Problemy w związku, rozstanie

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 23 lut 2016, 03:54
Witam wszystkich. Chciałbym opisać swoja sytuację, licząc może na jakieś słowa otuchy, oraz wasze opinie czy dobrze oceniłem pewne rzeczy.
Zacząłem być z dziewczyną 3 lata temu.. Na początku wszystko wspaniale, codzienne spotkania, smsy, rozmowy itd. Nigdy w życiu nie byłem tak szczęśliwy jak wtedy. Trwało to około roku, oczywiście kłótnie, spory itd. były bardzo często, ale to spowodowane innymi poglądami, i dość wybuchowymi charakterami, ale potrafiliśmy rozmawiać i zaakceptować swoje zdania nawzajem. Po 2 latach postanowiliśmy wspólnie z koleżanka wynająć mieszkanie, ze względu że szliśmy na studia razem do innego miasta. Wcześniej przed związkiem, mój plan na życie był taki, aby zostać w swoim mieście, pójść po technikum do pracy, i studiować zaocznie, ale moja dziewczyna szła na studia dzienne, i przez to ze nie chciałem z nią żyć na odległość, zrezygnowałem całkowicie ze swoich planów, i postanowiłem przeprowadzić się z nią. Po przeprowadzce, wszystko było super, codziennie spędzaliśmy czas, spacery, wychodzenie na piwko, wieczorem wino i film itd. Po pewnym czasie, zaczął się przełomowy etap w naszym związku. Ona doszła do wniosku, ze było tak super, ponieważ nie miała swojego zdania i robiła wszystko co ja chciałem, z czym się nie zgodzę, bo od początku związku każdy z nas miał swoje zdanie które każdy akceptował, i wszystko robiliśmy tak aby każdy z nas był zadowolony. Zaczęła się ciągle stawiać, robić mi na złość aby mieć satysfakcję że nie jest po mojej myśli, o wszystko zaczęła się czepiać, codzienne awantury które ona w większości prowokowała w sposób następujący, byle jaki głupi, nic nie znaczący powód, zaczyna się jej histeria, gadanie ciągłe bez większego sensu, obrażanie mnie, wmawianie mi że znów coś złego zrobiłem , moja postawa przez kilkanaście minut wyglądała tak, że prosiłem żeby się uspokoiła, nie wdawałem się w tę kłótnię, ignorowałem wszelkie obrazy które leciały w moim kierunku.. ona nadal to podsycała, na coraz więcej sobie pozwalała.. kiedy czasami trwało to prawie godzinę, po prostu nie wytrzymywałem i mówiłem jej coś obraźliwego, żeby po prostu się obraziła i przestała ciągnąc tą bezsensowną awanturę, która nie miała niczego na celu, tylko po prostu aby się pokłócić. Codziennie tego typu kłótnie... Po pewnym czasie zaczęliśmy się od siebie oddalać, ja już jej nie potrafiłem wszystkiego powiedzieć, nic ją nie interesowało, zaczęła spędzać swój cały czas na uczelni/seriale/koleżanki, na mnie nigdy nie miała czasu bo zawsze miała coś ważniejszego. W niczym nie mogliśmy dojść do porozumienia, nawet w rzeczach typu jakie zakupy robimy, jej wiecznie coś nie pasowało, ja na wszystko jej ulegałem, bo po prostu nie chciałem kolejnych kłótni. Przez ostatnie pół roku, całkowicie się wszystko zepsuło. Przestała mnie całkowicie szanować, potrafiła mi wszystko powiedzieć, poniżyć, tak po prostu bez powodu, i uważała że na to zasługuję, 0 szacunku wobec mnie, ciągle wredna, chamska, arogancka, egoistka. Czułem się jak kompletnie niepotrzebny, najgorszy śmieć, zawsze byłem na ostatnim miejscu, wszystko i wszyscy ważniejsi, ciągle wszystkie winy zwalała na mnie. Ogólnie ona ma niską samoocenę, często mi to mówiła, ja zawsze chciałem jej pomóc, chwalić ją, pokazywać ze w nią wierzę itd. ale zawsze gdy coś takiego robiłem, ona dostawała skrzydeł i traktowała mnie jeszcze gorzej... Ona ciągle obwiniała mnie o wszystko, o to że się od siebie oddaliliśmy, przestaliśmy ze sobą rozmawiać itd, a ona twierdziła ze wszystko robi dobrze. Często próbowałem jej powiedzieć co mi nie pasuje w naszym związku, co mi nie pasuje w jej zachowaniu, ale ona zawsze odbierała to jako ze chcę ją poniżyć, obrazić, niczego nie przyjmowała do wiadomości. Ostatnie 2 miesiące to całkowita porażka. Zawaliłem studia, rozpętały się między nami naprawdę okropne awantury o nic, ciągłe obrażanie, często mnie uderzała w głowę itd. a później znów zwalała wszystko na mnie a na każdy swój czyn znajdywała usprawiedliwienie, bo ona była zdenerwowana.. Rozstaliśmy się miesiąc temu. Wyprowadziłem się.. Ona przez cały czas olewała mnie, wszystkim znajomym