Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2010, 13:31
A ja mam jeszcze takie pytanie: Jaki był motyw zawarcia związku małżeńskiego tak szybko,bez własnego mieszkania i kasy?Dziecko?
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2010, 13:33
człowiek nerwica, pewnie miłość....tylko szkoda, że miłością się nie da zapłacić czynszu za mieszkanie i najeść :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 07 gru 2010, 15:55
Dziękuję wszystkim za Wasze opinie. Związek małżeński zawarłam, bo oboje tego chcieliśmy. Dziecko już było na świecie, więc to raczej nie było powodem. Nie są jednak chyba istotne powody zawarcia małżeństwa, tylko to jak wpłynęło to na życie w rodzinie. A wpłynęło tak, że małżeństwo jest w zasadzie "na papierze". Ja rozumiem, że komuś może przeszkadzać pocałunek, przytulenie...ale czy naprawde musi przeszkadzać, żee np robię mężowi śniadanie, albo mówię do niego "kochanie"? Bo u mnie właśnie tak jest.

Wiele młodych małżeństw jest zmuszonych do mieszkania z rodzicami bo nie stać ich nawet na wynajem. Nie każdy ma piękny i idealny start. Oczywiście najlepiej dla nas byłoby się wyprowadzić i oczywiście do tego będę dążyć. Nie mniej jednak boję się, że w życiu sobie nie poradzę (tak jak wmawia mi rodzina). Pewnie mają racje, bo z poczuciem własnej wartosci poniżej średniej krajowej, powinnam w ogóle się ubezwłasnowolnić.

Aha, jeszcze jedno. Uważam, że np rządzenie, mówienie komuś co ma robić ze swoim życiem, rozpytywanie o rzeczy prywatne, układanie zycia, układanie rzeczy w szafkach, decydowanie o wszystkim za nas nie można podpiąć pod "wy u nas mieszkacie, więc róbcie jak mówimy". Nie ma jakiejś podstawowej prywatności i intymności, co jednak w związku jest bardzo potrzebne.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2010, 16:28
leotie, no tak ale zrozum - jesteście zależni od nich finansowo, nie dokładacie się do mieszania i jeszcze bierzecie od nich kasę a macie małe dziecko.Tak zrozumiałam. Niestety to jest tylko i wyłącznie wasza wina. Oczywiście tak nie powinno być - ale moim zdaniem jedyne wyjście to zacząć zarabiać na własną rodzinę i stać się niezależnym albo zaakceptować istniejącą sytuację.
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2010, 17:36
człowiek nerwica, pewnie miłość....tylko szkoda, że miłością się nie da zapłacić czynszu za mieszkanie i najeść :roll:

W takim razie kolejny dowód na to,że miłość to uczucie utrudniające życie(no chyba,że osoby będące ze sobą są odpowiedzialne i wiedzą,że w danym momencie nie mogą się pobrać i zamieszkać ze sobą,dlatego decydują się na małżeństwo póżniej)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 gru 2010, 18:20
Aha, jeszcze jedno. Uważam, że np rządzenie, mówienie komuś co ma robić ze swoim życiem, rozpytywanie o rzeczy prywatne, układanie zycia, układanie rzeczy w szafkach, decydowanie o wszystkim za nas nie można podpiąć pod "wy u nas mieszkacie, więc róbcie jak mówimy". Nie ma jakiejś podstawowej prywatności i intymności, co jednak w związku jest bardzo potrzebne.


To jest tak samo twój dom ,jak i twoich rodziców i masz prawo do swojej prywatność bez względu na to, czy rodzice wam dokładają do życie czy też nie. Nie jesteś już małą dziewczynką i nie musisz za każdym razem pytać ich o zgodę.

Na pewno ciężko było by zrozumieć jakimi pobudkami kierują się twoi rodzice . Odnoszę wrażenie że mimo wszystko mają satysfakcję z tej całej sytuacji , to jest swoistego rodzaju kara , tak bym to nazwała. Na każdym niemalże kroku udowadniają Ci jak wielki błąd popełniasz , że coś robisz źle . Tutaj problemem na pewno nie są pieniądze. Dają je z własnej woli a nie z przymuszenia. Tak sądzę .


