Czy ktoś pokonał depresję?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez sportsmenka 05 paź 2006, 15:37
Wlaśnie najgorsze jest to ze nie mamy wsparcia ze strony naszych najblizszych bo oni nie mają pojęcia jak my bardzo się męczymy i nie umia nam pomóc.Oni wogóle nie wiedzą ze potrzebujemy pomocy.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

przez marta1978 05 paź 2006, 18:30
no bo jak wytłumaczyć komuś, że nie moge nic zrobić, że nie mam siły aby np wstać z łóżka itd... skoro wszystkie wyniki badać są dobre tzn że jestem zdrowa. wydaje mi się, że zrozumie to ktoś kogo to spotkało. wydaje mi się, żę niektórzy ludzie odbierają mnie jak lenia, któremu nic się nie chce. bo nie mają pojęcia co mi jest.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
04 paź 2006, 18:48

przez limba 05 paź 2006, 21:40
marta1978 napisał(a):mam pytanie czy jest ktoś komu udało się pokonać tą chorobe
Mi się udało :D :D ,inaczej patrze na świat.Nie wiele jest rzeczy które mogą mnie zdołować.Jeśli mam gorszy dzień,biorę się za ....wspaniałe zakupy,na poprawienie nastroju,troszkę nowych ciuszków i kosmetyków jeszcze żadnej kobiecie nie zaszkodziło.Mogę dziś powiedzieć,że na 100%nie mam depresji.Może mam doły,ale nie to cholerstwo przez które nie byłam wstanie wstać z łóżka :D :D
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez sportsmenka 06 paź 2006, 08:28
Limba proszę ćię napisz mi jak udało ći się pokonać depresję
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

przez marta1978 06 paź 2006, 11:17
limba jak ci się to udało?
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
04 paź 2006, 18:48

przez limba 06 paź 2006, 19:39
Hej hej!!!Wiecie co???ja sama nawet nie wiem co sprawiło,że jej nie mam.Ale nie mam jej to pewne na tysiąc procent.Męczyłam się z nią przeszło 4 lata,były stany przeróżne,czasem sama nie poznawałam się w lusterku,o ile udało mi się do niego dojść.Na początku mojej choroby lekarka przepisywała mi Fluoksytynę(chyba tak się to pisze,bo już nie pamiętam)myślę,że te tabletki wyciągnęły mnie troszkę za uszy :D Ale jako ,że sama przeszła przez depresję(wspaniale mieć taką lekarkę)nakłoniła mnie do zażywania koenzymu Q10.Są to tabletki ogólnie dostępne w aptece i można je pić przez jakiś czas,pewnie nawet mieszając z innymi lekami,bo ja mieszałam.One dają pewien napęd-tak bym to nazwała...Ja która słabłam jedząc obiad,zaczęłam dosłownie biegać,gdzieś po tygodniu(troszkę potrwa zanim w organiżmie zacznią działać)miałam 1000 spraw do załatwienia i ta chęć, ta wspaniała ochota do zrobienia czego kolwiek,której nie miałam :D .Rano kawka u koleżanki,wracałam gotowałam obiadek a zachwile nachodziło mnie na mycie okien :D :D :D Po tych tabletkach poczułam,że żyjęęęęę.Kiedy skończyły się okazało się,że dużo schudłam(co w moim przypadku niebardzo było wskazane)ale to dlatego,że dużo rzeczy robiłam naraz.Pani doktor doradziła mi abym to na zmiane zażywała z Ginsaną(to jest żeń-szeń)Więc czemu nie???Skoro czułam się coraz lepiej??? :D :D I tak przy piciu tych środków właziło we mnie życie i chęć!!!!Teraz już tego nie piję bo czuję się wspaniale :D ,ale to nie znaczy,że jeśli przyjdą jesienne dni,nie pójdę do apteki!!Jeśli chcecie możecie spróbować,mi to bardzo pomogło,leki nie są aż tak drogie,żeby nie poświęcić tych paru groszy.Tylko powiem wam szczerze,że są różne koenzymyQ10 jak i żeń-szeń!!Myślę,że powinny być troszkę droższe,ale w pełnym składzie,takie mocniejsze!!Bo są z różną domieszką.Ja po piciu Ginsany-kupiłam sobie tańszy,żeń-szeń z domieszką witamin i poczułam spadek energii. Napiszę jeszcze ,że na początku nie poczułam żadnej poprawy,czasem miałam ochotę nawet zrezygnować.Ale po pewnym czasie naprawdę mi pomogło!!!Po leczeniu ta chęć do życia we mnie już została,właśnie jutro będę myła okna i upiekę placuszek ze śliwkami :D :D :D :D Bardzo was pozdrawiam i trzymam kciuki,bo wiem jak wam ciężko.Wiem,że czasem człowiek nie może wstać z łóżka,a jak już nawet wstanie to jest zasłaby aby się ubrać :( ale mi się udało,czyli da się z tego cholerstwa wyjść!!! :D :D :D
...patrz przez przednią szybą, a nie wsteczne lusterko...
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
10 kwi 2006, 21:41
Lokalizacja
Podkarpacie