opowiadała niestworzone rzeczy na mój temat, wszyscy zaczęli mnie uważać za takiego jak ona mnie opisywała, mimo ze nie znali prawdy.. Ja mimo wszystko próbowałem się z nią dogadać, spotkać, wyjaśnić, niestety 2 tygodnie ciągle stawiała swoje warunki, ze wszystko mam w sobie zmienić itd. Po pewnym czasie, zacząłem sobie odpuszczać, mimo ze okropnie mi na niej zależało, i bardzo ją kochałem.. Kiedy ona to zauważyła, ze zaczynam sobie odpuszczać, to postanowiła się ze mną spotkać.. I przeprosiła za swoją postawę, powiedziała ze chciała mi się specjalnie postawić, i mi pokazać (nie wiem co).. Wybaczyłem jej to, porozmawialiśmy, postanowiliśmy sobie dać szansę, zacząć wszystko od nowa z czystymi kartami i budować relacje od nowa.. Minęły 4 dni po rozmowie, a ona znów traktuje mnie jak zwykłego śmiecia, mimo ze nic nie zrobiłem, znów nie wie czego chce, nie wie czy chce ze mną być, i mówi ze jest jej lepiej beze mnie.. A dziś mnie za wszystko przeprosiła, powiedziała ze mnie nadal kocha i żałuje tego ze ciągle nie wie czego chce.. a po chwili, kolejna awantura, wyzwiska, i stawianie warunków, i zwalanie na mnie winy, i słowa ze nie chce być z taką osobą jak ja.. Rozum mi mówi, że to nie ma sensu, żeby skończyć ten związek.. ale serce mówi ze ją kocham i żeby starać to się naprawić... Bardzo mnie boli to, że ona tego w ogóle nie przeżywa.. niczym się nie przejmuje, to co do niej mówię to jednym uchem jej wpada, a drugim wypada. Stwierdziła że studia są dla niej najważniejsze.. A do tego stwierdziła, ze ma dosyć ze mną życia, bo trzymałem ja w klatce i ja kontrolowałem, a twierdzi to po tym, ze jak gdzieś była, i wróciła, to zapytałem po prostu co robiła i z kim była.. czy to jest kontrola?? Ja się cieszyłem kiedy ona się mną interesowała, pytała co robiłem, z kim byłem itd. Według mnie to normalne w związku. Obecnie kiedy ją zapytałem, czy w końcu jesteśmy razem czy nie, to odpowiedziała ze ja powinienem wiedzieć, i nie chce ze mną utrzymywać kontaktu, ani nie odbiera ani nie odpisuje.. Nigdy taki nie byłem, zawsze dążyłem do celu, byłem twardy, wszystko mówiłem w prost, a przez nią, przez ciągłe słuchanie jakim to jestem śmieciem nic nie wartym, nie chce mi się po prostu żyć. A z drugiej strony, wiem że jestem bardzo dobrym partnerem, bo jak często słucham co ludzie wyprawiają w swoich związkach i jak żyją ze sobą, to ja mam wrażenie że jestem idealny. Co sądzicie o tym wszystkim? Bardzo potrzebuję pomocy, otuchy, jakiś rad, bo sam sobie z tym nie radze, ledwo wyszedłem z jednego dołka, a wpadłem w kolejny.. i znów mam chore myśli samobójcze, miałem momenty że robiłem już małe kroki ku temu.. Wysiadła mi psychika przez ostatnie 2 lata życia z róznych powodow. Pozdrawiam wszystkich :roll:
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 23 lut 2016, 04:37
qwert123, Wasz zwiążek jest dość burzliwy ,z początku było ok póżniej dziewczyna aż tak się zmieniła czy tylko ukrywała swoje oblicze prawdziwe może jak była pewna swego to po prostu już nie musiała się starać i zachowywała się jak chciała?Toksyczna relacja
będąc z kimś trzeba Go szanować inaczej się nie da w obie strony ,jeśli to tak wygląda odpuść sobie bo sam widzisz że Ona sie nie zmieni a układ jest chory ,a Ty się wykanczasz.Zastanawiło mnie jedno Twoje zdanie o sobie ,,że jesteś bardzo dobrym partnerem''może i tak jest ale albo masz bardzo wysoką samoocenę albo brak Ci dystansu do siebie trochę jakieś to takie wszystko czarno-białe co napisałeś .Wiem jedno gdzie jest konflikt tam obie strony są jakoś winne temu co się dzieje złego.ALbo jesteś zbyt uległy ,albo też nie widzisz co robisz żle w każdym razie póki co ochłoń daj sobie czas na zastanowienie się nad tym wszystkim.Nie warto być w toksycznej relacji to na pewno .
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
797
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez tahela 23 lut 2016, 12:18
właśnie jak słysze bo ja byłem takim dobrym partnerem to mi sie lampka czerwona włacza, ale w sumie róznie bywa
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 23 lut 2016, 14:43
tahela napisał(a):właśnie jak słyszę bo ja byłem takim dobrym partnerem to mi się lampka czerwona włącza, ale w sumie różnie bywa

