Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Polanka

Ułóżmy długi wiersz :)

Rekomendowane odpowiedzi

Wpadłam na pomysł żebyśmy napisali razem wiersz. Każdy doda coś od siebie po zdaniu. Tak żeby tworzył całość. Jedna osoba może ile chce, ale żeby tworzył całość to po zdaniu lub dwóch. Nawet jeśli nie jesteście mistrzami poezji to i tak może być fajnie. Bez wysiłku tylko to co nam na myśl przyjdzie:) Piszmy co czujemy.

 

OK zaczynam

 

 

 

 

 

 

I te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

I te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

 

 

Wolni, złamani, zagubieni

może i znający nawet życia trudy

Idący przed siebie z uśmiechem na twarzy

drwiący z losu idący mu naprzeciw

Idąc prosto, przyparci do muru umieramy

Wybieramy sposób umierania

Z głową zadartą do góru z ironicznym uśmieszkiem

Nie dając satysfakcji śmierci

Nie zabierze nam godności

a my mówimy "Zabierz nam życie, jeżeli nic innego nie potrafisz"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

 

 

Wolni, złamani, zagubieni

może i znający nawet życia trudy

Idący przed siebie z uśmiechem na twarzy

drwiący z losu idący mu naprzeciw

Idąc prosto, przyparci do muru umieramy

Wybieramy sposób umierania

Z głową zadartą do góru z ironicznym uśmieszkiem

Nie dając satysfakcji śmierci

Nie zabierze nam godności

a my mówimy "Zabierz nam życie, jeżeli nic innego nie potrafisz"

 

Chce drwić z nas, lecz płacze,

bo krok ostateczny my wykonamy - do ściany przyparci, w kątach ciemności

wciąż myśl jedna, jedna i ta sama

odejść czy zostać - gwoli ścisłości

nikt nie wie, czy to odwaga, czy rozpacz dyktuje

śmiertelny uścisk, który ku nas frunie

 

Wołamy go w żalu, z płuc sił całych krzycząc

ostatnim życzeniem gardzimy to życie,

które wcześniej było a śpi gdzieś - nie krzyczmy

w ciszy rozpaczy krok ostateczny i nazbyt wielkim się echem rozejdzie

lecz nie ma już serca, które by ogrzało

osób kiedyś bliskich smutku miłosierdzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

 

 

Wolni, złamani, zagubieni

może i znający nawet życia trudy

Idący przed siebie z uśmiechem na twarzy

drwiący z losu idący mu naprzeciw

Idąc prosto, przyparci do muru umieramy

Wybieramy sposób umierania

Z głową zadartą do góru z ironicznym uśmieszkiem

Nie dając satysfakcji śmierci

Nie zabierze nam godności

a my mówimy "Zabierz nam życie, jeżeli nic innego nie potrafisz"

 

Chce drwić z nas, lecz płacze,

bo krok ostateczny my wykonamy - do ściany przyparci, w kątach ciemności

wciąż myśl jedna, jedna i ta sama

odejść czy zostać - gwoli ścisłości

nikt nie wie, czy to odwaga, czy rozpacz dyktuje

śmiertelny uścisk, który ku nas frunie

 

Wołamy go w żalu, z płuc sił całych krzycząc

ostatnim życzeniem gardzimy to życie,

które wcześniej było a śpi gdzieś - nie krzyczmy

w ciszy rozpaczy krok ostateczny i nazbyt wielkim się echem rozejdzie

lecz nie ma już serca, które by ogrzało

osób kiedyś bliskich smutku miłosierdzie

 

Schowana za maską bezwzględnych uczuć

Tak cennych dla świata, nikt nie chce ich przyjąć!

Dni jak piosenka tworzą kolejne zwrotki

Prawie wszystkie takie same...

" Lęk, ból, bezradność, gdzie miłość?"

