Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez wielbiciel 21 gru 2015, 19:58
Witam, postaram się jak najlepiej opisać sytuację w jakiej się znajduję.

Pół roku temu poznałem koleżankę w której się zakochałem. Jesteśmy jeszcze nastolatkami przed 20.
Gdy już udało mi się zbudować początkowe zaufanie zauważyłem właśnie te zmienne stany nastroju. Nagle pokazała mi nadgarstkek, tak nadgarstek był okaleczony. Pierwsza chwila wstrząśnienie, o co chodzi, gdy doszedłem do siebie zacząłem drążyć temat. Przyznała się, że zdarza jej się okaleczać. Twierdzi, że wiem o tym tylko ja i ona. Od tego momentu stwierdziła, że przede mną może zdjąć maskę, może przestać udawać kimś kim nie jest.
W ostatnim roku zanim się poznaliśmy straciła najlepszą przyjaciółkę. Zerwała z chłopakiem, który często ją ranił. Odwróciło się od niej wielu znajomych. Przejechała się na wielu ludziach, którym myślała, że mogła ufać. Nie dogaduje się z rodzicami i rodzeństwem, często się kłócą, "Pewnego dnia pójdę w cholerę i nikt mnie nie znajdzie". Dowiedziałem się o niej bardzo dużo. Między innymi, że nie zależy jej na życiu "Jednego debila mniej", "jestem nikim". Przyznała się, że miała myśli samobójcze, ale nie miała odwagi tego zrobić.
Udało mi się z nią porozmawiać o tym wszystkim osobiście, myślę, że to jej bardzo pomogło. Ale nie widzę, poprawy są dni kiedy jest dobrze, jest wesoła sama sporo zagaduje, rozmawia widać, że świetnie się czuje. Ale zdarzają się momenty kiedy dzień/dwa czasami nawet kilka widzę, że nie ma chęci na nic. Niby rozmawia, ale jest przytłoczona. Twierdzi, że sama nie wie czego chce, że przeszłość ją boli. Innym razem nazywa się "zimną suką bez uczuć", albo uważa, że nic jej nie obchodzi, że ma wszystko gdzieś. "Po co się zadajesz z takim dnem?" - wtedy w ogóle nie wiem co mam jej odpowiedzieć zwykle mówię, że po prostu mi na niej zależy. Parę razy udało mi się z nią porozmawiać tak naprawdę szczerze. Twierdzi, że widać iż jestem inny, że chcę pomóc, docenia to, nikt inny dla niej tyle nie zrobił, jak to jest możliwe, że mam do niej tyle cierpliwości, "Potrzebuję kogoś takiego". Ale zdarzyło się kilka razy, że nakrzyczała na mnie, że mam sobie iść, że nie jestem jej potrzebny, że ona sobie poradzi sama, że nic od nikogo nie chce.
Gdy się spotykamy chwytam ją za rączki w miejsca gdzie ma blizny, których się wstydzi, nie odpycha mnie, pozwala. Ale zauważyłem, że trzyma mnie na dystans "ten, świat wewnętrzny jest mój, już nikomu nie zaufam tak bardzo, jak na to pozwalałam kiedyś" ? Twierdzi, że jestem jej psychologiem, nie lubi rozmawiać o tym co ją dręczy "Wygląda to tak, jakbym użalała się nad sobą", ale ze mną na to pozwala i twierdzi, że "chyba mi to pomaga". Boli mnie to, że są dni w których jesteśmy naprawdę bliscy sobie, a któregoś dnia mam wrażenie, że ona nie chce mnie znać. Ona uważa, że nikomu na niej nie zależy, że to jak staram się teraz przeminie "kiedyś Ci minie, odwrócisz się jak każdy". Niedawno nazwała mnie swoim jedynym przyjacielem, i jedyną osobą, której może ufać, ale nagle to zniknęło, zrobiła się oziębła. Widzę, że w ostatnim czasie to wszystko się nasila, ponieważ wahania te powtarzają się coraz częściej. Coraz częściej mówi o sobie okropne rzeczy i każe dać sobie spokój z nią mówiąc, że marnuję swój czas i zasługuję na kogoś lepszego niż ona. Naprawdę nie wiem już czy mogę zrobić coś jeszcze prócz, wysłuchania, pokazywania tego, że mi zależy. Jest mi z tym naprawdę trudno, ale ona jest moją motywacją, chcę pokazać, że jestem dla niej. Sam fakt, że przede mną się otworzyła świadczy o tym, że ona mnie potrzebuje, choć nie mówi tego otwarcie. Wiem, że tutaj liczy się cierpliwość, nawet jestem świadomy, że pewnego dnia ona może się po prostu całkowicie ode mnie odciąć.

