Zmarnowalem sobie zycie.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fkarty 17 sie 2010, 14:40
trzeba sobie powiedziec jasno ze zarabiają ci ktorzy umieja zarabiac, napewno ludzie wartosciowsi wrazliwi niesmiali porzadni dokladni nie poradza sobie tak jak odwazni hamscy gruboskorni ...itd
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:53

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez zaqzax 17 sie 2010, 14:52
fkarty napisał(a):niektorzy nie musza pracowac i maja cieplo i domek za darmo tak jak agusiaww i okreslaja to jako minimum co do wymagan od partnera, nie potrafie zyc z mysla ze takie swinie sobie poprostu zyja z przekonaniem ze im sie to nalezy, rzeczywiscie rozowo to wyglada jak koszulka, a do tego jeszcze to serduszko, tez chcialbym sobie takie przypiąc i udawac niewinną istotke, slabą wrazliwą.


ja mam jeszcze gorzej bo mimo wieku 27 lat...
jestem znowu na utrzymaniu rodzicow (wczesniej dorywczo zarabiałem 900zł/mies za drobna prace 2x w tygodniu po max 2h), co z tego ze mam cieplo i domek skoro nie chce mi sie zyc, nic mi sie nie chce.
praca czyli pieniadze to spory wysiłek ktory jesli jest niewymierny do przyjemnosci zycia to traci na sensie, chyba ze ktos
umie sie przymusic, ale taki przymus jeszcze bardziej dołuje, dół w pracy a za tym mała produktywność i męka, pustka w głowie, wszędzie i niemal zawsze utrzymujące się to uczucie przygnębienia i niemocy.
wiekszosc robia za mnie rodzice bo sam nie jestem w stanie, nie wyobrazam sobie mieszkania samemu, gotowania, prania itd.
ja nie wiem jak ja bede dalej zyc, bo jestem psychicznym kaleka. gdyby nie rodzice to bym nie byl w stanie zalatwic wiekszosci spraw dotyczacych mojego leczenia czy czegokolwiek.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Hikaru 17 sie 2010, 15:04
fallenone26 nie jesteś sam w swojej niedoli. Jeśli chodzi o studia mam zbliżoną sytuację- mam 22 lata, gdybym była zdrowa od października na czwartym roku a znowu jestem na pierwszym, znowu kupa poprawek i znowu nie wiem czy dam radę przejść na drugi.

Co Ci mogę poradzić, skoro sama nie potrafię tego wprowadzić w życie...? Ale wydaje mi się że w naszej sytuacji jedyną nadzieją jest leczenie. Wiem, ze nie wyszło, bo mi też jak się okazuje nie do końca wyszło, ale innego wyjścia chyba nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 sty 2008, 15:34

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez Zenonek 17 sie 2010, 15:10
Po pierwsze farmaktorerapia - bez ktorej NIE MASZ zadnych szans na wyjscie z problemu- potem psychoterapia.

Jak juz jako tako sie ogarniesz to znajdz jakas prace.

Aha i mozna przyzwoicie zarabiac majac LO - trzeba nauczyc sie jakiegos fachu - polecam przyuczyc sie malowania, tapetowania, kladzenia glazury itp itd. Po jakims czasie mozesz sam rozpoczac dzialalnosc i kasa i to calkiem spora sama przyjdzie ( 5000 zl na miesiac na lajcie).


Tylko nie ludz sie, ze bez intensywnej farmako i psychoterapii z tego wyjdziesz...


Podstawowe pytania :

- jakie leki i jakie dawki brales

- jak dlugo brales poszczegolne leki ?

- stosowales tylko monoterapie ?
Offline
Posty
3565
Dołączył(a)
09 kwi 2010, 17:23

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fkarty 17 sie 2010, 15:28
zaqzax
pracowitosc to tak naprawde wymog kobiet, bo po co komu praca - szkoda niszczyc srodowisko w ten sposob.
Ja tez mieszkam z rodzicami, ale u mnie jest jakos inaczej jak u ciebie, a dokladnie wrecz odwrotnie bo niewyobrazam sobie zeby mi ktos gotował, prał lub sprzatał, niechce nic od rodzicow, np malo jem też, mimo to wszystko, wiadome ze sa podatki, wegiel do kupienia, zywnosc, oplata za energie i za to ja nie płace tylko rodzice, ale zyje w ten sposob aby jak najmniej bylo strat, ocieplenie grzejnikow - to moja inicjatywa, komputer w ktorym obnizone jest napiecie procesora, karta graficzna malo zuzywajaca energii, rodzicie by mogli sobie jeszcze wymienic telewizor na panel led ktory by zuzywal ze 4razy mniej energii ale sa za prymitywni. Najgorsze jest ze mam co chce, mozna sie napic pepsi, internet uzywac, ma sie wygodny pokuj, mozna sie gdzies przjechac samochodem rodzicow, ale jestem tylko mezczyzna co nie moze zyc, to wlasciwie chyba cos w podobie jak ty.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:53