 

Nikt nie wie gdy na mnie spogląda

Gdy mówię, uśmiecham się, nie robię niczego

Że we mnie właśnie rozgrywa się wojna

Ktorej nie zna nikt, wojna z którą jest się samemu...

 

I tylko gwiazdy rozumieją spoglądając na mnie

Widzą mój lęk, smucą się i płaczą

Drzewa i kwiaty pytają : "gdzie idę"

Zawsze się boją że już mnie nie zobaczą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

 

 

Wolni, złamani, zagubieni

może i znający nawet życia trudy

Idący przed siebie z uśmiechem na twarzy

drwiący z losu idący mu naprzeciw

Idąc prosto, przyparci do muru umieramy

Wybieramy sposób umierania

Z głową zadartą do góru z ironicznym uśmieszkiem

Nie dając satysfakcji śmierci

Nie zabierze nam godności

a my mówimy "Zabierz nam życie, jeżeli nic innego nie potrafisz"

 

Chce drwić z nas, lecz płacze,

bo krok ostateczny my wykonamy - do ściany przyparci, w kątach ciemności

wciąż myśl jedna, jedna i ta sama

odejść czy zostać - gwoli ścisłości

nikt nie wie, czy to odwaga, czy rozpacz dyktuje

śmiertelny uścisk, który ku nas frunie

 

Wołamy go w żalu, z płuc sił całych krzycząc

ostatnim życzeniem gardzimy to życie,

które wcześniej było a śpi gdzieś - nie krzyczmy

w ciszy rozpaczy krok ostateczny i nazbyt wielkim się echem rozejdzie

lecz nie ma już serca, które by ogrzało

osób kiedyś bliskich smutku miłosierdzie

 

Schowana za maską bezwzględnych uczuć

Tak cennych dla świata, nikt nie chce ich przyjąć!

Dni jak piosenka tworzą kolejne zwrotki

Prawie wszystkie takie same...

" Lęk, ból, bezradność, gdzie miłość?"

 

Nikt nie wie gdy na mnie spogląda

Gdy mówię, uśmiecham się, nie robię niczego

Że we mnie właśnie rozgrywa się wojna

Ktorej nie zna nikt, wojna z którą jest się samemu...

 

I tylko gwiazdy rozumieją spoglądając na mnie

Widzą mój lęk, smucą się i płaczą

Drzewa i kwiaty pytają : "gdzie idę"

Zawsze się boją że już mnie nie zobaczą.

 

Chociaż ciało spokojne, dąży ku światłości

myśli rozbiegane w nieporządku płoną

Światła jasność

śmiercią lub ostoją,

wybawienia twierdzą.

 

Zwolnij,

umysł zdyszany

z niepokoju wariuje i w szaleństwa pożodze

światła wypatruje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

HMHM…!!!

 

Męczy mnie moje kolano nieszczęsne

Czuję że chyba poniosłem klęskę

Choć jestem bez hajsu, sprawności i pracy

To moja kochanka zawitać raczy

 

Myśl o mym pechu mózg mój wypaczy

A przecież zdrowie tak wiele znaczy

Kto je doceni ten pewnie je stracił

I za leczenie słono zapłacił

 

Żmudne ćwiczenia czas mój zajmują

Myśli pesymistyczne w głowie się snują

Lecz raz na jakiś czas złe chmury odchodzą

I jasne jak słońce marzenia się rodzą

 

Wiara nadzieja i miłość to cnoty

Co nam dodają do życia ochoty

I nawet kiedy zacisnąć chcę pętle

To w mojej głowie są myśli namiętne

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

najchętniej walnęłabym piotra w nogę

i powiedziała: dłużej tak nie mogę!

przegiąłeś wszystkie najśmielsze zasady

i widzę teraz wszystkie Twoje wady

wiem że sama mam ich bez liku

ale moich mi wystarczy w głowowym smietniku

i przepraszam, że teraz tak tu off-topuję,

ale k urwa tak się właśnie czuję..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I znów słonych kropel rosa skrapia blade usta

zanim w potok rwący się zamieni nie zdążę już

szepnąć cicho ni słowa

kiedy w głowie pustka wielkimi literami wypisana

i panika histerię napędzać poczyna na nic

słowa

szepty

gesty

to koniec, koniec od rosy się zaczyna

 

