Nie mam już siły walczyć

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie mam już siły walczyć

przez Muszka2 30 kwi 2013, 12:01
Witam wszystkich.

Postanowiłam się zmusić do pisania, ponieważ nie mam już siły płakać. Przechodząc do meritum.
Zaczęłam pracować zaraz po szkole średniej, rozwijałam się, podróżowałam,czułam się swobodnie na tyle na ile może się czuć osoba wyprana emocjonalnie w rodzinnym domu (ddd). Po początkowym zachwycie dorosłością, spotkało mnie wiele nieprzyjemności. Powoli zaczęłam tracić nadzieję I Rozpoczęłam syzyfową walkę z przeciwnościami losu. Moje marzenia powoli się wykruszają podobnie jak "przyjaciele."
Nie mogę znaleźć pracy, zaczynam się cofać w rozwoju, moi znajomi albo mają jakąś fuchę, albo ktoś im pomógł założyć własną firmę i dlatego zaczynam się izolować coraz bardziej bo wstydzę się swojego położenia. Moje dzieciństwo było do d, wieczne kłótnie, krytyka, czasem bicie, rówieśnicy z osiedla często śmiali się ze mnie z powodu mojego ojca (który nie powinien w ogóle nim być).
Kilkukrotnie chciałam się zabić, ale w większości były to próby na odwal się, jedna była na poważnie i wtedy trafiłam do szpitala.

Mam niską samoocenę, próbuję walczyć o lepsze jutro, ale coraz częściej brakuje mi sił. Jakby nie rodzina to nie wiem z czego bym żyła, co dodatkowo mnie wpędza w poczucie winy, już chyba wole zdechnąć zamiast być pasożytem i rodzinną niezdarą. Wpadam w fobie społeczną, wydaję mi się, że sąsiedzi mnie obgadują, boje się wychodzić gdy ktoś jest na podwórku. Wydaje mi się, że stałam się lokalną atrakcją do oplotkowywania, tylko dlatego, że nie jestem towarzyską osobą. Nie latam z siekierą, nie jem kotów, nie odszczekuje się, więc jestem idealną ofiarą znudzonych po pracy, cudownych i NORMALNYCH ludzi.
Jedyne co mnie jeszcze trzyma przy życiu to mój chłopak i kot. Choć szczerze to się mu dziwię, ostatnio jestem praktycznie stale najeżona, nie ufam nikomu nawet jemu, choć jest on bardzo dobrym człowiekiem. Ja po prostu nie wierzę w to, że jestem warta miłości. W domu byłam chwalona tylko jak coś dobrze zrobiłam, a to że to zdarzało się z każdym rokiem coraz rzadziej, to moja wiara w siebie znikła praktycznie do zera. :hide:

Mam już dość życia z łatką głupka rodzinnego. Dywagacji na temat mojej choroby psychicznej, z których i tak nic nie wynika poza "weź się w garść". Czuje się jakbym była wypełniona betonem. :why:
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
30 kwi 2013, 11:27

Nie mam już siły walczyć

przez niewidoczny 30 kwi 2013, 23:52
Muszka2, hej. Czyżby sytuacja życiowa tak bardzo wpływała na własne odczucia, że Ci jeszcze gorzej? Bo myślę, że tym właśnie sie nakręcasz. Nie jesteś w stanie iść dalej i zostawić niemiłą przeszłość.
Jakiej pracy szukasz? Jakie masz kwalifikacje?
niewidoczny
Offline

Nie mam już siły walczyć

Avatar użytkownika
przez *Monika* 01 maja 2013, 02:28
Muszka2, Witam Cię na forum. :D
Myślałaś o terapii?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie mam już siły walczyć

przez Muszka2 02 maja 2013, 22:20
Wiem, że sobie wiele rzeczy wszywam, ale to jest silniejsze ode mnie. To działa jak uzależnienie, a brak wiary tylko to pogłębia. Nie wierze, że psycholog mi pomoże. Już prędzej jakieś leki, bo jest to coś niemal fizycznego. Jest dobrze pół dnia, po czym nadchodzi ciemna chmura i albo oczyszcza atmosferę, albo dopełnia dzieła zniszczenia. Efekt= brak motywacji do działania, brak energii i coraz częściej dochodzą również bóle somatyczne. Potrzeba mi czegoś co te chmury (zaburzenia) przepędzi, a tym czymś jest praca i odzyskanie przynajmniej ciut własnej godności. Dziś nie czuje niczego do siebie oprócz odrazy i żalu, że nie jestem kimś innym :(
:hide:
Może głupio to zabrzmi, ale szukam po prostu pracy bez mobbingu. Wiem, że trza być twardym, ale ja nie wytrzymam w miejscu gdzie będę się czuła tak samo jak się czuję teraz. Może za bardzo się ciaćkam ze sobą bo zanim gdzieś zaaplikuje najpierw sprawdzam opinię o tym miejscu, ale ja czuje po prostu paniczny lęk przed ponownymi upokorzeniami i boje się ludzi. Mam kilka lat doświadczenia w różnych branżach, w Polsce i za granicą. Gdyby nie sprawy osobiste z chęcią bym wyjechała, ale najchętniej to chciałabym się już ustabilizować, mieć to poczucie bezpieczeństwa. Nie wiem co mam robić. Po prostu chcę żyć jak człowiek.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
30 kwi 2013, 11:27

Nie mam już siły walczyć

przez niewidoczny 02 maja 2013, 23:08
Muszka2, ale wiesz... Tego bezpieczeństwa nie masz jak nie masz odpowiedniej pracy jak napisałaś wcześniej. Moim zdaniem trzeba zaryzykować. Innego wyjścia nie ma. JAk się ta sytuacja poprawi to można inwestować w inne. A pewność siebie też wzrośnie.
Psychologowi dałbym mimo wszystko szansę. Każda pomoc jest dobra. Walcz o siebie...
niewidoczny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do