płacić kilka stów miesięcznie na terapię (no i szkoda mi pieniędzy).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Robie z tego dużo ale jak ktoś ma dyslekcje dysgrafie i w dodatku pare zaburzeń to klawiatury nie wytrzymują

 

Jak wpadne w manie i poprawiania i dopasowywania każdej literki po sto razy po czym skasowania całego tekstu i pasania od nowa można spędzic tu dłuuugie intensywne noce

 

to powodzenia w pisaniu ze zdrowymi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, jeśli chodzi o terapię na NFZ, bo to chyba Ty pisałas, to ja już jestem ponad 1,5 roku. I o końcu nic nie słyszałam. Spotkania raz w tygodniu z opierdzielem, jeśli nie mogę się zjawić :mrgreen:

podpisuje sie pod tym! Nadzieja jest hehe... Ja chodziłam 5 lat po 2 razy w tygodniu również z opier dolem jak się nie pojawiałam :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, jeśli chodzi o terapię na NFZ, bo to chyba Ty pisałas, to ja już jestem ponad 1,5 roku. I o końcu nic nie słyszałam. Spotkania raz w tygodniu z opierdzielem, jeśli nie mogę się zjawić :mrgreen:

podpisuje sie pod tym! Nadzieja jest hehe... Ja chodziłam 5 lat po 2 razy w tygodniu również z opier dolem jak się nie pojawiałam :great:

 

Ja się muszę wybrać na NFZ zobaczymy jakie cuda , tylko w BB nie ma dobrych terapełtów :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

abstrakcyjna, jeśli chodzi o terapię na NFZ, bo to chyba Ty pisałas, to ja już jestem ponad 1,5 roku. I o końcu nic nie słyszałam. Spotkania raz w tygodniu z opierdzielem, jeśli nie mogę się zjawić :mrgreen:

podpisuje sie pod tym! Nadzieja jest hehe... Ja chodziłam 5 lat po 2 razy w tygodniu również z opier dolem jak się nie pojawiałam :great:

Gdzie takie cuda, że 2 razy w tygodniu? :)

Abstrakcyjna, jak najbardziej da się długo na NFZ. Psychiatra niezorientowana czy cholera wie co ;).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Upiłam się choć nie powinnam, ale przynajmniej mniej boli.

Pisałam o tym w innym wątku - terapeuta mnie wyje*** z terapii. 2 lata terapii poszły się je***. Super.:)

caramel rose, przejrzałem Twoje posty odnośnie sytuacji z tym terapeutą...i wybacz.. ale on niemało przeszedł przez to. I tak długo to wytrzymał :D

no przepraszam, ale... i ta sytuacja jak go chciałaś przytulić podstępem.

Lepiej byś zrobiła dla swojego postępu w leczeniu i samorozwoju gdybyś..powiedziała że zamierzasz to zrobić i dlaczego.

 

I napisze ostro: może przestaniesz pić? niszczyć się. pogrążać się jeszcze bardziej.

Facet się zaczął bać najprawdopodobniej, bo pomyślał "ona jest zdolna do wszystkiego". Narobiłaś mu mindfucka i po prostu nie dał rady.. ;p

Trzymaj się! i się uspokój. Lepiej dla swojego i ich dobra nie szukaj partnera (nawet do seksu) wśród swoich lekarzy i psychologów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Upiłam się choć nie powinnam, ale przynajmniej mniej boli.

Pisałam o tym w innym wątku - terapeuta mnie wyje*** z terapii. 2 lata terapii poszły się je***. Super.:)

caramel rose, przejrzałem Twoje posty odnośnie sytuacji z tym terapeutą...i wybacz.. ale on niemało przeszedł przez to. I tak długo to wytrzymał :D

no przepraszam, ale... i ta sytuacja jak go chciałaś przytulić podstępem.

Lepiej byś zrobiła dla swojego postępu w leczeniu i samorozwoju gdybyś..powiedziała że zamierzasz to zrobić i dlaczego.

