Pizzacanto i jego problem.

Inne zaburzenia.

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez pizzacanto 23 paź 2009, 12:42
polakita napisał(a):
shadow_no napisał(a):Ktoś ma jeszcze coś ciekawego do powiedzenia na temat? Czy zamykamy...


Ale dlaczego zamykać temat? Chyba żyjemy w wolnym kraju gdzie można się wypowiadać na różne tematy i mieć różne zdanie. Nawet jeżeli nie zgadzam się z tą osobą to jednak sprowokowały te posty jakąś dyskusję. A kto nie chce w niej brać udziału to nie musi tego robić.

Inna sprawa że temat się bardziej nadaje na forum "proletariusze wszystkich krajów łączcie się". Ale to że nerwica i depresja są chorobami cywilizacyjnymi - wynikłymi z tego że nasze społeczeństwo funkcjonuje nie tak jak powonno - jest chyba prawdą obiektywną.


Od dawna wiadomo, ze ludziom czyms zarzadzajacym nie sa na reke obce poglady...
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez Ridllic 23 paź 2009, 12:46
widzę ,że kilka osób się tutaj poirytowało ;) ktoś kiedyś powiedział "dobro ogółu jest ważniejsze od dobra jednostki" ten temat pasuje jak najbardziej do tego stwierdzenia ale to ,ze się z bohaterem tematu nie zgadzamy ma odebrać mu prawo do swojego zdania , bardzo by mi było przykro z tego powodu :!: podzielę się opinią ,że zgadzam się w 100% co do stwierdzenia rzez Pana "P" że wieczne narzekanie nie rozwiąże problemu
Ridllic
Offline

Re: Pizzacanto i jego problem.

Avatar użytkownika
przez Anna R. 23 paź 2009, 12:58
Nikt mu nie odbiera prawa do własnego zdania, wręcz przeciwnie- jest on postacią, która ubarwia forum.
A czy w tym temacie jest jeszcze coś konstruktywnego do powiedzenie, to musicie rozstrzygnąć miedzy sobą ;)
Heimat ist kein Ort, Heimat ist ein Gefühl
Herbert Grönemeyer

_____________________________________________
sertralina 25 mg, lamotrygina 25 mg, olanzapina 5 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1415
Dołączył(a)
29 paź 2008, 15:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez pizzacanto 23 paź 2009, 13:08
Anna R. napisał(a):Nikt mu nie odbiera prawa do własnego zdania, wręcz przeciwnie- jest on postacią, która ubarwia forum.
A czy w tym temacie jest jeszcze coś konstruktywnego do powiedzenie, to musicie rozstrzygnąć miedzy sobą ;)


Czy pani zawsze chce miec ostatnie zdanie?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez bunny_wrrr 23 paź 2009, 18:10
a ja chcialam powiedziec ze w tej potyczce jestem za pizzacanto :mrgreen:

to ze system poki co zawsze wygrywa jakkolwiek glupi by nie byl jest oczywiste dowodow sa tysiace na calym swiecie
wiekszosc tworzy norme i tak juz jest i nie na zasadzie ze 'wiekszosc tak chce bo to jest norma' tylko 'to jest norma bo wiekszosc tak chce'
moim zdaniem problem tkwi w konflikcie naszych osobistych potrzeb generowanych przez wewnetrzne instynkty i biologiczne popedy z wymaganiami stawianymi przez spoleczenstwo
nie zapominajmy ze jestesmy zwierzetami stadnymi spolecznymi i mamy gleboko zakorzeniona potrzebe przynaleznosci jako cien pierwotnej walki o zminimalizowanie ryzyka straty stada i przetrwanie
przeciez kiedys bylo tak ze pojedyncza jednostka miala bardzo nikle szanse na przezycie wiec motywacja byla ogromna generowalo sie napiecie ktore z kolei przekladalo sie na prospoleczne zachowanie
teraz jednak dochodzi nasz ogromny rozwoj intelektualny emocjonalny itd jestesmy bardziej swiadomi siebie jakos jednostki i swoich osobistych potrzeb i tu pojawia sie ten konflikt bo interesy jednostki czesto kloca sie z interesami spoleczenstwa
wg mnie z takiego podswiadomego leku rodza sie wszystkie zaburzenia
przykladowo ktos czuje sie inny bo ma inne 'interesy' zupelnie inne priorytety czy cokolwiek i w ten sposob odizolowuje sie od ogolu ale caly czas przesladuje go cien ewolucji podswiadomy odruch podazania za stadem pojawia sie ten wewnetrzny konflikt i z niego powstaje zaburzenie
mysle ze to wlasnie osoby z nieprzecietnie wysoka inteligencja i szeroko pojetym rozwojem osobistym sa najbardziej narazone na sidla tej zaleznosci jako jednostki ktore najbardziej wyewoluowaly jako te z najwieksza zdolnoscia adaptacyjna
tak wiec jesli ktos zapragnie zupelnie niekonwencjonalnego stylu zycia prawdopodobnie predzej czy pozniej wpadnie w pulapke niedostosowania ktora tworzy jego wewnetrzny zew jak i zewnetrzne bodzce lub ich brak np reakcja otoczenia
jednak czasem chyba warto walczyc z systemem bo wszak nie efekt sie liczy a walka
czasem dalekosiezne zmiany sa prowokowane przez jednostki -to tez jest jakies tam zjawisko psychologiczne
i nie ma sie co martwic uciemiezeniem tylko cieszyc sie swoja odrebnoscia bo to znak ze swiat idzie naprzod a my nie zatrzymujemy sie w rozwoju
btw fora internetowe to tez wyraz pierwotnych instynktow - nie znajdujac poparcia w realu ludzie szukaja wirtualnego stada by poczuc sie ewolucyjnie bezpiecznie albo mysli samobojcze/depresja w sytuacji np straty partnera itp podczyte lekiem przed zmniejszeniem swojej wartosci w swietle ewolucji
wydaje mi sie ze wszystko jest dyktowane przez nasza biologie pierwotne instynkty popedy tyle ze w dzisiejszych czasach powinnismy je dostrajac do obecnych warunkow i wyzwan stawianych przez swiat
tak jak ludzie z fobia spoleczna oduczaja sie na terapii pierwotnych reakcjii swojego zbyt tkliwego ukladu wspolczulnego (kiedys takie zbyt 'czule' instynkty zapewnilyby im najwieksza zdolnosc do przetrwania ale teraz nie sa im potrzebne a wrecz przeszkadzaja) tak my powinnismy dazyc do samodzielnosci niezaleznosci bo temu sluzy rozwoj jak i samodzielnosc jest warunkiem rozwoju
you can't get rid of your fears...but you can learn to live with them
Pozwól sobie być sobą, a innym być innymi.
Offline
ExModerator
Posty
416
Dołączył(a)
01 gru 2008, 19:15

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez celineczka3 23 paź 2009, 18:58
Ja w temacie mam do powiedzenia tyle, ze bardzo nie lubie uzalania sie nad soba i swoimi problemami dlatego nie robie tego, ale jesli sa osoby ktorym to pomaga, to super i mysle ze powinny to robic, moze dzieki temu jakos ukladaja sobie pewne rzeczy w glowie albo po prostu otrzymuja wsparcie spoleczne ktore tez jest bardzo wazne>>skoro pomaga wyjsc z psychoz to co dopiero z nerwicy.
celineczka3
Offline

Re: Pizzacanto i jego problem.

Avatar użytkownika
przez LucidMan 23 paź 2009, 21:41
System to ludzie go tworzący, z kolei ludzie to my..

Każdy kreuje taką rzeczywistość jaką chce doświadczać. Tworzenie sobie wrogów na zewnątrz (zwłaszcza tych niepokonanych jak "system") to dobry sposób na ukrycie swojej mocy twórczej, która jak wiadomo wiąże się z odpowiedzialnością za każdy nasz czyn. Przecież łatwiej jest zrzucać winę na wszystko co dzieje się na zewnątrz niż przyjąć do wiadomości, że to ja tak wybieram.

