Smutny powrót

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Smutny powrót

przez LadyLuna90 15 sie 2014, 13:59
Witam.
Nie jestem całkiem nowa na forum kiedyś miałam założony tu profil (jakieś 3 lata temu? chyba jakoś tak...). Szukam pomocy może ktoś to przeczyta i doradzi mi coś sensownego bo już naprawde nie mam siły... Ale może zacznę od początku.

Z nerwicą byłam za pan brat już od dziecka tylko nikt nie potrafił jej jeszcze wtedy u mnie zdiagnozować. Zaczeło sie od tego że mając jakoś 6 lat nie natrętnie liczyłam w myslach do 10 przed określonymi sytuacjami np przed oglądnięciem wieczorynki. Czułam wtedy napięcie całego ciała, nie mogłam sie skupić na wykonywanej czynnosci i liczyłam w kołko do dziesięciu parę razy do poki nie uznałam że moge w końcu wykonać jakąś czynnośc jak ogladanie wieczorynki w spokoju. Z czasem natręctwo liczenia mi przeszło jednak jak skończyłam 8 lat zaczeły się stany odrealnienia. Byłam jednak zbyt mała by umieć je określić jako odrealnienia wiec mówiłam po prostu że kręci mi się w głowie. Początkowo występowały bardzo rzadko i jako dziecko nie przejmowałam się nimi aż nie doszły do nich stany lękowe i huśtawki nastrojów ( miałam wtedy może jakieś 9-10 lat) Rodzice zauważyli że coś jest nie tak że ich uśmiechnieta jak dotąd córka chodzi przygaszona, zlękniona a w nocy nie chce spać bo boi się że umrze. Trafiłam do pani psycholog ale tylko jeden raz i była to najgorsza rozmowa w całym moim zyciu. Pani psycholog nie była wcale milą panią o ciepłym usmiechu ktora stara się w sposób delikatny rozmawiać o problemach z przestarszonym dzieckiem. Przez cała wizyte traktowała mnie jakbym zrobiła coś złego a rodzice przysłali mnie do niej za kare a ja musze przyznać się co zmalowałam. Nie potrafiłam opisać jej uczucia odrealnienia ( nie znałam tego słowa) wiec opisywałam je jako dziwne uczucie jakby świat nagle stawał sie inny wtedy szanowan pani psycholog denerwowała sie na mnie ze co to niby za uczucie. Po wyduszeniu ze mnie informacji o moich nocnych lekach i przygnębieniu w ciagu dnia orzekła że mam przestać wymyślać bo inaczej trafie do zakładu dla wariatów. Pamietam że brzmiala śmiertelnie poważnie a ja przestaszyłam się nie nażarty i przeprwszy raz zaczelam myslec o swoich lekach jako o czyms niestosowny, nienormalnym. Nie wiem co pani psycholog powiedziala moim rodzicom ale pewnie to samo co mnie bo do żadnego psychologa jużmnie nie zawbrali i nigdy więcej nie poruszali tematu jak się czuje. Ja uznałąm że lepiej będę udawać że wszystko ze mna ok bo zabiorą mnie od rodziców i trafie do wariatów. Tak więc lata mijały, mnie zadazały się uczucia odrealnienia (naprawde rzadko), problemy ze snem, drzenie mięśni, napięcie zwłaszcza nog (czesto w nocy albo w dzien gdy siedzialam przebieralam nogami dla rozładowania tego drazniacego napiecia) ale nie uwazałam tego za problem w końcu problemu nie ma ja jestem normalna. Dusiałam wszystko w sobie i dusiłam gdy miałam 13 lat doszły lekkie stany depresyjne, nie miałąm apetytu, byłam zniechęcona do działania, potrafiłam siedziec bez konkretnego celu i patrzec sie np w okno ( reakcja rodziców ah te nastolatki). Przestałam radzić sobie w kontaktach z rówieśnikami, w szkole zaczelam miec zaległości a nie chciałam odbiegać od normalności, smutek pogłebiał się. Zaczełam się samookaleczać i dla rozłądowania pisać pamietnik ( w końcu nikomu nie moglam powiedzieć o swoich problemach). Pisałam o lękach o nieprzespanych nocach o śmierci bo mam już dośc. Rodzice pamietnik znależli... Znów usłyszałam że jestem nienoralna że wymyslam bzdury ze nie chce mi sie poprostu uczyć i z nudów wymyslam takie