Wolałbym nie istnieć.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Wolałbym nie istnieć.

przez wafelek 18 lut 2010, 18:31
Nie jestem osobą, która jest w stanie dokonać aktu samobójczego. Chciałbym, aczkolwiek brakuje mi jakiegoś impulsu. Natomiast jeżeli ktoś podałby mi takie urządzenie, na którym by było napisane "Chcesz umrzeć? Naciśnij guzik". Nacisnąłbym. Z góry zakładam, że nie wierzę, że opisanie swojego problemu w internecie będzie mi w stanie chociaż troszeczkę pomóc, piszę jedynie dlatego, żeby pisać. Zapewne nie jestem pierwszym zakompleksionym dzieciakiem, którego musicie wysłuchiwać, ale cóż.

Lat mam 18, mieszkam w mieście (dużym, nie będę podawał głębszych szczegółów). Moja rodzina ani nie jest biedna, ani bogata, ale bliżej nam do tego pierwszego. Mieszkam w bloku, mój ojciec jest handlarzem zniczy na cmentarzu, natomiast moja matka jest sekretarką w szkole. Nie posiadamy nic "wypasionego", typu telewizor plazmowy (to akurat jest moim najmniejszym zmartwieniem). Samochód mamy dosyć słaby, starego Poloneza. Chodzę do zwyczajnego liceum, ani to dobre, ani to złe. Jadę na trójkach i dwójkach, chociaż te drugie znacznie przeważają. Nie liczę na to, że w przyszłości będę kimś wykształconym, kimś kogo będzie na cokolwiek stać. Prawdę mówiąc gdy wyobrażam sobie swoją przyszłość widzę siebie mieszkającego z rodzicami aż do końca życia. Nie jestem osobą odważną, jestem dosyć nieśmiały, sprecyzuję to bardziej - wstydzę się zamówić pizzy, czy taksówki przez telefon. Nie potrafię otworzyć drzwi gdy ktoś puka, czy odebrać telefonu. Fobii społecznej nie mam, nie boję się chodzić do szkoły, czy do sklepu. Nie mam żadnych kolegów, nie mam nikogo kto by ze mną porozmawiał. Oczywiście nie przez internet, tylko w życiu. Jedyni ludzie, których spotykam to rówieśnicy z klasy, jednak to się nie liczy. Widuję ich tylko w szkole, nie rozmawiam z nimi o niczym ważnym, oni mają swoich kolegów, swoje zainteresowania, np. trenują koszykówkę. Często organizowane są jakieś klasowe imprezy, czy wypady - ja mówię nie. I proszę mi nie mówić, że pójście na coś tego typu i uwalenie się w trupa byłoby rozwiązaniem. Jestem sto lat za murzynami w porównaniu do ludzi dookoła mnie. Wszyscy chodzą na różnego rodzaju imprezy, zabawy, półmetki, studniówki. Nigdy nie byłem na żadnej imprezie, koncercie, dyskotece, "domówce". Prawdę mówiąc jest to dla mnie za trudne, nie dałbym rady. Zapadłbym się pod ziemię. Do tego dochodzi to, że jestem osobą niepijącą, nigdy w życiu nie miałem alkoholu w ustach, jednak tylko mi to utrudnia życie. Gdybym się porządnie napił, zapewne odwiedzałbym różne kluby co tydzień, może nawet miałbym kolegów, czy dziewczynę? Apropo dziewczyn, nigdy w życiu żadnej nie miałem, nigdy się nawet nie całowałem. Ba! Nawet żadnej nie dotknąłem. Podczas gdy wiele osób w moim wieku ma już swój "pierwszy raz" za sobą, ja... Zresztą niewazne. Jestem brzydki, wstydzę się siebie gdy spoglądam w lustro. Gdy rozmawiam z innymi ludźmi zastanawiam się, dlaczego osoba, z którą rozmawiam nie jest wystraszona albo rozbawiona moim wyglądem? Do tego dochodzi to, że nie jestem nikim specjalnym, nie mam żadnych zainteresowań, w niczym nie jestem dobry, nie mam żadnej pasji, nie mam nic do zaoferowania. Do tego jestem niesamodzielny, wstydliwy. Każdy dzień mojego życia wygląda następująco : Szkoła - > Komputer. I tak całe dnie mi zlatują przy komputerze. Oprócz komputera moim stałym towarzyszem są myśli samobójcze, które są ze mną na śmierć i życie. Są przy mnie cały czas, myśl o samobójstwie nie odstępuje mnie ani na krok. Cóż poradzić. Tutaj tylko wtargnę, że do psychologa się nie wybieram, ponieważ się ... wstydzę ;), zresztą pewnie i tak problem siedzi w mojej głowie, to wszystko to moja imaginacja, tak naprawdę pewnie moje życie na tle milionów ludzi nie wygląda tak źle. Jednak ja sobie tego nigdy nie uświadomię. Ah, zapomniałbym napomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii. Mianowicie o prawie jazdy. Wiele osób już je ma, jeszcze więcej jest na etapie nauki. Osiemnaste urodziny miałem 14 stycznia. Rodzice powiedzieli, że pieniędzy na ten oto dokument mi nie udzielą, ponieważ mi się to nie przyda. Rozmawiałem z nimi, niestety tych pieniędzy nie otrzymam. Bardzo bym chciał zapisać się na kurs, jednak to raczej nie nastąpi. Trudno.

