Skocz do zawartości
Nerwica.com

Psychoterapia nie działa


KrzysztofT

Rekomendowane odpowiedzi

bedzielepiej, Monika już x czasu temu skończyła terapię, więc Twój post jest nieaktualny. Po drugie, to, o czym napisałaś nie wygląda jak terapia tylko jak robienie z człowieka debila.

 

Nie wiem czy byłaś kiedyś w psychiatryku ale ja szczerze piszę, czego tam doświadczyłam, na tzw terapii grupowej. Albo wizualizacje, "wyobraź sobie że jesteś drzewem"...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja również jestem sfrustrowany psychoterapią - chodziłem juz do czterech i jedyne co psychoterapeuci umią dobrze robić to kusić do następnego spotkania, w dłuższej perspektywie nie widać żadnych postępów, a wszystkie problemy które kiedyś miałem tak samo mam teraz.
do czterech to sporo a w jakim czasie jeśli moge spytać? A co do problemów to one nie znikają i sa identyczne przed terapią i po. Zmienia się jedynie nastawienie i radzenie sobie z nimi.

 

To co jedyne ja mógłbym zmienić w tych terapiach, które przeszedłem to to, by być bardziej stanowczym w stosunku do terapeuty : domagać się by się przyłożył, mówić wprost, że jest konowałem, czasami wręcz użyć wulgaryzmow. Wszyscy terapeuci mnie prowadzili za nos, a ja im tylko płaciłem za wizytę. Ci zaś z NFZ to w ogóle się nie przykładali to terapii. Prywaciarze przynajmniej się starali tak na mnie wpłynąć, bym przyszedł na następną wizytę i znowu im wrzucił banknot do kieszeni. Nikt zaś z nich nie kształtował we mnie samodzielności i decydowania o sobie, bo to by zagrażało im samym, gdybym z posłusznej owieczki zmienił się w pacjenta, który sie czegoś domaga i mówił, że coś mu się w terapii nie podoba

Klomipramina 225mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

To co jedyne ja mógłbym zmienić w tych terapiach, które przeszedłem to to, by być bardziej stanowczym w stosunku do terapeuty : domagać się by się przyłożył, mówić wprost, że jest konowałem, czasami wręcz użyć wulgaryzmow.

Jeżeli pisałeś do mnie to ja nie napisałam żeby zmieniać coś w terapiach i terapeutach tylko w sobie. Mogę zrozumieć że jeden czy dwóch terapeutów bylo niekompetentnych ale wszyscy? Może wyciągnij z tego wnioski. Terapia jest trudna i ciężko wyjść z roli pokrzywdzonego, biednego oczekującego pomocy w sensie "ktoś musi coś zrobić". na początku owszem ale potem trzeba samemu sobie pomagać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

To co jedyne ja mógłbym zmienić w tych terapiach, które przeszedłem to to, by być bardziej stanowczym w stosunku do terapeuty : domagać się by się przyłożył, mówić wprost, że jest konowałem, czasami wręcz użyć wulgaryzmow.

Jeżeli pisałeś do mnie to ja nie napisałam żeby zmieniać coś w terapiach i terapeutach tylko w sobie. Mogę zrozumieć że jeden czy dwóch terapeutów bylo niekompetentnych ale wszyscy? Może wyciągnij z tego wnioski. Terapia jest trudna i ciężko wyjść z roli pokrzywdzonego, biednego oczekującego pomocy w sensie "ktoś musi coś zrobić". na początku owszem ale potem trzeba samemu sobie pomagać.

 

Tylko co ja mogę zmienić? Mogę pójść do pracy, zamówić prostytutkę i uprawiać z nią seks. Ale niestety nie mogę sobie powiedzieć by się nie bać lub by nie czuć wstętu do seksu

Klomipramina 225mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko co ja mogę zmienić? Mogę pójść do pracy, zamówić prostytutkę i uprawiać z nią seks. Ale niestety nie mogę sobie powiedzieć by się nie bać lub by nie czuć wstętu do seksu

