Ja chyba wariuję...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 12 wrz 2014, 15:15
Nie wiem, ile masz lat, ale przypuszczam, że naście.
Piszesz że masz dość, ale gdyby tak było, to byś nie właził już na takie strony. Wydaje mi się, że poszukujesz mocnych wrażeń, jakby jakaś niezaspokojona ciekawość Tobą rządziła. Skoro tak to na Ciebie działa, że później masz lęki, poczucie opętania, to po co się dalej nakręcasz? Zostaw to, nie karm się tym.

Nawet jakby tak było, ci illuminaci i tak dalej to i tak nic z tym nie zrobisz. To walka z wiatrakami, nie sądzisz? To co piszesz jest częściowo prawdą, bo takich rzeczy jak skażenie środowiska, żywność przetworzona itd to nikt tego nawet nie próbuje dzisiaj ukrywać, wszyscy mamy dostęp do tej wiedzy, możemy czytać etykiety, zadecydować, co będziemy jeść. Jeśli uważasz, że coś Ci szkodzi, to zrezygnuj z tego. Jeśli uważasz że wszystko jest skażone, to wybieraj mniejsze zło. I tak na tym świecie pojawiamy się tylko na chwilę, nawet ludzie super zdrowo się odżywiający nie mają gwarancji ze dożyją setki.

Nie umiesz mieć swojego zdania to zastanów się, jak mógłbyś się tego nauczyć. Zresztą, wydaje mi się, że Ty masz swoje zdanie, ale takie, jakie jest Ci wygodne (granie w brutalne gry i zaprzeczanie związkowi między późniejszymi skłonnościami do przemocy).

Zastanawia mnie, dlaczego też wprowadzasz siebie w taki trans. Jakie jest Twoje rzeczywiste, codzienne życie, że uciekasz w takie wirtualne problemy, którego przeciętnego człowieka g... obchodzą. Ty sam sobie tworzysz te lęki. Złotym środkiem myślę, byłoby zajęcie się czymś pożytecznym. Rozsądniejsze dobieranie sobie stron na które wchodzisz. Może jakiś sport. Albo wykorzystanie swojej wyobraźni i pisanie książki fantastycznej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Ja chyba wariuję...

przez zyxxyz 12 wrz 2014, 20:18
Minesweeper94 Nie ma czegoś takiego jak opętanie,nigdy nie zostało coś takiego naukowo udowodnione.Skoro ja czy ty nie mamy zdolności wykraczających poza obszar naukowy to inni też nie mają.Może Beyonce użyła jakichś specjalnych soczewek czy cuś ;)A to że ludzie są sterowani przez media i inne środowiska opiniotwórcze jest normalne.Ale to się dzieje przy pomocy np.technik erystycznych a nie mocy paranormalnych.


Dziwak1987, no niby tak, ale czasami się słyszy, że kimś np. rzucało, bo się bawił w jakieś przywoływanie duchów, itd. No chyba, że to bajki...

Z tą Beyonce to mój rozsądek mówi, że praktycznie tak wyszło przez oświetlenie, wiadomo, że na kamerze to może dziwnie wyjść, dla mnie to coś jak czerwone oczy na zdjęciach, ale mimo wszystko czasami mam takie odloty, że ją opętało i mnie też, gdy korzystam z dóbr nowoczesnej technologii itp.

bedzielepiej, 20 mam.

Po części masz rację, że kieruje mną ciekawość, ale z drugiej strony czytam też to, bo próbuję uformować sobie swój pogląd na ten temat, chcę mieć kontrargumenty na to co piszą, etc.

Wiem, że dzisiaj żywność jest z chemią, same etykiety na opakowaniach to mówią, podając różne dziwne związki, ale jak ktoś np. pisze, że kwas cytrynowy jest dodawany po to, żeby kontrolować ludzkość albo żeby przy okazji truć, to zaczynam być przerażony. To samo ze szczepieniami - akurat byłem szczepiony nieraz i teraz mam czasem takie odloty, że mnie żre jakaś substancja ze szczepionki od środka i przez nią będę żył krócej i tego nie da się odwrócić. Albo, że wypełnienia w zębach mają fluor, który szkodzi i teraz musiałbym iść na wywalanie wypełnień i pozwolenie na psucie się zębów... No paranoja jakaś.