Już wyjaśniam.. Rzeczywiście dziwnie to zabrzmiało. Nie nie mam tak wysokiej samooceny, śmiem twierdzić ze mam niską przez te ostatnie 3 lata. Pisząc to miałem na myśli to, że nie jestem jak większość facetów o których często od kogoś słyszę, albo widzę po znajomych. Dbałem o nią, zawsze starałem się coś organizować aby się nie nudzić, czasami jakieś drobne prezenciki, zawsze mogła na mnie liczyć, wybaczałem jej praktycznie wszystko itd. To miałem na myśli ze nie byłem jakimś tyranem czy kimś, ze mogło to spowodować że się nagle ode mnie odwróciła.

Nie wiem tak na prawdę kim ona jest.. Raz płacze z byle powodu, a po 5 sekundach potrafi się przerodzić w rasowego twardziela, nic ją nie rusza, ona ma racje i wszystko ma w tyłeczku. Ja nie potrafię mieć podejścia że za mną dziewczyna musi latać i się o mnie ubiegać, ja po prostu chciałem odwzajemnionej miłości, i czuć się że naprawdę jestem kimś dla niej ważnym, a nie wszystko ważniejsze ode mnie. Bardzo często mówiła mi co robię źle, i po dłuższej analizie wiedziałem rzeczywiście co robiłem w późniejszym etapie źle, ale moje zachowanie w jakiś sposób było skutkiem jej postawy, np. przestałem z nią rozmawiać, nie pytałem o nic, bo zaraz by mnie zasypała nowinkami co u jej koleżanek słychać itd. których nigdy nie widziałem na oczy. Więc każdy unikałby rozmów dotyczących osób trzecich itd. Najgorsze jest to, ze nigdy nie miałem szczęścia do płci przeciwnej, i mam teraz w głowie myśli, ze nigdy nie znajdę normalnej dziewczyny, albo że nigdy o niej nie zapomnę.. Co to znaczy że to co napisałem jest czarno białe?
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 23 lut 2016, 15:08
qwert123,'' Czarno-białe ''okresliłam to dlatego ,że mam dziwne wrazenie ze Ty tutaj siebie opisałes jako faceta bez skazy (nie mowię że tak nie jest) a Ona to zły czarny charakter .Być może jest toksyczną osobą i ukrywała to dobrze przez ponad rok póżniej nagle się zmieniła o 180stopni to mnie zastanawia coś musiało z biegiem czasu narastać między Wami bo udawać aż tyle czasu raczej nie dałaby rady.
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
797
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 23 lut 2016, 15:41
Eteryczna napisał(a):qwert123,'' Czarno-białe ''okresliłam to dlatego ,że mam dziwne wrazenie ze Ty tutaj siebie opisałes jako faceta bez skazy (nie mowię że tak nie jest) a Ona to zły czarny charakter .Być może jest toksyczną osobą i ukrywała to dobrze przez ponad rok póżniej nagle się zmieniła o 180stopni to mnie zastanawia coś musiało z biegiem czasu narastać między Wami bo udawać aż tyle czasu raczej nie dałaby rady.


