Potrzebuję pomocy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez omeeena 02 paź 2012, 13:33
Koszmarny dzień dziś!!! Jak długo jeszcze???
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez a_l_e_x 02 paź 2012, 14:01
życzę powodzenia w zdrowieniu.

ja byłem zwalniany z pracy rok temu. więc wiem co to za przeżycie.
Obrazek nigdy nie trać z oczu własnego celu życiowego.
Chcę zobaczyć jak walczysz o to, co (naprawdę!) ważne jest dla ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
30 wrz 2012, 19:53
Lokalizacja
okolice Warszawy

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez omeeena 02 paź 2012, 14:09
Boże, gdyby mnie na wiosnę zwolnili, dostałabym koorwicy, potem się poryczała z żalu i teraz miała spokój.
A oni miesiącami gadali, że będą zwalniać, ale nie mówili kogo. I tak dzień w dzień, tydzień za tygodniem, ze strachem, czy to będę ja. I ci wredni współpracownicy nie widzący nic poza własną doopą!
Kiedy mam takie dni, jak dziś, życzę im wszystkim, żeby przeżyli to, co ja teraz!
Byłam mocna za dwoje, góry przenosiłam, dźwigałam wszystko.....a teraz jestem totalnie bezsilna!!!!
Rany, jak mi źle!!!

-- 03 paź 2012, 12:49 --

Jest do kitu. Wstanie z łóżka to coraz większy problem. Mam okropne mdłości, nie wiem, czy jeść, czy wymiotować. Telepie mnie strasznie i jestem spięta, aż zęby bolą. Pierwsza połowa dnia zamiast być coraz lepsza, jest coraz gorsza. I dłuższa. Już myślę, co będzie jak zło zwycięży. Jestem taka nieodporna na własne słabości...
I tak bardzo brakuje mi słońca i jego gorących promieni wlewających energię w moje ciało!
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Potrzebuję pomocy

przez Zachmurami 06 paź 2012, 22:30
Hej, żyjesz? :smile:
Dawno mnie tu nie było - na tym forum. Hmm, ciekawe czy mnie ktoś pamięta?
Przypadkowo zajrzałam na Twój wątek i... widzę siebie, sprzed 2,5 roku. Jeżeli masz czas i siłę, przejrzyj moje posty. Byłam wtedy pewna, że zaburzenia depresyjno lękowe zabiorą mnie z tego padołu ku szczęśliwszym swiatom.

Przede wszystkim pamiętam to poranne napięcie: ja mentalnie opisałam to tak: rano otwieram oczy i czuję jakby ktoś do żył pompował mi truciznę, przez niewidzialny wenflon, powoli, ale skutecznie. Poranki zawsze były najgorsze, zaczynałam się spinać jeszcze przed otworzeniem oczu. Telepanie takie, że nawet myśli bolały. Najprostsze czynności, typu zrobienie sobie herbaty, czy wysprzątanie kociej kuwety wydawaly się czymś nieosiągalnym. Dodatkowo, non stop na.piep.rzal mnie żołądek. Podejrzewałam u siebie wszystkie nowotwory świata, również te nieistniejące. Wieczorem ulga, nawet się śmiałam.


Ja też byłam nadwrażliwa na leki, i trudno było dobrać lek, który by faktycznie leczył. Miałam wrażenie, że większość sprawiała, że czułam, że niebawem zejdę z tego padołu. To napięcie, ścisk (Coaxil też mi nie służył). Zasadniczo, u mnie wszystkie leki z grupy SSRI i pokrewne powodowały nieuchronny zgon. Są takie nadwrazliwe jednostki, niestety. Odstawienia antydepresantów też przechorowywałam.
Pomógł lek z innej grupy, Mirzaten. Byłam po nim zamulona, ale przynajmniej nie było telepania. I spałam jak aniolek.