Co do swojego zdania - może je mam, ale jest bardzo chwiejne i łatwo moje poglądy obalić. Co do gier, ja naprawdę nie widzę nic złego, jeśli ktoś kto w nie gra umie odróżnić świat realny od tego w grze. Nigdy nie miałem z tym problemu.

Mnie się wydaje, że przeciętni ludzie nie wiedzą o takich teoriach i mnie to przeraża, że ludzie są nieświadomi tego co się dzieje, chociaż sam to uważam raczej za brednie, które paradoksalnie mnie męczą. Staram się mniej korzystać z komputera, od miesiąca biegam sobie co kilka dni, bardziej interesuję się książkami (kiedyś prawie w ogóle nie czytałem). Tylko właśnie tutaj też mam problem, bo jak mam ochotę się czymś zająć tak na dłużej, chcę coś zmienić w życiu, to zaraz tworzą mi się myśli, że to właśnie jest złe (książki drukowane przez drukarki wyprodukowane przez tych złych; buty, których używam do biegania też, etc.). Widzicie jakie to jest, chociaż te myśli bardziej się tworzą jak tego nie robię, tzn. przy bieganiu nie mam myśli, że buty są wyprodukowane przez złych, itd.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
11 wrz 2014, 17:21

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 12 wrz 2014, 21:19
Rozejrzyj się wokół i zastanów się, czy w Twoim środowisku nie ma osób, które nie są przesadnie podejrzliwe i wszędzie węszą spisek. Jakaś babcia, która myśli że wszystkie książki to dzieło szatana, czy ojciec który wierzy w Trzecią Wojnę Światową i koniec świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1541
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez monapayne 12 wrz 2014, 22:28
Wiesz Robotnica obiektywnie patrząc to ludzie wierzący w:Niepokalane poczęcie,gadającego węża z edenu,Mahometa który odleciał do nieba na białym koniu,jonasza żyjącego w wielkiej rybie czy Abrahama któremu objawił się Bóg też mogą być uznani za nienormalnych.I dla kogoś innego mogą to być bzdury.


No, wg mnie zdrowe to nie jest...
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Ja chyba wariuję...

przez zyxxyz 12 wrz 2014, 22:35
[url][/url]
bedzielepiej napisał(a):Rozejrzyj się wokół i zastanów się, czy w Twoim środowisku nie ma osób, które nie są przesadnie podejrzliwe i wszędzie węszą spisek. Jakaś babcia, która myśli że wszystkie książki to dzieło szatana, czy ojciec który wierzy w Trzecią Wojnę Światową i koniec świata.


No właśnie jakoś w realu nie umiem spotkać kogoś takiego, no chyba, że nie znam kogoś tak dobrze, że mógłbym o tym wiedzieć. Ale w mojej rodzinie raczej nie ma takich osób.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
11 wrz 2014, 17:21

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez Łapa 12 wrz 2014, 23:59
zyxxyz, raczej tzw. "przeciętni ludzie" się z tych teorii śmieją i Tobie radzę to samo.
ObrazekObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1253
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 23:55
Lokalizacja
Warszawa

Ja chyba wariuję...

przez essprit 13 wrz 2014, 01:31
Zyxxyz, obawiam się że masz rację ... że powoli wariujesz.