Ona gdy ma gorsze dni:
"zimna suka, bez uczuć"
"jestem zbędna"
"mam wyje***e na wszystko"
"nie chcę nic od nikogo, nie będę się prosić"
"sama nie wiem czego chcę"
"zostaw mnie idź w swoją stronę, obciążam Cię"

gdy ma lepsze dni:
"chyba potrzebuję rozmowy"
"chciałabym być normalna"
"szczęśliwe są tylko ulotne chwile"


Nie potrafię tego wyjaśnić inaczej, ta historia jest zbyt długa, ale czuję potrzebę przedyskutowania tego tematu. Jest tutaj sporo niedociągnięć, wszystko to jest chaotyczne. Jestem chętny do dyskusji na ten temat, ponieważ chcę sobie z tym poradzić, chcę wiedzieć czy to co robię jest właściwe czy powinienem działać inaczej. Zapraszam do rozmowy, ponieważ nie chcę sam się pogubić. Jestem skory składać dodatkowe wyjaśnienia, zależy mi i proszę o pomoc, nie potrafię porozmawiać o tej sytuacji z kimś bliskim lub udać się do specjalisty, który mi doradzi,a tym bardziej widzę, że ona też nie jest gotowa na specjalistów.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 gru 2015, 18:53

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez Morphine90 21 gru 2015, 20:11
Z tego co opisujesz Twoja koleżanka wykazuje objawy depresji i to ciężkiej. I ma dość duży wgląd w swój stan. Ale jeśli nie podejmie leczenia to obojętnie jak wielkim uczuciem jej nie obdarzysz - nie będziesz w stanie jej pomóc. Tak samo jak nie jesteś w stanie pomóc komuś z nadciśnieniem - możesz mu tylko powiedzieć, żeby poszedł do lekarza i stosował się do jego zaleceń. I być dla niej wtedy, kiedy będzie Cię potrzebować.
I pozbądź się już teraz, na początku złudzeń, że:
-posłucha Ciebie i pójdzie do lekarza,
-nawet jeśli pójdzie do lekarza to będzie się leczyć,
-jeśli będzie się leczyć to jej stan ulegnie poprawie,
-że będzie w stanie z Tobą lub kimkolwiek innym nawiązać zdrową relację,
-że od Twoich działań lub ich braku zależy jej dobry lub zły stan
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez Arhol 21 gru 2015, 20:55
Albo dziełcha zacznie się leczyć albo hooj z kapustą i granatem z tego będzie,nima innej drogi,skrótu czy wyjścia,ale na siłę nikomu nie pomożesz,jeśli ona nie wykaże chęci leczenia się,to obaj się zajedziecie w toksyczno-masochistycznym uzależnieniu albo innym bullshicie.
Standardowe pieprzenie bądź przy niej itd znasz więc sobie daruje,jednak to co konieczne,to terapia albo leki/oba,bo bez tego goowno wielkie.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez wielbiciel 21 gru 2015, 22:31
Jestem świeżo po szczerej rozmowie z nią. Powiedziała, że chce z tego wyjść, że stara się. Ale zawsze gdy ma "doła", stara się wyjść z niego sama. Ma problemy z robieniem czegoś, żeby nie myśleć o przeszłości. Delikatnie nasunąłem jej moje zdanie, że ona sama sobie nie poradzi, że powinna zacząć robić wszystko by nie myśleć. Ona ma chęć, ale gdy "dół" nawraca chęci znikają. "Pogodziłam się z tym, że nie będę nigdy szczęśliwa tak jakbym tego chciała. Motywacji nie potrzebuję, bo stwierdzam, że później się jakoś z tego podnoszę" wytłumaczyłem, że z takim podejściem to będzie nawracać. "Kiedyś się ułoży bo przecież wiecznie nie może być źle." Powiedziałem, że ma naprawdę przemyśleć sobie to co mówię, że czas się przełamać bo to źle się skończy. Tylko mi podziękowała i mocno uściskała.