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 sie 2010, 17:24
szklanyczlowiek napisał(a):Wielu by sie zgodizlo nawet na 800-900 byle miec prace a nie maja na to szansy

Taaa a ktoś dostaje za to lepszą pracę niż w normalnych krajach za 5000zł. Te wszystkie markety, McDonaldy, itd. sprzedają towary za te same ceny co na Zachodzie, mają tyle samo klientów, tyle, że dziwynym trafem pracę dostają za 5 razy mniej. Niech sprzedają towary za 5 razy mniej to się nie będę ich czepiał.

Wkurwa mnie takie myślenie kategoriami tego, że to ludzie potrzebują pracę. Ludzie nie potrzebują pracy. Równie dobrze mogą pójść i zginąć otoczeni ciałami swoich wrogów.
To pracodawcy, tfu, pracobiorcy potrzebują pracy. To oni są biorącymi w tej sytuacji a nie dającymi. A tak się składa, że w tym wypadku domagają się czegoś za co nie zapłacili. Domagają się najlepszej pracy za najniższą cenę, co przeczy zdrowemu rozsądkowi.
Nie dostaje się nowego mercedesa za cenę malucha ani nie dostaje się wysokiej jakości herbaty za 2 złote. W normalnym świecie za jakość się płaci.

RafQ napisał(a):Sorrow ale u mnie w mieście i okolicach 90% ludzi ze średnim wykształceniem zarabia minimalną krajową.Mało tego ludzie po studiach mający mgr. i nie posiadający znajomości dostają po 1200-1500 zł na ręke.Siostra po filologii angielskiej zarabia tyle co ja (1200 mies).Kumpel ma wyższe i jeździ na truskawki - sic!

No, to pora przestać się lenić i wreszcie wyjść na ulicę.

Zresztą praca z wyższym wykształceniem zwykle daje dużo więcej korzyści niefinansowych, niż gówniana praca. Wolałbym dawać rozsądną pracę we w miarę konfortowych warunkach za 1200zł niż dawać gównianą pracę w gównianych warunkach za 2500zł.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez zaqzax 17 sie 2010, 18:38
pasożyt napisał(a):Nie macie racji...człowiek bez pracy ulega zepsuciu moralnemu,psychicznemu i fizycznemu...mezczyzna stworzony jest do pracy..kazdy chce czuc sie potrzebny,zyc dla siebie ale i byc ostoją dla innych... praca angazuje umysł i ciało.nie masz czasu wtedy myslec o głupotach które nic pozytywnego nie wnosza do zycia..wqiecej -pogrązają cie coraz bardziej w bagnie które sam pielęgnujesz...pisze to jako 33 letni facet który mieszka z rodzicami,nie ma pracy i przepracował niecałe 4 lata..wiem ze choroba zniewala czyniac czesto z człowieka wegetującą rosline..ale trzeba wyznaczyc sobie w zyciu cele w których praca ma fundamentalne miejsce..warunkiem ich realizacji jest zdrowie (psychiczne,fizyczne)... lecz bycie zdrowym nie nastąpi gdy pozostawimy samych siebie w obecnym status quo -bez pracy-bez perspektyw-bijąc sie z własnymi "chorymi " myslami...


czyli gwarantujesz ze praca mnie wyleczy ?
bo jak narazie drobne niepowodzenie w byłej drobnej pracy tylko nasiliło moje objawy... i zrezygnowałem.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
631
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 00:57
Lokalizacja
Europa

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez noise 17 sie 2010, 18:51
fallenone26, ja na twoim miejscu poszłabym do jakiegoś biura pośrednictwa, żeby znaleźli Ci pracę za granicą. Im dalej od PL w twojej sytuacji, tym lepiej. Zarobisz lepiej niż tutaj, może narobisz się trochę dużo, ale nie będziesz miał czasu na załamywanie się nad sobą. Może nawet już tam zostaniesz. Musisz wyrwać się z toksycznego miejsca jak najszybciej.
noise
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Sorrow 17 sie 2010, 18:56
pasożyt napisał(a):Nie macie racji...człowiek bez pracy ulega zepsuciu moralnemu,psychicznemu i fizycznemu...mezczyzna stworzony jest do pracy..kazdy chce czuc sie potrzebny,zyc dla siebie ale i byc ostoją dla innych... praca angazuje umysł i ciało.