Jakbym miał użyc jednego słowa, którym bym się opisał byłoby to zdecydowanie : PRZEGRANIEC, czy NIEUDACZNIK.

Pozdrawiam i dzieki za mozliwosc wygadania sie .
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 lut 2010, 17:53

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez Miniaa 18 lut 2010, 18:52
Czemu uważasz, że tak bardzo źle Ci w życiu?

To czy masz przyjaciół czy nie, zależy tylko od Twojego nastawienia. O wszystko w życiu trzeba się postarać. Rodzice nie muszą Ci chcieć dać na prawko, więc pokaż że sam umiesz coś osiągnąć i zarób na kurs. Osobiście wydaje mi się, że jestem maminsynkiem. Czas najwyższy stać się trochę samodzielny. Jeśli chcesz mieć przyjaciół to się o to postaraj. Są ludzie, którzy nie piją alkoholu i są z tego dumni. Jeśli Ci to przeszkadza to zmień to. Nie piłeś, bo po prostu nie miałeś okazji. Nie jest to tragedia życiowa. Myślisz, że jak wygadasz się na forum to coś w Twoim życiu zmieni się na lepsze? Zmotywuj się, określ jakiś cel i osiągnij go to da Ci pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Chcesz coś zmienić czy tylko biadolić nad swoim losem?

Wydajesz się sympatyczny i uwierz mi, że jeśli wybierzesz się na studia to poznasz wiele ciekawych ludzi i na pewno jakaś dziewczyna się nawinie.
Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak
Będę leciał co sił
Tam, gdzie moje sny,
Offline
Posty
519
Dołączył(a)
06 sty 2010, 20:10
Lokalizacja
Kraków

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez bliksa 18 lut 2010, 18:55
a jednak jakiś talencik w sobie masz, mianowicie zauważyłam, ze posiadasz bardzo duży zasób słów jak na swój wiek, bardzo dobrze, składnie piszesz, fajnie sie ciebie czyta. nie szkoda ci troche swojego życia, które przepływa przez palce? co bys zrobił gdyby nie było kompa?
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez Noemi 18 lut 2010, 19:46
"Każdy dzień mojego życia wygląda następująco : Szkoła - > Komputer. I tak całe dnie mi zlatują przy komputerze. "

Wyłącz komputer !!!!!!!!!! Trudno sie dziwić , że czujesz się wyizolowany. Żyjesz w smutnym wirtualnym swiecie ! Człowieku, wyjdź z domu, idź na spacer, może po zakupy matce, z ojcem do garażu pogrzebać przy aucie, jeśli masz psa to na codzienny dłuuuugi spacer (nie masz psa - przygarnij jakies zwierzę , które potrzebuje TWOJEJ miłości). Dlaczego rodzice mają ci dac na prawo jazdy skoro nie widzą zainteresowania motoryzacją, bo przecież tylko siedzisz przy kompie? Może dla nich pieniądze maja wysoką wartość stąd takie podejście do wydatków. znajdź latem jakąś pracę dorywczą (np. zrywanie owoców) - cudów nie zarobisz, ale będziesz kiedyś mógł dołożyć do prawka. Piszesz, że miesiąc temu miałeś 18 lat. gdzie jest napisane, że zaraz trzeba mieć prawko? To tylko taki niepoważny trend biorąc pod uwagę liczbę wypadków spowodowanych przez tak młodych ludzi.. ja zdawałam prawko razem z panią 60-letnią... To zaden wstyd - podziwialiśmy te kobietę.
Masz za dobrze (sorry , jestem okrutna), wzystko masz podane jak na tacy(żarcie, pczyste ciuchy i moze jeszcze mama pokoik posprząta) i jeszcze ci źle. Pomóż rodzicom, zajmij się czymś i WYŁĄCZ KOMPUTER SZYBKO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
07 lut 2010, 00:15

