Psychologia a teologia duchowości.

Psychologia ogólnie. Ciekawe książki, wymiana doświadczeń, ciekawe tematy.

Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 16 wrz 2010, 17:08
Ile razy przyjrzę się jakiemuś zagadnieniu z dziedziny psychologii, tyle razy widzę, że albo jest sprzeczne z teologią duchowości, albo ją nieuczciwie wręcz pomija, naruszając tym w efekcie zasady etyki lekarskiej, lub nieświadomie naruszając dobro pacjenta.
Błędy psychologii są oczywiste, jeśli rozpatrywać ją nawet zdroworozsądkowo, a już teologia obnaża je bardzo wyraźnie.
Do tego stopnia jest to problem, że wszedł do polityki.
Te dziedziny budują swoje teorie na różnych od siebie paradygmatach prawdy.
Nieporządek ten rzutuje na sferę społeczną, rodząc różne sprzeczne teorie, różne "prawdy" i wizje świata.
Mamy to potem w mediach.

Może by zastanowić się na fundamentami paranauki, jaką jest psychologia i psychiatria.
Dlaczego te dziedziny uporczywie abstrahują od ducha?

Terapeuci sami widzą, że są nieskuteczni i szukają duchowości w jodze, lub buddyzmie. Czemu nie w chrześcijaństwie, które położyło podwaliny pod całą zachodnią naukę? ( może nie całą, bo ojcami psychologii nie są wyłącznie chrześcijanie)

Do Lutra obowiązywał tu jeden paradygmat prawdy i cywilizacja kwitła.

Jest tu ktoś, kto udźwignie ten temat?
Ostatnio edytowano 16 wrz 2010, 19:07 przez shadow_no, łącznie edytowano 2 razy
Powód: Temat przeniesiony do działu Psychologia
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez shadow_no 16 wrz 2010, 17:13
Wg mnie to jest oczywiste. Nauka nie idzie w parze z 'duchowością' jakkolwiek zwaną. Religii nie da się zbadać, wytłumaczyć. Dla osób podchodzących do danej sprawy racjonalnie, ważniejsze są dowody, niż domniemania.
Osobiście stawiam na naukę.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 16 wrz 2010, 17:19
A czy świat uczuć da się zbadać, jeśli nie wyjdziemy, by zobaczyć go od jakiegoś "zewnątrz", ktore daje miarę?
Czy chore uczucia da się wyleczyć uświadomieniem problemu lub tabletką?

Fizyka ma matematykę, która jest jakimś zewnętrznym kryterium, miarą i fundamentem. Najczęściej zaczyna się od matematyki, lub matematyką opisuje zjawiska.
Psychologia nie ma takiej zewnętrznej miary i języka.
Język psychologii jest wewnętrzny w stosunku do niej i nieostry.
Depresja jest tylko depresją, z jej objawami, ale w teologii ta sama "depresja" ma różne nazwy, przyczyny i rodzi różne skutki.
Teologia ma też bardzo konkretne lekarstwa.

I jeśli psychologia, jak Pan twierdzi nie idzie w parze z duchowością, to czemu Eichelberger po latach bezowocnej praktyki sam został buddystą i zaleca buddyzm jako terapię?
To samo mamy w przypadku praktyka Albisettiego, który widząc, ze nie ma efektów terapii nawrócił się i zaleca to pacjentom, uważając, że psychologia i psychiatria bez duchowości to ślepy zaułek.

Twierdzi Pan, że religii nie da się zbadać. Owszem, da się ją badać własnym duchem i te doświadczenia potwierdzają, że objawienie jest doświadczalną prawdą.
Czy my wszystko musimy statystycznie uśredniać? Srednia to nie prawda, ale jakiś współczynnik, czyli abstrakcja.
Jesli już przyjmujemy abstrakcję, czemu nie może być nią Bóg?
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez shadow_no 16 wrz 2010, 18:13
Twierdzi Pan, że religii nie da się zbadać. Owszem, da się ją badać własnym duchem i te doświadczenia potwierdzają, że objawienie jest doświadczalną prawdą.