Oczywiście tak nie jest, nie ma osób idealnych i bez skazy, ale ja naprawdę robiłem wszystko dla niej i dla nas żeby to trwało do końca życia, bo tylko przy niej czułem że ja naprawdę żyje, nic bez niej nie daje mi takiego szczęścia.. Ja zawsze zapobiegałem kłótniom, starałem się zawsze podchodzić pokojowo i delikatnie do rozmów np. kiedy coś mi się nie podobało, ona natomiast najpierw rozpętała kłótnie, mnóstwo przykrych słów, wyzwisk, a później przeprosiła i myślała ze wszystko będzie dobrze. Teraz jej postawa wygląda tak, ze zbyt wiele było miedzy nami sytuacji, przykrych słów itd. żeby ona mogła normalnie ze mną żyć, ale do cholery, ona nie widzi tego że w większość sytuacji była sprowokowana przez nią,.. I do tego twierdzi że nigdy się nie zmienię.. Już nie wiem co mam robić, rozmawiać z nią nie da rady, niczego nie bierze do wiadomości, wszystko uważa że chce ją obrazić itd. Wszystko przez to że ma bardzo niską samoocenę..

Było fajnie przez tyle czasu, do póki nie stwierdziła że udawała osobę którą nie była, że nie miała swojego zdania, ze wszystko robiliśmy jak ja chce, a to zupełnie jest nie prawdą. I od tego momentu zaczęła ze wszystkim się stawiać, na żaden temat nie można było z nią porozmawiać bo jak wyraziłem swoje zdanie to mówiła ze narzucam jej swoje zdanie.., wszystko robić jak ona chce, a każda moja prośba typu "jedźmy razem autobusem 2 godziny później" kończyła się awanturą typu "znów chcesz żebyśmy wszystko robili jak ty chcesz" ...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 23 lut 2016, 17:00
qwert123, Czyli Ty się starałeś za bardzo?byle tylko było jak naljepiej tylko w związku dwojga ludzi to obie strony mają się tak samo starać ,wspierać i szanować to podstawa inaczej ...sam widzisz to był toksyczny związek od początku z racji także Twojej uległej postawy w zdrowym związku każdy ma prawo być sobą ,oczywiście umiejętnie wypracowany kompromis jak najbardziej ,teraz weż i przemyśl sobie że to nie mogło się udać ponieważ od początku nie miało dobrych fundamentów mimo że nadal ją kochasz wyciągnij z tego związku lekcje dla siebie czego on Cię nauczył na przyszłość,daj sobie czas a następnym razem jeśli umiejętnie przepracujesz te relacje powinno być lepiej już o to właśnie doswiadczenie.
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
797
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 23 lut 2016, 17:19
Zgadzam się z tym, ze to dwie osoby powinny się starać, u nas było tak tylko na początku, później już niestety nie. Wiem o tym że za bardzo się starałem, za bardzo o wszystko dbałem, chciałem żeby było między nami jak najlepiej bo naprawdę nie wyobrażam sobie życia bez niej.. Ja byłem sobą od początku do końca, lecz po prostu dbałem o nią bardziej niż o siebie, robiłem w większości rzeczy z myślą o niej i o nas, żeby nam to nie zaszkodziło. I byłem zadowolony, lecz brakowało mi odwzajemnienia, a otrzymywałem w zamia wykorzystywanie mojego dobrego serca. Nie wiem co dalej, ale obawiam się że na prawdę nie dam rady bez niej żyć... I do tego jeszcze ta świadomość, ze ona ma to wszystko gdzieś, jakby 3 lata związku nic dla niej nie znaczyło.. Okropne uczucie.. :(
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Eteryczna 23 lut 2016, 18:04
qwert123, Jesteś uzależniony od uczucia do Niej skoro aż tak opiszesz skrajnie swoje emocje?wiem że cierpisz to naturalne
daj sobie czas ,zasługujesz na szczęście na kogoś kto w pełni odwzajemni Twoje uczucie,starania postaraj się nie być z tymi emocjami sam jeśli masz znajomych,przyjaciół teraz bądż wsród nich albo znajdż sobie zajęcie cokolwiek co Cię odciągnie od tych myśli i pozwoli nabrać dystansu.
''Odwaga to nie brak strachu, lecz świadomość, że coś jest ważniejsze niż strach. Odważni nie żyją wiecznie, lecz ostrożni nie żyją wcale.
Spiewaj jakby nikt nie słuchał..
Tańcz jakby nikt nie patrzył..
Kochaj jakby nikt Cię nigdy nie zranił..
Żyj jakby niebo było tu na ziemi..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
797
Dołączył(a)
04 lis 2015, 12:03