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez Miniaa 18 lut 2010, 19:52
Noemi, miałam mu napisać to samo, ale pomyślałam sobie, że jeszcze ktoś mi pociśnie, że jestem za brutalna. :)
Kiedyś zatrzymam czas
I na skrzydłach jak ptak
Będę leciał co sił
Tam, gdzie moje sny,
Offline
Posty
519
Dołączył(a)
06 sty 2010, 20:10
Lokalizacja
Kraków

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez qwertyuiop 18 lut 2010, 21:38
wez daj sobie spokoj, nie fantazjuj tyle o sobie, przestan myslec i idz sie zabaw na impreze w koncu. Nie masz znajomych? Pojdz sobie sam. Tam jest wiele usmiechnietych ludzi sprzyjajacych Tobie, moze odkryjesz w sobie dar jakis, np. umiesz tanczyc? To sobie potancz wtedy sie wyluzujesz i bedziesz spokojniejszy. Nie chce Ci sie wychodzic, poogladaj telewizor. Tyle ludzi usmiechnietych nazewnatrz sliczna pogoda, moze pora na spacerek? Niee? To sie owin w koc i spij. Po co sie meczyc z zj** zyciem. Moze przysni Ci sie cos fajnego, np. jakas seksowna Pani co Ci powie "czesc misiu" i Cie utuli do snu glebokiego
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
23 sty 2010, 22:32

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez Polka371 18 lut 2010, 22:42
wafelek napisał(a):Z góry zakładam, że nie wierzę, że opisanie swojego problemu w internecie będzie mi w stanie chociaż troszeczkę pomóc, piszę jedynie dlatego, żeby pisać.
Nie wierzę Ci. Myślę, że jest jednak w Tobie jakaś iskierka nadziei. Gdybyś z góry był przekonany, że to na pewno nic nie pomoże, na pewno nie chciałoby Ci się tego pisać.
wafelek napisał(a):Nie jestem osobą odważną, jestem dosyć nieśmiały, sprecyzuję to bardziej - wstydzę się zamówić pizzy, czy taksówki przez telefon. Nie potrafię otworzyć drzwi gdy ktoś puka, czy odebrać telefonu.
To może spróbuj się przełamać? Jeśli to dla Ciebie taki problem, wyobraź sobie, jak wielka będzie Twoja satysfakcja, gdy w końcu to zrobisz!
wafelek napisał(a):Gdybym się porządnie napił, zapewne odwiedzałbym różne kluby co tydzień, może nawet miałbym kolegów, czy dziewczynę?
Tak myślisz? Co za problem spróbować?
wafelek napisał(a):Ah, zapomniałbym napomnieć o jeszcze jednej ważnej kwestii. Mianowicie o prawie jazdy. Wiele osób już je ma, jeszcze więcej jest na etapie nauki. Osiemnaste urodziny miałem 14 stycznia. Rodzice powiedzieli, że pieniędzy na ten oto dokument mi nie udzielą, ponieważ mi się to nie przyda. Rozmawiałem z nimi, niestety tych pieniędzy nie otrzymam. Bardzo bym chciał zapisać się na kurs, jednak to raczej nie nastąpi. Trudno.
Dlaczego tak łatwo rezygnujesz? Sam napisałeś, że BARDZO BYŚ CHCIAŁ zapisać się na kurs. Jesteś już dorosły, zacznij sam troszczyć się o własne interesy, bo chyba nie zamierzasz przez całe życie być zdanym na rodziców. Poszukaj w wakacje jakiejś pracy. Przynajmniej będziesz mieć jakiś cel, zajmiesz się czymś, może nawet zapomnisz o swoich depresyjnych myślach.
Polka371
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Zosia1980 18 lut 2010, 22:56
Też mam czasami takie myśli że wolałabym nie istnieć ,na szczęście to tylko myśli i szybko przechodzą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
18 lut 2010, 13:48
Lokalizacja
Wrocław