 

I napisze ostro: może przestaniesz pić? niszczyć się. pogrążać się jeszcze bardziej.

Facet się zaczął bać najprawdopodobniej, bo pomyślał "ona jest zdolna do wszystkiego". Narobiłaś mu mindfucka i po prostu nie dał rady.. ;p

Trzymaj się! i się uspokój. Lepiej dla swojego i ich dobra nie szukaj partnera (nawet do seksu) wśród swoich lekarzy i psychologów.

 

Ja też mam myśłi na temat mojej pani psychiatry erotyczne, tylko kwestia specjaliisty czy potrafi poprowadzić odpowiednio rozmowę, czy jest na tyle ignorantem , i słabym specjalistą , ze sam daje sie zapędzić w kozi róg. A BPD ma ta przypadłośc , że nie przebiera w srodkach, w manii czy hipomanii jest jazda bez trzymanki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mamre, Może i niezorientowana. Zresztą lek też do kitu. ;)

Hydro się daje standardowo, więc to nie jej wina ;). Tylko na różnych ludzi różnie działa. Mnie 10mg potrafi zamulić na dwa dni :D. A na moją koleżankę nawet 50mg nie działa, żadnego efektu. Stosuję hydro w bardzo kryzysowych sytuacjach, a potem chodzę 1-2 dni jak zombie, ale przynajmniej mam wyje... ;).

Doceniam lekarzy, którzy potrafią być niestandardowi i kreatywni i np. dają kwetiapinę na sen ;). Na szczęście nie mam ze snem problemu (raczej z nadmiarem), a kweta doraźnie to byłby samobój - czuję się na niej jakby ktoś mi wypłukał emocje. Co innego regularne branie.

 

Caramel, mam nadzieję, że uda Ci się wyprostować sobie życie. I tego Ci życzę.

 

Huśtawka, a czego byś tutaj oczekiwała?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

inbvo, no, ale ja nie wiem co w tym strasznego, że proponowałam seks, przecież to nic złego. A terapeuta sam mnie nakręcał mówiąc mi czasem komplementy. Jakby był bardziej stanowczy to umiałby mnie ustawić. No, ale gdzieś tam w głębi wiem, że źle robiłam. Niepotrzebnie piłam, tylko brzuch mnie dzisiaj boli, nie ma sensu niszczyć się przez takiego kolesia. Ostatnio częściej sięgałam po alkohol, odstawiłam leki, a one hamowały moje zachowanie, impulsywność, więc to wszystko znów wróciło, przez co nawet miałam taki plan żeby usiąść terapeucie na kolanach znienacka :oops: , ale tego na szczęście już nie zrealizuję. To wszystko wynika z tego, że brakuje mi bliskości, jakiegoś faceta, ale mam lęk przed mężczyznami (za wyjątkiem terapeutów i lekarzy)- błędne koło. Tak, jeszcze dużo do przepracowania:)

Mamre, dziękuję:)

Tak czytam teraz moje posty z wczoraj i strasznie ich dużo (pewnie dlatego, że po alkoholu), więc przepraszam Was dziewczyny, że tyle wczoraj pisałam i zmonopolizowałam wątek, nie robiłam tego specjalnie, po prostu czułam się bardzo źle, samotnie, a alkohol to spotęgował i dlatego tyle pisałam. Przepraszam.

 

Co do tej terapii na nfz 5 lat to też nie mogę uwierzyć. Gdzie tak można? Może to zależy od placówki. Ja chodziłam na nfz tylko rok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

inbvo, no, ale ja nie wiem co w tym strasznego, że proponowałam seks, przecież to nic złego. A terapeuta sam mnie nakręcał mówiąc mi czasem komplementy. Jakby był bardziej stanowczy to umiałby mnie ustawić. No, ale gdzieś tam w głębi wiem, że źle robiłam. Niepotrzebnie piłam, tylko brzuch mnie dzisiaj boli, nie ma sensu niszczyć się przez takiego kolesia. Ostatnio częściej sięgałam po alkohol, odstawiłam leki, a one hamowały moje zachowanie, impulsywność, więc to wszystko znów wróciło, przez co nawet miałam taki plan żeby usiąść terapeucie na kolanach znienacka :oops: , ale tego na szczęście już nie zrealizuję. To wszystko wynika z tego, że brakuje mi bliskości, jakiegoś faceta, ale mam lęk przed mężczyznami (za wyjątkiem terapeutów i lekarzy)- błędne koło. Tak, jeszcze dużo do przepracowania:)