Pomimo - podejrzewam miliona wątpliwości z twojej strony i podejrzeń - udaj się do lekarza psychiatry.
I opowiedz mu co się z Tobą dzieje.
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Ja chyba wariuję...

przez ego 15 wrz 2014, 10:16
@zyxxyz Ale po co komukolwiek miałby zależeć na masowym niszczeniu ludzkości?
Jedyne co mi osobiście przychodzi do głowy, to żeby zniszczyć cudze geny, a samemu rozpowszechniać swoje,taka kontrolowana przez nich forma selekcji naturalnej, ale wtedy tzw.masonów należałoby szukać wśród ludzi wpływowych, bogatych, a przy tym wysoce dzietnych...
Tylko teraz, jak ta wąska grupa wpływowych masonów wyniszczy światowy plebs, to kim będzie rządzić i czyim kosztem będzie się bogacić? zgodziłabym bym się, że masonom mogłoby zależeć jak już na ogłupianiu społeczeństwa, sianiu paniki i te rzeczy faktycznie się dzieją -wystarczy włączyć tv. W końcu zmanipulowanym i zastraszonym ludem najłatwiej manipulować.Natomiast daleka bym była od spisku masowego uśmiercania ludzi, bo to się domniemanym masonom wcale nie opłaca...
ego
Offline
Posty
2495
Dołączył(a)
08 wrz 2014, 16:25

Ja chyba wariuję...