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez aviska 18 lut 2010, 23:12
wafelek napisał(a):wstydzę się zamówić pizzy, czy taksówki przez telefon. Nie potrafię otworzyć drzwi gdy ktoś puka, czy odebrać telefonu.

To może czas to pomalutku, małymi krokami zacząć zmieniać? Przełamywać się, choćby na początku na siłę. Spróbuj chociaż.

Często organizowane są jakieś klasowe imprezy, czy wypady - ja mówię nie.

Bo?

I proszę mi nie mówić, że pójście na coś tego typu i uwalenie się w trupa byłoby rozwiązaniem.

Pójście owszem. Ale kto mówi, że się od razu musisz, jak to ująłeś, 'uwalić w trupa'? Co to, obowiązek jakiś jest?

Nigdy nie byłem na żadnej imprezie, koncercie, dyskotece, "domówce". Prawdę mówiąc jest to dla mnie za trudne, nie dałbym rady. Zapadłbym się pod ziemię.

Skąd ta pewność? Nie gdybaj, sprawdź. Jeśli faktycznie będzie tak źle, to wyjdziesz. Nikt Cię siłą trzymać nie będzie.

Do tego dochodzi to, że jestem osobą niepijącą, nigdy w życiu nie miałem alkoholu w ustach, jednak tylko mi to utrudnia życie.

Nie. Ty to tylko tak widzisz. Spróbuj spojrzeć na to jak na swoją zaletę. W przeciwieństwie do innych nie pijesz = masz swoje zasady, które nie tak łatwo złamać, nie wkupujesz się za wszelką cenę do grupy i tak dalej... To są plusy. Wyróżniasz się. A takie wyróżnianie się jest fajne.

Gdybym się porządnie napił, zapewne odwiedzałbym różne kluby co tydzień, może nawet miałbym kolegów, czy dziewczynę?

Gdyby dziadek miał wąsy, to by był spódnicą, jak stwierdziła moja kumpela. A może by się nic nie zmieniło? Picie ma niewielkie znaczenie. Chyba że Twoi znajomi uważają inaczej, ale to wtedy oni są jacyś ograniczeni.

Jestem brzydki, wstydzę się siebie gdy spoglądam w lustro. Gdy rozmawiam z innymi ludźmi zastanawiam się, dlaczego osoba, z którą rozmawiam nie jest wystraszona albo rozbawiona moim wyglądem?

To nie patrz w lustro i przestań się zastanawiać. Nie wierzę, po prostu nie wierzę, że jest aż tak źle. Chyba że masz drugą głowę albo olbrzymia fioletowa żelka zeżarła Ci pół twarzy.

Do tego dochodzi to, że nie jestem nikim specjalnym, nie mam żadnych zainteresowań, w niczym nie jestem dobry, nie mam żadnej pasji, nie mam nic do zaoferowania.

Odnoszę wrażenie, że sam się nakręcasz. Zgadzam się z bliksą - fajnie piszesz. A gdybyś się w to jakoś zagłębił? Zaczął coś pisać, no nie wiem, opowiadania, reportaże, cokolwiek? Jeśli jednak pisanie Ci nie leży, to może ten komputer właśnie? Na jakieś kółko informatyczne się zapisz czy coś.

Jakbym miał użyc jednego słowa, którym bym się opisał byłoby to zdecydowanie : PRZEGRANIEC, czy NIEUDACZNIK.

Ee tam.


Zosia1980, a czemuż to wolałabyś nie istnieć? Skąd takie myśli?
- [...] czy ty jesteś chory na umyśle?
- Jasne.
- Jasne? Tak po prostu? Jasne, jesteś chory na umyśle?
- Każdy jest. Jeśli myślisz, że ten czy tamten nie jest wariatem, to znaczy, że mało o nim wiesz. Najważniejsze [...] jest znalezienie kogoś, kogo szaleństwo pasuje do twojego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
31 maja 2009, 01:00

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez Nenny 19 lut 2010, 18:55
Miniaa napisał(a):Wydajesz się sympatyczny i uwierz mi, że jeśli wybierzesz się na studia to poznasz wiele ciekawych ludzi i na pewno jakaś dziewczyna się nawinie.


