Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia nie działa


KrzysztofT

Rekomendowane odpowiedzi

*Monika*, a Ty piszesz o jakim nurcie? Ostatnio wgłębiam się trochę w psychoanalizę. :105:

Ja napisałam ogólnie, natomiast ja ukończyłam ponad trzyletnią w nurcie psychodynamicznym.

 

ala1983, prowadzimy tu poważne dyskusje a nie przepychanki więc nie wiem czemu tak się cieszysz, że *Monika*, mi dogadała. :nono:

Maleńki, ja Tobie nie dogadałam, przykro mi, że tak to odebrałeś. Nie taki zamiar miałam.

Starałam się opisać m.in. zdrową relację pomiędzy pacjentem a terapeutą :D

 

ala ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Maleńki, ja Tobie nie dogadałam, przykro mi, że tak to odebrałeś. Nie taki zamiar miałam.

Starałam się opisać m.in. zdrową relację pomiędzy pacjentem a terapeutą

 

*Monika*, to dzięki, relacja przyznaję bardzo wyczerpująca, ale sama napisałaś, że t. staje się kimś bardzo ważnym w toku psychoterapii i jest to jakieś tam założenie. :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W zasadzie tak wstydzę się tego jakim jestem człowiekiem, jakie mam braki i to jest dla mnie tak trudne do zniesienia że nie potrafię o cokolwiek w życiu się starać. Bo to jak się widzę sprawia że tak się wstydzę i nie daje rady spełniać swoich potrzeb. W ogóle pójść do przodu, zdobywać kwalifikacji żeby pójść do pracy. Chciałbym pójść na studia ale jestem już stary dlatego boję się że to tylko moje niepotrzebne mrzonki.

Przez rok szukałem pracy a kiedy telefon dzwonił z obcym numerem to wpadałem w panikę bo tak wstydziłem się że inni dowiedzą się jaki jestem.

Zresztą dzwoniono do mnie tylko z takich miejsc które nie dawały mi żadnej satysfakcji. Jestem w takiej sytuacji że na bardzo niewiele kierunków studiów mogę pójść bo niechlubna przeszłość mnie ściga a nie mogę poprawić wyników matury gdyż zdawałem ją w 2004 roku a tej matury i wcześniejszych poprawiać nie można. Mam upatrzony jeden kierunek ale nie ma go w zaocznym trybie a dzienne studia sprawią ze znowu na długi czas do pracy nie pójdę. Jeśli jednak nie będę zdobywał kwalifikacji to już zawsze będę wykładał towar w markecie jak to robiłem niedawno. Nawet tak prosta praca mnie przerażała, ludzie których spotykałem że pracując tam przez 4 tygodnie w zasadzie w ogóle nie spałem bo ciągle przeżywałem pracę. W końcu miałem tego dosyć i odszedłem. W zasadzie od roku jak chodzę na terapię to zmieniło się tyle że bardziej ufam terapeutce, wydaje mi się że jest mi jakoś bliska ale gdy tam siedzę to nie potrafię być szczery. To znaczy przekazuje prawdziwe treści ale emocjonalnie to ślizgam się powierzchownie po temacie.

Wstyd mi zupełnie się zwierzyć a nawet wpadam po prostu w jakąś pułapkę i nie potrafię mówić w sposób w jaki bym chciał raczej mówię jak ktoś kto prowadzi dyskusje o czymś obojętnym. Przez to tłumienie siebie i stresu nie jestem w stanie ogarnąć treści które pochodzą od terapeutki.

Ostatnio zauważyłem że życie napawa mnie takim strachem że autentycznie boje się że np będę głodny lub bezdomny. Bo ja jestem dorosły ale w ogóle nie samodzielny. Wtedy ogrania mnie taka rozpacz że tylko chcę usnąć i przespać życie.

A terapeutka mnie pyta jak myślę dlaczego tak się dzieje. No skąd ja mam wiedzieć dlaczego?

W zasadzie to coś się zmieniło kiedyś nawet samo szukanie pracy w internecie tak mnie zniechęcało że nie miałem siły żeby to robić. O wysyłaniu Cv nie wspominając a teraz to robię. Jednak im dłużej jestem na terapii to wydaje mi się że bardziej wszystkie problemy rozgrzebują i mnie to przytłacza.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no tak wstyd, to cięzka emocja i jednocześnie troche olana...dużo jest o lęku, smutku, depresji, agresji ale o wstydzie nie tak wiele... co do samej terapii, to na skoki jakościowe w funkcjonowaniu nie ma co liczyć...to raczej żmudna i długotrwała praca...Co do studiów, to możesz spokojnie zrobić licencjat bez większego znaczenia z jakiego kierunku, a potem iść na podyplomowe..do tego obecnie mamy niż demograficzny więc więcej jest miejsc na studiach niż kiedyś

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak psychoterapia to tylko poz-beh,terapeuta pomógłby by ci poradzić sobie z emocjami poprzez prace z twoimi przekonaniami i myślami.Możesz spróbować terapie dr.Richardsa dla osób z lękiem społecznym wielu osobom pomogła,jest to autoterapia dobry wstęp do pracy z psychoterapeutą mi pomogła.

