Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Witam.Prosze o odpowiedz jakiegos psychologa znajacego sie na rzeczy.Oto problem:

Jakis czas temu poznalem dziewczyne.Byla wychowywana tylko przez matke bez ojca.Matka nie okazywala jej milosci,uzywala wobec niej przemocy,ciagle krytykowala,zabraniala kontaktu z rowiesnikami.Chcial bym zeby ktos mogl mi napisac jaka osobowosc maja takie kobiety i jaki wplyw na dorosle zycie ma takie wychowanie..glownie chodzi mi o zycie w zwiazku..Jezeli bedzie trzeba to odpowiem na wszystkie pytania ale glownie chodzi o to czym moze skutkowac takie wychowywanie corki w jej pozniejszym doroslym zyciu.Nigdy nie bylem w takiej sytuacji ale narazie moge powiedzec tylko tyle ze nasz zwiazek jest dziwny(to znaczy ona zachowuje sie dziwnie).Potem napisze o co chodzi ale narazie nie chce sugerowac ewentualnych odpowiedzi.Mam nadzieje ze ktos mi pomoze i z gory dziekuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na Twoje pytanie nie da sie odpowiedziec. Szukasz podrecznikowych opisow, jakbys chcial przewidziec ewentualne przyszle zachowania swojej dziewczyny. Kazdy jest inny, kazdy jest indywidualista. Oczywiscie jesli sa pewne cechy w zachowanie, odbiegajace od normy, to byc moze mozna mowic wtedy o jakims zaburzeniu, ale tu rowniez kazda osoba inaczej zareaguje. To zalezy od temperamentu, osobowosci, okolicznosci.

Mysle, ze bardziej powinienes skupic sie na konkretnym problemie i wtedy mozna do czegos dojsc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

witam jestem tu nowa i przeglądajac forum znalazłam ten temat KŁOPOTY w ZWIĄZKU w sumie to z tego powodu weszłam na forum może zacznę od przedstawienia mam 32 lata jestem w stałym zwiazku (konkubinat) już 6,5 roku obecnie mamy synka prawie 2,5 roku i tu jest cały nasz problem otóz zanim byliśmy tylko we dwoje to w miarę układało się ale po narodzinach dziecka zaczęły sie schody pod górkę. Partner mój po prostu zaczął uciekać z domu tzn. rano wychodził do pracy a wracał bardzo późno co po jakimś czasie okazało się ze znalazł sobie kobietę która umila jemu życie , ja mimo że mieszkaliśmy razem całymi dniami byłam sama z noworodkiem i tak prawie przez rok , znajomość jego doprowadziła do tego ze stracił prace , popadliśmy w problemy finansowo - mieszkaniowe . Doprowadził mnie do takiego stanu że jak jego widzę albo słyszę to najchętniej kazałabym wyjść i na oczy mi się nie pokazywać a w sumie to jest ojciec naszego wspólnego dziecka . Mimo deklaracji z jego strony że mimo to wszystko chce być z e mną i dzieckiem to jakoś nie potrafie zapomnieć o tym co mi zrobił i teraz ma dziwne aluzje co do sposobu wychowywania dziecka ,.Przez pierwszy życia słysząłm tylko ze mam iśc do pracy , że do niczego się nie nadaje , że nawet matką nie potrafie być , że jestem za gruba i ślepa ( mam wade wzroku ) etc. Po zakończeniu tej znajomości jego i "tej pani" przenieśliśmy sie do innego miasta do moich rodziców . Obecnie on pracuje i na codzień nie widzimy się gdyz jest w delegacjach po tygodniu lub ddwóch , ale jak wiem że ma przyjechać to mnie mało krew nie zaleje . Mimo że staram sie zeby było wszystko dobrze to byle jakie słowo nie tak powiedziane w jego ustach moze wyprowadzić mnie z równowagi i wywołać wielka kłótnię . W sumie chcemy oboje być ze sobą dla dziecka zeby miało oboje rodziców , ale nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy co innego , poprostu nie umiem zapomnieić tego co zrobił i nie wiem czy kiedykolwiek zapomnę . Proszę o pomoc i radę ? Pragnę żeby w naszym domu na nowo pojawiło się ciepło i uśmiech na naszych twarzach . mam nadzieję że nikogo nie zanudziłam swoją wypowiedzią jeżeli tak to przepraszam .

 

[Dodane po edycji:]

 

widze że nie ma to sensu , wiec znikam

 

[Dodane po edycji:]

 

...............