Taa, można np. rozmyślać o tysiącach sposobów na które można wykońcszyć takiego cwaniackiego skąpego pracobiorcę randroida. Np. czy lepiej byłoby mu rozwalić pogrzebaczem łeb, czy też wbić pogrzebacz w brzuch i wyciągnąć flaki.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fkarty 17 sie 2010, 18:59
pasożyt
niezgadzam sie ze czlowiek nie pracujacy ulega zepsuciu psychicznemu, czlowiek napewno nie zostal stworzony do pracy, to parszywe pojecie ze mezczyzna jest stworzony do pracy powinnes wypisac ze swojego zycia, bo czlowiek nie zyje po to zeby jak glupi robic, tylko cos porzadnie zrobic i skierowac sie na osiaganie wyzszego poziomu (nie materialnego), jesli lubisz halas kosiarek koszacych trawe, prosze bardzo, ja jednak wole jak rosnie trawa taka jak namalowala ją natura, zastanawiac sie nad zyciem, czerpac jedynie promienie slonca a nie dokuczac srodowisku.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:53

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez RafQ 17 sie 2010, 19:07
Hehe dobrze powiedziane :D .

Noise - kolega z tego co pisze jest w głębokiej depresji.Jeżeli mu się coś nie powiedzie,to jest po prostu bez szans za granicą gdyż może sobie nie poradzić i skończyć tragicznie.Poza tym ludzie w takim stanie przeważnie nie moga pracować i nie radzą sobie z prostymi zadaniami.Wiem co mówie,przeżylem piekło i byłem w podobnej sytuacji.Co prawda znalazłem pracę,ale po prawie rocznym leczeniu mocnymi antydepresantami.
Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć,że praca jak najbardziej,ale najpierw trzeba zacząć solidne leczenie.Jak stan trochę się ustabilizuje,to można coś próbować robić w kwestii pracy.
Szukanie i podejmowanie pracy w stanie agonalnym,przy dodatkowym stresie i ewentualnym niepowodzeniu może doprowadzić do tragedii.
RafQ
Offline

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fallenone26 17 sie 2010, 19:51
Zenonek napisał(a):Po pierwsze farmaktorerapia - bez ktorej NIE MASZ zadnych szans na wyjscie z problemu- potem psychoterapia.

Jak juz jako tako sie ogarniesz to znajdz jakas prace.

Aha i mozna przyzwoicie zarabiac majac LO - trzeba nauczyc sie jakiegos fachu - polecam przyuczyc sie malowania, tapetowania, kladzenia glazury itp itd. Po jakims czasie mozesz sam rozpoczac dzialalnosc i kasa i to calkiem spora sama przyjdzie ( 5000 zl na miesiac na lajcie).


Tylko nie ludz sie, ze bez intensywnej farmako i psychoterapii z tego wyjdziesz...


Podstawowe pytania :

- jakie leki i jakie dawki brales

- jak dlugo brales poszczegolne leki ?

- stosowales tylko monoterapie ?


Nie ludze sie, ze wyjde. Ludzilem sie jeszcze w 2004 roku, kiedy mialem 21 lat. Teraz, majac 26 (w tym roku skoncze 27) i bagaz doswiadczen, jakie zdobylem przez te lata, nie ludze sie w ogole. Jesli punkt A oznacza "wyzdrowienie", natomiast punkt B samobojstwo, a odcinek AB ma 100km, to ja jestem na 95km tej trasy. W 2004 bylem na 50km. Nie mam sily/zapalu/motywacji aby zdrowiec. Jak zwal tak zwal. Bralem rozne antydepresanty, bralem je zazwyczaj bardzo krotko tj. gora miesiac, dwa. Na terapie chodzilem krotko, zazwyczaj konczylo sie na kilku wizytach, czesto tylko na jednej. To byly tylko wizyty "na wygadanie", nic poza tym. Nic nadzwyczajnego sie tam nie dowiedzialem. A ogolnie to byly glupoty. Rady typu "przestan sie zadreczac", "zostaw przeszlosc, zyj terazniejszoscia" i tym podobne uniwersalne porady, na ktore kazdy moze wpasc, nie muszac przy tym isc do psychologa. Poza tym jakosc terapii w polsce pozostawia wiele do zyczenia. Ci ludzie sami maja ze soba problemy, malo kto z nich jest kompetentny. Nie sa rozliczani ze swojej pracy. Wiec moga nie miec zadnych rezultatow i pracowac do emerytury w zawodzie.Poza tym to ich praca. A jak wieszkosc ludzi, przynajmniej w Polsce, malo kto ja lubi i rzetelnie wykonuje.