przez zyxxyz 30 wrz 2014, 00:06
Nie chcecie, to nie czytajcie - piszę to raczej żeby się wypisać, ale jak ktoś coś napisze, to chętnie poczytam... Otóż mam dość tego życia. Męczy mnie ono, a ja nie wiem co robić, samobójstwo wydaje się jedynym słusznym wyborem chyba... Miałem iść do psychiatry, ale oczywiście wszędzie wołają o kasę! A ja niestety nie śpię na kasie, mieszkam tylko z mamą i siostrą, mama robi jako pielęgniarka i dostaje za przeproszeniem gówniane pieniądze, bo wg mnie zarabia za mało. Pojutrze (a właściwie jutro) zaczynam studia. Bardzo je polubiłem, pierwszy raz nie czuję niechęci na koniec wakacji, ale cóż z tego, jak mam znajomych, którzy lubią mieć ze mnie bekę jeśli idzie o moją wiedzę... Niby w tamtym semestrze padały takie różne teksty, ale to raczej do żartu, sam nie obrażałem się na nich. No ale jeśli koleżanka z grupy, z którą mało gadałem zauważa takie rzeczy, że cisną ze mnie bekę, poza tym słyszała, jak koleżanka mówiła do innej, że byłoby jej wstyd, gdyby ona nie zdała, a ja zdał, to wiecie... Do tego kolega, co niby taki pomocny (pewnie jest pomocny, ale co tam) ma ubaw z tego, że dostałem na drugim terminie z jednego przedmiotu 5, bo wg niego to pomyłka i powinienem mieć 2. Niestety, ale widać, że moim przeznaczeniem jest być tym, z kogo można mieć bekę. W liceum miałem trochę pojebaną klasę, niektórych śmieszył mój wygląd, z resztą i w gimnazjum i w podstawówce też zdarzały się takie osobniki. Mam tego wszystkiego /cenzura/ dość. Poza tym miałem jeden egzamin we wrześniu i uczyłem się do niego od początku sierpnia, żeby potem się okazało, że tylko na 3,0. W sumie powinienem się cieszyć, że zdałem, ale jak jedna koleżanka mi powiedziała, że ona nie miała czasu się uczyć i uczyła się w ten sam dzień co egzamin i też ma 3,0 no to rzeczywiście jestem super... Uczyć się 1,5 miesiąca tego, co można było w 1 dzień... Ja tak praktycznie to nic nie potrafię. Dużo czasu poświęcałem komputerom, ale nawet w tej dziedzinie jestem do bani. Nie umiem rysować, śpiewać, pływać, nawet jeździć na rowerze (umiałem, więc skąd taka gadka, że niby tego się nie zapomina?), no kompletne zero! W ogóle to wyglądam jak nie wiem co, nie znoszę swojego wyglądu, nie wiem czy to przez te docinki, ale po prostu szkoda gadać. Nie jestem jakoś gruby, ale chciałem trochę poprawić sylwetkę, ale cóż z tego, skoro ja nawet na diecie nie umiem wytrzymać. Obiecywałem sobie od początku roku, że pójdę na dietę z początkiem wiosny, potem, że na początek wakacji, ale nie dość, że zacząłem od połowy sierpnia, to już praktycznie jem tak jak przed dietą... Wszystko mnie już wkurwia za przeproszeniem, bo nie wytrzymuję z tym. A nie umiem tego poprawić nijak.
Kasy zero, przyjaciół nie mam (bo po co komu taki idiota jak ja). Jak w internecie koledzy rzucają fotki z wakacji to mnie roznosi, bo oni byli i w Chorwacji, Grecji, Egipcie i wiele różnych miejsc, a ja nawet poza miastem nie byłem. Tak wyszło, że rodzina nigdzie się nie wybierała, a ja ani nie mam kasy na wyjazd z kolegami, ale po pierwsze to nie mam tych kolegów do wyjazdu, bo szczerze to moi koledzy to są jedynie z liceum, studiów i z nimi to w większości rozmawiam tylko o studiach... Byłem zaproszony w marcu i potem w czerwcu na urodziny jednej a potem drugiej koleżanki i prawie wszyscy mieli coś do powiedzenia, a ja nie. Nie wiem o czym tam mówić, nie mam żadnych ciekawych historii do opowiedzenia, nie jestem jakimś fanem filmów, książki dopiero co zaczynam więcej czytać. No kompletnie nic. Poza tym nie wiem jaki mam światopogląd na sprawy religijne, chrześcijaninem byłem od urodzenia, ale od ponad roku coś pękło i nie określam się jako jakiś wyznawca religii, ale do kościoła chodzę, bo nie mam odwagi powiedzieć mamie, że mnie to nie przekonuje, a potem na mszach się denerwuję, bo wg mnie księża często na kazaniach nie wiedzą co mówią... No i w ogóle mam jakieś skłonności homoseksualne. To już jest w ogóle masakra, koledzy mogą sobie gadać o dziewczynach, a ja mogę jedynie potwierdzać albo coś, ale zupełnie tego nie czuję. Wkurwia mnie to, nie chcę tego. Najchętniej to bym skończył ze sobą, bo to jedyne rozwiązanie jakie się nasuwa. Nie widzę szans na psychiatrę, bo ile ja pochodzę do nich skoro oni ciągną ok. 100, 120zł za wizytę... Mam może brać kredyt na to? :roll: Oczywiście to co było głównym problemem tego wątku dalej jest, tzn. te chujowe teorie. Ciągle gdzieś jakaś grupa na facebooku się pokazuje z boku, jakby specjalnie, wszędzie sam dopatruję się spisku, chociaż dla mnie to bzdury, praktycznie od kilku miesięcy nie ma dnia, żebym nie pomyślał o iluminatach. Naprawdę. Ja wiem, że mam NN, ale co z tego, jak po 1,5 rocznej psychoterapii jest ze mną źle? Ja już nie umiem usiedzieć w miejscu, ale z drugiej strony nie potrafię niczego zrobić, ciągle coś przekładam (typowy prokrastynator). Często zamiast coś robić, to bezsensownie tracę czas na gierki karciane albo inne i gram z ludźmi w internecie - oczywiście łatwo się domyślić, że pomimo tego, że znam zasady większości gier, to najczęściej przegrywam. Nawet w czymś takim jestem do bani. Albo siadam ze słuchawkami w uszach i kołyszę się. Tylko, że to wtedy sprzyja roztrząsaniu tych teorii, poza tym mam jakieś chore myśli, że ja swoje życie (każdy dzień z kalendarza) opisuję na jakimś forum (jakimś realnym, ale niezwiązanym z tematem) i się "podniecam", że ktoś coś czyta niby. Do tego mam jakieś fascynacje błahymi sprawami jak np. zmiana kursowania tramwajów. No to po prostu /cenzura/ zmiata wszystko. O fobii społecznej to nawet pisać nie będę, bo szkoda gadać  tak naprawdę, chociaż jest z tym lepiej odkąd jestem na studiach, ludzie mimo wszystko są tu lepsi niż w liceum i wcześniej.