 

-- 05 wrz 2013, 13:39 --

 

Jak psychoterapia to tylko poz-beh,terapeuta pomógłby by ci poradzić sobie z emocjami poprzez prace z twoimi przekonaniami i myślami.Możesz spróbować terapie dr.Richardsa dla osób z lękiem społecznym wielu osobom pomogła,jest to autoterapia dobry wstęp do pracy z psychoterapeutą mi pomogła.

 

-- 05 wrz 2013, 13:39 --

 

Jak psychoterapia to tylko poz-beh,terapeuta pomógłby by ci poradzić sobie z emocjami poprzez prace z twoimi przekonaniami i myślami.Możesz spróbować terapie dr.Richardsa dla osób z lękiem społecznym wielu osobom pomogła,jest to autoterapia dobry wstęp do pracy z psychoterapeutą mi pomogła.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i jakoś działa. Na mnie nie za bardzo. Miałem dwie terapie jedna wiem, że była poznaw-behaw, druga jakaś inna. Plus był taki, że psychoterapeutki była kolejną osobą której mogłem się wygadać i może bardziej się zastanowiliśmy nad tym jak rozwiązać problemy i jak nastrajać się pozytywnie ale czy to były jakieś niezwykłe rady? :roll: Jakoś nie. Sam musiałem się zmierzyć z problemami, nastrajać się pozytywnie, walczyć z nerwami i jakoś kilka lat dawałem radę. Raz było lepiej, raz gorzej ale ogólnie jak sobie teraz o tym myślę to nie było tak źle. Teraz od jakiś dwóch miesięcy jest dużo lepiej dostałem taki lek który dużo mi pomaga na moje objawy i to wszystko zależy od tego na jakiego lekarz się trafi bo niestety niektórym trochę to nie wychodzi. Ja jestem po dwóch psychoterapiach, wizytach u psychiatry, wielu lekach psychotropowych, antydepresyjnych itp gdzie ok 10 proszków dziennie brałem i już nie wiedziałem chwilami jak się nazywam :shock: . A tu na koniec okazało się, że jeden dwa proszki wystarczą i objawów oraz rozbicia nerwowego praktycznie już nie ma. Szkoda, że jednak męczyłem się tak wiele lat... chociaż lepiej później niż wcale. Teraz mam tylko nadzieję, że dalej będzie ok 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dar, a co będzie jak przestaniesz brać leki ?

 

Też się nad tym zastanawiam ale widzę, że ten lekarz raczej wie o co chodzi. Dał mi te leki i nawet w dwa dni już zauważyłem poprawę. Szok. Zobaczę oczywiście co będzie dalej. Mam iść za 3 tygodnie jeszcze raz. Dawno się tak nie czułem jak teraz. Staram się tym cieszyć. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dojrzewam.. do samobójstwa. Pisałam tu parę postów kilka miechów temu niektórzy z was jak je czytali to orientują się. W sumie chce tylko wylać moje żale, chociaż nie wiem po co... Aktualnie jestem po prawie 3 miesięcznej terapii grupowej w Krakowie. Nie mówię że nic mi nie dała, bo dała.. trochę.. zrozumienie, wsparcie od obcych ludzi, z niekórymi osobami naprawdę sie polubiłam.. Ale ja jestem uparta i chcę(!!!) umrzeć. :why: Każdy dzień zbliża mnie do suicide. Zrozumiałam, że po prostu takie życie, prawo natury. Jesteśmy tylko ssakami na dwóch nogach, działającymi wg instynktów. Ludzie niczym nie różnimy się od zwierząt. Prawo przyrody: Kto silniejszy, wygrywa. Ja jestem istotą z tych słabych, pokonanych, dlatego musze odpuścić sobie życie. Bo co z tego że świadomie wiem że chcę żyć, skoro mój zakrzywiony obraz siebie, ludzi, świata, popycha mnie do dna?? Z czym ja mam kur walczyć, co mam pokonywać? Mój chory umysł jest zwrócony przeciwko mnie, chce bym umarła, próbowałam go uleczyć na licznych terapiach, ale to walka z wiatrakami. Czekam na ten moment, aż się zdecyduję skończyć ze sobą.. na razie jeszcze czekam, bo jeszcze chcę się pomęczyć, jeszcze chcę cierpieć, chcę czuć ból, ale w końcu mi się on znudzi, to kwestia czasu. Na samą myśl że to cierpienie kiedyś się skończy, że ja o tym zadecyduje, czuję ulgę.. I aż się uśmiecham :yeah::yeah::yeah: bye.. powodzenia kochani :yeah:

>>>>>(Nad)wrażliwość to moje przekleństwo <<<<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

angelcotka, masz podobnie do mnie. Ja też w licznych terapiach uczestniczyłem i niewiele dały. Najchętniej pożegnałbym się z tym światem, ale mam za mało odwagi. Także jestem uparty i słowa terapeutki za bardzo do mnie nie trafiają. Podziwiam za odwagę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Qrf, dla mnie samobójstwo to akt największej odwagi. Jak mam sam zmienić, skoro lata terapii nic nie dają? Nie mam żadnej siły w sobie, nic, prostu jestem pusty w środku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ale ja nie patrzę już co jest odwagą a co nie!!!!!!! widocznie ja jej nie mam i co?? uznasz mnie za słabego?? trudno. to że trzeba odwagi żeby żyć to wiem, i wierzyłam w to parę miesięcy temu.. ale mnie to już hu obchodzi czy się poddam, czy będę 'walczyć', mam to w dupie bo po śmierci NIc nie ma!! Skoro nie jest mi dane szczęśliwe życie to po hu to ciągnąć. Co mnie obchodzi że mama albo rodzina będą płakać? oni też umrą.. gleba..i tyle z nas zostanie... przecież za ileś tam lat po śmierci nikt nie będzie o nas pamiętał... w sumie czy będzie czy nie jeden hu..Jesteśmy zwierzętami no przecież ssakami nie? i czym się różnimy od zwierząt? że mamy uczucia? zwierzęta też je mają, też potrafią kochać. mamy takie same instynkty jak zwierzęta: jemy, sramy, śpimy, rzygamy, pieprzymy się, rozmnażamy, starzejemy i zdychamy. No i też się zabijamy oczywiście. Również psychicznie- o- to jest właśnie to co nas różni od zwierząt. Ja nie mogę dłużej patrzeć na ten podły świat, ciągłą pogoń za kasą, wyglądem, pozycją, przyjemnościami, seksualną przyjemnością. Ten świat jest poyebany, ludzie są gorsi niż zwierzęta. Człowiek- 'istota myśląca', a zwierzęta nie? udowodnij mi że zwierzęta nie myślą. I gdzie ten Bóg? Jeśli jest i ukochał człowieka to czemu pozwala na PIEKŁo na ziemi? Chcę zniknąć.... żałuję że się urodziłam..... Bo jeśli TAM rzeczywiście coś jest, to jak ja mam to samobójstwo popełnić? Jeśli trafię do piekła i będę się czuła WIEcznie tak jak teraz???????? :why::why::why:

 

-- 04 sie 2014, 22:44 --

 

Ramanujan, to kiedy?

>>>>>(Nad)wrażliwość to moje przekleństwo <<<<<

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie 6 lat bawienia się w różne psychoterapie niczego nie przyniosło.

4 grupowe, około 7 indywidualnych i nic.

 

@angelcotka

 

popieram twoje poglądy w 100%

"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"

Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.

Escitalopram 15mg

Amisulpryd 25-100mg

Alprazolam 1mg

Mianseryna 5mg (na sen)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

devnull,

Przypuszczalnie brak ci takiej silnej wewnętrznej decyzji że chcesz z tego wyjśc, że chcesz się zmienic i jesteś gotowy na wszystko, że zrobisz to za każdą cenę i dlatego trafiasz na takich terapeutów którzy ci nie pomagają.

 

angelcotka,

A jeżeli po śmierci bedzie tak samo jak teraz?

Wg moich wierzeń kazdy nosi swoje piekło w sobie i dlatego umierając zabiera je na tamten świat i tam tak samo się czuje.

A od zwierząt róznimy się czymś bardzo ważnym, one nie posiadają uczuć wyższych oraz brakuje im zdolności do myslenia abstarkcyjnego.

Czy nie zauważasz że chociaż ten świat jest tak podły to wielu ludziom żyje się tu bardzo dobrze?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie 6 lat bawienia się w różne psychoterapie niczego nie przyniosło.

4 grupowe, około 7 indywidualnych i nic.

Może dlatego, że jak sam to ująłeś, było to "bawienie się"?

 

Też się "bawiłam", mniej więcej tyle czasu jak Ty, z tym, że statystyki mam większe (=gorsze).

Ja też się bujałam po różnych terapiach i WŁAŚNIE DLATEGO nie pomagało. Bo to nie jest tak, że im więcej, tym lepszy efekt. Jest odwrotnie! Chodzi o to, że leczy relacja terapeutyczna, ta jedna jedyna, której budowania trwa, w której trwanie wymaga cierpliwości, trzeba w to wkładać wysiłek i liczyć się z tym, że efekty mogą przyjść po dłuuuższym czasie, a nie skakanie od sasa do lasa. Patrząc na ilość Twoich terapii domyślam się, że w żadnej nie brałeś udziału więcej niż 3 lata? Jeśli tak, to skąd oczekiwanie, że miała pomóc..?

 

Chcę przez to powiedzieć, że moim zdaniem i obiektywnie rzecz biorąc jest nadzieja dla Ciebie, ale jeśli będziesz potrafił zaangażować się w jedną relację z t., której dasz szansę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×