Hej

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Hej

Avatar użytkownika
przez crunchy 13 kwi 2014, 23:22
Zdecydowałem się tu zarejestrować, bo ciężko mi szukać wsparcia w rodzinie i znajomych. Mam kilku przyjaciół, ale nie do końca mnie rozumieją. Mam 20 lat, studiuję. Mieszkam z rodzicami i na razie się nie zanosi, żeby to się zmieniło. Przez 4 lata byłem w "związku" z jedną dziewczyną. Trudno to nazwać związkiem... znaliśmy się przez internet. Kilka tygodni temu w końcu się spotkaliśmy, ale w ostatnia niedzielę zakończyłem z nią znajomość. Zniszczyła mnie doszczętnie. Wiem, że to brzmi głupio, ale kochałem ją. Tak... jak można kochać kogoś przez internet... no można ;) Jedyne co mnie przy niej trzymało, to fakt, że mnie dowartościowywała. Czułem się zerem, ale jednak dawała mi poczucie bycia kimś ważnym. Myślałem, że jak się w końcu od niej oderwę to ruszę do przodu. (wiem, że taki okres po rozstaniu jest ciężki, mam jednak nadzieję, że dokonałem słusznej decyzji i z czasem to zaowocuje).
Od jakiś dwóch lat zdawałem sobie sprawę, że działa na mnie negatywnie. Zaczęły się pojawiać myśli samobójcze, które co jakiś czas wracają. Póki co nie mam zamiaru ze sobą skończyć. Mój ojciec gdy miałem dwa lata się powiesił. Miał zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Jest to dla mnie swego rodzaju hamulcem przed targnięciem się na swoje życie. Nie potrafiłbym zrobić tego samego rodzinie. Z drugiej strony, boję się porozmawiać z rodzicami o moich problemach. Boję się tego, że zaczną mnie traktować jak jajko... chyba wiecie co mam na myśli.
Nie widzę sensu w moim życiu, nie mam żadnego celu. Pieniądze, sport, pasje, nie są dla mnie żadną wartością. Żyję, bo żyję.

Chyba tyle słowem wstępu ;) mam nadzieję, że jakoś wyrwę się z tego gówna. Może nawet z waszą pomocą :)

Cześć wszystkim! :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 20:11

Hej

Avatar użytkownika
przez Arhol 14 kwi 2014, 00:13
Witamy na forum

Nawet w sieci można się uzależnić od kogoś emocjonalnie,choć paradoksalnie i zdroworozsądkowo wydaje się to niemożliwe.
Dobrze jednak że zakończyłeś toksyczną znajomość,to dobry krok,ważny,by od czegoś takiego się odciąć,jednak pewnie "rany" na psychice zostaną,co do myśli samobójczych,to już nie żarty,chodzisz do psychiatry albo na jakąś terapię?
Jeśli nie,radziłbym jednak skorzystać z pomocy.
Ewentualnie rozejrzeć się po forum i poczytać,może znajdziesz tu coś przydatnego.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Hej

Avatar użytkownika
przez carmen.s 14 kwi 2014, 00:14
Cześć crunchy, witamy :)
Trochę nietypowa ta sytuacja z Twoją byłą dziewczyną, no ale oby się jednak okazało, że to była słuszna decyzja. Twoje problemy są dość poważne i jeśli chcesz coś zmienić, pewnie nie obejdzie się bez fachowej pomocy i pracy nad sobą. Oby Ci sie udało! :)
Yeah, blowfishing this up.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
314
Dołączył(a)
16 mar 2014, 23:20
Lokalizacja
Dolny Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hej

Avatar użytkownika
przez crunchy 14 kwi 2014, 00:26
Mam zamiar się w końcu zebrać i pogadać z rodzicami. Chyba, że psycholog z NFZ daję radę? To bym nawet nie musiał im o tym mówić.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 20:11

