Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zaburzenia odżywiania (anoreksja, bulimia)


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Lilith, chodzę na terapie indywidualną dwa razy w miesiącu (od 6tyg. przerwa, jeszcze tylko trzy muszę wytrzymać...). To za mało, wiem ale na więcej mi finanse nie pozwalają...

ostatnio się 'namacalnie' przekonałam co zrobiłam ze swoim organizmem i naprawdę, chce przestać raz na zawsze. Chce nie mieć tego problemu, chce się wyleczyć...

Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

sleepwalker, masz rację.. :(

Widać pół roku spotkań z psychologiem niewiele zmieniło.

F60.3
F50.2
F10.2

Asentra 50mg {1-0-0}
Kwetaplex XR 50mg (0-0-2)

Lamilept 50mg (1-0-1)

Trittico CR 150mg (0-0-1)

Tranxene 5mg (1-0-1)

Proplanolol WZF 10mg (1-1-1)

Niektórzy udają, że mnie lubią.. A ja udaję, że im wierzę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nieidealna, pamiętam kilka lat temu taki punkt przełomowy podczas leczenia, gdy nagle przejrzałam na oczy i poczułam jak blisko dna jestem. Może to subiektywne zdanie, ale wydawało mi się, że terapia przez cały swój czas trwania zupełnie nic nie dawała. Może gdybym wcześniej uświadomiła sobie, że jestem chora i chciała się leczyć, a nie być tam pod przymusem to terapia byłaby bardziej skuteczna.

Saying all I know is I gotta get away from me.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ojejkujejkujej, zaraz już pół roku z bulimią będzie, jak ten czas szybko leci o.o Właśnie sobie uświadomiłam, że hej, długa droga za mną, ale jeszcze dłuuuga przede mną. Różnie bywa, krok do przodu, 2 kroki w tył, a potem odwrotnie... Byle się nie zatrzymywać :)

 

(Ha, jak czasem małe decyzje mają wpływ na całe życie, nie?)

"A niech diabli porwą te wasze domy!

To one są winne,

że mnie robaki zeżrą na kolację."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, myślę że nie, ale lubie szukać winnego żeby siebie wszystkim nie obarczać ;). No nic. Od nowa. Codzienna walka od nowa.

Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bretta, ja mam całkowicie odwrotnie. O wszystko obwiniam siebie, byle tylko jeszcze bardziej sobie dokopać i udowodnić że jestem totalnie beznadziejna.

Zjem za dużo - jestem żałosna. Potem głodzę się, wymiotuję, przeczyszczam - jestem żałosna. A w końcu rozpamiętuję wszystko w kategoriach porażki, zamiast skupić się na teraźniejszości - jestem całkowicie żałosna. I tak w kółko...

Problemem nie jest problem. Problemem jest Twoje nastawienie do problemu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nienormalna21, robilam tak samo, nadal mi się zdarza, ale w ten sposób można zwariować. Naprawdę musisz próbować znaleźć inne miejsce w którym ulokujesz swoje złe emocje. Mi często pomaga wyżycie się jakoś fizycznie

Kiedy myślę i nic nie wymyślę, to sobie myślę, po co ja tyle myślałem, żeby nic nie wymyślić. Przecież mogłem nic nie myśleć i tyle samo bym wymyślił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Interesuje się od jakiegoś czasu psychologią i zaburzeniami różnego typu. Może dlatego, że uczestniczę sam w terapii?? Nie wiem. W każdym razie piszę dlatego, że poczytałem trochę tego tematu (nie cały) i spotkałem się z takimi wypowiedziami jak "ukierunkowanie złych emocji" itp. Nie wydaje mi się by miało to coś wspólnego z "złymi" emocjami. Wiem, że jestem laikiem i nie jestem w stanie zrozumieć w pełni tego zaburzenia ale wydaje mi się, że dużo prawdy jest w stwierdzeniu "głód miłości".

 

Mam a w zasadzie miałem koleżankę, która chorowała na anoreksję i bulimię na przemian.. Wiem, że męczyła się z tym strasznie. I zauważyłem, że miała ogromną trudność w rozmawianiu o swojej rodzinie. Objawy nasilały się i ustawały w zależności od relacji z nią. Podobnie w relacji z chłopakiem to tak wyglądało.

 

Jak dla mnie "głód miłości" to określenie, które oddaje znaczenie tych chorób. "Nienasycony głód miłości".

 

Pozdrawiam Radek...

______________________________________

Bob Marley Team

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

radpietr, wydaje mi się, że masz dużo racji. Ale ja bym rozszerzyła "głód miłości" do "głodu emocji". Móc odczuwać to co się czuję tak naprawdę. Nakarmić swoje emocje, to prosta recepta choć trudna do zrealizowania...

Wszechświat nie lubi błagających, tylko odważnych.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Nakarmić swoje emocje" czy "głód emocji" czy też "głód miłości" - mimo to mam niejasne przeczucie, że jest w tym coś więcej.. przecież Anoreksja czy bulimia są to choroby, które są destruktywne.. Pamiętam jak bardzo męczyła się ta moja koleżanka. Widziałem jak wszyscy chcą jej pomóc na różne sposoby. Dawali jej wsparcie i miłość.. Jednak to jakby nie działało. Dlatego zastanawiam się Jak dużo w tej dziewczynie było "głodu emocji" a ile nieakceptowania ich.. Myślę, że w jakiś sposób te wszystkie "dobre" rzeczy jakie ją spotykały musiały ją jednocześnie jakoś krzywdzić. Ale jedno jest pewne dla mnie.. Zaburzenia odżywiania to jest jakaś forma autodestrukcji:(

______________________________________

Bob Marley Team

Pozdrawiam:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×