Dlatego ja nie widzę sensu mojego istnienia, nikt nie zapłakałby, jakby mnie zabrakło. A i sobie ulżę. Psychiatra za drogi, musiałbym kredyty brać chyba, taka jest prawda. W tym kraju żeby być zdrowym to trzeba mieć dość hajsu, bo inaczej to się nie uda. No chyba, że rzucę studia i skończę w szalecie miejskim... Ale taka przyszłość mi się nie widzi.
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
11 wrz 2014, 17:21

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez monapayne 30 wrz 2014, 00:17
zyxxyz, masz racje, psychiatra to masakra... (150dawalam...)ale probuj, bo z zycia jednak mozna wycisnac cos ladnego... jednak rozumiem chec odejscia, tez ja mam... po prostu czlowiek jest zmeczony.

Ale sprobuj pojsc do psychiatry, niech da duza recepte moze... hmmm...
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Ja chyba wariuję...

przez lojantka 30 wrz 2014, 00:35
pewnie to głupie, co powiem, bo sam wiesz, że Ci to truje codzienność, ale jakby pomyśleć i założyć, że serio ktoś chce zniszczyć ludzkość, czy tam ją sobie podporządkować czy zaprogramować to ..co z tego? jaką Ci to różnicę robi? pewnie za Twojego życia ta kiszka na masową skalę i tak nie zdąży się dopełnić. a nawet jeśli, to może nawet dobrze, niech to wszystko p i e r dolnie. też miewam różnego rodzaju manie prześladowcze i paranoje w umiarkowanym nasileniu i sobie niepotrzebnie zaprzątam tym głowę, ale pomaga wtedy myślenie, że jakie to w ogóle ma znaczenie wobec bezmiaru wszechświata i jak założę, że nawet jeśli faktycznie coś złego się dzieje za moimi plecami i ktoś chce mnie skrzywdzić/kontroluje mnie, to się z tym muszę pogodzić. bo i tak gówno mogę zrobić. oczywiście żyję w ciągłym lęku i oczekiwaniu na cios i mini-urojeniach, ale staram się przesadnie nie rozkminiać tych obaw. a do psychologa idź, postaraj się mu zaufać, masz moje słowo, że on nie jest w żadnym spisku.
lojantka
Offline

Ja chyba wariuję...

Avatar użytkownika
przez monapayne 30 wrz 2014, 00:41
harlancoben, no, ja tez tak miewam i to pomaga... ze jestem tylko przecinkiem w swiecie.
"Słowo trauma z greki oznacza ranę, a wie pan jak jest sen po niemiecku? Traum. Rany rodzą potwory"
was: robot
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1351
Dołączył(a)
24 lip 2013, 15:12

Ja chyba wariuję...

przez lojantka 30 wrz 2014, 00:48
dokładnie, ja se mówię kroplą w morzu gówna, bo lubię fekalną metaforykę. jak się człowiek poczuje mały, to od razu odechciewa się myślenia, że komuś by się chciało go prześladować. żeby się dorobić stalkerów i źle życzących trzeba się wykazać :mrgreen:
lojantka
Offline

Ja chyba wariuję...

przez zyxxyz 30 wrz 2014, 11:46
robotnica napisał(a):zyxxyz, masz racje, psychiatra to masakra... (150dawalam...)ale probuj, bo z zycia jednak mozna wycisnac cos ladnego... jednak rozumiem chec odejscia, tez ja mam... po prostu czlowiek jest zmeczony.

Ale sprobuj pojsc do psychiatry, niech da duza recepte moze... hmmm...


No widzisz jak dużo biorą... ;/ Do tego duża recepta, tzn. dużo leków? :/
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
11 wrz 2014, 17:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 6 gości

Przeskocz do