A ja powiem - gowno prawda.

Byłam w zupelnie takiej samej sytuacji psychicznej jak autor tematu- tyle , ze ja imprezowalam, mialam znajomych i ogolnie nie marnowalam czasu na siedzenie w domu . Co mi z tego przyszlo? Nic - przestalam imprezowac, znajomi wyparowali bo nie mieli juz ze mna nic do roboty. Usiadlam wiec przed kompa i tak mi mijal dzien za dniem , miesiac za miesiacem. Potem doszlam do wniosku,
ze czuje sie jak NIKT, jak ktos nieudolny nawet do samodzielnosci. Brakowalo mi znajomych, ale kontaktow unikalam - bo jednoczesnie brzydzilam sie ludzmi, za to jakimi parszywymi egoistami sa Ci, ktorzy mnie otaczaja.

Nastal czas studiow, dla mnie wielka nadzieja, najblizsi rowniesz mi mowili - "Pojdziesz na studia, wszystko sie zmieni. Napewno poznasz fajnych ludzi i sie rozkrecisz".

I co ?

Minely juz 3 miesiace odkad zrezygnowalam z uczelni, bo nie zmienilo sie NIC. Nikogo fajnego nie poznalam, malo tego, jeszcze bardziej wyalienowala bylam niz w czasach kiedy mieszkalam w rodzimym miescie. Wszyscy traktowali mnie jak powietrze, tylko dlatego ze bylam strasznie niesmiala. Wkoncu to samo zaczelo sie nakrecac wiec i ja zaczelam unikac ich.

Wiec nie wciskac mu takich tekstow , ze na studiach wszystko sie zmieni. NIEPRAWDA! Ludzie z reguly nie wyciagaja do Ciebie pomocnej dloni, jesli TY im czegos nie zaoferujesz, to bedziesz powietrzem! Jestes niesmialy? Liczysz, ze ONI przebija sie przez Twoja niesmialosc? Gowno prawda... jak nie masz nic do zaoferowania procz spuszczonej miny niesmialego dziecka, to zapomnij o tym ze ktokolwiek bedzie chcial Cie poznac i stac sie Twoim znajomym.
Spoleczenstwo jest okrutne. Szczegolnie dla takich "nieudacznikow", ktorzy nie wiedza co ze soba zrobic, ktorzy czuja sie jak male dzieci, ktorzy nie potrafia otwierac paszczy i gadac o bzdurach z nowopoznanymi osobami.

Teraz siedze w domu, "szukam pracy", ktorej zapewnie nie znajde, bo jakakolwiek oferta mi sie nawinie, jest odrazu skreslana z powodu " nie nadaje sie do tego", co zapewne jest usprawiedliwieniem na moje leki i wygodnickie unikanie jakichkolwiek kontaktow
z innymi. W lipcu znowu zloze papiery na inny kierunek, z nadzieja , ze tym razem uda mi sie nauczyc piepszenia o bzdurach, byleby tylko kogos poznac - bo czym ja sie stalam obecnie?
Duchem, dla ktorego jedyny kontakt z jakimkolwiek "spoleczenstwem" to komputer.

Ja nie mysle o samobojstwie , bo straaasznie chce zyc i cieszyc sie zyciem. Tyle ze, ja juz chyba nigdy sie tego nie naucze i do konca bede sie pograzac w "tym czyms" w czym obecnie jestem :).
Nenny
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez Ameli83 19 lut 2010, 21:58
Nenny zrobilam ze soba to samo :? .
"Niech nagle pojawi sie w Tobie mysl, ze to co widzisz,
w rzeczywistosci jest calkiem inne, niz sadziles.
Odkryj piekno lasu, ciepla barwe czyjegos glosu, intrygujacy zapach.
Kazdego dnia chociaz przez kilka minut sprobuj patrzec na swiat na nowo"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 sty 2010, 21:34