ja też mam depresję

przez ALICE 17 sty 2007, 23:35
Zmęczenie, zmęczenie, zmęczenie... co ja bym dała za to, żeby móc spać dzień i noc... Do tego wydaje mi się, że nikt mnie nie lubi, że każdemu przeszkadzam, że wszyscy się ze mnie nabijają, że tylko przeszkadzam... Czuję się jak głupek. Nie potrafię sensownie rozmawiać, bo brakuje mi słów i mam pustkę w głowie. Zapominam i nie jestem w stanie spamiętać podstawowych spraw. Są dni, że nie wiem, co się wokół mnie dzieje, gubię różne rzeczy, a wyjście z domu potrafi zająć mi godzinę, bo zapominam klucza, telefonu, torebki... Gdybym mogła się zamknąć w domu i spać i leżeć w łóżku do oporu... Ale muszę chodzić do pracy, bo mam 14miesięczną córeczkę i muszę dla niej żyć i pracować i wstawać z łóżka. Myślę, że to depresja. Czy jest szansa na to, że wrócą dni, kiedy chciało mi się wyjść do sklepu, jechać do koleżanki, iść na spacer, porozmawiać z sąsiadką? Czy zachce mi się żyć? Funkcjonuję siłą woli, bo muszę chodzić do pracy i zajmować się dzieckiem. Ale pamiętam, że kiedyś było inaczej i chciałabym jeszcze kiedyś poczuć życie. Byłam tydzień temu u lekarz - to moje noworoczne postanowienie. Dostałam coaxil i magnez dożylnie. Czy leczenie przywraca chęć do życia? Na jak długo? Zawalam różne rzeczy w pracy i przez rozkojarzenie robię takie głupoty, że po prostu wstyd. Za mało zajmuję się dzieckiem i wszystko co robię, to jedno wielkie zmuszanie się. Proszę o informacje na temat wyleczalności z depresji. Czy komus się udało?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 23:05
Lokalizacja
GDYNIA

przez seyma 18 sty 2007, 15:49
mnie duzo basen pomaga
BEZSENNOSC TO JEST ZMORA,CZY KTOS MA SPOSÓB NA ZWALCZENIE?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sty 2007, 15:46

przez iwka73 18 sty 2007, 18:00
Alice mam pytanie. Czy byłaś u psychologa?
iwka73
Offline

przez sportsmenka 18 sty 2007, 19:44
Wyjscie z depresji jest napewno mozliwe choc mi jeszcze sie to w pelni nie udalo.Biore leki (Velafax) juz 14 miesiecy.Psychiatra obiecal mi niedawno ze jeszcze miesiac pobiore i bedzie koniec leczenia.Ale jednak na ostatniej wizycie przepisal mi ponownie jeszcze leki na 4 miesiace.Sama nie wiem co o tym myslec.Czuje sie juz dobrze,czasami jakis strach czlowieka przechodzi jak pomysle o tej chorobie.Ale wiem na 100 % ze najwazniejsze w leczeniu "tego" jest jak najwiecej spedzanie czasu z ludzmi i poza miejscem swoich problemów. :P
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

przez ALICE 18 sty 2007, 21:14
iwka73 napisał(a):Alice mam pytanie. Czy byłaś u psychologa?
nie, byłam u psychiatry, dostałam magnez x20 zastrzyków (jestem po czwartym) i coaxil. Jak na razie nic lepiej, ale to dopiero tydzień. Dziś jak byłam w przychodni na zastrzyku zobaczyłam ogłoszenie o psychoterapii prywatnej i nawet zadzwoniłam zapytać, ale jakoś się nie zdecydowałam na umówienie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 23:05
Lokalizacja
GDYNIA

przez Yantar 18 sty 2007, 21:31
Alice od jak dawna utrzymuje sie u ciebie ten stan?
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

przez ALICE 18 sty 2007, 21:50
Yantar napisał(a):Alice od jak dawna utrzymuje sie u ciebie ten stan?

nasiliło się pół roku temu, wróciłam do pracy po macierzyńskim i okazałam się niepotrzebna... Odeszłam do konkurencji i moja poprzednia szefowa zaczęła otwartą wojnę. Wtedy też pojawiło się u mnie mruganie oczami, taki tik, nad który nie byłam w stanie zapanować. Myślę, że już nie dawałam rady udźwignąć ciężaru życia i odpowiedzialności za siebie, dziecko i mojego partnera, który nie dość, że nie pomagał mi, nie wspierał w ciężkich momentach, to jeszcze utrudniał mi wiele rzeczy. Sam nie pracował i wkurzało go to, że polepszyłam sobie zmieniając pracę. Nie mogłam się do domu z pracy spóźnić o 5 minut, bo od razu słuchałam, że sobie gdzieś jeżdżę, zamiast do dziecka się spieszyć, więc korek samochodowy doprowadzał mnie do rozpaczy. Do tego jeszcze ciśnienie w pracy - obrót trzeba zrobić. I strach, że jak będzie mało, to umowy nie przedłużą. wciąż pod presją czasu i strachu o byt - małe dziecko, kredyt mieszkaniowy... I wyszło mi to wszystko bokiem... To tak w wielkim skrócie ostatnie pół roku. Ale muszę przyznać, że jak zanalizowałam całą sytuację, to pierwsze objawy -nadmierne spanie, niechęć do wychodzenia z domu i spotykania się z ludźmi, zmuszanie się do wykonania najprostszych czynności typu umycie włosów - pojawiło się 5 lat temu. A po przejściach ostatniego półrocza mam chyba nerwicę - mruganie, wymioty w stanach skrajnego zdenerwowania, trzęsące się ręce... Się rozpisałam :smile:
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
17 sty 2007, 23:05
Lokalizacja
GDYNIA

przez iwka73 20 sty 2007, 11:53
Moim zdaniem musisz jak najprędzej iśc na terapię.
iwka73
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do