Hej

Avatar użytkownika
przez Arhol 14 kwi 2014, 01:24
Osobiście szukałbym pomocy u psychoterapeutów,nie psychologów (choć zasady nie ma zapewne)
Ewentualnie psychiatra.
Co do rozmowy z rodzicami,tylko i wyłącznie jeśli masz do nich zaufanie i dobre relacje...
Choć i tu,czy mówić czy nie...też zależy...jeśli Lipnie z zaufaniem,darowałbym sobie,ale to już twoja własna decyzja..
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32445
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Hej

przez Maggda92 14 kwi 2014, 10:00
crunchy, :papa:
Maggda92
Offline

Hej

Avatar użytkownika
przez Yumekui 14 kwi 2014, 12:59
Ludzie posuwają się na tyle daleko, na ile im pozwalasz. Łatwiej jest zaprzeczyć swojej winie, ale zwykle jak coś nie gra to obie strony mają w tym swój udział.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
71
Dołączył(a)
08 paź 2012, 20:23
Lokalizacja
podlaskie

Hej

Avatar użytkownika
przez crunchy 14 kwi 2014, 15:34
Zdaję sobie sprawę, że jest w tym tez moja wina. Mam wyrzuty sumienia bo byliśmy też dobrymi przyjaciółmi, a ja ją zostawiłem. Zachowałem się strasznie samolubnie, ale mam nadzieję, że sama kiedyś zrozumie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 20:11

Hej

Avatar użytkownika
przez khaleesi 16 kwi 2014, 14:11
crunchy napisał(a):Zdecydowałem się tu zarejestrować, bo ciężko mi szukać wsparcia w rodzinie i znajomych. Mam kilku przyjaciół, ale nie do końca mnie rozumieją. Mam 20 lat, studiuję. Mieszkam z rodzicami i na razie się nie zanosi, żeby to się zmieniło. Przez 4 lata byłem w "związku" z jedną dziewczyną. Trudno to nazwać związkiem... znaliśmy się przez internet. Kilka tygodni temu w końcu się spotkaliśmy, ale w ostatnia niedzielę zakończyłem z nią znajomość. Zniszczyła mnie doszczętnie. Wiem, że to brzmi głupio, ale kochałem ją. Tak... jak można kochać kogoś przez internet... no można ;) Jedyne co mnie przy niej trzymało, to fakt, że mnie dowartościowywała. Czułem się zerem, ale jednak dawała mi poczucie bycia kimś ważnym. Myślałem, że jak się w końcu od niej oderwę to ruszę do przodu. (wiem, że taki okres po rozstaniu jest ciężki, mam jednak nadzieję, że dokonałem słusznej decyzji i z czasem to zaowocuje).
Od jakiś dwóch lat zdawałem sobie sprawę, że działa na mnie negatywnie. Zaczęły się pojawiać myśli samobójcze, które co jakiś czas wracają. Póki co nie mam zamiaru ze sobą skończyć. Mój ojciec gdy miałem dwa lata się powiesił. Miał zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Jest to dla mnie swego rodzaju hamulcem przed targnięciem się na swoje życie. Nie potrafiłbym zrobić tego samego rodzinie. Z drugiej strony, boję się porozmawiać z rodzicami o moich problemach. Boję się tego, że zaczną mnie traktować jak jajko... chyba wiecie co mam na myśli.
Nie widzę sensu w moim życiu, nie mam żadnego celu. Pieniądze, sport, pasje, nie są dla mnie żadną wartością. Żyję, bo żyję.

Chyba tyle słowem wstępu ;) mam nadzieję, że jakoś wyrwę się z tego gówna. Może nawet z waszą pomocą :)

Cześć wszystkim! :)


witaj crunchy

Kestrel napisał(a):Nawet w sieci można się uzależnić od kogoś emocjonalnie,

ano mozna tym bardziej jak ktoś się jawi jako sympatyczny kumpel który świetnie rozumie wszystko :evil:
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Hej

Avatar użytkownika
przez lucy1979 16 kwi 2014, 14:49
Ale co to za związek? Bez ciupciania? Nie kumam. :D
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Hej

Avatar użytkownika
przez crunchy 16 kwi 2014, 16:47
Mimo,że internetowy to ekhm... znaliśmy się dobrze :P zresztą jak się spotkaliśmy to jakiś większych krępacji nie było, bo się znaliśmy jak łyse konie :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 20:11

