Ścieżka Grześka... - czarność jak jak jasnosc...

Inne zaburzenia.

Ścieżka Grześka... - czarność jak jak jasnosc...

przez grzesieq 23 paź 2009, 23:16
Cześć. Wiem, że to co będę pisał może się wydawać żmudne czy nudne. To ok, rozumiem Was, ponieważ samemu mi to zeszło długo zwlekać zanim to napiszę. Jeżeli już znajdziecie czas to z moim podziękowaniem to przeczytajcie... Zdajecie sobie sprawę z naszych chorób czy to schizofrenia czy nerwica natręctw, które zatruwają nam życie. Jak wiecie, bardzo ciężko się nam z nimi żyje, że nie raz nie mamy sił pisać, opowiadać czy nawet mówić o tym. Na początku gdy pojawiały się pierwsze objawy tego dziadostwa, byłem tak silny dziwiłem co się dzieje i pisałem nie raz tutaj na forum... Miałem inne nicki bo ciągle pytałem o głupstwa ponieważ nie wiedziałem co się dzieje ze mną. Tak jest i dziś i dzień dzień walczę z tym, o ... nawet teraz po raz kolejny mi to wchodzi uraja mi, że jeżeli ta litera to... ( prosty przykład ). Zdaje mi się, że sorki, że to głupio powiem, ale nastąpił u mnie zanik uczuć itd.Czasami nie rozróżniam rzeczywistości, od rzeczywistości. Czasami nie wiem, czy naprawdę jestem taki głupi ( chodzi o nie mądry ) czy ta choroba to powoduje. Wiele, wiele naprawdę nieprzyjemnych rzeczy... Jednak postaram się wam to opisać od tego jak to się zaczęło...

gdy byłem młody ( do 3 klasy )
- jestem normalnym chłopakiem, normalnie żyję, normalnie się spowiadam, poprostu jestem normalny ( ta... nie myślicie ze chodzi o teraz ze sie nienormalnie spowiadam np. nie chodze do spowiedzi, ale jestem skrupulantem, w dalszej części o tym napiszę )

też młody ( coś jak pamietam zaczynałem 4 klase ) :
pamiętam, że pierwsze co mi się działo to myśli, myśli na mszy, które mi mówiły, o tym, że umrę na mszy dajmy na to o 9:30 bardzo się tego bałem... jedynie to, później zaczęły się zabawy że jak tego nie dotkne to np. umrę : często rodziców pytałem: mamo to nie prawda że jak dotknę to umrę

już średni ( na pewno było to już później):

nasilało się to,ale jeszcze w bardzo małym stopniu.Tak na marginesie, nie do tematu. Wiecie co, zadaje sobie pytanie : czy te myśli to naprawdę natręctwa czy już jakieś urojenia? bo mi się uraja, że babcia jest chora śmiertelnie itd. a zdrugiej strony mogę też dotykać różnych rzeczy ileś razy bo np. umrę. Odchodzimy od tego... kontynuję dalej : wtedy nie miałem tak urojeń w głowie, lecz bardziej się to zbierało na takie dotykania i ograniczało się do tych sporadycznych myśli.Pojawiły się tu już symptomy, czy spowiedzi miałem dobrze, ale raczej nie było tu raczej niczego złego, tylko sporadyczne przypadki. Po prostu było to słabe... Przypuszczam, że to były jakieś symptomy naprawdę mocnego kopa.

( gimnazjum ) :

Tu już naprawdę było źle. Już raczej zanikły takie zabawy w dotykania i raczej przeszło to głowę, ale nadal dotykam np. klamki od drzwi jak idę spać. Nachodziły mnie ogromne myśli urojenia, ze ktoś jest chory, że ta mnie nie lubi, albo się we mnie zakochała z powodu jakiegoś tam... Następnie naszły mnie skrupuły już tak ogromne, że moje spowiedzi były tragedią. Jak wiadomo księża na wsi znają każdego, każdy spowiada się normalnie i ogólnie jest normalnie. Ja się bardzo wstydziłem, tego że mnie ksiądz zna i ogolnie, że tak np. długo się spowiadam. Więc zaczęły się problemy z tym i musiałem unikać spowiedzi na pierwszy piątek. Spowiadałem się tylko gdy ks jakiś przyjedzał ( najczesciej taki stary, poniewaz dawał on pokuty ot tak ) i miałem ogromne z tym problemy. Urojenia to już chore mam, nie da się nich opisac. Po prostu to jest już nie do wytrzymania.

( teraz ) napisze jutro bo juz dzis chce mi sie spać :




A to mowa koncowa :) :


Bardzo ciężko mi się z tym żyje. Więcej nie wymyśle, bo już spać mi się chce, reszte moze jutro dopisze i pozmieniam bo w ostatnim punkcie to już mnie zaćmiło ;) Licze na wasze odpowiedzi i komentarze co do mej ściezki... ;)

Pozdrawiam!
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
15 paź 2009, 21:42

Re: Ścieżka Grześka... - czarność jak jak jasnosc...

przez joanna5 23 paź 2009, 23:29
grzesieq,mecza cie obsesje,moga wynikac z nerwicy obsesyjnej albo choroby psychicznej ale to musi ocenic psychiatra,przydalyby sie leki bo bardzo sie ze soba meczysz,niepotrzebnie,nic nie napisales o rodzicach,moze masz ojca alkoholika/sorry/ albo nie pozwala ci na seks,to gdybania,joanna5
joanna5
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do