Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Zdecydowałem się tu zarejestrować, bo ciężko mi szukać wsparcia w rodzinie i znajomych. Mam kilku przyjaciół, ale nie do końca mnie rozumieją. Mam 20 lat, studiuję. Mieszkam z rodzicami i na razie się nie zanosi, żeby to się zmieniło. Przez 4 lata byłem w "związku" z jedną dziewczyną. Trudno to nazwać związkiem... znaliśmy się przez internet. Kilka tygodni temu w końcu się spotkaliśmy, ale w ostatnia niedzielę zakończyłem z nią znajomość. Zniszczyła mnie doszczętnie. Wiem, że to brzmi głupio, ale kochałem ją. Tak... jak można kochać kogoś przez internet... no można ;) Jedyne co mnie przy niej trzymało, to fakt, że mnie dowartościowywała. Czułem się zerem, ale jednak dawała mi poczucie bycia kimś ważnym. Myślałem, że jak się w końcu od niej oderwę to ruszę do przodu. (wiem, że taki okres po rozstaniu jest ciężki, mam jednak nadzieję, że dokonałem słusznej decyzji i z czasem to zaowocuje).

Od jakiś dwóch lat zdawałem sobie sprawę, że działa na mnie negatywnie. Zaczęły się pojawiać myśli samobójcze, które co jakiś czas wracają. Póki co nie mam zamiaru ze sobą skończyć. Mój ojciec gdy miałem dwa lata się powiesił. Miał zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Jest to dla mnie swego rodzaju hamulcem przed targnięciem się na swoje życie. Nie potrafiłbym zrobić tego samego rodzinie. Z drugiej strony, boję się porozmawiać z rodzicami o moich problemach. Boję się tego, że zaczną mnie traktować jak jajko... chyba wiecie co mam na myśli.

Nie widzę sensu w moim życiu, nie mam żadnego celu. Pieniądze, sport, pasje, nie są dla mnie żadną wartością. Żyję, bo żyję.

 

Chyba tyle słowem wstępu ;) mam nadzieję, że jakoś wyrwę się z tego gówna. Może nawet z waszą pomocą :)

 

Cześć wszystkim! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witamy na forum

 

Nawet w sieci można się uzależnić od kogoś emocjonalnie,choć paradoksalnie i zdroworozsądkowo wydaje się to niemożliwe.

Dobrze jednak że zakończyłeś toksyczną znajomość,to dobry krok,ważny,by od czegoś takiego się odciąć,jednak pewnie "rany" na psychice zostaną,co do myśli samobójczych,to już nie żarty,chodzisz do psychiatry albo na jakąś terapię?

Jeśli nie,radziłbym jednak skorzystać z pomocy.

Ewentualnie rozejrzeć się po forum i poczytać,może znajdziesz tu coś przydatnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć crunchy, witamy :)

Trochę nietypowa ta sytuacja z Twoją byłą dziewczyną, no ale oby się jednak okazało, że to była słuszna decyzja. Twoje problemy są dość poważne i jeśli chcesz coś zmienić, pewnie nie obejdzie się bez fachowej pomocy i pracy nad sobą. Oby Ci sie udało! :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam zamiar się w końcu zebrać i pogadać z rodzicami. Chyba, że psycholog z NFZ daję radę? To bym nawet nie musiał im o tym mówić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobiście szukałbym pomocy u psychoterapeutów,nie psychologów (choć zasady nie ma zapewne)

Ewentualnie psychiatra.

Co do rozmowy z rodzicami,tylko i wyłącznie jeśli masz do nich zaufanie i dobre relacje...