żeczy. Spytali sięmnie również czy chce zostać wariatką. Nie nie chciałam. Założyłam maskę na twarz i już nawet przed samą soba udawałąm że problemow nie mam. I w sumie było dobrze uśmiechnieta ja poprawiłą oceny znalazła przyjaciół. Zmieniło się to jednak gdy miałam 15 lat a moj tata zmarł naglą śmiercią. Znów zaczeły się stany depresyjne potrafiłam juz nie jesc 2 dni z rzedu nie czułam poprostu głodu i siedziec bez emocji. Moja mama zauważyłato po jakims czasie jednak ona również bardzo mocno przeżyła śmierć taty nie dawałą sobie rady i niestety cała złośc i frustracje przelewałą na mnie. Nie raz usłyszałam że jeżeli tak bardzo chce umrzeć to powinnam się zabić ( nie mowiłam jej wtedy nic o śmierci poprostu siedziałam bez emocji z nietknietym jedzeniem przed nosem) Jak widać nie posłuchałąm jej. Z czasem było troche lepiej. Stany depresyjne i lękowe mineły z czasem. Prawdziwa nerwica rozwineła się u mnie gdy skończyłam 19 lat, a zaczeło się niewinnie... Duszności zawroty głowy,kołatanie serca zadażały mi sie od czasu do czasu, eh nic takiego przemęczenie. Majały tygodnie i coraz gorzej uczucie że umieram,uczucie odrealnienia,napięcie mięsniowe, nie przespane noce. Mnóstwo lekarzy, mnóstwo badań ''Jest pani zdrowa'' żadnemu nie przyszło do głowy że to moze być na tle nerwowym. Mineły 4 miesiące a ja z powodu atakówpaniki zamkłam się w domu (wyjscie ze smiecami było dla mnie nie lada wyzwaniem). Nie wiedziaąłm co mi jest czułam że świruje. Z pomocą przyszłą mi przyjaciólka przed ktorą (jako pierwsza) otworzyłam sie i powiedziałam co sie dzieje) ''Kochana to nerwica jutro idziemy do psychiatry'' Co nerwica? Przecież ja czuje że umieram i sie dusze a nie trzaskam talerzami. Niemogłam uwierzyć, zaczełam czytac na ten temat a moje oczy oczy zrobiły się duże jak filiżanki i poczułam wielką ulge żejest dla mnie nadzieja. Na dzień dobry dostałąm tabletki normalne i dorazne ( nie pamiatam już nazw) pomogły jednak zaczeły się nieprzyjemne efekty uboczn. Dużo razy miałam zmieniane tabletki aż w koncu idealna dla mnie okazała się welafaksyna ktora leczyłam sie 2 lata. Do psychologa odważyłam sie raz pojśc jedank nie potrafiłam się otworzyć powiedzieć wszystkiego bo bałam sie że zostane uznana za wariata. Wychodziłam na sile z domu ataki nerwicy nie pojawiały się juz albo o bardzo małej sile ktore potrafiłam zdusic w zarodku. Poszłąm do pracy wszystko było dobrze. Powiedziałam mojej mamie o nerwicy w końcu zrozumiała (chociaż troche) a przynajmniej to zaakceptowała. W 2012 roku zaszłam w ciąże musiałam odstawić welafaksyne bałam się ataków paniki jednak nie miałam ich jednak musiałam brać duze dawki magnezu (10 tabletek dziennie w 3 trymestrze 12) ze względu na napiecie miesniowe,magnez troche pomagał. Urodziłam dziecko ciesze się macieżyństwem córka ma już prawie 13 miesiecy ja karmie piersia wiec nie biore dalej welafaksyny. Jednak zaczeły powracać w tym roku ataki paniki, najpierw bardzo rzadko raz na miesiac o słabej sile. Pożniej coraz czesciej, coraz mocniejsze. Teraz mam problemy ze snem boje sie połozyc spac, meczy mnie zwłaszcza wieczorem pobudzenie napięcie mięscni (nogi). Mam dziecko boje się iśc do psychologa żeby nie zostało zgłoszone gdzieś ze wariatka ma dziecko i by mi jej nie zabrali. Córka jest wszystkim co mam (jestem samotna matka) i chce normalnie żyć. Nie wiem comam robić gdzie szukac pomocy by mi jej udzielono a nie potraktowano za wariata. Jestem normalna matką tylko mam ataki paniki i problemy ze snem jednak dla ludzi to tylko nie jest czymś normalnym. Ja juz sama nie wiem co robić?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2014, 10:56