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 24 lut 2016, 03:41
Mniej więcej wyjaśnia się powoli wszystko, niestety dowiaduję się wszystkiego od osób trzecich, bo od swojej niestety nie mogę na to liczyć. Mam wrażenie że ona uknuła sobie taki plan który teraz realizuje. W moje miejsce do mieszkania wprowadziła się jej koleżanka... Dziś chwile rozmawialiśmy przez telefon, niestety ona dalej twierdzi że wszystko jest moja wina, że ciągle płakała prze zemnie i teraz już więcej nie zamierza, i nie widzi dla nas szans bo wszystko zepsułem.. Jedno wiem na pewno, nigdy nie zaufam żadnej kobiecie, i żadnej kobiecie nie będę potrafił ukazać swoje dobre serce, i pokazać ze mi na kimś zależy, bo znów to wszyscy wykorzystają.. A najchętniej to bym chciał zniknąć z tego świata, ale nie chce ranić moich rodziców, nic więcej mnie tu nie trzyma..
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez Stracona100 24 lut 2016, 11:28
qwert123 ,
myślę, że Twoja partnerka znudziła się Toba i Twoją dobrocią. Zobaczyła jakiś "inny kolorowy świat" który bardzo jej się spodobał i postanowiła się od Ciebie uwolnić (być może kiedyś bardzo tego pożałuje). Nie chciała jednak być przyczyną rozstania, więc robiła wszystko abyś to Ty poczuł się winny. A Twoja uległość wydłużyła tylko bolesną agonię Waszego związku. Ona chce być wolna - pozwól jej na to. Ale nie pozwól na dręczenie siebie w imię ratowania związku, bo to nie ma najmniejszego sensu.
Rozumiem, że czujesz się pokrzywdzony i załamany taką postawą swojej partnerki. Rozumiem też, że nadal ją kochasz i chciałbyś odzyskać. Jest na to sposób, ale to proces trudny i długi (lata). Mianowicie musisz pokazać jej jak twardym i silnym jesteś mężczyzną (bo Twoją dobroć już zna). Musisz bronić swego honoru i definitywnie zakończyć ten związek, przestać starać się o jej zainteresowanie i zająć się sobą. Zacznij poważnie budować swoją pozycję, karierę zawodową, podnieś swoją wartość, niezależność. Przyda się też pewna dawka zdrowego egocentryzmu. Baw się i nie unikaj towarzystwa fajnych, wartościowych ludzi. Jestem pewna, że ONA (po tak długim związku) nie straci Cię z oka i będzie obserwować z daleka. Prawdopodobnie po czasie doceni to, co kiedyś jej dałeś i być może zatęskni za tą dobrocią, która teraz ją tak denerwuje.
A Ty za jakiś czas (np. za rok), kiedy już będziesz czuł się silny spotkasz się z nią po koleżeńsku i pogadacie sobie, co słychać. Być może wtedy na nowych fundamentach powstanie coś fajnego i trwałego opartego na wzajemnym poszanowaniu.

Jedno wiem na pewno, nigdy nie zaufam żadnej kobiecie, i żadnej kobiecie nie będę potrafił ukazać swoje dobre serce, i pokazać ze mi na kimś zależy

Każdy człowiek jest inny i nie możesz oceniać wszystkich na podstawie jednej kobiety.
Być może na prawdę byłeś za dobry, a Twoja dziewczyna nie potrafiła tego docenić, ale to nie znaczy, że nie należy być dobrym. Trzeba po prostu potrafić zachować umiar i nie dać się wykorzystać. W życiu spotkasz jeszcze wielu ludzi i z pewnością będą w nim tacy, którzy będą potrafili docenić tę zaletę. Nie można jednak być tylko dobrym, dlatego teraz powinieneś skupić się na budowaniu innych swoich cech - stanowczości, niezależności, zaradności, zdecydowania, odpowiedzialności i wewnętrznej siły.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1423
Dołączył(a)
18 sty 2016, 11:45

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez NN4V 24 lut 2016, 13:03
qwert123 napisał(a):...Jedno wiem na pewno, nigdy nie zaufam żadnej kobiecie, i żadnej kobiecie nie będę potrafił ukazać swoje dobre serce, i pokazać ze mi na kimś zależy, bo znów to wszyscy wykorzystają.. ....