Teraz może coś pozytywnego: to coś u mnie minęło, bezpowrotnie. I cieszę się każdym dniem lajfu. W międzyczasie przeszłam przez trudną ciążę, urodziłam synka. I TO nie wróciło. Odpukać.
Powrót ze świata zombich do świata żywych może trwać długo, trzeba się nastawić, że przez kilka miesięcy będzie się stało na ponurej bocznicy, a życie będzie toczyć się gdzieś obok. Jedno wiem: nie dam się już truć eseserajami. Teraz doraźnie hydroxyzyna i melisa. I życie jest piękne.

Jeżeli coś mogę doradzić: prowadź pamiętnik, zapisuj to jak się czujesz, dzien po dniu: nastroje, objawy. Ja mam taki pamiętnik. Patrzę na moją depresję jako ważne doświadczenie, jakiś etap życiowy, który czegoś mnie nauczył, może na coś uwrażliwił, staram się jakąś wartość dodaną z niego wyciągnąć (nie do wiary, prawda?)
Dasz radę. Uwierz, że jest w Tobie siła. :D
Offline
Posty
228
Dołączył(a)
20 gru 2009, 22:12

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez omeeena 06 paź 2012, 23:54
Zachmurami, dzięki, będę na pw :)
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez sweethomealabama 09 paź 2012, 00:45
Hej!Jak ja dobrze to znam :-| pamiętam siebie rok temu kiedy to na studiach dostałam ostatnią szansę pozostania i co i powaliła mnie deprecha. Koszmarne bóle głowy połączone z wymiotami przez cały dzień z trudem wypowiadałam kilka słów ,ciągłe spanie i świadomość swojej niemocy bezradności .Wstawałam ok 16 tej i chodziłam z dwie godziny i znowu spać.
Posty
117
Dołączył(a)
02 lis 2011, 21:27
Lokalizacja
warmia

Potrzebuję pomocy

Avatar użytkownika
przez omeeena 09 paź 2012, 20:00
Chciałabym móc spać w dzień. Albo choć się zdrzemnąć. Albo przespać to wszystko.
Napięcie i wyostrzona świadomość nie pozwalają, nawet jak mi się oczy same zamykają.
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Potrzebuję pomocy

przez HansKlosz 13 paź 2012, 21:16
omeeena, wciąż jesteś tą samą, silną osobą tylko dałaś się podejść negatywnym myślom, które przy ogólnym zmęczeniu stają się bardzo destrukcyjne. Nasiąknęłaś negatywnymi emocjami, myślami, które przyniosły tylko wyniszczenie, zmęczenie umysłu i lęki. Lęk zapanował nad twoim życiem, zdominował Cię kompletnie i sprowadził do parteru. Teraz tracisz mnóstwo energii na walkę z nim, no i jeszcze te negatywne nastawienie – że nie będzie pracy, że masz na utrzymaniu córkę i matkę, itd. itp. - to w wszystko potęguje lęk. Postaraj się zapanować nad lękiem pozytywnym myśleniem i nie trać na niego energii. Skoncentruj się na tym, co możesz zrobić tu i teraz, co możesz zmienić w swoim życiu na lepsze – a wiesz, że możesz wiele! Nie analizuj tego, co mówią inni, jak Cię postrzegają, jak się zachowuję np. w pracy – to jest ich zdanie i ich problem. Swoje poczucie własnej wartości, swoją siłę, buduj na sobie i swoich osiągnięciach. Gdy pojawiają się napady lęku, spróbuje je rozbić pozytywnym myśleniem – na początku będzie cholernie trudno, ale później lęk zacznie maleć. Przyjmij go na klatę ;), a później go rozwal. Sprawdzone, działa! Tylko trzeba czasu. To Ty masz zapanować nad lękiem, a nie odwrotnie. Co do brania leków – to być może twój organizm, umysł ich nie potrzebuje i stąd ta reakcja...errr...lub są źle dobrane.
HansKlosz
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do