Możesz każdy może ja tez mogłam a wydawało mi się ze nie da rady. Teraz identyczne sytuacje, które powodowały lęki, fobie widzę inaczej, reaguję inaczej. Zmieniłam myślenie a nie sytuacje. Tego się uczymy na terapii. To nie da się załatwić szybko na to potrzeba czasu i po kolei nad tym pracować pod okiem terapeuty. Nikt nawet terapeuta przez duże T tego nie zrobi za Ciebie bo się nie da i nie próbuj zmieniac innych bo też się nie da. Zmieniac można tylko siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko co ja mogę zmienić? Mogę pójść do pracy, zamówić prostytutkę i uprawiać z nią seks. Ale niestety nie mogę sobie powiedzieć by się nie bać lub by nie czuć wstętu do seksu

Możesz każdy może ja tez mogłam a wydawało mi się ze nie da rady. Teraz identyczne sytuacje, które powodowały lęki, fobie widzę inaczej, reaguję inaczej. Zmieniłam myślenie a nie sytuacje. Tego się uczymy na terapii. To nie da się załatwić szybko na to potrzeba czasu i po kolei nad tym pracować pod okiem terapeuty. Nikt nawet terapeuta przez duże T tego nie zrobi za Ciebie bo się nie da i nie próbuj zmieniac innych bo też się nie da. Zmieniac można tylko siebie.

 

Ewidentnie, jak to mówisz, żaden z terapeutów nie nauczył mnie jak siebie zmienić

Nauczyli za to pracy na dwie zmiany, by było czym płacić za terapię

Klomipramina 225mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety ta walka mi sie nie udaje

Powinnam już odpuścić ale jeszcze napiszę :D Jesteś zakręcony na NIE. zamień to na TAK. Nie wkręcaj się ; ja nic NIE mogę, NIE uda mi się, wszyscy są beznadziejni, NIE nauczę się, terapeuci tylko kase ściągają itd. Nastawienie i wiara to połowa sukcesu. Na pewno nie wszyscy są beznadziejni, na pewno nie wszystko Ci się nie udaje, na pewno są rzeczy które możesz i świetnie sobie z nimi radzisz.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, mnie osobiście to wszelkiej terapii i terapeutów , właśnie najbardziej negatywnie nastraja, to sakramentalne powtarzanie przez zwolenników terapii, że "bez wiary w terapię, terapia nie może być skuteczna", tak jakby terapia była jakimś placebo, a nie faktycznym lekarstwem.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będę miła dzisiaj ;)

 

Tutaj piszesz coś ważnego --- "Nikt zaś z nich nie kształtował we mnie samodzielności i decydowania o sobie".

Gdyby to próbowali robić to NIE BYŁABY TO ŻADNA TWOJA SAMODZIELNOŚĆ a co najwyżej dzielność terapeuty.

 

Każdy sam to robi - i jak się domyślam, uszanowali twoją samodzielność/decydowanie o sobie - bo nie trzymali Ciebie w terapii. Tylko pozwalali CI decydować o sobie.

A to co Ty chyba chciałeś to właśnie przeciwieństwa tego - ŻEBY KTOŚ ZA CIEBIE DECYDOWAŁ CZY ZA CIEBIE "wytworzył" SAMODZIELNOŚĆ .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, mnie osobiście to wszelkiej terapii i terapeutów , najbardziej negatywnie nastraja, to sakramentalne powtarzanie, że "bez wiary w terapię, terapia nie może być skuteczna", tak jakby terapia była jakimś placebo, a nie faktycznym lekarstwem.
a jak się uczysz jeździć na rowerze i nie uwierzysz że się uda to pojedziesz? ;) Musisz włożyć swoją pracę i wiarę ze się uda. Każdy sportowiec ma swojego terapeutę ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, ale ja z natury jestem osobą bardzo małej wiary :mrgreen: i do tego już żaden ze mnie sportowiec.

W sumie to nie wiem jakim cudem z moim podejściem do życia, nauczyłam się jeździć na rowerze...z tego co pamiętam, to przez podstęp mojego taty, gdy pewnego razu puścił mi siodełko, a ja się nie skapłam i się nagle okazało, że jadę sama.. z wiarą w sukces, nie miało to zbyt wiele wspólnego. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kaja123, ale ja z natury jestem osobą bardzo małej wiary :mrgreen:

Cóż i tacy ludzie żyją na tym świecie :D Jak Ci tak wygodniej to ok.Ja piszę na swoim przykładzie. Żyje mi się znacznie lepiej i łatwiej bo uwierzyłam w siebie, ... bez podstępów innych. :mrgreen: Więc polecam. Każdy ma wybór jak chce żyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, tylko to nadal nie wyjaśnia powodów konieczności "wiary w terapię", by była ona skuteczna, że gdy toś uważa swoje problemy za nierozwiązywalne przez pogadankę na terapii, to nie ma po co się wybierać na terapię, bo ona wtedy i tak nie zadziała. I przy takim podejściu to rozumiem, że terapia z definicji wyklucza osoby np. w depresji, u których często występuje myślenie "nic mi już nie pomoże"( więc terapia też nie)..czyli generalnie terapia jest w takim razie dla optymistów, z suto wypchanym portfelem, wierzących niepoprawnie, że w ich życiu będzie tylko lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I przy takim podejściu to rozumiem, że terapia z definicji wyklucza osoby np. w depresji, u których często występuje myślenie "nic mi już nie pomoże"( więc terapia też nie)..czyli generalnie terapia jest w takim razie dla optymistów, z suto wypchanym portfelem, wierzących niepoprawnie, że w ich życiu będzie tylko lepiej.

DOKŁADNIE TAK ;) Kto by tam leczył depresję czy nerwicę terapią ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, tylko to nadal nie wyjaśnia powodów konieczności "wiary w terapię", by była ona skuteczna, że gdy toś uważa swoje problemy za nierozwiązywalne przez pogadankę na terapii, to nie ma po co się wybierać na terapię, bo ona wtedy i tak nie zadziała. I przy takim podejściu to rozumiem, że terapia z definicji wyklucza osoby np. w depresji, u których często występuje myślenie "nic mi już nie pomoże"( więc terapia też nie)..czyli generalnie terapia jest w takim razie dla optymistów, z suto wypchanym portfelem, wierzących niepoprawnie, że w ich życiu będzie tylko lepiej.

 

Zgadzam się w pełni z ego. Poza tym psychoterapeuta może w ten sposób spychać brak swojej skuteczności w stronę pacjenta, mówić, że to wina pacjenta , a nie jego, że terapia jest bezskuteczna

Klomipramina 225mg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No tak, tylko to nadal nie wyjaśnia powodów konieczności "wiary w terapię", by była ona skuteczna,
I przy takim podejściu to rozumiem, że terapia z definicji wyklucza osoby np. w depresji, u których często występuje myślenie "nic mi już nie pomoże"

 

Nie wyklucza. Problemem w przypadku takich osób jest to że one nie chcą iść na terapię wierząc że im nie pomoże, czyli nie chcą spróbować. A czy im pomoże okazuje się dopiero podczas terapii. I w tym przypadku najważniejsze jest to aby taką osobę skłonić do podjęcia terapii, pomimo że ona w nią nie wierzy. Wiara w terapię zaczyna się pojawiać już w trakcie terapii gdy taka osoba zaczyna być pod wpływem oddziaływań terapeutycznych.

Znam z doświadczenia taki przypadek. Moja córka absolutnie nie chciałą iśc na terapię wierząc że i tak jej nie pomoże. Sama znalazłam jej dobrego terapeutę i wypchałam ją na siłę. Bardzo szybko córce się ta terapia bardzo spodobała i już w nią wierzy, zwłaszcza że są efekty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ICD-10

Poczytaj swoje wcześniejsze posty w różnych działach. Wszystko na NIE. Masz pragnienie żeby to ktoś za Ciebie coś zrobił. Obarczasz osoby z zewnątrz za swoje złe samopoczucie, leki- wziąłeś ich już dość sporo (a każdy z nich przecież nie jest obojętny dla mózgu i ma zróżnicowane działanie i zostawia jakiś ślad) na lęki taki lek, na hipochondrie inny, na fobię, na depresję jeszcze inny. Każdy lek w sumie okazuje się niedobry, terapia, terapeuci i lekarze też. Zmieniasz wszystko zanim do porządku zacznie działać. z góry zakładasz że Ci i tak nikt i nic nie pomoże. Czy z takim podejściem dajesz sobie jakąkolwiek szansę na lepsze samopoczucie już nie mówię o wyzdrowieniu? Przecież człowiek najpierw musi chcieć, nawet w depresji. Musi komuś zaufać nawet jak ma opory bo bez tego to nie ruszysz z miejsca tylko się cofasz i bardziej zagłębiasz w swoim cierpieniu. Czegoś się trzeba zaczepić żeby nie utonąć a Ty dryfujesz na głębokiej wodzie aż się utopisz.(piszę z własnego doświadczenia).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Te psychoterapie to o kant dupy rozbić serio. Psycholozka do mnie, że one nie umie mi pomóc. Kur** to co ona robi pośród pacjentów? Już miałam do czynienia z nią jakiś czas temu ale takiej służbistki i zimnej i chłodnej osoby to dawno nie spotkałam. Sama ma chyba jakieś zaburzenie bo jest pozbawiona empatii. ja do niej o problemie a ona, że to nie miejsce na to :shock::roll:

"Zajmij się życiem albo umieraniem"

Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois

Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Zgadzam się w pełni z ego. Poza tym psychoterapeuta może w ten sposób spychać brak swojej skuteczności w stronę pacjenta, mówić, że to wina pacjenta , a nie jego, że terapia jest bezskuteczna

 

Brak chęci uczestnictwa w psychoterapii jest już wytyczną braku jej skuteczności.

 

Nic samo się nie zrobi. Na zaburzenie często "pracuje się" całe życie. Kolega chciałby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki... poczuć się lepiej. To tak nie działa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inga_beta, ale z tego co opisujesz wynika, że jeśli ktoś chodzi na terapię i nie ma w nim wiary w nią, to jest to wina terapeuty, zupełnie inaczej, niż nawet tu na forum się to często tłumaczy. :P

No i to dalszym ciągu nie wyjaśnia czemu ma służyć "wiara w terapię", gdy ktoś idzie na terapię, nawet z nastawieniem negatywnym, ale wykonuje wszystkie założenia terapii itd to niby dlaczego takie coś, miałoby nie przynieść rezultatu? Jak biorę skuteczny lek na jakieś schorzenie, to nie muszę wierzyć w jego skuteczność, żeby mi pomógł.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ego, jeżeli ktoś nie wierzy w taką formę leczenia to w ogóle nie powinien się na niej znaleźć - w znaczeniu, że t. powinien odmówić podejmowania się leczenia.

 

A to dlaczego tak trudno leczyć wydaje mi się ;) wynika z tego że TY nie jesteś tym samym co np.: chora nerka, której poda się lek i działa.

Nerka nie ma myśli, uczuć, osobowości, nie boi się czy nie złości. Dajesz tabletę i działa, ot biologia.

A z zaburzeniami psyche wszelkiej maści tak to już jest - że nie da się ich "oderwać" od właściciela, podać pigułę i już (poza tymi stricte biologicznymi).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

nie no mnie sama terapeutka powiedziała, że to nie jest jak podać lek i działa, że to nie są konkrety, tylko poznawanie uczuć, emocji, własnych myśli, a ja nie potrzebuje terapeuty żeby poznawać te sprawy ;)

 

kaja123,

do czterech to sporo a w jakim czasie jeśli moge spytać? A co do problemów to one nie znikają i sa identyczne przed terapią i po. Zmienia się jedynie nastawienie i radzenie sobie z nimi.

 

aaa no tak...i to by się zgadzało z tym co mi mówili sami terapeuci, więc jak idę na terapię bo moim problemem są lęki, to nie po to żeby tych lęków nie było tylko po to żeby akceptować siebie pomimo lęków itp.

może ja i inni zawiedzeni terapią po prostu zbyt dużo od niej oczekiwaliśmy, no ale tak czy siak wychodzi na to samo, niepotrzebna mi terapia.

http://www.poomoc.pl/beta.php - na jednej stronie wszystkie kółeczka do klikania (pajacyk, pusta miska itd.)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jetodik, akurat ja mam fazę nielubienia terapii - ale odpowiem Ci przeciwnie do twojego ulubionego i znanego myślenia.

 

 

Np masz lęki - z powodu wkurzającej matki (o czym sam nie wiesz).

 

Wg mojego myślenia po terapii

---> NIE MASZ LĘKÓW; matka nadal jest jaka jest - ale nie ma wpływu na Ciebie.

 

Wg twojego myślenia po terapii

---> MAM LĘKI, AKCEPTUJE LĘKI, matka nadal jest jaka jest i ma wpływ na Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×