Parafrazując - widocznie nie każdemu jest dane to zbadać.
Jesli już przyjmujemy abstrakcję, czemu nie może być nią Bóg?

Nikt tego nie zakazuje. Dla jednego taką abstrakcją jest bóg, dla kogoś innego abstrakcja nie istnieje, liczą się fakty. Jedni i drudzy powinni siebie szanować, ale szansa na osiągnięcie kompromisu jest wg. mnie znikoma.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 16 wrz 2010, 22:23
shadow_no napisał(a):Cytuj:
Twierdzi Pan, że religii nie da się zbadać. Owszem, da się ją badać własnym duchem i te doświadczenia potwierdzają, że objawienie jest doświadczalną prawdą.

Parafrazując - widocznie nie każdemu jest dane to zbadać.


Tak jak nie każdy może zajmować się fizyką, matematyką, lub sztuką, bo ma zero talentu.
Psychologią może zajmować się każdy, kto opanuje wiedzę, nawet psychicznie lub umysłowo chory.

Ludzka natura winna być badana przez system, który ma korzenie w Prawdzie, a taką jest tylko teologia bo bardzo precyzyjnie definiuje dobro i zło na każdym poziomie i jest to prawda naukowa, potwierdzona tradycją i doświadczeniem. Bez teologii moralnej psychologia jest ślepa.

Praktycznie tak wygląda różnica;

Kryteria diagnostyczne ICD-10
1. stałe napięcie i niepokój -gniew
2. poczucie nieatrakcyjności indywidualnej- pycha
3. koncentracja na krytyce- zazdrość
4. niechęć do wchodzenia w związki- pycha
5. ograniczony styl
życia – zapewnianie sobie fizycznego bezpieczeństwa- pycha
6. unikanie kontaktów społecznych z obawy przed krytyką, nieakceptacja, odrzuceniem- pycha

Widać więc, że u żródeł osobowości unikającej leży grzech/błąd pychy, reszta to pochodne.
Grzech pychy jest wynikiem niedostatecznego rozumienia i praktykowania pierwszego przykazania.
Kierownik duchowy ( stały spowiednik) ma za zadanie pokazać gdzie tkwi błąd i zadać pokutę i ćwiczenia duchowe, aż do wygaszenia błędu. Pacjent wie przynajmniej, że to jest złe. Psychologia w tym wypadku będzie dawać pacjentowi narzędzia samousprawiedliwienia, co zmniejszy motywację do wyleczenia.
Kapłan powie, bracie, zmierzasz do piekła, czyli jeszcze bardziej wystraszy zniewieścialca i strach jest tu motywacją do wyleczenia, ale i nagroda nieba. Jest więc kij i marchewka i napięcie pomiędzy nimi, które zmusza do pracy.

[Dodane po edycji:]

Cóż albo rozum albo wiara.
Dean napisał(a):Cytuj:
Ile razy przyjrzę się jakiemuś zagadnieniu z dziedziny psychologii, tyle razy widzę, że albo jest sprzeczne z teologią duchowości

Cóż albo rozum albo wiara.


Fides et ratio.

Rozum bez wiary jest głupotą, wiara bez rozumu szaleństwem.

[Dodane po edycji:]

Nauki o człowieku nie dadzą sobie rady bez definicji dobra i zła, co już widać.

[Dodane po edycji:]

shadow_no napisał(a):
Jesli już przyjmujemy abstrakcję, czemu nie może być nią Bóg?

Nikt tego nie zakazuje. Dla jednego taką abstrakcją jest bóg, dla kogoś innego abstrakcja nie istnieje, liczą się fakty. Jedni i drudzy powinni siebie szanować, ale szansa na osiągnięcie kompromisu jest wg. mnie znikoma.



Nikt tego nie zakazuje.

To zdanie jest bardzo ciekawe. Zapewne pańskie przekonania są liberalne, zapewne popiera Pan liberalów w głosowaniu, a wyznaje Pan system zakazowo-nakazowy. Może Pan wyjaśnić tę sprzeczność umysłu i woli?
W którym obszarze pańskiego wnętrza leży potrzeba nakazu-zakazu, a w którym uważa się Pan za liberała, czyli człowieka który jets przekonany, że mamy teraz liberalizm, czyli wolność. A może to brak Ojca?
Jak Pan sobie radzi z tym pęknięciem?