Choć i tu,czy mówić czy nie...też zależy...jeśli Lipnie z zaufaniem,darowałbym sobie,ale to już twoja własna decyzja..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

crunchy, :papa:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ludzie posuwają się na tyle daleko, na ile im pozwalasz. Łatwiej jest zaprzeczyć swojej winie, ale zwykle jak coś nie gra to obie strony mają w tym swój udział.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zdaję sobie sprawę, że jest w tym tez moja wina. Mam wyrzuty sumienia bo byliśmy też dobrymi przyjaciółmi, a ja ją zostawiłem. Zachowałem się strasznie samolubnie, ale mam nadzieję, że sama kiedyś zrozumie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zdecydowałem się tu zarejestrować, bo ciężko mi szukać wsparcia w rodzinie i znajomych. Mam kilku przyjaciół, ale nie do końca mnie rozumieją. Mam 20 lat, studiuję. Mieszkam z rodzicami i na razie się nie zanosi, żeby to się zmieniło. Przez 4 lata byłem w "związku" z jedną dziewczyną. Trudno to nazwać związkiem... znaliśmy się przez internet. Kilka tygodni temu w końcu się spotkaliśmy, ale w ostatnia niedzielę zakończyłem z nią znajomość. Zniszczyła mnie doszczętnie. Wiem, że to brzmi głupio, ale kochałem ją. Tak... jak można kochać kogoś przez internet... no można ;) Jedyne co mnie przy niej trzymało, to fakt, że mnie dowartościowywała. Czułem się zerem, ale jednak dawała mi poczucie bycia kimś ważnym. Myślałem, że jak się w końcu od niej oderwę to ruszę do przodu. (wiem, że taki okres po rozstaniu jest ciężki, mam jednak nadzieję, że dokonałem słusznej decyzji i z czasem to zaowocuje).

Od jakiś dwóch lat zdawałem sobie sprawę, że działa na mnie negatywnie. Zaczęły się pojawiać myśli samobójcze, które co jakiś czas wracają. Póki co nie mam zamiaru ze sobą skończyć. Mój ojciec gdy miałem dwa lata się powiesił. Miał zaburzenie afektywne dwubiegunowe. Jest to dla mnie swego rodzaju hamulcem przed targnięciem się na swoje życie. Nie potrafiłbym zrobić tego samego rodzinie. Z drugiej strony, boję się porozmawiać z rodzicami o moich problemach. Boję się tego, że zaczną mnie traktować jak jajko... chyba wiecie co mam na myśli.

Nie widzę sensu w moim życiu, nie mam żadnego celu. Pieniądze, sport, pasje, nie są dla mnie żadną wartością. Żyję, bo żyję.

 

Chyba tyle słowem wstępu ;) mam nadzieję, że jakoś wyrwę się z tego gówna. Może nawet z waszą pomocą :)

 

Cześć wszystkim! :)

 

witaj crunchy

 

Nawet w sieci można się uzależnić od kogoś emocjonalnie,

ano mozna tym bardziej jak ktoś się jawi jako sympatyczny kumpel który świetnie rozumie wszystko :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mimo,że internetowy to ekhm... znaliśmy się dobrze :P zresztą jak się spotkaliśmy to jakiś większych krępacji nie było, bo się znaliśmy jak łyse konie :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