Hej

Avatar użytkownika
przez khaleesi 16 kwi 2014, 16:57
crunchy, a ona powiedziała, że Cie kocha? Wybacz ale brzmi to nieco dziwnie. Rozumiem zauroczenie i zakochanie ale to nie miłość. Nie rozumiem też jak mozna dyskutowac matrymonialnie z kimś przez 4 lata? :shock: Przed spotkaniem mojego chłopaka najdłużej rozmawiałam w matrymonialny sposób do pół roku i tylko dlatego żeby sie nie okazało, że to morderca, zboczeniec, fetyszysta itd itp. w celach bezpieczeństwa. Nigdy nie ufam w 100% osobie której na oczy nie widziałam
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Hej

Avatar użytkownika
przez crunchy 16 kwi 2014, 17:07
Tak, mówiła, że mnie kocha. Mieszka praktycznie na drugim końcu Polski. Mieliśmy się spotkać jakoś po roku, ale się bała, że jej chłopak się dowie, jakieś inne ściemy. Strasznie się wtedy pokłóciliśmy, ale no w końcu znowu rozmawialiśmy. Z czasem sobie zdałem sprawę, że moje uczucie do niej jest zupełnie inne, niż jej do mnie. No, ale byliśmy już na takim etapie, że nie potrafiłem sobie wmówić, żeby dać spokój. Spotkaliśmy się, była okazja. Na 3 dni. Na "neutralnym" terenie ;) fajnie było, ale uświadomiłem sobie, że i tak nigdy nie będziemy w związku, a jak mam ją spotykać raz na pół roku albo i dłużej to to jest bez sensu. Za długo do tej decyzji dojrzewałem, zdecydowanie za długo ;) tak jak pisałem wcześniej, trudno mi było ją zostawić, bo mimo, że wśród facetów jest taka obrotna, to jednak jest bardzo samotna, a ja byłem jedyną osobą której mogła wszystko powiedzieć. Nie chciałem zostawiać przyjaciela, ale postąpiłem samolubnie, za co mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony... stałem w miejscu, wegetowałem, czekałem na jakiś cud. Wydaje mi się, że z biegiem czasu to sobie wybaczę i okaże się to słusznie podjętą decyzją.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
13 kwi 2014, 20:11

Hej

Avatar użytkownika
przez khaleesi 16 kwi 2014, 17:12
crunchy napisał(a):Tak, mówiła, że mnie kocha. Mieszka praktycznie na drugim końcu Polski. Mieliśmy się spotkać jakoś po roku, ale się bała, że jej chłopak się dowie, jakieś inne ściemy. Strasznie się wtedy pokłóciliśmy, ale no w końcu znowu rozmawialiśmy. Z czasem sobie zdałem sprawę, że moje uczucie do niej jest zupełnie inne, niż jej do mnie. No, ale byliśmy już na takim etapie, że nie potrafiłem sobie wmówić, żeby dać spokój. Spotkaliśmy się, była okazja. Na 3 dni. Na "neutralnym" terenie ;) fajnie było, ale uświadomiłem sobie, że i tak nigdy nie będziemy w związku, a jak mam ją spotykać raz na pół roku albo i dłużej to to jest bez sensu. Za długo do tej decyzji dojrzewałem, zdecydowanie za długo ;) tak jak pisałem wcześniej, trudno mi było ją zostawić, bo mimo, że wśród facetów jest taka obrotna, to jednak jest bardzo samotna, a ja byłem jedyną osobą której mogła wszystko powiedzieć. Nie chciałem zostawiać przyjaciela, ale postąpiłem samolubnie, za co mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony... stałem w miejscu, wegetowałem, czekałem na jakiś cud. Wydaje mi się, że z biegiem czasu to sobie wybaczę i okaże się to słusznie podjętą decyzją.

Padłam :lol: Super na początku odległośc nie stanowi problemu gorzej po jakimś czasie wiem po sobie Ale moment zarywałeś do zajętej panny? Kurde przypomina mi to zachowanie pewnej osoby
"Zajmij się życiem albo umieraniem"
Nie wystarczy mieć rozum, trzeba jeszcze posiadać go tyle, by go nie mieć za dużo.~~Andre Maurois
Jest cechą głupo­ty dos­trze­gać błędy in­nych, a za­pomi­nać o swoich
Avatar użytkownika
Offline
Mistrz Avatara
Posty
12625
Dołączył(a)
20 lis 2010, 22:09
Lokalizacja
Kraina Czarów ekm Smoczków! :)

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do