Dla jednego taką abstrakcją jest bóg, dla kogoś innego abstrakcja nie istnieje, liczą się fakty.

Istnienie Boga jest faktem, tyle, że niewidzialnym dla niektórych świadomości, a widzialnym dla innych.
Wiara, to zaufanie tym świadkom, którzy go widują, lub widzieli. Kto go widzial, doswiadczył kontaktu, nie musi już w Niego wierzyć, ale Jemu wierzyć, tak jak może Pan komuś wierzyć lub nie.
Rzeczywistość widzialna, to czubek gory, reszta jest ukryta, tak samo jak z uczuciami. Ponadto pasm i kanałów percepcjii zmysłowej jest bardzo wiele.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez Zenonek 17 wrz 2010, 09:45
circ,

Dobrze by bylo jakbys mial racje.
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 17 wrz 2010, 12:14
Mam rację.

Psychologia opisuje choroby, z których wszystkie są skutkami grzechów indywidualnych lub pokoleniowych.
Jesli znać przyczynę,można podjąć leczenie skutków. Inaczej jest to wieczne wpatrywanie się w swoje ułomności.

np. takie zdanie
"Wynika to z nadmiernej wrażliwości, zwłaszcza z nieradzenia sobie z przejawami odrzucenia, upokorzenia lub poczuciem wstydu."

Psychologia nie określa czym jest ta nadmierna wrażliwość, nie mówi, że jest to wrażliwość na siebie, przy braku wrażliwości na innych.
Wrażliwość na innych jest dobra, wrażliwość na siebie zła. Psychologia nie ocenia i to jest błąd.
Musimy zmierzyć się z sobą by wykorzenić zło i dążyć do dobra, a to spowoduje proces wyleczenia.

Teologia to poznawanie doskonałości, jaką jest Bóg i zwrot ku tej leczącej i kochającej doskonałości.
Psycholog cię nie kocha, on cię opisuje. Opis nie leczy, szczególnie taki, który nie odnosi się do całej prawdy.

Psychiatria nie mówi, że większość chorób to demoniczne zniewolenia. Człowiek żyjący w grzechu otwiera się na zewnętrzne, osobowe zło, ktore zniewala i jest doświadczalne, wystarczy przeczytać relacje egzorcystów, czy ludzi, ktorzy zostali uwolnieni.

Psychologia to nie nauka, bo nie sięga do zródeł prawdy.
http://lublin.republika.pl/egzorcysta8.html
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez shadow_no 17 wrz 2010, 12:21
circ, sugerujesz, że w dziale Oferty zamiast gabinetów i poradni psychologicznych powinny być ogłoszenia księży, którzy wypędzają:
demoniczne zniewolenia

?

No nie przekonujesz mnie. A staram się racjonalnie i poważnie podejść do tematu.

[Dodane po edycji:]

PS. Jako ciekawostkę powiem, że mam znajomego księdza, który ma lęki przed odprawianiem mszy. Chodzi do psychiatry i wbrew temu co mówisz - pomaga mu to.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez shadow_no 17 wrz 2010, 14:40
circ, tak z czystej ciekawości chciałbym zapytać, czy masz zaburzenia podobne do naszych? Depresja, nerwice, PTSD, schizofrenia? Z tego co mówisz, jesteś przekonana o swoich racjach. Ale czy doświadczyłaś któregoś z zaburzeń o których tu mowa na sobie?
W momencie kiedy pojawiły się u mnie pierwsze objawy nerwicy lękowej byłem wierzący, praktykujący, wydawało mi się, że wiara mi pomoże. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę z tego, że tylko ja mam wpływ na to jak się czuje, żadna istota wyższa wg mnie nie jest w stanie mnie uzdrowić, bądź ukarać chorobą. W wielu Twoich postach odwołujesz się jedynie do tematów teologicznych, jak byś była zamknięta na to, że część ludzi która tu przychodzi ma inne zdanie i wolą leczyć się po swojemu.
Dlaczego nie chcesz tego przyjąć jako fakt. Ludzie są różni i nie koniecznie jesteś w stanie ich zmienić.
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Psychologia a teologia duchowości.