Idąc dalej, wybory i decyzje związane są z potrzebą. Niestety mało kto jest świadomy swoich potrzeb, stąd ciekawe pytania zadawane sobie i innym: "Dlaczego ja?", "Czemu jestem nieszczęśliwy/a?", "Dlaczego mnie zostawił/a?", "Dlaczego mnie nie lubią?" i masa innych.

Czas się ocknąć .. i to prędko .. Czas zacząć myśleć, a nie rozmyślać ..
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez pizzacanto 24 paź 2009, 11:59
Dlaczego nie dopuszczasz mozliwosci, ze wiekszosc moze sie mylic?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez Paranoja 24 paź 2009, 21:12
ale jeśli czuję że mam rację i większość ludzi też ma takie zdanie jak ja to dlaczego mam mysleć że się mylimy?

hmm no ale fakt masz rację, kiedyś przez takie coś oblałam egzamin. policzyłam sama i byłam prawie pewna że mam dobrze ale chciałam 'skonsultować' z innymi i koleś przede mną miał inaczej, laska za mna inaczej (tak jak koleś), zdziwiłam sie bo naprawde mysłam że mam dobrze, ale stwierdziłam że może się mylę, więc poprawiłam tak jak oni mieli... i nie zdałam bo miałam źle a tak jak pierwotnie myślalam to było dobrze. Więc tutaj akurat większość się myliła a ja mialam dobrze.
Paranoja
Offline

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez pizzacanto 24 paź 2009, 21:52
System to ludzie go tworzący, z kolei ludzie to my..


Zgadza sie, jednak w spoleczenstwie zawsze istnialy pewne grupy osob myslacych inaczej. Tak wiec system nie jest jednolity.

Każdy kreuje taką rzeczywistość jaką chce doświadczać.


Tutaj klocilbym sie, no chyba, ze za punkt wyjscia wezmiemy rozwazania z buddyzmu, gdzie wydarzenia minione sa wynikiem tego, co dzieje sie teraz (teoria karmy). Jednak jak wytlumaczyc fakt, ze kiedy robimy cos dobrze, mamy dobre intencje, spotyka nas jednak wrecz cos przeciwnego. Np. szukajac pracy nie znajdujemy jej z powodu braku miejsc, bezrobocia czy innych czynnikow. A wiec doswiadczamy nie tylko naszej wlasnej rzeczywistosci (projekcji), ale rowniez rzeczywistosci budowanej przez innych. No chyba ze mowisz o tzw elastycznosci jednak co, kiedy chcemy zyc w/g wlasnych norm ktore stoja w sprzecznosci z normami ogolnie przyjetymi?

Tworzenie sobie wrogów na zewnątrz (zwłaszcza tych niepokonanych jak "system") to dobry sposób na ukrycie swojej mocy twórczej, która jak wiadomo wiąże się z odpowiedzialnością za każdy nasz czyn. Przecież łatwiej jest zrzucać winę na wszystko co dzieje się na zewnątrz niż przyjąć do wiadomości, że to ja tak wybieram.


Co, jesli wybor jest podyktowany niemoca?

Idąc dalej, wybory i decyzje związane są z potrzebą. Niestety mało kto jest świadomy swoich potrzeb, stąd ciekawe pytania zadawane sobie i innym: "Dlaczego ja?", "Czemu jestem nieszczęśliwy/a?", "Dlaczego mnie zostawił/a?", "Dlaczego mnie nie lubią?" i masa innych.


Zgadza sie. Podaj przyklad mogacy udzielic odpowiedzi na tego typu pytania.

Czas się ocknąć .. i to prędko .. Czas zacząć myśleć, a nie rozmyślać ..


Przyklady (patrz wyzej).

