Nowy

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Nowy

przez marianwid 11 kwi 2016, 23:10
Witam wszystkich.
Jestem tutaj nowy. Od 2 miesięcy zauważyłem u siebie nawrót depresji. Wcześniej przechodziłem przez nią 10 lat temu, w czasie choroby mamy, teraz znowu to dziadostwo mnie dopadło-zaczęło się od problemów w pracy i stresu, zapijanych alkoholem, celem poprawy nastroju. Chodzę na psychoterapię indywidualną. Mam nadzieję, że w tej grupie będzie nam raźniej i wzajemne wsparcie pomoże każdemu z nas :-)
Pozdrawiam wszystkich
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 22:07

Nowy

Avatar użytkownika
przez sailorka 12 kwi 2016, 02:21
Witaj na forum. :)
Cześć, jestem czubkiem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10530
Dołączył(a)
27 sty 2014, 00:41

Nowy

Avatar użytkownika
przez Marcin2013 12 kwi 2016, 05:18
witaj
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8678
Dołączył(a)
08 maja 2013, 18:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nowy

Avatar użytkownika
przez Stracona100 12 kwi 2016, 10:35
Witaj i rozgość się ;)
"Im mniej człowiek wie, tym łat­wiej mu żyć. Wie­dza da­je mu wol­ność, ale unieszczęśliwia."
"Le­piej jest um­rzeć, kiedy człowiek chce żyć, niż umierać wte­dy, kiedy człowiek chce już tyl­ko umrzeć."

- E.M.Remarque

zabija mnie DEPRESJA ENDOGENNA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Nowy

przez marianwid 14 kwi 2016, 18:24
Witam ponownie.

Wróciłem ponownie, bo znalazłem chwilę czasu, żeby coś o sobie napisać.
Moje problemy zaczęły się już w dzieciństwie: choroba ojca i jego śmierć, kiedy miałem 15 lat, bieda w domu, bunt nastolatka itp. Okres szkoły średniej niby w porządku, normalny, ale jednak czegoś brakowało-a konkretnie tej mi bliskiej osoby. Matka nie była w stanie dać mi tyle uczucia, ile potrzebowałem. Może zabrzmi to śmiesznie, ale jednak zabrakło mi trochę tej matczynej miłości i wsparcia. Choć wiem, że się starała, dawała z siebie ile mogła. Jednak jej choroba nerwicowa powodowała, że patrzyła na świat z lekkim wypaczeniem i takiego właśnie postrzegania świata nauczyłem się i ja... Później okres studiów-niby wszystko w porządku, ale jednak bardzo bliskich relacji wciąż brakowało. Nie byłem w stanie związać się z dziewczyną na dłużej, bo albo nie potrafiłem/nie c hciałem się zaangażować emocjonalnie, albo-jak już trafiłem na osobę z którą chciałbym się związać, to nic z tego nie wyszło...
Na trzecim roku studiów mama zachorowała na nowotwór i to mnie dobiło... Wpadłem w depresję i zacząłem się leczyć u psychiatry, a ten skierował mnie na psychoterapię. Po niemałych perypetiach, w końcu udało mi się zacząć psychoterapię i po prawie pół roku uczęszczania na nią mój stan poprawił się na tyle, że wydawało się że wszystko jest na dobrej drodze do wyjścia na prostą.
Skończyłem studia, udało mi się znaleźć pracę - było w miarę dobrze, choć co jakiś czas huśtawka i wahania nastroju powracały... Jednak jakoś sobie z tym radziłem. PO 3 latach pracy zostałem kierownikiem, po kolejnym pół roku złożyłem wypowiedzenie i z małymi perturbacjami zmieniłem pracę. w nowej pracy po 4 miesiącach znowu awans na kierownika, po 3 miesiącach znowu zmieniłem pracę-wracając w strony rodzinne.
Niby wszystko w porządku-kariera zawodowa ładnie się rozwinęła, jednak w życiu osobistym dno i pustka. 2,5 roku temu związałem się z dziewczyną i wiązałem z tą znajomością duże nadzieje, jednak po niecałych 4 miesiącach bycia razem rozstaliśmy się.
Moje życie skupiło się od tej pory na pracy, od czasu do czasu na imprezowaniu i na pracach i obowiązkach domowych. Taka niby sielanka-ale jednak w samotności.
Od ponad 2 miesięcy stany depresyjne wróciły i z różną częstotliwością nasilają się. Od miesiąca chodzę na psychoterapię indywidualna-ale jednak narazie poprawy nie widać żadnej... Żyję z dnia na dzień, w pracy moja wydajność i aktywność znacznie spadły, życie osobiste praktycznie nie istnieje... Czasami mam wrażenie że wegetuję :-( Pojawiają się promyki nadziei na lepsze jutr0-jednak jak szybko się pojawią-tak coraz szybciej gasną... Brakuje mi wsparcia, i choć mam rodzinę i znajomych, którzy są dobrymi ludźmi-jednak nie potrafię i nie chcę poprosić ich o to...
Napisane może trochę chaotycznie, jednak pod wpływem emocji.
Pozdrawiam wszystkich którzy doczytali do końca, jeśli kogoś choć trochę zaciekawił mój post i ma ochotę porozmawiać, lub zwierzyć się ze swoich problemów to ja jestem jak najbardziej za :-)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
11 kwi 2016, 22:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do