[Dodane po edycji:]

 

Co dzień nadziei płomień ognisty

płonie i iskrzy w nas

osobisty cierpienia bagaż przysłania

grzeje, i iskrzy w nas

osobistych lęków i wspomnień las

płonie

dziś i my w pożodze, agonii

spłoniemy w nadziei ogniu bezbronni

zostanie to, czym dotąd żyliśmy,

co w cieniu nadziei, gdzie iskry jej

nie dotarły, bo dotrzeć nie mogły

i w żalu i w bólu i w serca rozpaczy

pogorzeliska rodzin i pracy

życia iluzji oddechem płytkim szepniemy cicho

w porządku, wszystkim

 

[Dodane po edycji:]

 

igły jesienne wiatry zimowe

letniego słońca krwawe zachody

umkną gdzieś pod powieki pustką

pomiędzy łzą rzewną a posuchą

myślami gromem barwy płomienne

znikną

umysłu zamiecie znów zamkną

duszę w szarości burzy smutku odmęcie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie trzymacie sie kupy;p na poczatku bylo fajnie mialy byc krótsze zwrotki ale dobra..;p kopiujcie wierszyk, ja juz nie mam sil wytezac mózgownicy ale skopiuje jeszcze raz dla pozadku. yoo

 

[Dodane po edycji:]

 

OK ALBO NIE KOPIUJMY TYLKO PISZMY SWOJE WIERSZE, SENTENCJE. FAJNIE JEST:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

igły jesienne wiatry zimowe

letniego słońca krwawe zachody

umkną gdzieś pod powieki pustką

pomiędzy łzą rzewną a posuchą

myślami gromem barwy płomienne

znikną

umysłu zamiecie znów zamkną

duszę w szarości burzy smutku odmęcie

 

a i tak wiemy co teraz bedzie:

te same mysli mnie zaatakuja,

uderza w glowe, moj mozg ukuja.

beda sie bawic, gdy ja bede cierpial.

ja bede walczyc, lecz wciaz bede je mial.

wyniszcza mnie troche i pojda sobie,

lecz wroca pozniej bo "zly" pamieta o Tobie.

ja bede silniejszy, lecz wciaz tak slaby,

wiec pomoz mi zniszczyc moje obawy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

 

a i tak wiemy co teraz bedzie:

te same mysli mnie zaatakuja,

uderza w glowe, moj mozg ukuja.

beda sie bawic, gdy ja bede cierpial.

ja bede walczyc, lecz wciaz bede je mial.

wyniszcza mnie troche i pojda sobie,

lecz wroca pozniej bo "zly" pamieta o Tobie.

ja bede silniejszy, lecz wciaz tak slaby,

wiec pomoz mi zniszczyc moje obawy

:brawo::brawo::brawo:

 

 

więc choćże do mnie..

ja Ciebie przytule..

choć w moje objęcia... utulę, utulę..

razem zapłaczemy, w kąciku, gdzieś skrycie..

 

pomagać Ludziom, pragnę nad życie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

więc choćże do mnie..

ja Ciebie przytule..

choć w moje objęcia... utulę, utulę..

razem zapłaczemy, w kąciku, gdzieś skrycie..

 

pomagać Ludziom, pragnę nad życie..

 

opowiemy sobie o snach

bo rzeczywistość jest zepsuta

bije po twarzy, też to znasz?

czuję się jakby wypluta..

wypluta z paszczy świata

i czarny lęk przy mnie stoi

Twój dotyk mnie z tego wyplata

kapliczka z Twoich dłoni

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i zrywam się, biegnę.. nie starczy mi sił!

i diabeł wpełzł we mnie, zaśmiał się i zgnił.

