Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość GreenGo

Jak postrzegacie świat zewnętrzny?

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Mam do was pewne pytanie, szczególnie do tych chorych na nerwice, cięższą depresję, a także derealizacje - jak postrzegacie to co dzieje się w tej właśnie chwili? Czy na pierwszym planie macie myślenie, czyli jesteście bardziej skoncentrowani na tym co pojawia się w umyśle, na ciągu myślowym, a zewnętrzne rzeczy są jakby w tle, czy na odwrót?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dla mnie świat zewnętrzny była zawsze jak oglądanie filmu w którym nie biorę czynnego udziału, lubię też przypatrywać się ludziom i wymyślać im historię dokąd i skąd idą oraz kim są. Jestem wiecznie zamyślona, obserwuję wszystko w około, ale czasami zdarza mi się przejść n-metrów i nagle orientuje się, że nie wiem jaki cudem znalazłam się w tym miejscu. Kiedyś przez to wpadnę pod samochód :?

Innymi słowy? Misz-masz :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
lubię też przypatrywać się ludziom i wymyślać im historię dokąd i skąd idą oraz kim są.

Ooo, fajnie...to ciekawe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja nie myślę, samo się myśli, zazwyczaj nawet nie wiem co, a świat jaki widzę jest tak odległy, płaski, mdły. Myślę, że wydaje mi się obrzydliwy.Tzn nie ten który jest naprawdę, ale ten który ja jestem zmuszona widzieć. Niby widzę, a nie dostrzegam niczego co się wokół mnie dzieje. Jakby mnie tu wcale nie było. Jestem jakby wiecznie zamyślona, tylko bez myślenia;] Po prostu nieobecna.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rowniez chodze wiecznie zamyslony, stoje mozna powiedziec obok swiata zewnetrznego tzn. obserwuje, przygladam sie, ale nigdy nie uczestnicze(tylko kiedy musze)w jego zyciu. Mimo, ze niby wszystko widze dokola mnie co sie dzieje, to nie potrafie dzialac np. przysluchuje sie jakies rozmowie, to i tak nie wiem nigdy co powiedziec. Niestety ludzie czesto roznie reaguja, jedni mnie po prostu ignoruja, inni nadaja etykietki niesmialego, kogos wyizolowanego. Generalnie zastanawiam sie po co jest zycie, gdy tak siedze w ciemku...Czy pod koniec swoich lat nie dojde do refleksji, ze nie wykorzystalem w pelni zyci, ze przepuscilem dane mi szanse, ech...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Świat postrzegam jako wspaniały twór . Mający jedna wadę ,olbrzymią wadę ...pasożyta jakim jest gatunek ludzki .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Piękno świata - natury - doceniłam po psychozie, i bardzo dobrze to pamiętam. Niestety, to była chwila, bo później znów było źle i nic mnie nie obchodziło.

Za każdym razem, kiedy jest na tyle dobrze, żeby pojechać do stajni zachwyca mnie sierść mojego konia, miękkość jego chrapek, zieleń w lesie. A potem znów nadchodzi przypływ i nie widzę nic, nie czuję nic prócz cierpienia, i być, czy nie być? A jeśli być, to po co?

Niestety, tym wszystkim dobrym momentom towarzyszy lęk, że się skończą, albo są tylko złudzeniem, które sama sobie zafundowałam, żeby ukoić zmęczony umysł. I zwykle okazuje się, że mam rację, niestety, ale co poczułam, to moje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Caly czas jestem o czyms zamyslony, czuje sie jak w filmie ktory sie ciaaagnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja też patrze na świat zewnętrzny jak na film... w którym czasem gram jakąś rolę, ale większość czasu obserwuję

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Świat zewnętrzny jest nudny. Życie jest nudne. Nie ma nic, zupełnie nic takiego co sprawiałoby przyjemność i dla czego warto byłoby żyć. Wszysko jest nijakie, bezbarwne, puste. Nie ma po co wstawać z łóżka, nie ma po co wykonywać jakichkolwiek czynności. Marność nad marnościami i wszystko marność. I tylko zazdroszczę czasami innym ludziom, że im się chce, że mają po co żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Żyje we własnej wyobrazni, ciągle myślę, żyję przyszłością ale jednocześnie spełniam codzienny obowiązek zabawiania towarzystwa,rozmawiania,trochę mnie to męczy. Mam potrzebę ciągłego rozwoju, jednocześnie z różnymi blokadami. Dlatego gdy się nie rozwijam, czuję że umieram.