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a nie wiem , musze wszystko wiedziec ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

anapoland ja się zupełnie nie dziwię, że nie możesz zapomnieć to co on Ci zrobił. Facet Cię zdradzał, wyzywał, krytykował... Przecież to jest okropne! W związku powinny starać się dwie osoby, a nie tylko jedna. Jeśli on ma takie podejście i nie zamierza tego zmienić to najlepsze dla Ciebie i dla dziecka będzie rozstanie. Musisz z nim rozmawiać, szczerze rozmawiać.

Na końcu napisałaś słowo przepraszam, to pokazuje, że jesteś raczej uległą kobietą, przepraszającą w ogóle, że żyje i Twój facet to być może wykorzystuje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
anapoland ja się zupełnie nie dziwię, że nie możesz zapomnieć to co on Ci zrobił. Facet Cię zdradzał, wyzywał, krytykował... .

 

tyle czy ona zadala sobie pytanie ze wina moze tez lezec po jej stronie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
anapoland ja się zupełnie nie dziwię, że nie możesz zapomnieć to co on Ci zrobił. Facet Cię zdradzał, wyzywał, krytykował... Przecież to jest okropne! W związku powinny starać się dwie osoby, a nie tylko jedna. Jeśli on ma takie podejście i nie zamierza tego zmienić to najlepsze dla Ciebie i dla dziecka będzie rozstanie. Musisz z nim rozmawiać, szczerze rozmawiać.

Na końcu napisałaś słowo przepraszam, to pokazuje, że jesteś raczej uległą kobietą, przepraszającą w ogóle, że żyje i Twój facet to być może wykorzystuje.

 

 

może tak było i wykorzystywał to ale to się zmieniło i wie że nie może mi podskoczyć a że oboje mamy wielki bagaż doświadczeń wiec szukamy osoby która pomogłaby nam to wszystko po układać bo rozstać i wieszać na sobie psy to bardzo łatwe ale być ze sobą mimo wszystko bo po prostu kogoś się kocha to jest trudne a oboje chcemy być razem i i chcemy to naprawić ale oboje zdajemy sobie z tego sprawę że sami nie damy sobie rady dlatego tu jestem i i szukam kogoś kto pomoże i pokieruje bo na razie nie stać mnie na wizytę w w gabinecie specjalistycznym więc stąd moja tu obecność

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@anapoland

 

zycze powodzenia w leczeniu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Są poradnie małżeńskie na NFZ, więc nic nie kosztują. U mnie w mieście są conajmniej dwie takie. Nie trzeba od razu prywatnie, z jakiego miasta jesteś?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam mam naimie Monika mam 27 lat jest matka 4-letniej Kasi.Od 10 lat jestem w stalym zwiazku a od 3 mezatka.Nie moge zrozumiec mojego zachowanie meza tu mi mowi ze mnie kocha a tu ze traktuje mnie jak dziwke.Czesto sie klocimy ale to ja pierwsza podaje mu reke do zgody bo on nie zna slowa przeprasza.Mowi mi czesto ze to moja winna ze tak sie dzieje w naszym malzenstwie ale co ja zlego robie? caly czas zajmuje sie domem i nasza coreczke nawet nie wychodze z kolezankami gdziekolwiem a jemu zdarzylo sie pare razy ze nie wrocil na noc,wracal nad ranem pijany nie rozumiem jemu wolno a ja nie miemam zadnych praw dla mnie to przykre ale wydaje mi sie ze najwazniejsza dla niego jestem w lozku.Aktualnie nie pracuje kiedys mi powiedzial ze jak sie rostaniemy to i tak nie dostane od niego zlamanego grosza.Wogule nie umiem z nim rozmawiac,bo zazwyczaj twierdzi ze to on ma racje czest zdarza mu sie krzyczec na mnie niewiem sama co robic znow bym chciala byc szczesliwa nie chce juz wiecej plakac.Czyny bola ale ja mysle ze slowa bardziej dlugo pozostaja w pamieci i one zmieniaja nasze uczucia do drugiego czlowieka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nie moge zrozumiec mojego zachowanie meza tu mi mowi ze mnie kocha a tu ze traktuje mnie jak dziwke

 

Może to żle zabrzmi...ale to proste:masz tak jak dajesz siebie traktować...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kompletnie nie wiem jak można istnieć w takich związkach.

Już lepiej być samemu . W związku ma być wierność i szacunek .

Gdy człowiek daje sobą pomiatać to partner/druga osoba moze to wykorzystywać .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kompletnie nie wiem jak można istnieć w takich związkach.

Już lepiej być samemu . W związku ma być wierność i szacunek .

Gdy człowiek daje sobą pomiatać to partner/druga osoba moze to wykorzystywać .