crunchy, a ona powiedziała, że Cie kocha? Wybacz ale brzmi to nieco dziwnie. Rozumiem zauroczenie i zakochanie ale to nie miłość. Nie rozumiem też jak mozna dyskutowac matrymonialnie z kimś przez 4 lata? :shock: Przed spotkaniem mojego chłopaka najdłużej rozmawiałam w matrymonialny sposób do pół roku i tylko dlatego żeby sie nie okazało, że to morderca, zboczeniec, fetyszysta itd itp. w celach bezpieczeństwa. Nigdy nie ufam w 100% osobie której na oczy nie widziałam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, mówiła, że mnie kocha. Mieszka praktycznie na drugim końcu Polski. Mieliśmy się spotkać jakoś po roku, ale się bała, że jej chłopak się dowie, jakieś inne ściemy. Strasznie się wtedy pokłóciliśmy, ale no w końcu znowu rozmawialiśmy. Z czasem sobie zdałem sprawę, że moje uczucie do niej jest zupełnie inne, niż jej do mnie. No, ale byliśmy już na takim etapie, że nie potrafiłem sobie wmówić, żeby dać spokój. Spotkaliśmy się, była okazja. Na 3 dni. Na "neutralnym" terenie ;) fajnie było, ale uświadomiłem sobie, że i tak nigdy nie będziemy w związku, a jak mam ją spotykać raz na pół roku albo i dłużej to to jest bez sensu. Za długo do tej decyzji dojrzewałem, zdecydowanie za długo ;) tak jak pisałem wcześniej, trudno mi było ją zostawić, bo mimo, że wśród facetów jest taka obrotna, to jednak jest bardzo samotna, a ja byłem jedyną osobą której mogła wszystko powiedzieć. Nie chciałem zostawiać przyjaciela, ale postąpiłem samolubnie, za co mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony... stałem w miejscu, wegetowałem, czekałem na jakiś cud. Wydaje mi się, że z biegiem czasu to sobie wybaczę i okaże się to słusznie podjętą decyzją.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tak, mówiła, że mnie kocha. Mieszka praktycznie na drugim końcu Polski. Mieliśmy się spotkać jakoś po roku, ale się bała, że jej chłopak się dowie, jakieś inne ściemy. Strasznie się wtedy pokłóciliśmy, ale no w końcu znowu rozmawialiśmy. Z czasem sobie zdałem sprawę, że moje uczucie do niej jest zupełnie inne, niż jej do mnie. No, ale byliśmy już na takim etapie, że nie potrafiłem sobie wmówić, żeby dać spokój. Spotkaliśmy się, była okazja. Na 3 dni. Na "neutralnym" terenie ;) fajnie było, ale uświadomiłem sobie, że i tak nigdy nie będziemy w związku, a jak mam ją spotykać raz na pół roku albo i dłużej to to jest bez sensu. Za długo do tej decyzji dojrzewałem, zdecydowanie za długo ;) tak jak pisałem wcześniej, trudno mi było ją zostawić, bo mimo, że wśród facetów jest taka obrotna, to jednak jest bardzo samotna, a ja byłem jedyną osobą której mogła wszystko powiedzieć. Nie chciałem zostawiać przyjaciela, ale postąpiłem samolubnie, za co mam wyrzuty sumienia. Z drugiej strony... stałem w miejscu, wegetowałem, czekałem na jakiś cud. Wydaje mi się, że z biegiem czasu to sobie wybaczę i okaże się to słusznie podjętą decyzją.

Padłam :lol:Super na początku odległośc nie stanowi problemu gorzej po jakimś czasie wiem po sobie Ale moment zarywałeś do zajętej panny? Kurde przypomina mi to zachowanie pewnej osoby

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak się poznaliśmy to była wolna, nie jestem takim typem faceta, który podbija do zajętych :P nie wiem czemu Cię to bawi... nikt tego nie może zrozumieć, że można pokochać przez internet :cry: co w tym takiego dziwnego? Spędzaliśmy ze sobą całe dnie, rozmawiając na skypie, grając w różne gry. Woleliśmy spędzać czas ze sobą, zaszycie w swoich pokojach, niż wychodzić do ludzi. To normalne, że więź się pomiędzy nami wytworzyła. Co do tego, że ona miała chłopaka. Miałem jej zabronić? :P Strasznie dziwne to wszystko było... wszyscy moi znajomi mnie opie#$alali za to, że dalej utrzymuje z nią kontakt. No ale sam musiałem w końcu do tego dojść.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozumiem więż bo ja też jak rozmawiam z kims prawie codziennie bo przyzwyczajam się do osób szybko ale to nie miłość. ile ona miała lat 16?. Brakuje mi też rozmów z pewną osobą która bardzo mnie zawiodła jako znajomy i nigdy po tej osobie nie spodziewałabym się podobnego zachowania ale co mam zrobic?zycie idzie dalej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

21 starsza ode mnie o rok ;) było, minęło. Oby teraz było tylko lepiej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×