[Dodane po edycji:]

Paranoja napisał(a):ale jeśli czuję że mam rację i większość ludzi też ma takie zdanie jak ja to dlaczego mam mysleć że się mylimy?

hmm no ale fakt masz rację, kiedyś przez takie coś oblałam egzamin. policzyłam sama i byłam prawie pewna że mam dobrze ale chciałam 'skonsultować' z innymi i koleś przede mną miał inaczej, laska za mna inaczej (tak jak koleś), zdziwiłam sie bo naprawde mysłam że mam dobrze, ale stwierdziłam że może się mylę, więc poprawiłam tak jak oni mieli... i nie zdałam bo miałam źle a tak jak pierwotnie myślalam to było dobrze. Więc tutaj akurat większość się myliła a ja mialam dobrze.


No wlasnie! To jest to cos, co siedzi w kazdym z nas i ,,dyktuje", jak postepowac.
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez Paranoja 24 paź 2009, 22:09
no ale jeśli chodzi o egzamin to oczywiście moglam sie "zbuntować" i zostawić tak jak uważałam za sluszne, ale są niestety sytuacje kiedy buntowanie nic ci nie da bo albo i tak nic nie zmieni jak zrobisz "po swojemu" albo spotkają się jakies niezbyt miłe sytuację, np jesli zbuntujesz sie w pracy to może cie szef zwolnić, bo ma oczywiście takie prawo.
Coś na zasadzie, jeśli się nie podoba to wypier....
Paranoja
Offline

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez pizzacanto 24 paź 2009, 22:15
Rozumiem. Co zrobic jednak, kiedy czlowiek odczuwa niesamowity bol z powodu tego, ze nie moze pogodzic swoich wewnetrznych potrzeb z otaczajaca rzeczywistoscia. Czy to jest zaburzenie, choroba?
Offline
Posty
134
Dołączył(a)
01 paź 2009, 17:29

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez wovacuum 24 paź 2009, 22:19
pizzacanto, ja nie pogodzilam swoich wewnètrznych potrzeb z otaczajàcà rzeczywistoscià w Polsce i po prostu z niej wyjechalam. :D moim zdaniem to nie jest zaburzenie ani choroba to tyle na ten temat. ;)
wovacuum
Offline

Re: Pizzacanto i jego problem.

przez Paranoja 24 paź 2009, 22:27
nie wiem czy jest to jakies zaburzenie, czytajac cie mam wrazenie ze masz problem w tym by przyznac komus racje i czasem stoisz przy swoim nie dlatego ze masz racje ale zeby nie zmienic swojego zdania. postaraj sie czasem nagiac, to nie boli, nie stajesz sie gorszy pozwalajac komus na kierowanie toba, i nikt napewno toba nie zawladnie. wiadomo ze czasem warto walczyc o swoje, wiele razy tak robilam, np przy prawo jazdy kiedy mnie egzaminator ulal na placu a ja uwazalam ze robie dobrze, inny by pewnie zaplacil za kolejny termin a ja nie, poszlam do neigo sie klocic i tlumaczyc ze dobrze robilam, no i zgodzil sie ze mna i pozwolil zdawac egzamin. co prawda sadzilam ze na miescie zeby pokazac ze jednak mial racje to mnie uwali ale zdalam i to za pierwszym razem, wiec wtedy moj bunt to bym nie zdala. wlasciwie nie mialam nic do stracenia bo w najgorszym wypadku musialabym podchodzic do egzaminu drugi raz.

nie mysl ze nigdy nie buntowalam sie, jestem osoba dosc uparta i nie ulegla, nie lubie jak sie mna rzadzi ale niestey trzeba wiedziec kiedy mozna sie postawic i nawet powinno bronic swoich racji a kiedy niestey odpuscic albo wrecz siedziec cicho.

mozesz jak kolezanka wyjechac i szukac szczescia tam gdzie latwiej jest miec swoje zdanie chociaz mysle ze wszedzie jakies ograniczenia sa mniejsze czy wieksze, chocby z narkotykami, u nas jest to nielegalne a w holandi juz nie.
Paranoja
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do