Jak to prosto powiedziane, najczęsciej tak mowią ludzie, ktorzy tego nie przeżywają. Pozornie rozstanie jest wyjsciem i pozornie jest ono proste, ale rzeczywistośc jest zgoła inna. To złożony problem, na ktory ma wplyw wiele czynnikow, ot chocby status finansowy. Mówi się, ze pieniadze szczęscia nie daja, ale jak zyc bez nich, zostajac z malym dzieckiem? Jak odejsc , jesli nie ma sie gdzie, nie ma się np rodzicow, nie ma sie pracy itp. Czesto zgoda na niegodziwe traktowanie jest jedynym wyjściem na przeżycie. Sprawa ucieczki od gnębiciela ma jeszcze inne aspekty, możecie sie smiać, ale czasem w tym gnębionym drzemia jeszcze uczucia, czasem liczy na lepsze, czasem wybacza i zyje nadzieja, ze sie pouklada? A jesli taką sytuację ma osoba chora, ktora panicznie boi sie samotnosci? Ona zniesie wszystko i jeszcze więcej wlasnie dla siebie, aby nie zostac samą w ciemną noc. "Kompletnie nie wiem jak można istnieć w takich związkach" Tak własnie istnieją i nawet czasami świeci im slonce, czego zyczę wszystkim i serdecznie pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pozornie rozstanie jest wyjsciem i pozornie jest ono proste, ale rzeczywistośc jest zgoła inna. To złożony problem, na ktory ma wplyw wiele czynnikow

poprostu odchodzę i koniec bajki jeśli uznam że to najlepsze wyjście...

ot chocby status finansowy.Mówi się, ze pieniadze szczęscia nie daja, ale jak zyc bez nich, zostajac z malym dzieckiem?

a alimenty ? nie stać go -to pójdzie siedzieć....

Jak odejsc , jesli nie ma sie gdzie, nie ma się np rodzicow, nie ma sie pracy itp.

więcej wiary w siebie ...

Czesto zgoda na niegodziwe traktowanie jest jedynym wyjściem na przeżycie.

czyli taka niewola ?

 

hmmm....

 

 

Sprawa ucieczki od gnębiciela ma jeszcze inne aspekty, możecie sie smiać, ale czasem w tym gnębionym drzemia jeszcze uczucia, czasem liczy na lepsze, czasem wybacza i zyje nadzieja, ze sie pouklada?

liczy na lepsze czasy które nigdy nie nadejdą ....

A jesli taką sytuację ma osoba chora, ktora panicznie boi sie samotnosci? Ona zniesie wszystko i jeszcze więcej wlasnie dla siebie, aby nie zostac samą w ciemną noc.

co by było gdyby było... ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jansol Masz duzo swojej racji, ale gdy takie sytuacje zastają Cie w fazie dolka, jestes bezsilny, nie masz sil na obrone, myslenie jest inne, takie wlasnie jak napisalam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

szarotka60 ale zawsze są ludzie którzy z chęcią nam pomogą tylko trzeba tego mocno chcieć .... zasłanianie się chwilową niemożnością donikąd prowadzi...

 

każdy człowiek potrzebuje drugiej bratniej duszy ... nigdy nieuwierze nikomu że wszystko i do wszystkiego sam doszedł.... poprostu kłamie w żywe oczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jesteśmy zależni od ludzi, nawet, jeśli wydaje się nam,że tak nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

hmmm... mi się wydaję że to Wy kobiety jesteście bardziej zależne od facetów, pokładacie w nich tyle nadziei .. :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jansol, faktycznie..nadziei, ale jak boli, kiedy wiele razy ta nzdieja zostaje zdeptana.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam problem odnośnie w związku. Chłopak postawił mi ultimatum, wymienił moje wady, które mu nie pasują i powiedział, że jeżeli się nie zmienię i nie będzie w naszym związku lepiej to nie ma sensu dłużej tego ciągnąć. Wydaje mi się, że on mnie już nie kocha, co o tym myślicie ? Proszę o porady

