Faceci, którzy odchodzą...

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Korba 24 mar 2009, 13:02
wierz mi, mi też jest ciężko nawet aktualnie, bo całkiem niedawno ktoś mi skopał tyłek i nadal ku.rewsko boli. ale rozpaczanie i pytanie "dlaczego, dlaczego, dlaczego?" jest bez sensu.... nie lubię być słaba. mnie bardzo boli, cały czas, ale ja to ukrywam i nie lubię o tym rozmawiać, bo nie chcę się nakręcać. nie chcę, żeby mnie to jeszcze bardziej powaliło, ja się skupiam na tym, jak się otrząsnąć. ja nie potrafię przestać kochać z dnia na dzień, więc wierz mi - rany noszę ze sobą długo, ale dużo od siebie wymagam. i nie tracę nadziei na szczęście, nigdy :) dlatego uważam, że jeśli coś mi się nie udało, to tak miało być, chociaż sensu tego do końca nie pojmuje. jeśli ktoś mnie rani, mówienie o tym te rany pogłębia. dlatego ja się zamykam w sobie i idę dalej. bycie ofiarą nie jest w mojej naturze. nie twierdzę wcale, że to jest jedyny słuszny sposób postępowania, ale ja inaczej nie potrafię.
także rozumiem, naprawdę, jak to jest, gdy ktoś kogo się kocha, zadaje cios.
Korba
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

Avatar użytkownika
przez laguna 24 mar 2009, 13:11
i dobrze robisz, ale niektorzy nie potrafia tak, lubia zeby kazdy sie przejmowal, lubia byc ofiarami... ja chyba lubie w kazdym razie. fakt, ze co sie stalo juz sie nie odstanie, i trzeba patrzec w przod nie wstecz, ale czasami to wszystko jest jakby wciaz tak blisko mnie, ze nie potrafie tego zamknac, pozwolic temu odplynac.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Korba 24 mar 2009, 13:17
jedno z czym nie umiem sobie poradzić, to nie umiem wybaczyć.
Korba
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Faceci, którzy odchodzą...

Avatar użytkownika
przez laguna 24 mar 2009, 13:22
ja, zalezy komu... ale wybaczenie przychodzi mi bardzo trudno. od pazdziernika wciaz tej zdrady nie wybaczylam, powoli ucze sie isc dalej. kilka dni jest dobry humor, potem jest maksymalny dol, i tak w kolko. mozna ocipiec. kiedys mu wybacze, ale mysle ze dluugo bede sie jeszcze meczyc. moze rok... wciaz jestem pelna gniewu i zalu, nienawisci do niego, do tej laski i do samej siebie ze bylam tak glupia. tragedia.

dzis nacpalam w siebie tyle prochow ze mimo gorszego dnia nic nie czuje. az mi fajnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
17 lut 2009, 13:03
Lokalizacja
brak

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Korba 24 mar 2009, 13:47
z tymże ja wiem, że ja sobie to odbije na kimś innym. taka gówniana sprawiedliwość.......

heh, gdybym mogła to bym była cały czas na Xanaxie i słuchała grupy Archive, ale na szczęście - nie mogę :smile:
Korba
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez bunny_wrrr 24 mar 2009, 21:31
strata partnera to zawsze strata i mozna ja porownac ze smiercia kogos bliskiego
wiec dochodzenie to siebie ma pewne fazy krocej lub dluzej trwajace
az w koncu nadchodzi pogodzenie i akceptacja
kazdy ma prawo do takiej 'zaloby'
takie swoiste katharisis pozwala pojsc dalej bez cienia przeszlosci
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez evelina 24 mar 2009, 22:20
"strata partnera to zawsze strata i mozna ja porownac ze smiercia kogos bliskiego"

zgadzam się.... czasami trudno nawet w nowym zwiazku gdy sie kocha - zapomniec o trudnych sytuacjach z przeszlości

a odnosnie pogrzebow to ja po smierci mojej mamy nie moge dojsc do dzisiaj a minelo juz kilkanascie lat..
evelina
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Ridllic 24 mar 2009, 23:01
nie wiem dlaczego ale zamiast strata partnera przeczytałem "stara pantera" :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: ale brechtam teraz z siebie
Ridllic
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez evelina 25 mar 2009, 00:08
Ridllic napisał(a):"stara pantera"


:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
evelina
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez bunny_wrrr 25 mar 2009, 00:26
Ridllic napisał(a):"stara pantera"
freud by pewnie nam cos o tym powiedzial :mrgreen:
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Ridllic 25 mar 2009, 00:29
fajnie ze sie śmiejemy ze mnie lepiej sie bedzie nam spało ;)
Ridllic
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez evelina 25 mar 2009, 00:34
Ridllic napisał(a):fajnie ze sie śmiejemy ze mnie lepiej sie bedzie nam spało ;)


z Ciebie? nie... z Twojej "panterki" :)
evelina
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez Ridllic 25 mar 2009, 00:37
ja i moja pantera mamy dystans wiec można się z nas śmiać :mrgreen:
Ridllic
Offline

Re: Faceci, którzy odchodzą...

przez evelina 25 mar 2009, 00:39
Ridllic napisał(a):ja i moja pantera mamy dystans wiec można się z nas śmiać :mrgreen:

hahahahaa naprawde to mnie rozwalilo teraz :mrgreen:
uwielbiam WAS :mrgreen:
evelina
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot] i 9 gości

Przeskocz do