Mamre, dziękuję:)

Tak czytam teraz moje posty z wczoraj i strasznie ich dużo (pewnie dlatego, że po alkoholu), więc przepraszam Was dziewczyny, że tyle wczoraj pisałam i zmonopolizowałam wątek, nie robiłam tego specjalnie, po prostu czułam się bardzo źle, samotnie, a alkohol to spotęgował i dlatego tyle pisałam. Przepraszam.

 

Co do tej terapii na nfz 5 lat to też nie mogę uwierzyć. Gdzie tak można? Może to zależy od placówki. Ja chodziłam na nfz tylko rok.

 

 

Nie przepraszaj, dla mnie jest sprawa jasna że przekroczył kompetencje T. i to jakiś lamus nie terapeuta, powinno się go usunąć z zawodu, ale zawsze jest oczywiscie wina tych proszących o pomoc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

inbvo, no, ale ja nie wiem co w tym strasznego, że proponowałam seks, przecież to nic złego. A terapeuta sam mnie nakręcał mówiąc mi czasem komplementy. Jakby był bardziej stanowczy to umiałby mnie ustawić. No, ale gdzieś tam w głębi wiem, że źle robiłam. Niepotrzebnie piłam, tylko brzuch mnie dzisiaj boli, nie ma sensu niszczyć się przez takiego kolesia. Ostatnio częściej sięgałam po alkohol, odstawiłam leki, a one hamowały moje zachowanie, impulsywność, więc to wszystko znów wróciło, przez co nawet miałam taki plan żeby usiąść terapeucie na kolanach znienacka :oops: , ale tego na szczęście już nie zrealizuję. To wszystko wynika z tego, że brakuje mi bliskości, jakiegoś faceta, ale mam lęk przed mężczyznami (za wyjątkiem terapeutów i lekarzy)- błędne koło. Tak, jeszcze dużo do przepracowania:)

 

Bardzo przykro mi się czyta coś takiego...

Czasem jak czytam niektóre wypowiedzi to mam wrażenie, że niektórym się wydaje, że terapeuta/tka to taki worek treningowy, taka puszka, która pochłonie wszystko bez żadnego problemu. Mam wrażenie, że niektórzy zapominają o tym, że po drugiej stronie jest również człowiek ze swoimi emocjami, przeżyciami, wartościami, chociaż chcący za wszelką cenę nam pomóc. I nie piszę tego dlatego, że nie potrafię zrozumieć potrzeb i problemów pacjenta/klienta, który po taką pomoc się zgłasza bo sama zostałam wywalona z terapii praktycznie z sesji na sesję bez możliwości domknięcia niektórych spraw, bez szansy etc. I chociaż do tej pory czuję w sobie złość i frustrację z tego powodu to jednak jakaś część mnie jest w stanie to zrozumieć.