Rozpłynął się nagle i moja krew go toczy,

do serca, do mózgu, czerń zakryła mi oczy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dłużej tak nie wytrzymam

dopomóż mi Boże,

bym tą siłę znalazła

bym się nie poddała

- życie cudem jest

uwierzyć w to możesz

jeśli tylko chcesz...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

jeśli istniejesz, mój Boże..

jeśli mi dopomożesz

wdzięczna Ci będę na wieki..

i nie pomogą tu leki

jeśli Ty jesteś blisko..

Ty Boze.. Ty, nade wszystko..

 

lecz wybacz, że moja wiara

jest jednak nieco za mała

za mała, niezbyt głęboka

łza sama napływa do oka..

lecz wybacz, Boże mój miły,

lecz sądzę, że Tyś nieprawdziwy..

 

i błagam z dziecięcą wiarą,

bo jak dotąd, ciągle mi mało

dowodów, że Ty istniejesz..

że kochasz,wiesz co ze mną się dzieje..

 

Pomóż mi Boże kochany..

do serca przytul me rany..

i powiedz, żem córka jedyna...

i że Piotra, swego syna

ofiarowujesz mi na męża..

 

i mimo wszystko, miłosć zwycięża..

 

:oops:

 

ale to pewnie bajka, ot taka..

czy dla swej córki pragnąłbyś pijaka?? :why::why::why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

te dni płynące, niby tak szybko a jednak powoli.

W obawie przed jutrem zatracam się we własnym umyśle...

 

a im dłużej myślę, tym bardziej boli

smutek przeszywa duszę i ciało

bo wciąż GO mało.. wciąż mało..

 

ale wiem, że nadejdą ciepłe dni

mimo bólu, mimo smutku idę do celu wytrwale

stosując zasady umysłu i serca

i rzucam się ze skały mając wierząc, że nauczę się latać

 

I lecę, frunę, niesiona przez los

On co dzień nowy zadaje nam cios

Pokazując prawdę o życiu znikomą

Ukazując prawdę o mnie- szaloną...

 

porywa mnie wiatr, łamie

a ja krucha istota wiem

że pomimo swojej bezsilności

mam wolną wolę i wybór

zapatrzony w Pascalowską filozofię dopisuje wersy

wierząc w siłę człowieka targanego wiatrem

 

Lecz co z tego , że wola.. możliwość wyboru

skoro stracone już resztki honoru?

bo łatwiej sięgnąć do butelki piwa

niż spojrzeć trzeźwo, co życie ukrywa..

 

łatwiej się najebać do nieprzytomności

niż zostać zmuszonym do ODPOWIEDZIALNOŚCI

 

Jednak łatwiejsza droga nie znaczy lepsza

to na trudnościach doświadczenie zdobywamy

to dzięki nim odporność mamy

mocniejsi jesteśmy i w siłę ducha rośniemy

Dlatego komplikować sobie życia nie powinniśmy

jednocześnie na łatwizne nie iść

i nie padać na kolana przed losem

 

Honor odzyskać można żałując za błędy

odwagę w sobie znaleźć

aby móc zobaczyć życie bez piwa na piedestale

Wolności używać konsekwencje ponosząc

bo na tym to polega

bo wolność bez odpowiedzialności

to swawola zwykła, niedojrzała

do kontroli konieczna

 

Wolni, złamani, wciąż zagubieni

w wiersza wersetach poszukujemy

prawdy o sobie i rad życiowych

piszcie, co komu przyjdzie go głowy

jaśniej i raźniej - nawet to w bólu,

gdy dusza przyjazna serce utula

 

 

Wolni, złamani, zagubieni

może i znający nawet życia trudy

Idący przed siebie z uśmiechem na twarzy

drwiący z losu idący mu naprzeciw

Idąc prosto, przyparci do muru umieramy

Wybieramy sposób umierania

Z głową zadartą do góru z ironicznym uśmieszkiem

Nie dając satysfakcji śmierci

Nie zabierze nam godności

a my mówimy "Zabierz nam życie, jeżeli nic innego nie potrafisz"