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 17 wrz 2010, 15:07
Ale bzdury, gorszych glupot jeszcze nie czytałam. To co majac chorobe (zaburzenie osobowosci, nerwice, depresje) popelniam grzech??
A czy ja na własne życzenie mam ta chorobe???? Chyba k***a nie........ :?
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Psychologia a teologia duchowości.

Avatar użytkownika
przez Korba 17 wrz 2010, 15:18
ALEKS*OLO, jesteś diablica i tyle :mrgreen: ;)
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 17 wrz 2010, 22:51
shadow_no napisał(a):circ, tak z czystej ciekawości chciałbym zapytać, czy masz zaburzenia podobne do naszych? Depresja, nerwice, PTSD, schizofrenia? Z tego co mówisz, jesteś przekonana o swoich racjach. Ale czy doświadczyłaś któregoś z zaburzeń o których tu mowa na sobie?
W momencie kiedy pojawiły się u mnie pierwsze objawy nerwicy lękowej byłem wierzący, praktykujący, wydawało mi się, że wiara mi pomoże. Po jakimś czasie zdałem sobie sprawę z tego, że tylko ja mam wpływ na to jak się czuje, żadna istota wyższa wg mnie nie jest w stanie mnie uzdrowić, bądź ukarać chorobą. W wielu Twoich postach odwołujesz się jedynie do tematów teologicznych, jak byś była zamknięta na to, że część ludzi która tu przychodzi ma inne zdanie i wolą leczyć się po swojemu.
Dlaczego nie chcesz tego przyjąć jako fakt. Ludzie są różni i nie koniecznie jesteś w stanie ich zmienić.



Na studiach miałam nerwicę wegetatywną, ale wtedy odeszłam od wiary i praktyki całkowicie, nagrzeszyłam, co tu dużo mówić.. Lekarz powiedział mi wtedy, że ta nerwica to złudzenie i nic mi się realnie nie dzieje ze zdrowiem. Przyjęłam to na wiarę, trochę się uporządkowałam i minęło, ale to minięcie bylo płytkie. Bardzo zawaliłam sobie życie grzesząc ,pojawiły się konsekwencje i oczywiście problemy wróciły w głębszej formie. Pojawiły się jako cierpienie duszy, bardzo dotkliwe, z rzutowaniem na psychikę, więc poczucie smutku i rozdarcia, chaos myśli. Szukałam wyjścia z tej ogromnej niedogodności i stało się tak, że wtedy bezsilna pierwszy raz zawołałam spontanicznie do Boga;-Jeśli jesteś, pomóż. Odpowiedź pojawiła się, ale mój umysł był wtedy zbyt pogubiony, by ją w pełni zrozumieć i zaczęła się mozolna droga poszukiwań najpierw rozumowych, bo jestem zbuntowana i dociekliwa. Przeleciałam się przez wszystkie książki szamańskie, buddyjskie, praktykowałam jogę, ale stan pogubienia nie ustępował, mnożył się myślowy chaos, bo jedne klocki nie pasowały do innych. W końcu w rozmowie z pewnym dominikaninem u mnie w domu, kiedy próbowałam mu tłumaczyć, jak buddyzm jest mądry on zapytał, czy sięgałam do katolickich żródeł, na co prychnęłam, że tam nic nie ma i zadałam kilka jak mi się wydawało powalających pytań. On powiedział, bym go nie rozśmieszała, bo pytam o elementarz, który jest w Katechizmie Kościoła (poszerzonym) i jak go przeczytam i wątpliwości zostaną, wtedy ze mną pogada. Wzięłam się więc za przejrzenie katechizmu i odkryłam, że to jest to. Potem otwarłam Biblię i każde słowo wydało mi się żywe, jakby skierowane prosto do mnie, otwarła się dla mojego umysłu jej symbolika, a symbole to klucz (wcześniej brałam to tylko dosłownie). Biblia wprawdzie na każdym poziomie jest prawdą, ale poziom dosłowny mało mówi. To był dopiero początek, bo modlitwa przyszła o wiele później. Na początku miałam tylko głód wiedzy, ale ona mnie nie zmieniała, dopiero modlitwa ruszyła sprawę błyskawicznie. Klocki zaczęły układać się same z siebie i to był cud, bo tych klocków była masa i rozum w życiu sam by się z tym nie uporał.
Teraz mam w głowie porządek i jestem silna, ale też słaba, tyle, że inaczej, jakby bardziej wrażliwa. Wiara to niezwykła przygoda, codzień coś zaskakuje, zadziwia, codzień coś się odkrywa, i nawet w największych kłopotach dusza jest spokojna jak jezioro bez wiatru. Człowiek zachowuje wszystko co miał, żywość uczuć, głębię poznania, sprawny, uporządkowany umysł, ale coś jest inaczej, jakby pełniej, więcej i zupełnie bez lęku. I jest rozumienie świata i ludzi, takie rozumienie, które jest darem, talentem. Tego nie da się wypracować, ani nauczyć. To trzeba dostać.
Teraz, jak dopadnie mnie cierpienie, wiem, że to etap rozwoju i modlę się i czekam na wejście na wyższy poziom organizacji duchowej i intelektualnej. Za tym idzie zawsze większa świadomość siebie i uczuć. Odróżniam pokusy od szaleństw wyobrażni, umiem nazwać wiele w sobie i ocenić, co zostawić, rozwijać, co wyrzucić. Taki komfort.
Ostatnio edytowano 17 wrz 2010, 23:00 przez circ, łącznie edytowano 1 raz
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Re: Psychologia a teologia duchowości.