Na pewno, nigdy, zawsze, wszyscy, każdy.
Słabe tym dajesz świadectwo o sobie. Może faktycznie ona ma ogląd sytuacji bliższy stanom rzeczywistym.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4309
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Problemy w związku, rozstanie

przez qwert123 25 lut 2016, 04:02
NN4V napisał(a):
qwert123 napisał(a):...Jedno wiem na pewno, nigdy nie zaufam żadnej kobiecie, i żadnej kobiecie nie będę potrafił ukazać swoje dobre serce, i pokazać ze mi na kimś zależy, bo znów to wszyscy wykorzystają.. ....

Na pewno, nigdy, zawsze, wszyscy, każdy.
Słabe tym dajesz świadectwo o sobie. Może faktycznie ona ma ogląd sytuacji bliższy stanom rzeczywistym.


Rozwiń swoją myśl aby nie było żadnych niedomówień.
Dla mnie to nie logiczne, jak można zaniedbywać tak faceta w związku, w związek angażowałem się głównie ja, tłumacząc że ma gorsze dni, dużo nauki na głowie itd..
A później po tym wszystkim jako główny powód tego ze była nieszczęśliwa w związku podaje, że trzymałem ją pod kloszem i ją kontrolowałem. A kiedy poprosiłem ją o podanie przykładów, to powiedziała że czasami dzwoniłem w jakieś sprawie do niej kiedy była z koleżanką, albo zapytałem co robiła i gdzie byli.. I udaje pokrzywdzoną, jakbym ją ranił, zdradzał, i torturował.. Ciągle powtarza ze mnie bardzo kocha, ze tęskni za mną, że nie potrafi o tym wszystkim zapomnieć, a kiedy pytam co stoi na przeszkodzie aby spróbować to wszystko przywrócić, te dobre chwile, to ona nagle stwierdza ze wszystko bez sensu. Od miesiąca nie mogę się doprosić o normalne spotkanie, i w końcu szczerze porozmawiać.. Ciągle mówi że nie wie czego chce, swoim zachowaniem ciągle ukazuje ze ma wszystko gdzieś i chce zakończenia związku, a kiedy jej mówię żebyśmy ten konflikt rozwiązali, albo w prawo albo w lewo, to ona nie chce, woli dalej grać na zwłokę.. Więc powiedziałem że skoro nie chce się spotkać, tyle czasu jej nie wystarczyło żeby się zastanowić nad nami, a ciągle się świetnie bawi z koleżankami, to musimy urwać kontakt.. to za chwile zaczyna płakać że ona tak nie da rady.. Ciągle wymaga ode mnie żebym ją zrozumiał, ale co mam zrozumieć, że robi wszystko aby zrzucić na mnie winę, udawać pokrzywdzoną, a ona się będzie świetnie bawić.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
22 lis 2015, 22:17

Problemy w związku, rozstanie

Avatar użytkownika
przez novymivo 25 lut 2016, 06:36
Kobiety juz takie sa. Nie mozesz miec do nich o to pretensji. To tak jakbys mial pretensje do slonca ze grzeje !! To malpki a jak na zwierzatka przystalo lubia skakac z drzewka na drzewko, ALE ZAWSZE trzymajac sie dwoch galezi na raz by nie spasc. Ty jestes jedna galazka a ktos jest druga a teraz jest SKOK ;-) to tak w skrocie. Dzieki mojemu 13 letniemu doswiadczeniu moglbym godzinami opowiadac o tych wspanialych istotach, ale szkoda mi mojego czasu, natomiast ratuj sie chlopaku gdyz lepiej byc samotnym niz zywicielem " rodziny ". Baw sie i korzystaj z zycia taka moja drobna rada a milosc zostaw dla psa, on ciebie niegdy nie skrzywdzi w odroznieniu od malpek.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
889
Dołączył(a)
11 sty 2015, 00:44
Lokalizacja
JuKEJ

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do