A propos pracy: Widzisz...gdybym chcial byc malarzem, to bym nie poszedl do liceum, a potem nie zakuwal 4 lata na ciezkich studiach na Polibudzie, tylko poszedlbym do zawodowki. Nie czulbym sie dobrze bedac malarzem, tapeciarzem czy /cenzura/ wie kim jeszcze. Moze Tobie to sprawia przyjemnosc, mnie natomiast nie. Ja chcialem byc programista/informatykiem. Chcialem byc przede wszystkim kims na stanowisku, a nie zwyklym robolem. Kiedys to bylo moim marzeniem. Teraz juz nic mnie nie pociaga.

Jako tako sie ograniam od 4 lat. :) I wszystko jest wlasnie "jako-tako", tak jak chociazby moja ostatnia praca, rownie patologiczna jak cale moje zycie. Ona tez byla "jako-tako". Gowno sie tam nauczylem i grosze zarabialem. Kiedys jeszcze wierzylem, ze ktos z rodziny mi pomoze, albo spotkam na swojej drodze zyciowej kogos, kto wyciagnie mnie z tego bagna. Spotkac drugiego ojca, ktory pokaze jak zyc, postawi na nogi, doda pewnosci siebie, odbuduje charakter. Niestety nikt taki sie nie pojawil, bo kazdy zyje swoim zyciem i nie szuka dodatkowych problemow. Ludzie nie sa szlachetni, a swiat nie jest przyjaznym miejscem. Niestety jestesmy "jako-tacy", a nie tacy, jakimi chcielibysmy byc.
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
16 sie 2010, 12:50

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

przez fkarty 17 sie 2010, 20:37
wiecie co, mam wrazenie ze wszyscy 26-30 letni mezczyzni sa zalamani zyciem a ja jestem jednym z nich a leki sa tu zerową pomoca
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
17 sie 2010, 13:53

Re: Zmarnowalem sobie zycie.

Avatar użytkownika
przez Alter-Super-Ego 17 sie 2010, 21:34
To bardzo dobre stwierdzenie:
... istnieje niezerowe prawdopodobieństwo wyjścia z tego gówna ....
.
Wiemy, że jesteśmy w Czarnej Dupie. Ale jeśli wiesz, że za ścianą jest normalne, satysfakcjonujące życie, to szlak cię trafia, że cię to omija. Jeśli jednak komuś, gdzieś udało się z tego wyjść, to znaczy, że się da. Prawdopodobieństwo jest niezerowe, istnieje jakaś droga wyjścia, niestety dla każdego inna, dlatego tak trudno dać komuś jaką sensowną, jednoznaczną poradę. Jeśli dziś nie wiesz jak to zrobić - zwiększaj swoje szanse na "motywującego kopa". Czytaj i szukaj, aż znajdziesz swoją drogę. Nie poddawaj się. Były leki i terapia? Co z tego? Spróbuj jeszcze raz. Inne leki, inny terapeuta, inna terapia.

Pomyśl sobie, że gdzieś tam ludzie jeżdżą na nartach w pełnym słońcu i piją "bombardini". Ty siedzisz 26 rok z rodzicami pozwalając aby toksyczne schematy przywiązały cię do krzesła. Nie wkurza cię to? Bo mnie wkurwia to na maksa. Na fali tej złości udało mi się wystawić głowę z "tego gówna". Czego i tobie życzę ;)
Marian Alter-Super-Ego
"Wielki bowiem jest magnetyzm serc ludzi popieprzonych"
http://www.alter-super-ego.pl/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
11 sie 2010, 19:03
Lokalizacja
Lhasa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do