 

Chce drwić z nas, lecz płacze,

bo krok ostateczny my wykonamy - do ściany przyparci, w kątach ciemności

wciąż myśl jedna, jedna i ta sama

odejść czy zostać - gwoli ścisłości

nikt nie wie, czy to odwaga, czy rozpacz dyktuje

śmiertelny uścisk, który ku nas frunie

 

Wołamy go w żalu, z płuc sił całych krzycząc

ostatnim życzeniem gardzimy to życie,

które wcześniej było a śpi gdzieś - nie krzyczmy

w ciszy rozpaczy krok ostateczny i nazbyt wielkim się echem rozejdzie

lecz nie ma już serca, które by ogrzało

osób kiedyś bliskich smutku miłosierdzie

 

Schowana za maską bezwzględnych uczuć

Tak cennych dla świata, nikt nie chce ich przyjąć!

Dni jak piosenka tworzą kolejne zwrotki

Prawie wszystkie takie same...

" Lęk, ból, bezradność, gdzie miłość?"

 

Nikt nie wie gdy na mnie spogląda

Gdy mówię, uśmiecham się, nie robię niczego

Że we mnie właśnie rozgrywa się wojna

Ktorej nie zna nikt, wojna z którą jest się samemu...

 

I tylko gwiazdy rozumieją spoglądając na mnie

Widzą mój lęk, smucą się i płaczą

Drzewa i kwiaty pytają : "gdzie idę"

Zawsze się boją że już mnie nie zobaczą.

 

Chociaż ciało spokojne, dąży ku światłości

myśli rozbiegane w nieporządku płoną

Światła jasność

śmiercią lub ostoją,

wybawienia twierdzą.

 

Zwolnij,

umysł zdyszany

z niepokoju wariuje i w szaleństwa pożodze

światła wypatruje.Męczy mnie moje kolano nieszczęsne

Czuję że chyba poniosłem klęskę

Choć jestem bez hajsu, sprawności i pracy

To moja kochanka zawitać raczy

 

Myśl o mym pechu mózg mój wypaczy

A przecież zdrowie tak wiele znaczy

Kto je doceni ten pewnie je stracił

I za leczenie słono zapłacił

 

Żmudne ćwiczenia czas mój zajmują

Myśli pesymistyczne w głowie się snują

Lecz raz na jakiś czas złe chmury odchodzą

I jasne jak słońce marzenia się rodzą

 

Wiara nadzieja i miłość to cnoty

Co nam dodają do życia ochoty

I nawet kiedy zacisnąć chcę pętle

To w mojej głowie są myśli namiętne

 

najchętniej walnęłabym piotra w nogę

i powiedziała: dłużej tak nie mogę!

przegiąłeś wszystkie najśmielsze zasady

i widzę teraz wszystkie Twoje wady

wiem że sama mam ich bez liku

ale moich mi wystarczy w głowowym smietniku

i przepraszam, że teraz tak tu off-topuję,

ale k urwa tak się właśnie czuję..

 

Mam ochotę całować cię całą noc,

Wiedzieć że pocałunek mój da ci dawną moc.

Wiem że to głupie, boś był przyjacielem,

Jednak powiedzieć coś się ośmielę.

Tęsknię za życiem, tymdawnym, tym z tobą,

Nigdy nie było mi tak kolorowo,

Rozumiałeś wszystko, co do słowa,

Teraz jesteś sztywny jak noga stołowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szepczę, nie słyszysz?

w rutyny huku, zziajani, zmęczeni

biegnąc ku szczęścia iluzji słodkiej

głusi

usta, nogi, gesty, słowa, nie mam czasu

nie wiesz?

ileż można w ciszy, ileż w szepcie czekać

zaciskając pięści krzyczę

usta, nogi, gesty, słowa

-nie krzycz, ciszej, nie mam czasu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×