Wiem, że terapia może być jej potrzebna, ale wydaje mi się, że chyba jeszcze za szybko żeby delikatniej ją na to naprowadzać. Staram się jak mogę.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 gru 2015, 18:53

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez Morphine90 21 gru 2015, 22:37
wielbiciel napisał(a):Jestem świeżo po szczerej rozmowie z nią. Powiedziała, że chce z tego wyjść, że stara się. Ale zawsze gdy ma "doła", stara się wyjść z niego sama. Ma problemy z robieniem czegoś, żeby nie myśleć o przeszłości. Delikatnie nasunąłem jej moje zdanie, że ona sama sobie nie poradzi, że powinna zacząć robić wszystko by nie myśleć. Ona ma chęć, ale gdy "dół" nawraca chęci znikają. "Pogodziłam się z tym, że nie będę nigdy szczęśliwa tak jakbym tego chciała. Motywacji nie potrzebuję, bo stwierdzam, że później się jakoś z tego podnoszę" wytłumaczyłem, że z takim podejściem to będzie nawracać. "Kiedyś się ułoży bo przecież wiecznie nie może być źle." Powiedziałem, że ma naprawdę przemyśleć sobie to co mówię, że czas się przełamać bo to źle się skończy. Tylko mi podziękowała i mocno uściskała.


To nie przejdzie samo i tu nie chodzi o jej chęci czy nie chęci albo "radzenie sobie". To jest stan do interwencji farmakologicznej i terapii, tak jak zapalenie płuc albo zakrzepica, albo jakakolwiek inna choroba. Nie widziałam jeszcze przypadku uzdrowienia zapalenia płuc chęciami i "robieniem czegoś żeby nie myśleć".
W depresji jest tak, że "przecież wiecznie nie może być źle" kończy się samobójstwem.
Albo zaprowadź ją do psychiatry albo się wymiksuj z tego uczucia, bo dostaniesz rykoszetem tak mocno, że sam zagościsz na forum jako pacjent.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez Reynevan 21 gru 2015, 22:43
Tutaj trza przerwać błędne koło. Proponuję psychoterapię w nurcie poznawczo - behawioralnym
Reynevan
Offline

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez wielbiciel 22 gru 2015, 00:18
Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 gru 2015, 18:53

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez lucy1979 22 gru 2015, 00:31
wielbiciel napisał(a):Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.


Looo nie dosc że Borderka to jeszcze katuliczka, spieprzaj chlopaku gdzie pieprz rosnie, albo nawet wanilia. A tłumaczac na ludzki język , ona ma BORDERLINE, to teraz po pierwsze wygoogluj co to oznacza a po drugie wykasuj jej numer.
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez Morphine90 22 gru 2015, 00:37
wielbiciel napisał(a):Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.


To oznacza, że ma też urojenia winy/grzeszności. To może być już nie tylko objaw ciężkiej depresji ale i psychozy. I obawiam się, że ksiądz w konfesjonale zamiast wysłać ją do psychiatry jeszcze jej ten stan pogłębi...
Serio, albo ona pójdzie do lekarza, albo nie będziesz miał z kim budować więzi. Musisz jej powiedzieć wprost, że widzisz z jakimi problemami się zmaga, słuchasz tego co mówi i martwisz się, że choruje na depresję. I że Twoim zadaniem jako osoby, która się o nią troszczy jest na to zareagować i namówić ją na leczenie. Wiadomo, że za włosy jej do lekarza nie zaciągniesz, ale musisz użyć całego swojego arsenału żeby ją przekonać - nie znam jej, więc Ty na pewno najlepiej wiesz dlaczego nie szukała pomocy wcześniej, czy ma jakieś uprzedzenia do psychiatrii, czy cokolwiek i dlatego Ty musisz znaleźć odpowiednie argumenty.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez Morphine90 22 gru 2015, 00:39
lucy1979 napisał(a):
wielbiciel napisał(a):Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.


Looo nie dosc że Borderka to jeszcze katuliczka, spieprzaj chlopaku gdzie pieprz rosnie, albo nawet wanilia. A tłumaczac na ludzki język , ona ma BORDERLINE, to teraz po pierwsze wygoogluj co to oznacza a po drugie wykasuj jej numer.


Lucy, muszę przyznać, że gratuluję umiejętności stawiania diagnozy z opisu drugiej osoby w internecie. Ogłoś to gdzieś i zacznij kosić za to pieniądze, bo chyba jedyna na świecie to potrafisz :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

Avatar użytkownika
przez lucy1979 22 gru 2015, 00:42
Morphine90 napisał(a):
lucy1979 napisał(a):
wielbiciel napisał(a):Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.