Więc radziła bym Ci iść do psychologa i on powinien Cię pokierować na terapie DDD.

I mama nadzieje że uda się wam wyprowadzić i stanąć na własne nogi . ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 07 gru 2010, 18:46
linka dokładamy się. Jesteśmy tylko częściowo (bo nie całkowicie) zależni FINANSOWO, ale to nikogo nie upoważnia do wtrącania się w nasze prywatne sprawy i jak się do siebie zwracamy, ani tym bardziej jak wychowujemy dziecko. Niestety często jesteśmy zmuszeni brać od nich pieniądze, przez co często kwestie finansów i spraw prywatnych są ze sobą wymieszane. Np. "Jeśli zadecydujecie w ten sposób to nie damy wam pieniędzy". To poniżające.

Ale czytając Wasze odpowiedzi zastanawiam się czy to faktycznie DDD czy może to ja mam problem, bo za wcześnie wyszłam za mąż? Pomyślałam jeszcze o jednym. Czytałam kiedyś o "podwójnym wiązaniu" czyli wysyłaniu najczęściej przez rodziców sprzecznych ze sobą komunikatów. W moim przypadku komunikat "Jesteś najlepsza, najmądrzejsza, najpiękniejsza" jest sprzeczny z "Nie dasz sobie rady, bez nas sobie nie poradzisz, chcemy Ci pomóc, żeby Ci było łatwiej!" Ostatnio gdy słyszę, że chcą mi pomóc, to staram się w ogóle nie nawiązywać kontaktu, a jeśli już to jestem opryskliwa, denerwuję się, płaczę. Może to przez to tak trudno mi coś osiągnąć? Nie mniej jednak w najbliższym czasie odwiedzę psychologa. I postaram się jak najszybciej wyprowadzić. (Ciekawa tylko jestem czy wyprowadzając się nikogo niechcący nie zranię? Np mamy, która będzie się bała, czy jej mała córeczka nie zrobi sobie krzywdy.)

Dziękuję, za wszystkie odpowiedzi. Były naprawde bardzo pomocne! Jeśli coś się zmieni (a zmieni się napewno), to o tym napiszę:-) Dziękuję Wam bardzo!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez linka 07 gru 2010, 18:55
Lolita napisał(a):To jest tak samo twój dom ,jak i twoich rodziców i masz prawo do swojej prywatność bez względu na to, czy rodzice wam dokładają do życie czy też nie. Nie jesteś już małą dziewczynką i nie musisz za każdym razem pytać ich o zgodę.


Ja mam na tą sprawę inne zdanie, owszem to jest jej dom, ale od kiedy stała się dorosła, założyła rodzinę ma obowiązek łożyć na jego utrzymanie....

Próbowałaś rozmawiać z rodzicami w ogóle na ten temat? Dlaczego zachowują sie tak a nie inaczej?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 gru 2010, 19:12
Ja mam na tą sprawę inne zdanie, owszem to jest jej dom, ale od kiedy stała się dorosła, założyła rodzinę ma obowiązek łożyć na jego utrzymanie....


Owszem tego nikt nie kwestionuje aczkolwiek rodzice nie są zmuszani pomagać finansowo !
Państwo pomaga wielu rodzinom które też są w nie najlepszej sytuacji finansowej a jednak nie ingeruje w życie prywatne , a ni też w sposób wychowywania dzieci. ;)
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2010, 20:56
Lolita,to wciąż w większej części dom rodziców niż ich,oni mają prawo traktować jej męża i swoją córkę jak chcą,bo nawet mimo tego,że oni się dokładają,to ich dom.I nie mówie tutaj tylko o znaczeniu hmm materialnym ale w ogóle życiowym,bo to nie mąż mieszkał w tym domu przez wcześniejsze lata tylko oni z córką.
A poza tym no przykład z państwem w ogóle nie pasuje do rodziny.No chyba,że rodzinę pojmujesz w kategoriach hmm jakiejś dosłownie instytucji z określonym budżetem,
Czy może to ja mam problem, bo za wcześnie wyszłam za mąż?