Avatar użytkownika
przez Paranoja 17 wrz 2010, 22:58
circ, proszę Cię, to co piszesz, to za przeproszeniem stek bzdur.

Każdy robi jak uważa, jeśli uważasz że wiara Ci pomaga, ok, stosuj to jako metodę leczenia, ale nie wmawiaj innym że jest to jedyny i najlepszy sposób na pokonanie naszych chorób. Poza tym co z ateistami, którzy nie wierzą w Boga?

Proszę, nie wciskaj nam na siłę, że masz rację, bo nie masz absolutnie żadnych dowodów na to, że to co piszesz chociaż w części jest prawdziwe.
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: Psychologia a teologia duchowości.

przez circ 17 wrz 2010, 23:08
Paranoja napisał(a):Proszę, nie wciskaj nam na siłę, że masz rację, bo nie masz absolutnie żadnych dowodów na to, że to co piszesz chociaż w części jest prawdziwe.


A jaki ty masz dowód, że każdy lęk trzeba leczyć u psychologa?
Kiedy mam lęk o pieniądze i nic z tym nie robię, on staje się fobią. Jeśli jednak potraktuję ten lęk jako ostrzeżenie, że się lenię, staje się konstruktywnym bodźcem do pracy, kreatywności. Musze dopuszczać do fobii i leżć z tym do psychuszki? Co powie mi psycholog? Odeśle po tabletki do psychiatry? Przerobiłam to, wybrałam się tam i znalazłam ludzi, którzy potrzebowali ode mnie pomocy, bo mieli większe problemy z sobą niż ja. Spróbowałam też tabletek i widziałam co robią z umysłem i uczuciami i nigdy już tego nie wezmę, zresztą nie potrzebuję już, dzięki Bogu.

"stałe napięcie i niepokój"
Jaki masz dowód, że modlitwa o spokój serca nie jest skuteczniejsza niż kozetka i tabletka? próbowałeś?

Co z ateistami?
Niech się pomodlą o wiarę. Dostaną natychmiast. Za to ci ręczę. Wiem, bo sama się nawróciłam i pomogłam w tym wielu ludziom, którzy zwalali na mnie swoje problemy.
Offline
Posty
210
Dołączył(a)
16 wrz 2010, 16:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do