Smutny powrót

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 sie 2014, 14:12
Idź do psychiatry, nie potrzeba skierowania, nikt nie będzie wiedział, umów się przez telefon i po problemie. Powiedz co brałaś, co ci pomagało i tyle. Ludzie ze schizofrenią są lekarzami, prawnikami, ataki paniki to nie wyrok negujący twoją zdolność wychowania dziecka. Toczysz jakąś batalie nad ustanowieniem z kim ma być dziecko czy coś?
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Smutny powrót

Avatar użytkownika
przez kosmostrada 15 sie 2014, 14:50
Nie obawiaj się, przy nerwicy nie zamykają w szpitalu i nie zabierają dzieci. Większośc z nas miała obawy przed wizytą u psychiatry. Idź do lekarza i szczerze powiedz, o co chodzi. Małą możesz już od piersi odstawic, więc jeżeli lekarz ci przepisze leki, będziesz mogła je wziąc. Wiem, że to frazes, ale córeczka cię potrzebuje w dobrej formie. Zrób to jak najszybciej dla niej.
Ever tried? Ever failed? No matter. Try again. Fail again. Fail better.
S. Beckett
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7431
Dołączył(a)
27 lip 2014, 16:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Smutny powrót

przez LadyLuna90 15 sie 2014, 17:55
Kontrast: Nie nie tocze batalii,ojciec dziecka dobrowolnie zrzekł sie w sadzie praw do dziecka.

kosmostrada: Zdaje sobie sprawe że troche przesadzam z zabraniem mi dziecka ale to natretne mysli, paniczny strach tak jak przy ataku paniki jestem przekonana że umieram mimo ze wiem ze to eh TYLKO nerwica tak jak gdy pomysle o wizycie u psychiatry/psychologa paralizuje mnie strach ze jestem zła (w sensie nienormalna) matką

Zapomniałąm jeszcze dodać że ostatnio tj od tego roku doszły u mnie jeszce stany euforyczne (nigdy ich nie miałam). Mam taką dziwną huśtawke zwłaszcza dopołudnia wystepuje umnie euforia (świat jest piękny a ja moge przenosic góry) a wieczorem napięcie, leki kłopoty ze snem. Nie wiem czy tą euforie mozna zaliczyc do objawów nerwicy?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2014, 10:56

Smutny powrót

Avatar użytkownika
przez Kontrast 15 sie 2014, 18:12
LadyLuna90, Pójdź do psychiatry, powiedz wszystko co tam masz, kiedy i jak, dostaniesz leki, zniknie ci wraz z tym to przeświadczenie/lęk/panika/obawa że osoby leczące się psychiatrycznie, nie powinny zajmować się dziećmi. Depresja po porodzie to rzecz całkowicie naturalna, do tego samotna matka, stres, panika, wiadomo. To nie jest żadna niepoczytalność, bo jakbyś była niepoczytalna to nie miała byś świadomości problemu. Idź będziesz mieć lżej:)
Nie znam roli którą gram. Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3551
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Smutny powrót

Avatar użytkownika
przez Oleksandra2014 17 sie 2014, 15:33
LadyLuna90, odstaw karmienie piersią, skoro maluch ma już ponad roczek, weź się za siebie, wróć do psychiatry i do leków, nie obawiaj się o małą - na pewno będzie szczęśliwszym dzieckiem, kiedy będzie miała szczęśliwą matkę :)
“Wszechświat to energia, która odpowiada na nasze oczekiwania.”

- James Redfield
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
11 sie 2014, 18:49

Smutny powrót

przez szrama 18 sie 2014, 02:52
Przeczytałem cały ten tekst i w większości jest tak jakbym czytał o sobie. Mówię tu o nerwicy oraz wieku w którym się ona pokazała i o samych objawach, które trwają u mnie do teraz. Byłem kilka lat temu u lekarza, ale nie powiedziałem mu wszystkiego. LadyLuna, Ty byłaś u lekarza więc możesz mi powiedzieć czy to nerwica natręctw bo ja zaczynam sobie wmawiać, że mam jakieś wady genetyczne, touretty i inne cuda, no bo przecież skąd u 6-letniego dziecka takie objawy, może to być "na szczęście" nerwica?
Offline
Posty
406
Dołączył(a)
30 kwi 2014, 03:49
Lokalizacja
lubuskie

Smutny powrót

przez essprit 18 sie 2014, 09:10
Lady, przede wszystkim - znajdź PSYCHOTERAPEUTĘ ! (a nie psychologa)
Leki doraźnie - jeśli już, a głównie - psychoterapia.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Smutny powrót

przez LadyLuna90 23 sie 2014, 08:44
szrama Nie wiem czy to nerwica natręctw ale tez sama wmawiam sobie wiele chorob np podczas ataków paniki. wyglada to w ten sposob kołatanie serca- to moze zawał, bol głowy, stany odrealnienia- rak mózgu, uszkodzenie mózgu, dusznosci- atak astmy (nie choruje na astme, mam co prawda alergie ale katar to nie to samo co astma) itp itd. Niby wiem że nic mi do cholery nie jest ale to te mysli natretne.

essprit Psychoterapeuci przyjmuja tylko prywatnie? Leki dorazne kiedyś brałam. Pomagały na chwile a potem było jeszcze gorzej...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
15 sie 2014, 10:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 5 gości

Przeskocz do