hmm...;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez Lolita 07 gru 2010, 21:34
człowiek nerwica napisał(a):Lolita,to wciąż w większej części dom rodziców niż ich,oni mają prawo traktować jej męża i swoją córkę jak chcą,bo nawet mimo tego,że oni się dokładają,to ich dom.I nie mówie tutaj tylko o znaczeniu hmm materialnym ale w ogóle życiowym,bo to nie mąż mieszkał w tym domu przez wcześniejsze lata tylko oni z córką.
A poza tym no przykład z państwem w ogóle nie pasuje do rodziny.No chyba,że rodzinę pojmujesz w kategoriach hmm jakiejś dosłownie instytucji z określonym budżetem,
Czy może to ja mam problem, bo za wcześnie wyszłam za mąż?

hmm...;)


Ona i jej mąż mają takie same prawo do prywatności jak każdy inny obywatel.
Przykład z państwem jest jak najbardziej trafiony . Ludzie często zamieszkują w mieszkaniach które należą do gminy i nie sądzę żeby gmina wchodziła w ich życie z butami i nakazuje im jak mają żyć.



Ile już jesteście lat ze sobą ?
Wyobraź mnie sobie; nie zaistnieję, jeśli mnie sobie nie wyobrazisz.

Lolita
Avatar użytkownika
Offline
Posty
322
Dołączył(a)
22 kwi 2010, 17:00

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 07 gru 2010, 22:25
Lolita prawo prawem a życie życiem:)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

Avatar użytkownika
przez harpagan83 07 gru 2010, 22:36
leotie, woja rodzinka po prostu jest pojebana, Przepraszam nie chcę Cię obrazic, ale taka jest prawda. Normalni rodzice powinni wspierać swoje dzieci i byc dobrymi dziadkami dla ich dzieci, a nie robic taki ferment w oku siebie. Co za jazda. współczuje Ci. Ale tak juz jest że na świecie są pojebani ludzie którym wszystko przeszkadza.
Żeby coś zrobić trzeba się starać
Robić to, robić to, tym się jarać
To wymaga pełnego angażu
E, pamiętaj o tym jak o melanżu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1709
Dołączył(a)
02 paź 2010, 10:40
Lokalizacja
Wrocław

Re: Rodzina kontra mąż, a ja pośrodku konfliktu.

przez leotie 07 gru 2010, 22:44
Człowiek nerwica dlaczego "hmmm..."? Uważasz że popełniłam życiowy błąd? Branie ślubu nie zależy od ilości kasy na koncie, ani od wielkości domu. No chyba, że coś przeoczyłam i teraz ślubu nie bierze się z miłości, tylko ze względów materialnych. Boże jaki ten świat okrutny!
A prawdą jest, że można wiele lat spędzić w szczęśliwym małżeństwie, nie mając grosza przy duszy. Można mieć lat 16 i być pewnym swoich decyzji. A można mieć lat 40 i nie być do końca zdecydowanym czego się w życiu chce. Ja biorąc ślub byłam pewna tego człowieka. Ma owszem swoje wady, ale ma również mnóstwo zalet. Jestem z nim szczęśliwa i jedyne co mi psuje moje szczęście, to bycie nieszczęśliwym członkiem mojej rodziny.

Lolita Jesteśmy razem ponad 4 lata. Może wielu to dziwi, że za szybko, wielu nawet otwarcie twierdzi, że będę tego żałować. Ale nikt za mnie życia nie przeżyje. Nikt nie da mi gotowej recepty na życie. Nikt mi też nie powie jaka będzie przyszłość. Chcę to wszystko odkryć sama i wyrżnąć o beton tyle razy, aż się nauczę. Może to głupio brzmi, że osoba która boi się życia mówi coś takiego. Boję się, ale chcę próbować. Jest jednak stale w moim życiu siła, która hamuje mnie przed wszelkimi decyzjami - moja rodzina. Jedyne poważne decyzje jakie podjęłam zupełnie sama, to małżeństwo i rozpoczęcie studiów.

harpagan83 Ja sama nie wiem co o tym myśleć i dlatego tu jestem.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
06 gru 2010, 00:42

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do