Problem z nadopiekuńczą matką

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Problem z nadopiekuńczą matką

przez Pablos. 21 lip 2010, 09:53
Zacznijmy od tego, że mam 19 lat, teraz dostałem się na porządne, wymarzone studia. Niestety jednak mam już od dłuższego czasu problem z mamą. Stara się kontrolować mnie na każdym kroku - gdzie wychodzę, z kim się spotykam, po co. Jak powiem, że wrócę za tą godzinę, to nim ona jeszcze minie to conajmniej z raz dostanę od niej telefon. Muszę słuchać głupich gadek nawet kiedy idę pojeździć rowerem czy pójść do kolegi. Zawsze uważa, że nic nie robię (pracuję w wakacje, staram się wykonywać wszystko co trzeba w domu). Pomimo, że na imprezy pozwala mi chodzić, lecz robi to z wielkim bólem. Uważa, że się zadaję z niewiadomo kim, pomimo że trzymam się z ludźmi głównie z mojej byłej klasy w liceum (sami porządni ludzie). Jak wrócę do domu tak 1-2 to zaczyna się gadanie co przez tyle czasu robiłem, z kim, gdzie (pomimo że wszystko po 1000x tłumaczyłem wcześniej), sprawdza czy przypadkiem nie wypiłem za dużo alkoholu, za którym zresztą nie przepadam. W trakcie każdej imprezy dzwoni parę razy, co przysparza uśmiechu na twarzy moich znajomych, a mnie tylko denerwuje i irytuje, jakbym nie mógł mieć trochę własnego życia, traktuje mnie jakbym nie potrafił o siebie zadbać.
To jeden aspekt jej nadopiekuńczości. Mam dziewczynę od miesiąca, ale boję się jej o tym powiedzieć. Już jak raz przyszła do mnie, to później musiałem się nasłuchać tysiąca komentarzy (oczywiście nieszczególnie pozytywnych). Podobnie jest i z dziewczyną mojego brata. Nie zna kogoś a komentuje, wtrynia się w cudze sprawy.
Co więcej, chcę wyjechać na wieś do babci i wujka (ze strony taty) na parę dni. Oczywiście i w tym wynajduje problem. Uważa, że co będę im głowę zawracał (a się zgodzili, a i tak jeżdżę tam raz/dwa razy na rok), że tam jest brudno, wszyscy będą mieli mnie gdzieś, że nabawię się jakichś chorób, że do "tych" ludzi nie ma co jechać.
Często wyburza się do mnie i do taty o byle co. Namaga płaczem, co wydaje mi się jest pewnego rodzaju szantażem. Przez łzy mówi, że jesteśmy niedobzi, mamy ją gdzieś, że przez nas i przez te nerwy jest chora. I co z tego, że staramy się jej "dogadzać" jak i tak ciągle coś jest źle.
Proszę o pomoc, bo już nie wiem co mam zrobić... Niby wkrótce wyjeżdżam na studia, lecz już nie wiem jak wytrzymać z nią wakacje, kiedy ciągle jest coś nie tak :/
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 lip 2010, 09:36

Re: Problem z nadopiekuńczą matką

przez Roberrrto 21 lip 2010, 10:53
Dobrze, że wyjeżdżasz na studia, bo tę niezdrową pępowinkę należy ciachnąć. Tymczasem przetrwaj te wakacje i stawiaj matce granice. I pamiętaj, nie jesteś odpowiedzialny za jej samopoczucie, nerwy i łzy.
Roberrrto
Offline

Re: Problem z nadopiekuńczą matką

przez dziewczynka24 22 lip 2010, 17:35
Dokładnie jakbym czytała o swojej matcę. Mam 25 lat, a gdy wychodzę muszę się spowiadać gdzie z kim, dokąd i po co, nie mogę sobie poprostu "wyjść". Pyta się o wszystko, WSZYSTKO!! A ja muszę odpowiadać, bo jak nie, to podejżenia że niewiadomo co robię... A babcia średnio 2 razy w miesiącu dostaje przeze mnie zawału. Oczywiście udawanego. Płacze i krzyczy że umiera...
Czy czuję winna? Nie wiem, chyba trochę tak.:(
Trzymaj się i ciesz się, że to tylko wakacje, ja będe swoją mamę znosiła znacznie dłużej...
Offline
Posty
147
Dołączył(a)
26 lip 2009, 16:47

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Problem z nadopiekuńczą matką

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 03 sie 2010, 10:04
Kochani, mam bardzo podobną sytuację.
Mam 24 lata, a na karku "matczyną miłość".
Moja rodzicielka potrafi skomentować to, w co się ubrałam, skrytykować makijaż. Kiedy przechodzimy przez jezdnię potrafi złapać mnie za rękę, chcąc mnie przez tą ulicę przeprowadzić. Kiedy wracam z imprezy czeka na mnie. Niedawno wróciłam dość późno, oczywiście natknęłam się na nią w ogrodzie. Na przywitanie postukała się w głowę i stwierdziła, że jestem nienormalna wracając o TEJ (może 3 była) porze. Nie pozwala mi nic samodzielnie zrobić twierdząc, że ona zrobi to lepiej, nawet rozpakować zakupów. Teksty "ubierz-rozbierz się, bo jest ci zimno-ciepło, są na porządku dziennym).
Oj mogłabym tu wymieniać i wymieniać, ale naprawdę nie chcę się nakręcać.
Jedynym ratunkiem jest tylko pożegnanie się z domem rodzinnym.
I zazdroszczę ci, że masz przed sobą jedynie okres wakacji. Potem, kiedy rozpoczniesz studia szybko zapomnisz o nadopiekuńczości, będziesz wolny i zadowolony, korzystaj ile się da, bo studia szybko mijają....
Ja niestety studiowałam w rodzinnym mieście, bo mam uniwersytet niemal pod nosem. :why:
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do