 

caramel rose napisałaś: "gdzieś tam w głębi wiem, że źle robiłam" i tego się trzymaj za wszelką cenę bo inaczej każda następna Twoja terapia zakończy się dla Ciebie źle. Proponowanie terapeucie seksu jest czymś złym i to nie podlega żadnej dyskusji. Byłoby to wytłumaczalne, gdyby to było jeden raz, dwa, ale nie notorycznie, a takie mam wrażenie, czytając Twoje posty. Co innego jest dać komunikat terapeucie - mam ochotę znowu panu zaproponować seks, nie mogę się przed tym powstrzymać [to otwiera możliwość rozmowy, zastanowienia się nad tym, przeanalizowania tego], a co innego za każdym razem prowokować i testować granice terapeuty. Uważam, ze fakt, iż terapeuta Cię komplementował wcale nie świadczy o tym, że Cię nakręcał. Być może chciał tym zwiększyć Twoje poczucie własnej wartości, otworzyć na możliwy kontakt z innymi mężczyznami. Tłumaczenie sobie tego w taki sposób, że to "jego wina" nie jest dobrym dla Ciebie sposobem na rozwiązanie tego problemu.

Zaskakuje mnie również fakt, że jesteś świadoma tego, że tak robisz, że takie Twoje zachowanie dotyczy tylko terapeutów i lekarzy, a mam takie wrażenie, czytając Ciebie, że pomimo tej świadomości, nie korzystasz z niej, ale dalej w to brniesz.

 

Chciałabym również podkreślić, że czasem bywa tak, że terapeuta/tka kończy terapię z sesji na sesję bo zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że terapia szkodzi pacjentowi/klientowi zamiast mu pomagać. Krótko mówiąc nakręca negatywne reakcje i schematy, a pacjent/klient zamiast poprawy "pogrąża" się coraz bardziej w swoich mechanizmach. Każdy mądry terapeuta mając to na względzie zakończy taką terapię.

 

Chciałabym również dodać, że osoby z borderline nie należą do "przyjemnych" i "łatwych" przypadków. Bardzo obciążają terapeutę/tkę swoimi zachowaniami i ciągłym testowaniem granic. Terapeuta/tka do pewnego stopnia mogą je próbować znosić, cierpliwie czekać na jakąkolwiek refleksję ze strony pacjenta/klienta, ale jeśli ona nie następuje to taka terapia po prostu nie ma sensu bo przecież nie polega ona na tym, aby ciągle kogoś testować i to w ten sam sposób.

 

Pragnę również dodać, że to rozróżnienie, które napisała abstrakcyjna jest bardzo ważne. Nie bez podstaw napisała ona zamiast "pacjent" - "klient". Wynika to z prostego założenia, że pacjent to ktoś kto potrzebuje leczenia, jest w pozycji osoby podporządkowanej. Jak u lekarza. Pacjent przychodzi do lekarza, a w lekarza rękach jest postawienie diagnozy i przepisanie odpowiednich leków. Ewentualnie czasem lekarz informuje pacjenta wprost o tym jak ma o siebie zadbać, tłumaczy mu diagnozę, wspomina o czym powinien pamiętać. Po jego stronie, po stronie lekarza jest pełna odpowiedzialność za pacjenta i jego zdrowie. W przypadku terapii często używa się słowa "klient", ponieważ to świadczy o tym, że osoba po drugiej stronie jest współodpowiedzialna za proces leczenia. To po jej stronie jest pragnienie zmiany swoich nawyków, zmiana schematów. Terapeuta jest jak przewodnik, który w ciemnym lesie ma w dłoniach lampkę, ale to od klienta zależy, którą drogą podąży i co zrobi, a czego nie. Terapeuta tutaj podąża za klientem, próbując mu oświetlić ten fragment drogi, którą on pragnie iść. Stara się raczej nie wskazywać [chyba, że to dotyczy wyjątkowych sytuacji], współgrać, współodczuwać. Można powiedzieć, że "bierze na klatę" emocje klienta, a potem mu "oddaje" w sposób łatwiejszy do przetworzenia, do poradzenia sobie z nimi. Ale to w gestii klienta jest to co on później z tym zrobi.

 

To tyle... miałam nic się nie wtrącać, ale nie mogłam się powstrzymać... :hide:

 

-- 27 sty 2015, 18:02 --

 

Gdzie takie cuda, że 2 razy w tygodniu? :)

Kraków... Mam wrażenie, że moja terapeutka od razu "wyłapała", że coś ze mną nie tak... :shock:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×