Błagam o pomoc . . .

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Błagam o pomoc . . .

Avatar użytkownika
przez Alusia329 07 cze 2015, 08:18
Witam serdecznie,
Zwracam się do Was z prośbą o pomoc z moim problemem. Oczywiście wybieram się do specjalisty ale niestety na NFZ a jaki jest czas oczekiwania każdy wie . . . Boję się że do tego czasu zwariuję całkiem.
Zacznę od początku.
W listopadzie 2014 roku zmarł mój tata, miał nowotwór złośliwy.
Przez pierwsze 2-3 miesiące od jego śmierci było ze mną aż zadziwiająco dobrze, cały czas tłumaczyłam sobie , że nie wolno mi się załamać, że muszę korzystać z życia bo ono jest takie krótkie, że mimo wszystko muszę żyć dalej, tłumaczyłam to też mamie i podnosiłam ją na duchu, wszyscy byli zdziwieni moją postawą, że tak dobrze daję sobie z tym radę. Po 3 miesiącach mniej więcej wszystko zaczęło się walić. Prawie codziennie płaczę, nie mam na nic ochoty, nic mnie nie cieszy, panicznie boję się chorób. Potrafię spędzić 13 godzin dziennie na wyszukiwaniu w internecie różnych chorób i oczywiście wmawianiu ich sobie, chociaż byłam u 3 lekarzy, każdy powiedział mi że jestem zdrowa, to ja nadal chodzę do kolejnych ,tak jakbym na siłę chciała usłyszeć jakąś złą diagnozę, a przecież tak bardzo się tego boję. W przyszłym roku biorę ślub - powinnam być szczęśliwa, tak bardzo tego pragnęłam, ale nie potrafię się tym cieszyć, ciągle chce mi się płakać i boję się , że wydarzy się w moim życiu coś złego, to jest nie do zniesienia bo nie potrafię myśleć o niczym innym. Dziś przyśniła mi się krew więc od razu złapałam za sennik, podobno oznacza to ból i cierpienie, więc już wmawiam sobie że na pewno coś się stanie i jestem przerażona, boli mnie żołądek , nie chcę jeść. Zachowuję się jak wariatka, mam chwile, że potrafię się czasami choć rzadko pośmiać z czegoś a za chwilę kładę się pod kocem i płaczę bez powodu. Panicznie boję się o moich najbliższych , zwłaszcza o narzeczonego, wpadam w panikę jak nie odbiera telefonu czy idzie do pracy bo ciągle myślę, że coś może mu się stać, ciągle myślę o tym, że nie doczekamy tego ślubu, dzieci, domu, bo na pewno coś złego się stanie. Rano staję przed lustrem i już myślę o chorobach, umieraniu, nieszczęściach i nie mam w ogóle ochoty ubrać się, iść do pracy, do koleżanki, tylko płakać.
Czy po podanych objawach myślicie , że to już depresja? To trwa już ponad 4 miesiące i już nie mam siły tak żyć . . . Czy miał może ktoś z Was coś podobnego?
Bardzo proszę o pomoc, z góry dziękuję :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
79
Dołączył(a)
18 maja 2015, 08:01

Błagam o pomoc . . .

Avatar użytkownika
przez tu_i_teraz 07 cze 2015, 17:50
Alusia329, Witaj. Twoja historia jest mi bliska. Moja mama zmarla na raka w 2004r. Patrzylam na jej wycienczenie, agonie i smierc. Jej choroba i smierc byla dla mnie trauma mimo, ze mialam wtedy 25 lat. Rok przezywalam zalobe: smutek, placz...tylko, ze ja poszlam w dzialanie- praca! Potem slub i dziecko i wtedy sie zaczelo: lek w czasie ciazy, panika przed porodem, lek o zycie i zdrowie dziecka! Nie, nie byla to pelnoobjawowa nerwica ale wtedy sie zaczelo. Poczatkiem konca (mojego zdrowia) bylo podejrzenie nowotworu. Wtedy pojawil sie lek o moje zycie i zdrowie. Wrocila choroba i smierc mamy. Do tego doszly klopoty malzenskie i utrata pracy i...zaczelo sie zab.depr.lekowe.
Wracajac do Ciebie: masz prawo byc smutna, to co przezywasz to zaloba po stracie. Twoj lek uruchomil sie, pewnie z tego samego powodu co u mnie...Widzialas cierpienie i smierc taty? Twoje chodzenie po lekarzach i lek przed chorobami (i smiercia) jest proba kontrolowania zycia po to, by znow poczuc sie bezpiecznie. Moim zdaniem uruchomila sie u Ciebie nerwica. Co do depresji to smutek po smierci wydaje mi sie normalny. Ale jezeli masz jakies objawy somatyczne np. problemy ze snem i Twoj stan psychiczny mocno uposledza Ci codzienne funkcjokowanie to mozna byloby skontaktowac sie z psychiatra. Natomiast uwazam, ze warto skonsultowac sie z psychologiem albo od razu z psychoterapeuta. Byc moze to co przezywasz jest chwilowe, sytuacyjne, a byc moze trauma, ktora przezylas uruchomila u Ciebie zaburzenia emocjonalne, z ktorymi sama mozesz sobie nie poradzic. Sugerowalabym wizyte u psychoterapeuty i ewentualnie po konsultacji z nim podjecie terapii. Proponuje poszukac kogos na NFZ w Poradniach Zdrowia Psychicznego (zorientuj sie jaki jest czas oczekiwania) albo przejsc sie na pare spotkan konsultacyjnych prywatnie: psychoterapeuta zorientuje sie na ile Twoj stan jest powazny i moze doradzi psychiatre i leki.
Zycze powodzenia. Na pewno na tym forum sie odnajdziesz. Pozdrawiam.
„Zdradzę ci tajemnicę szczęścia. Jeżeli chcesz być szczęśliwy – BĄDŹ SZCZĘŚLIWY!”
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1266
Dołączył(a)
19 sty 2015, 22:44

Błagam o pomoc . . .

Avatar użytkownika
przez Artemizja 14 cze 2015, 16:35
Alusia329, wygląda na to, że stłumiłaś emocje po śmierci taty. A niestety, ale to, co się w sobie tłumi wychodzi później w innej postaci. Strata bliskiej osoby jest bolesna i każdy przechodzi okres żałoby i smutku. Nie da się tego pominąć, ani stłumić, ponieważ prędzej, czy później będą tego konsekwencje. Myślę, że dobrze by było wybrać się do psychologa. Może niekoniecznie od razu na psychoterapię, być może wystarczy kilka wizyt. Dobrze by było, żebyś dotarła do emocji, które stłumiłaś i omówiła je z psychologiem.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: paramparam i 16 gości

Przeskocz do