Looo nie dosc że Borderka to jeszcze katuliczka, spieprzaj chlopaku gdzie pieprz rosnie, albo nawet wanilia. A tłumaczac na ludzki język , ona ma BORDERLINE, to teraz po pierwsze wygoogluj co to oznacza a po drugie wykasuj jej numer.


Lucy, muszę przyznać, że gratuluję umiejętności stawiania diagnozy z opisu drugiej osoby w internecie. Ogłoś to gdzieś i zacznij kosić za to pieniądze, bo chyba jedyna na świecie to potrafisz :roll:


Ty lepszą diagnoze postawilas, psychoze juz wywęszyłas smieszna jestes Morfino, zmien dilera albo bierz polowe, albo pojdz w objecia Morfeusza czyli jak mowia prosci ludzie uderz w kime. :mrgreen: Dobranoc państwu :yeah:
Hardcore w duszy w bani Meksyk
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1739
Dołączył(a)
06 mar 2014, 21:32
Lokalizacja
warszawa

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez Reynevan 22 gru 2015, 00:50
lucy1979 napisał(a):Looo nie dosc że Borderka to jeszcze katuliczka, spieprzaj chlopaku gdzie pieprz rosnie, albo nawet wanilia. A tłumaczac na ludzki język , ona ma BORDERLINE, to teraz po pierwsze wygoogluj co to oznacza a po drugie wykasuj jej numer.

Borderzy mają to do siebie, że lubią innym wciskać swoje zaburzenia. Wyluzuj, kobito.


wielbiciel napisał(a):Nie wiem czy prowadząc ją na siłę do specjalisty nie nadszarpnę naszej więzi. Staram się jej wytłumaczć, że to choroba i widzę, że chyba powoli to do niej dociera. Przed chwilą dostałem wiadomość "Postanowiłam, jutro wyspowiadam się, że okaleczam swoje ciało. Mam nadzieję, że dzięki temu będę miała trochę wiecej siły na walkę, widzę że Ci na mnie zależy, nie chcę żebyś się na mnie zawiódł. Dziękuję, że jesteś." Trzymam kciuki jeśli to się jej uda to napewno będzie w stanie udać się w końcu tam gdzie należy. Jutro dam znać czy jej się udało.

Lepiej nie. Chyba sama musi do tego dojrzeć.
Tak swoją drogą, kiedyś jeden zakamuflowany agresywny border siłą chciał mnie wypchnąć na psychoterapię (mam nerwicę), chociaż sam się zachowywał gorzej niż pawian i tak jak pani powyżej, próbował projektować moje zachowanie wg swojego. To był podły knur.
Reynevan
Offline

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez wielbiciel 22 gru 2015, 01:07
Co do tej spowiedzi to wydaje mi się, że jej chodzi bardziej o to, że wygada się komuś z kim nie będzie miała takiej więzi i teoretycznie nie powinna jej potępić. Być może to będzie krok w stronę tego, że w końcu uda się do specjalisty. Napewno uda mi się znaleźć odpowiednie argumenty. Ponieważ widzę tą otwartość mimo, że są dni w których się odemnie izoluje.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 gru 2015, 18:53

Pomoc koleżance na której bardzo mi zależy...

przez Reynevan 22 gru 2015, 01:18
W ogólnych zaburzeniach lękowo - depresyjnych może występować irracjonalne poczucie winy, które nie ma właściwie nic wspólnego z wiarą, a jedynie z chęcią ukarania siebie. Nie sądzę, by spowiedź miała jej w czymkolwiek pomóc, zwłaszcza że jest okres przedświąteczny i klechy lecą z automatu, co może jeszcze spotęgować jej natręctwa, bo nikt się nad nią nie pochyli. Pomijam już fakt znieczulicy potencjalnego księdza i spłaszczania problemów natury psychicznej do kwestii wiary i niewiary, który również może się jej odbić czkawką.
Niewątpliwie dziewczyna potrzebuje pomocy specjalisty. Jeżeli jest pełnoletnia, to nie powinno być problemu z dostaniem się do psychiatry na NFZ.

Przypuszczam, że dziewczyna ma natręctwa religijne i to one mogą również wpływać na jej stosunek do samej siebie. Jest na tym forum taki wątek.
Reynevan
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do