 

[Dodane po edycji:]

 

Czasem odbieram świat jako zagrożenie, czasem jako tło, przyrodę kocham.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

@Sorrow

:shock: Nie boisz się wyjść z domu?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czasami mam takie dziwne uczucie jak siedzę w klasie, że nagle zostaję ja z moimi myślami, a wszystko wokół wiruje, ale to się dzieje, kiedy naprawdę czuję się kiepsko. To jak świat wygląda, zależy od tego jak człowiek go postrzega. Kiedy jestem szczęśliwa nawet zabłocona droga, chlupa i ciemne niebo wydają mi się atrakcyjne xD A tak to szaro i człowiek czuje się jak jakiś element wciśnięty na siłę, czyli trochę jak marsjanin;) Ale myślę, że świat zdrowego człowieka jest naprawdę piękny, dla mnie też, kiedy się dobrze czuję :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na swiat zewnetrzny patrze z zazdroscia. Widze fajnych, kochajacych, szczesliwych ludzi, a sam nie potrafie taki byc. Marze o ich zwyczajnosci. Czuje, ze zycie mnie omija :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
A ja nie myślę, samo się myśli, zazwyczaj nawet nie wiem co, a świat jaki widzę jest tak odległy, płaski, mdły. Myślę, że wydaje mi się obrzydliwy.Tzn nie ten który jest naprawdę, ale ten który ja jestem zmuszona widzieć. Niby widzę, a nie dostrzegam niczego co się wokół mnie dzieje. Jakby mnie tu wcale nie było. Jestem jakby wiecznie zamyślona, tylko bez myślenia;] Po prostu nieobecna.

 

Mam podobnie.

Wiele rzeczy wykonuję automatycznie i nawet się nad nimi nie zastanawiam.

Nie czerpię radości z rzeczy, z których teoretycznie powinnam.

Często jestem w stanie derealizacji, ale ostatnio zauważyłam, że muzyka mi bardzo pomaga (pewnie żadna nowość).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem w ciągłej derealizacji od ponad 3 lat, ja już nie pamiętam jak to jest mieć normalną percepcję, widzieć świat takim jak widzi go większość ludzi, a chciałabym. Mi nie pomaga nic, nawet muzyka, którą kiedyś uwielbiałam, ale może leki kiedyś pomogą : ). JA myślę, że świat wcale nie jest:

Świat zewnętrzny jest nudny. Życie jest nudne. Nie ma nic, zupełnie nic takiego co sprawiałoby przyjemność i dla czego warto byłoby żyć. Wszysko jest nijakie, bezbarwne, puste. Nie ma po co wstawać z łóżka, nie ma po co wykonywać jakichkolwiek czynności. Marność nad marnościami i wszystko marność. I tylko zazdroszczę czasami innym ludziom, że im się chce, że mają po co żyć.

Po prostu mój stan sprawia, że tak to widzę... Ale gdyby być w miarę normalnym, to byłby piękny, cudowny, zaczarowany, gdyby tylko...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak patrzę na świat zewnętrzny hmmm... zazdroszczę innym że żyją normalnie i są szczęśliwi , a z drugiej strony smucę się że jest tyle zła i nienawiści

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Na swiat zewnetrzny patrze z zazdroscia. Widze fajnych, kochajacych, szczesliwych ludzi, a sam nie potrafie taki byc. Marze o ich zwyczajnosci. Czuje, ze zycie mnie omija :(

 

oj taak

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Świat widzę jako zagrażający. Ciągle coś zmienia, a ja stoję w miejscu. Brakuje mi stabilności i stabilizacji. Brakuje mi bezpieczeństwa. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Świat widzę jako zagrażający. Ciągle coś zmienia, a ja stoję w miejscu. Brakuje mi stabilności i stabilizacji. Brakuje mi bezpieczeństwa. 

Czemu stoisz w miejscu? Coś się dzieje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jako mroczną przestrzeń, ciemną energię znajdującą się poza "domkiem", w którym zamknąłem się na cztery spusty w dzieciństwie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, antylopa napisał:

Czemu stoisz w miejscu? Coś się dzieje?

Stoję w miejscu pod względem rozrywek w życiu. Nie podróżuje, nie wychodzę nigdzie, nie spotykam się z ludźmi. I tak już od wielu lat. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, Wirginia Zachodnia napisał:

Stoję w miejscu pod względem rozrywek w życiu. Nie podróżuje, nie wychodzę nigdzie, nie spotykam się z ludźmi. I tak już od wielu lat. 

A wiesz dlaczego tak się dzieje?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×