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez aviska 19 lut 2010, 22:50
Dziewczyny, a próbowałyście poznać kogoś w necie i się z nim spotkać po jakimś czasie znajomości? Na moje to tak łatwiej trochę.
- [...] czy ty jesteś chory na umyśle?
- Jasne.
- Jasne? Tak po prostu? Jasne, jesteś chory na umyśle?
- Każdy jest. Jeśli myślisz, że ten czy tamten nie jest wariatem, to znaczy, że mało o nim wiesz. Najważniejsze [...] jest znalezienie kogoś, kogo szaleństwo pasuje do twojego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
31 maja 2009, 01:00

Re: Wolałbym nie istnieć.

przez dexter86 20 lut 2010, 20:01
Dziewczyny, a próbowałyście poznać kogoś w necie i się z nim spotkać po jakimś czasie znajomości? Na moje to tak łatwiej trochę.


z tym internetem to jest różnie... sam moją byłą poznałem na czacie... żeby trafić na osobę która naprawdę potrafi podnieść na duchu trzeba mieć baaaardzo duże szczęście.

Prawda jest niestety taka jak ją każdy widzi, 95% chłopaków na czacie szuka tylko zabawy, a 95% dziewczyn na czacie boi się zagadać bo myślą że trafią na sexmaniaka. Tak więc poznawanie kogoś przez internet to jedna wielka loteria...

Ale nikogo nie zniechęcam... sam jestem nieśmiały i internet otwiera mi drogę do ludzi, korzystam z niego nawet teraz jak widać. Staram się zawsze dla każdego być miłym.. i nie oceniać z góry.

jak nie masz nic do zaoferowania procz spuszczonej miny niesmialego dziecka, to zapomnij o tym ze ktokolwiek bedzie chcial Cie poznac i stac sie Twoim znajomym.
Spoleczenstwo jest okrutne. Szczegolnie dla takich "nieudacznikow", ktorzy nie wiedza co ze soba zrobic, ktorzy czuja sie jak male dzieci, ktorzy nie potrafia otwierac paszczy i gadac o bzdurach z nowopoznanymi osobami.


to po części prawda, ale po części takim sposobem odbiera się komuś wszelką nadzieję. Jestem już zbyt stary żeby się załamać, sporo przeżyłem jak na swój wiek i wiem że chodźby jedna na 1000 to jednak znajdzie się osoba która zrozumie i być może pomoże. Jeśli ktoś jest nieśmiały i nie wierzy w siebie to nie znaczy od razu że jest nudny, to jest stereotyp który stworzyli ludzie po to żeby nie zwracać uwagi na takie osoby, i żeby się czuli przez to lepsi, bo oni potrafią pieprz*ć bzdury do każdego i udawać że są cool.
dexter86
Offline

Re: Wolałbym nie istnieć.

Avatar użytkownika
przez aviska 20 lut 2010, 21:54
dexter86 napisał(a):z tym internetem to jest różnie... sam moją byłą poznałem na czacie... żeby trafić na osobę która naprawdę potrafi podnieść na duchu trzeba mieć baaaardzo duże szczęście.

Prawda jest niestety taka jak ją każdy widzi, 95% chłopaków na czacie szuka tylko zabawy, a 95% dziewczyn na czacie boi się zagadać bo myślą że trafią na sexmaniaka. Tak więc poznawanie kogoś przez internet to jedna wielka loteria...


Do czatów sama nie mam zaufania. Ale do forów już tak. Bo wiesz, że z osobą, z którą piszesz, na pewno masz coś wspólnego, a to już coś. I tak jakoś... No nie wiem, mi to problemu nigdy nie sprawiało, a do specjalnie otwartych i śmiałych nie należę. A poza tym próbować przecież zawsze można.
- [...] czy ty jesteś chory na umyśle?
- Jasne.
- Jasne? Tak po prostu? Jasne, jesteś chory na umyśle?
- Każdy jest. Jeśli myślisz, że ten czy tamten nie jest wariatem, to znaczy, że mało o nim wiesz. Najważniejsze [...] jest znalezienie kogoś, kogo szaleństwo pasuje do twojego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
220
Dołączył(a)
31 maja 2009, 01:00

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Frozen21, Google Ads [Bot] i 20 gości

Przeskocz do