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żyłęm w takim związku jak ty nic nie wiedziałem przez 6 lat jestem kierowcą tira mam 2 dzieci 3 i 2 latka żona po kłutni tego typu posprzątaj w domu umyj talerze uciekała do mamy na 4-7 dni jak ponią pojechałem to po oczach i jej zachowaniu była zamulona mogłeś zrobic z nią co chciałeś spała do 12 w południe a kładła się przed 24 ta kobieta w domu nie potrzebowała żelazka miała pralkę a itak nie potrafiła wyprać prała białe pranie z kolorowym cała jej rodzina ukrywała jej chorobę wszystko co robiłem było źle sam nie wiedziałem co mam robić z tego co zauwarzyłem to matka ma tą samą chorobę co jej córka jest agresywna w obec mnie zaczeły ginąć pieniądze rzeczy jak odkryłem że za tymi kradzieżami stał jej brat to nie chciałem widzieć jej rodziny w moim domu i i kazałem jej zadzwonić do niego lub do mamy żeby zwrócił to co ukradł to zrobiła wielkie oczy i powiedziała mi że on tego nie ukradł a ja jej udowodniłem żę to jej brat kradł w naszym domu i uciekła do rodziny z dziećmi a po czterech dniach pojechałem do nich to się przerzegnałem w jakim stanie ją zobaczyłem ps tak jak bym ją wysmarował sadzami buzie ręce oczy miała zamulone nie kontaktowała w ogóle chciała ze mną jechać na zakupy z dziećmi praktycznie nie wychodziła z dziećmi na dwór ta choroba praktycznie nie jest zauważalna ujawnia się po latach z tego co wiem bo robiłem prywatne śledztwo po lekarzach ta choroba jest nie uleczalna można ją tylko zachamować ja odkryłem tą chorobę 7 miesięcy temu ciągle dowiaduje się więcej rok był piękny a po pierwszym dziecku horror człowieku odpuść sę tą kobiete jak chcesz więcej wiedzieć morzesz napisać swój nr telefonu zadzwonie ja nie umie dojść do siebie od 1.5 miesiąca po rozstaniu ps masz dobrą psychikę to se ją szanuj

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam, jestem nowy na forum. Na innym polecił mi te forum jakiś użytkownik.

Również mam problem w związku (można tak to nazwać)

Witam.

Mam problem z zazdrością. Od dawna wiedziałem że jestem zazdrosny ale dopiero teraz sobie uświadomiłem że chyba mam z tym problem tzn mam problem psychiczny. Ale przejdę do opowiedzenia mojej zaistniałej sytuacji. Poznałem świetną dziewczynę. Grałem wtedy na imprezie i zaprosiłem dobrą znajomą która właśnie przyszła z nią. Długi czas nie miną a już wpadliśmy sobie w oko. Pisaliśmy zaczęliśmy się spotykać aż stwierdziliśmy że będziemy razem. Mam wrażenie że to wszystko stało się nagle, w zbyt krótkim czasie ale wychodziłem z założenia ze jeżeli siebie pragniemy to po co zwlekać. I tak po 5 dniach ujawniła się moja chorobliwa zazdrość. Pisząc zauważyłem że pisze w innym stylu i zmieniła opis a po za tym wspominała o jakimś gościu który do niej napisał. Zrobiłem awanturę że niby coś pękło w nas i że boję się że może odejść ode mnie. Napisała że zachowuje się jak jej były chłopak który był zazdrosny tak że ją ograniczał, nie miał do niej zaufania po pół roku bycia ze sobą. Stwierdziła że nie możemy byc razem bo drugi raz tego nie chce przeżywać. Ja zapewniłem że to krótki czas aby zaufać drugiej osobie (3 tygodnie od poznania) i chyba tak jest ale to nie zmienia faktu że będę o nią zazdrosny. Mam kompleksy typu że to dziwne że taka super dziewczyna jest ze mną i że w każdej chwili może się pojawić ktoś inny, lepszy... Ale doszliśmy do wniosku że musi upłynąć czas i na razie będziemy znów tylko pisać żeby się poznać żeby nabrać do siebie zaufania. Też stwierdziłem po rozmowie z bratem żebym zauważał jej wady aby nie popadać we własne kompleksy. Chciałbym mieć komfort że jest dla mnie ale nie tylko znajomi swoją drogą a ja swoją. Ale to już jest chore że każdy chłopak który będzie z nią rozmawiał czy napisze komentarz na nk/facebooku jest kandydatem na faceta bo to analogicznie przekłada się na mnie ale ja wiem że jej nie zdradzę a nie mam pewności że ona tego nie uczyni. Ktoś kiedyś napisał że zazdrość nie pomoże bo jak ktoś będzie chciał zdradzić to to zrobi bez względu na zazdrość. Chciałbym bardzo aby nasz związek przetrwał, bo nawet nie zdążyłem się nią nacieszyć:/ nawet nie wiem o czym mam rozmawiac z nią gdy się spotkamy znów i czy nawet gdy wrócimy do siebie będzie tak jak kiedyś bo wychodzi z założenia że nawet gdy nie będę okazywał zazdrości to będę cierpiał w środku ale myślę że musimy się poznac bliżej aby sobie zaufać. Mam też dobrego kolegę z którym od czasu do czasu piszę. Gdy byliśmy razem blisko to jedna z zabaw było łaskotanie ale żadnych u niej nie mogłem znaleźć powiedziała że mój kumpel je znalazł a ja godzinę szukałem z marnym skutkiem... Boje się że się rozmyśli i odejdzie...

Musiałem się wygadać. Co o tym sądzicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×